Blog > Komentarze do wpisu

Nauka Angielskiego Poprzez Internet w Chinach

Najczęstrzym zajęciem białasów w Chinach jest nauka angielskiego, także dla Polaków którzy coś tam potrafią wydukać. Nadal z tego można się utrzymać (niekiedy nawet bardzo dobrze), ale widać już zmierzch tego. Z jednej strony wymagania w Chinach i akceptacja tylko takich których językiem podstawowym jest angielski, bez żadnego obcego akcentu (spotkałem Chinkę która umiała po angielsku, ale z rosyjskim akcentem, nauczycielka była Rosjanką), oraz coraz bardziej dostepny Internet, nawet pod chińskimi strzechami. 

W Chinach z tego robią duży business, kilka telefonów dziennie z ofertami jacy to oni są wspaniali. Cena za 25-minutową lekcje, one-to-one, student-teacher może być  150 RMB, ale może być także 20 RMB, czyli około 11 złotych. Te droższe są często-gęsto ogłaszane, w radio i TV, a takze mnóstwo dzwonienia do rodziców, już nas złowili. Te tańsze to często z Filipin, tam znajomość angielskiego jest dużo lepsza niż w Chinach. Trzeba jednak im przyznać, ze jak dotąd wszyscy nauczyciele są "native speakers", nie mają polskiego czy humba-bumba-lu akcentu i często są to młodzi ludzie, pewnie studenci, a spodziewałem sie emerytów. 

Program i godzina lekcji jest do wyboru, nauczyciel jest także do wyboru jak ktoś ma preferencje, gdyż szkoła ma powiedzmy 5000 nauczycieli z całego świata, wszyscy mają akcent amerykański, nie słyszałem jeszcze brytyjskiego czy australijskiego. Więc najczęściej każda następna lekcja to inny nauczyciel. Oczywiście, na ekranie komputera widzisz nauczyciela, także tekt, czy pytania odpowiedzi i nauczyciel poprawia wymowę czy twoja składnię - dla mnie pewnie też to by się przydało. Lekcje pewnie można zapisać na swoim komputerze i pouczyć się jeszcze raz, nie sprawdzałem jeszcze tego. Można wykupić pakiet powiedzmy 100 lekcji z dużą zniżką, można kupować indywidualne lekcje. Wpłaca się pieniążki poprzez internet, pewnie poprzez wechat czy bezposrednio z telefonu, już w większości warzywniaków w Chinach można tak płacić. W Chinach toalety publiczne sa bepłatne, ale gdyby były, babcie klozetowe pewnie by też akceptowały platność przez komórkę, Polska w tej dziedzinie to nadal za Murzynami. Większość chinskich automatów sprzedających cokolwiek akceptują tylko płatność poprzez komórki, więc sam nie mogę nawet umyć samochodu, bo nie noszę z sobą telefonu. Ale wróćmy do szkółki, właśnie Horus ma teraz lekcje, Amy i Mia miały wcześniej.

Dwa linki tych chińskich szkół.

https://www.vipjr.com/

http://www.vipkid.com.cn/

 

Jest także dużo lekcji angielskiego za darmo, ale już pewnie nie jeden-do-jeden

https://www.fluentu.com/blog/english/online-english-courses/

https://englishlive.ef.com/en-us/


 

 

 


piątek, 09 lutego 2018, bialychinczyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Matt, *.dsl.dynamic.t-mobile.pl
2018/02/09 22:17:24
Co Pan proponuje dla tych co w Polsce dostali biznesowo po dupie i chcieliby się odkuc od zera a nawet od dużego minusa? Odpuścić Chiny? Uderzać do mniej rozwiniętej Kambodży czy Birmy? Czy poza nauka angielskiego są jakieś inne możliwości dla białego na start zanim się trochę człowiek na miejscu zapozna z możliwościami?
-
2018/02/10 04:25:46
Duży temat, napiszę o tym w osobnym poście
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/02/10 14:01:57
+Matt Biały opisywał już historie podobnych Polaków... to nie UK czy Germany
-
Gość: Matt, *.dsl.dynamic.t-mobile.pl
2018/02/10 16:37:47
Biały, dzięki wielkie. czekam z niecierpliwością.

Taki post mógłby być wielką pomocą/szansą dla takich spłukanych rozbitków życiowych, alternatywą dla zamieszkania w Europie zachodniej i typowej 'kariery'.

Pozdrawiam,
Matt
-
Gość: , *.oc.oc.cox.net
2018/02/10 18:46:12
Trudno sie dziwic ze bedzie trudno sobie poradzic w kraju takim jak Chiny bez znajomosci chinskiego i angielskiego zwlaszcza przy tak duzej roznicy kultury narodu oraz kultury i sposobow robienia biznesow (i to tych uczciwych itych nie za bardzo).
Chiny maja swoje elity i grupy widace oraz maja mase ludzi do wykonywani prac pomocniczych i tych na samym dole.

Jesli np ktos kto przyjezdza do USA i chce zrobic biznes to najlatwiej moze sie ustawic na dzialalnosc pomocnicza (ktorych brakuje) dla grupy wiodacej i tutaj mozliwosci jest masa - wystarczy znac jezyk na tyle aby sie porozumiec i znac sie dobrze na robocie - i to takiej ktorej lokalni nie chca czy nie potrafia robic... i oczywiscie miec troche srodkow...
Polacy np bardzo dobrze sobie radza w biznesach mechanicznych... tzw "Machine Shops" sa praktycznie opanowane przez polakow i wieksozsc z nich radzi sobie dobrze albo bardzo dobrze - wystarczy ze sie ma troche pojecia, troche zdolnosci mechanicznych i mase energii oraz ochoty do nielatwej i solidnej pracy..
Zwykle wyglada to tak ze Polak zatrudnia sie w zakladzie i przez pare lat uczy sie jak to sie robi, potem kupuje sobie jedna maszyne i czesto w tej samech hali poprzedniego wlasciclela zakada wlasna dzilanosc pomocnicza albo drobnymi pracami potrzebnymi ale nie oplacalnym dla tego zakladu. I po czasie przenosi sie do osobnego miejsca i dziala....

W Chinach sytuacja jest zupelnie inna.. Czym Polacy - bez znajomosci jezyka czy "kultury" (czy tez jej braku) chinskiego biznesu oraz wszystkich "trikow" lacznie z przekretami, moga wspomoc istniejace chinskei biznesy na tyle aby mogli wypelniac potrzebna i ceniona funkcje?
A jesli nowo przybyly zaczyna konkurowac od razu na wielu plaszczyznach to w sposob naturalny bedzie obiektem do wyeliminowania..
Jedyna szansa to przyniesc na ten markiet cos czego brakuje i tu pytanie co przynosza Polacy?
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/02/20 22:09:59
Panie Janie czy Pan też tańczy na pogrzebach?
podroze.onet.pl/aktualnosci/chiny-zakaz-nieprzyzwoitych-tancow-na-pogrzebach/34vsqz
A jeśli tak, to czy preferuje Pan tańce klasyczne czy raczej coś żwawszego
np. "macarena"?
www.youtube.com/watch?v=K8ufGekeQks
-
2018/02/21 02:31:57
raczej nie, ale jeśli główna bohaterka imprezy zaprosi, nie odmówię