Blog > Komentarze do wpisu

Teoria Śmierci

Kilka(naście) lat temu, na polskiej prowincji do lokalnego szpitala przybłąkał się bezdomny kot - był miły, więc został lokalną maskotką. Wyrósł z niego duży kocur, nadal miłe stworzenie, ale miał dziwne zwyczaje - Lubiał spać w nogach łóżka pacjenta, ktory za każdym razem szybko po kilku dniach umierał. Kie licho, czy to jasnowidz, czy też Anioł Śmierci?, nikt nigdy nie znalażł wytlumaczenia na to.

Inny przykład, już z mojej dalszej rodziny. Daleki kuzyn od dawna nie utrzymujący żadnych kontaktów z rodziną, nagle odwiedził po kolei całą rodzinę, nawiązal z powrotem przyjacielskie stosunki. Po tygodniu umarł.

Czyżby kot i mój kuzyn wiedzieli o zbliżającym sie końcu życia na tym padole? Kuzyn być może przewidywał, ale  co wiedzial czy co czuł kot? 

Coś z pogranicy nauki i ??? innej nauki?? nie zaakceptowanej przez współczesnych naukowców".

W 1992 r. Bruce Tainio z Tainio Technology, niezależnego oddziału Eastern State University w Cheny w stanie Waszyngton, zbudował pierwszy na świecie monitor częstotliwości ciała czlowieka. Tainio ustalił, że średnia częstotliwość ludzkiego ciała w ciągu dnia wynosi 62-68 Hz. Zdrowa częstotliwość ciała wynosi 62-72 Hz. Kiedy częstotliwość spada, układ odpornościowy jest zagrożony, jak to jest z niższymi częstotliwościami:

Ludzkie ciało:

Genius Brain Frequency 80-82 MHz

Zakres częstotliwości mózgu 72-90MHz

Normalna częstotliwość mózgu 72 MHz

Ludzkie ciało 62-78 MHz

.....

Wątroba to 55-60 MHz

Trzustka ma 60-80 MHz


Przeziębienia i grypy zaczynają się od: 57-60 MHz

Choroba zaczyna się od: 58 MHz

Przerost Candida zaczyna się od: 55 MHz

Receptywny dla Epsteina Barra przy: 52 MHz

Receptive to Cancer at: 42 MHz

Śmierć zaczyna się o: 25 MHz

żrodło: http://justalist.blogspot.com/2008/03/vibrational-frequency-list.html

Czyżby kot, którego częstotliwość ciała jest około 30-35 MHz wyczuwał "bratnią duszę" i czuł się lepiej blisko niej?

pisalem juz o tym, prawie rok temu, dalej chodzi mi to po glowie

http://bialychinczyk.blox.pl/2017/05/body-frequency.html

Proces śmierci w normalnych warunkach, nie z powodu wypadku, jest procesem powolnym, być może zaczynającym się już w trakcie narodzin. Dopiero póżniej już blisko śmierci być może bardzo przyspiesza. Czy jest możliwe zbudowania takiego miernika i noszenie go jak np ?? wielkości zegarka (nie ściennego), na przegubie?

 Aromatorapia opiera sie na tej teorii. Olejki eteryczne zaczynają się od 52 MHz i sięgają nawet 320 MHz, co jest częstośliwością oleju różanego. Wydaje mi się jednak, ze mają one wpływ na podwyższenie częstotliwości ciala tylko dorażny, tymczasowy. 

http://onedropatatimeessentialoils.com/wp-content/uploads/Frequencies.jpg

Mnóstwo żródeł podaje - kopiuje te dane, ale jak były mierzone? Originalny instrument Tanio BT3 Frequency Monitoring System został zniszczony, informacvje o nim można nadal znależć w Wayback Machine

https://web.archive.org/web/20170512170518/http://coherentresources.com:80/bt3_monitor

Wibracje czlowieka mierzono także  używając Tektronix spectrum analyzer model RSA 61 14A  - może Ty wiesz wiecej??.

Teorie pomiaru można znależć w patentach:

https://patents.google.com/patent/US2478023

https://patents.google.com/patent/WO2010039465A2/en

W publikacji "The Body Electric" dr. Robert O. Becker twierdzi że ludzkie ciało ma częstotliwość wibracji a to mówi  dużo o zdrowiu człowieka i może być mierzalne.  Częstotliwość to szybkośc przepływu energii elektrycznej, która jest stała między dowolnymi dwoma punktami. Wszystko ma częstotliwość. 

http://viscambio.net/what-is-bio-frequency-and-its-role-in-human-life/

Kiedyś na bazarze w Jiangmen widziałem fajne małe elektroniczne urządzenie na łapanie szczurów. Jak właczyli, szczur w klatce wariował, tracił całkowicie panowanie nad sobą. Pewnie podobne urządzenie można zbudować na innych częstotliwościach na złego sąsiada czy na złodzeji, a z tym są problemy w Polsce. Wychodząc z domu, włączasz je, ale trzeba być ostrożnym gdyż zamiast oszołoma-złodzieja w oknie znajdziesz na progu domu biednego ogłupiałego listonosza.

Inne:
Dr Royal R. Rife stwierdził, że każda choroba ma częstotliwość. Odkrył, że niektóre częstotliwości mogą zapobiegać rozwojowi choroby, a inne mogą niszczyć choroby. Substancje o wyższej częstotliwości niszczą choroby o niższej częstotliwości. na podstawie jego prac powstało mnóstwo "dzikich", pseudonaukowych teorii i urządzeń, analiza jednego z nich jest poniżej

https://www.devicewatch.org/reports/spooky2/overview.shtml

Człowiek, jego umysł jest urządzeniem elektomagnetycznym, co do tego to nie ma wątpliwości, ale czy te inne teorie to czysty absurd czy też mają jakąś wartość poznawczą, zdecyduj sam.

Reasumując, można by stwierdzić, ze robiąc pomiary zmniejszającej się częstotliwości wibracji czlowieka można by znależć nazwijmy to "punktem kota", czyli szybko zbliżajacą sie śmierć i zapobieć lub opóżnić umieranie.

Ale po co?

Czy przedłużamy życie czy tylko czas umierania. Czy to jest potrzebne dla Nowaka i Kowalskiego? Łamiemy prawo natury, inni nazywaja to prawami boskimi. Jesteśmy na tym świecie tylko czasowo, śmierć jest pzrypisana dla każdego z nas. Oczywiście, jeśli Kowalski ma taką fantazję i posiada dużo pieniędzy i chce długo żyć, jego prawo, istnieją już na to sposoby, bogacze już je wykupują. Może pan Nowak ma zajęcie i bez względu na PESEL ma cel w życiu, chce coś tworzyć nowego - chwalebne i popieram to, ale jeśli chce wygrać zawody kto zrobi w tym życiu większą kupę czy aby tylko wkurwiać ZUS? Ostatnio prasa rozpisuje się że Beniek XVI powoli odchodzi - pewnie faszerują go lekami zamiast dać spokojnie umrzeć, człek miał swój czas na tej ziemi, zrobił swoje, powinien już odejść do papieskiego raju, za kilka lat zrobią go świetym. Moja ex przez pół roku faszerowała swojego kota antybiotykami, a on już chciał tylko do swojego kociego raju - i tak po wydaniu 5000$ na weterynarza zdechł. Są i żyli ludzie których za wszelką cenę powinno sie zatrzymać na tym świecie - jednym z nich był Nikola Tesla -  za póżno aby powrócił w swoim ciele, ale jego spirits istnieje w zaświatach i jak człowiek posiądzie tą technikę, ktoś w przyszłości tego dokona. Będzie trudno, gdyż nasz spirits po śmierci to jak szklanka wody w oceanie - istniejemy, ale podzieleni na miliardy części.  Uczono nasz w szkołach, ze energia jest niezniszczalna, tylko zamienia sie w inną formę, a życie to przecież energia, jesteśmy nieśmiertelni, nie ma co bać się śmierci.

W precolumbijskiej Ameryce istniały inne zwyczaje - Aztekowie zabijali swoich starców i wszystkich pojmanych wojowników - według ich mitologii odebranie życia było także tworzeniem nowego życia, poczytaj o tym w Popol Vuh: A Sacred Book of the Maya. 

Natomiast Tybetańska Księga Umarłych opisuje ze nasz spririts krąży w pobliżu ciała przez następne 49 dni po śmierci - ma prawo wyboru - wcielić się w nowonarodzone dziecko albo też udać się w dalsze światy. Czy to przypadek, że także w 49 dniu po zapłodnieniu można już rozpoznać czy to bedzie dziewczynka czy chłopczyk a także zaczyna rozwijać się szyszynka, która już przez Kartesjusza z XVII wieku była uznawana za łącznik tego i innego świata.

To co nas księża uczyli w młodości wydaje się ubogie, prymitywne, wręcz 2000-letnie oszustwo, a jak mówił Goebbels każde kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą. Jest to największa tragedia jaka mogła dotknąć ludzkość że wymyślono sobie boga, zresztą ten kto to wymyślił powinien dostać Nobla z marketingu. Friedrich Nietzsche twierdził że religia, ktora najpierw wpędza człowieka w poczucie winy a póżniej chce pomóc wygrzebać się z tej winy, jest religią fałszywą i powinna upaść. Religia ta opóżniła rozwój człowieczeństwa conajmniej o 500 lat, a nawet obecnie szacuje się, ze katolicka Polska jest 150 lat za Finlandią, a w końcu jesteśmy takimi samymi ludzmi. Nie będziemy się rozwodzić nad kościelnymi "naukach" o śmierci i życiu, stos bzdur i legend zebranych z poprzednich starszych religii, oszustwa i fałsz, kij-piekło i raj-marchewka oraz płać daniny, jak najwięcej, w każdą "wolną od handlu" niedzielę. Zresztą piekło jest zarezerwowane tylko dla kaholi, oni w instnieje jego wierzą.

Kliknijcie na poniższy link aby zobaczyć co inni myślą o tym. 

https://www.facebook.com/RPAwaryjnie/photos/a.901931673265290.1073741828.901926543265803/902007003257757/?type=3&theater


Mam to szczęście ze już nie palą stosów bo już dawno byłbym pieczony na rożnie.

Po śmierci, czyli po odejściu energii życia, ulotnieniu się naszego spirits (nie używam pojęcia duszy gdyż to słowo zostało sprofanowane przez czarnych, ponadto zwierzęta i rośliny mają także dusze, tylko człowiek ma wyższą energię, nazywam ją spirits), co zostaje z naszym odwłokiem? - dużo wody, troche minerałów i mnóstwo robactwa, pasożytów, bakterii i wirusów które nie umierają wraz ze śmiercią ciała. I co z tym zrobić?. Zakopać, może zanieczyścić glebę i zatruć innych ludzi, zostaje tylko spalić i na prochach posadzić drzewo co zresztą przekazałem zrobić z moim ciałem jak mój spirits przeniesie się w inny świat. W moich podróżach miałem już propozycję przejścia na tą drugą stronę życia, oddzielenia się od ciała, ale bez żadnych warunków, bez odpowiedzi czy i kiedy mogę powrócić. Odmówiłem, nie mogę jeszcze tego zrobić, moje dzieci potrzebują mnie jeszcze na tym świecie. Może też stchórzyłem, jeszcze nie jestem gotowy ani nie znam metod jak podróżować po obu światach. Niektórzy buddyjscy jogowie nie wracaja nawet po dziesiątkach lat, zobacz zdjęcie poniżej mnicha którego spirits odszedł już 200 lat temu a jego ciało nigdy nie zmarło.


https://www.ibtimes.co.uk/mummified-buddhist-monk-still-alive-after-200-years-nearly-buddha-1486570

https://www.youtube.com/watch?v=Tca8dR0_MF8

https://www.youtube.com/watch?v=gtA7BVLD5l8

A z  prochami trzeba być ostrożnym - za głebokiej komuny wójek z Francji przysyłał polskiej rodzinie paczki z żarciem. Otrzymali kiedys paczkę z jakimś proszkiem i z listem po francusku. Nie umieli czytać po francusku, a proszek zjedli jako przyprawa. Kiedyś ktoś im przetłumaczył ten list - były to prochy wójka, zmarło mu się nagle.

Wdzięczny temat - śmierć, ale wróćmy do życia. Jest mnóstwo metods jak je przedłużyć, pisałem o tym poprzednio. Ale najkrócej można to opisać w kilku słowach - żyj zdrowo, uczciwie i bez stresów.  W Polsce najbardzej popularna jest balkalina na to - naiwni twierdzą że trzeba tylko jeść tabletki i już bedzie się żyło 500 lat. Podobno jest to rada Li Qingyun który żyl podobno 256 lat i który podobno zalecal jeść to ziele jakoby na opóżnienie skracania sie telemerów.  Li umarł w 1933 roku, o teorii telemerów zaczęto pisać  w 1980, nagrodę Nobla za prace nad tym otrzymali w 2009 roku Carol W. Graider, Elizabeth Blackburn i Jack Szostak, Mr Li nie mógł znać tej teorii. Też swój napój długowieczności Horusa opieram częsciowo na receptach Mr Li. Od kilku lat przegłądam wszystko co było napisane o Mr Li, w prasie angielskiej i chińskiej - pewnie wzmiankę o tym zielu przeoczyłem. Ktoś zwrócil mi na to uwagę na tym blogu, więc jadąc do Polski chciałem kupic to ziele - okazuje się że miałem je w domu, każda chińska gosposia ma je w swojej kuchni i dodaje do zup i dziwne, Chińczycy nie żyją dłużej niz reszta świata. Najlepszy polski znawca ziół, dr Różanski, opisal je na swoim blogu. 

http://rozanski.li/315/tarczyca-bajkalska-scutellaria-baicalensis-georgi-panaceum-na-wszystko-czy-przecietne-ziolo/

Według teorii telemetrycznej ciało ludzkie może być sprawne przez 120-150, czyli będę sie o to martwił jak ukończe te 120 lat, nie wcześniej. Najczęszczą przyczyną śmierci ludzi są choroby serca i tam należy w pierwszym rzędzie szukać wąskich gardeł.

Co nam zostaje zwykłym śmiertelnikom. Utrzymywać swój umysł na pełnych obrotach, starać się zachować energię życia i pozytywne spojrzenie na świat. Niestety, móJ napój Horusa jeszcze długo nie będzie dostępny w Polsce, a tam jest kilka składników których zadaniem jest właśnie to, ale można w Polsce też od czegoś zacząć. Najważniejsze to będzie od-fluorowanie swojej śzyszynki, która jest łącznikiem tego świata z tym innym lepszym światem. Czyli, w żadnym wypadku nie używać pasty z fluorem, (Tesco sprzedaje pastę do żębów bez fluoru), a także pić wodę (nigdy kranówki) dodając kilka kryształków boraxu - można go kupić na Allegro - ma być bardzo czysty, nie substytut. Poczytaj także na Googlu szukając "borax w medycynie".

A życie się toczy, nadal interesują mnie bardziej mumie innego typu, zdjęcia poniżej, czego tego też Wam życzę. Dla mnie to oznaka życia, jak przestanę tym sie interesować, to znaczy już umieram. Nie chcę marudzić, ale według moich gustów ta dolna część ciała kobiety powinna być trochę mniejsza.


Do poczytania:

https://www.researchgate.net/post/Influence_of_pulsed_electromagnetic_fields_on_microcirculation

A Rationale for Biologically-based Public Exposure Standards for Electromagnetic Fields (ELF and RF)

http://www.bioinitiative.org/

PEMF Therapy Devices Review: The big Lie when it comes to Power

https://www.youtube.com/watch?v=SUUtyJ-Oobg

PEMF Therapy - 10 minutes of PEMF Therapy Education

https://www.youtube.com/watch?v=Yv2EDBkg6E4

Porównania urządzeń PEMF

https://www.pemfsupply.com/pages/pemf-mat-comparison

Li Qingyun

 
poniedziałek, 12 marca 2018, bialychinczyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/03/12 22:26:33
Oj, coś czuję że Małżonka zgodziła się na kochankę.
Ma Pan coś już na oku czy dopiero szuka?
-
2018/03/13 01:53:24
A może tak dwie?

Zresztą, jest to moja prywatna sprawa
-
2018/03/13 02:25:54
dodam tylko, na jakim świecie żyjecie jak masz o byle głupstwo pytać ?Małżonk?? o zgodę, daleko tak nie zajdziesz, bedziesz zawsze fajtłapą życiową
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/03/14 01:14:18
Wszystko co tu opisałeś o spirit to mniej więcej doszedłem do tego sam wyciągając logiczne wnioski z obserwacji.

Ostatnio poczytałem trochę biblię i ostatecznie przekonałem się, że to są brednie z punktu duchowego, natomiast dla prostych pastuchów tezy tam zawarte np. nie uprawiać sexu z członkami rodziny czy zalecenia żeby się myć były rewolucyjne.
-
2018/03/14 03:31:51
Według niektórych żródeł biblia została napisana w latach 70-tych naszej ery przez 4-rech przeksztów żydowskich, jest fikcją literacką
-
Gość: , *.oc.oc.cox.net
2018/03/17 21:10:57
Tylko sie nie zapedzaj i pozostan w tym temacie na poziomie teorii..
-
2018/03/18 03:18:29
Lubię wyzwania, coś nowego i jeśli tylko będę mial pewność powrotu, dlaczego nie spróbować poznania naocznie tej drugiej strony życia. Lepiej poznać za życia, i tak każdy z nas przejdzie tam czy chce czy też nie, nie ma wyjścia.
-
Gość: , *.oc.oc.cox.net
2018/03/18 04:17:15
Tzn wszyscy z tego swiata odejdziemy ale nikt nie mowi ze nie bedziesz mial powrotu, pytanie tylko - kiedy i w jakiej formie?
Jedno jak na razie jest jasne ze nie w "naszym czasie" i "naszej formie" a wiec nie ma szans na chwalenie sie czy pouczanie czy "tamten swiat" istnieje czy tez nie i co robic a czego nie. A skoro nikt nie powrocil i nie zreferowal to wszytko co "wiemy" na temat tamtego swiata jest niczym innym jak zwykla fantazja ludzi ktorych przeraza fakt ze mozemy w chwili smierci po prost znikac na zawsze...
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/03/18 21:17:00
Ja muszę przyznać, że kilka razy udało mi się wyjść ze swojego ciała. Ale nie wiem czy to było na prawdę czy tylko sen.
-
2018/03/19 03:48:47
To było OBE (An Out-of-Body Experience is an experience that typically involves a sensation of floating outside one's body and, in some cases, the feeling of perceiving one's physical body as if from a place outside one's body. Wikipedia), zdarza się każdemu, w tym stanie jednak nigdy nie tracisz kontaktu ze swoim ciałem. Ćwicz to, będziesz mial częściej. Jest mnóstwo bzdur na ten temat w Intenecie.
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/03/19 21:36:57
A po co mam to ćwiczyć i głowę sobie zaśmiecać?
-
2018/03/19 23:44:22
Kiedyś się przyda, łatwiej będziesz umierać
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/03/20 00:57:51
ależ ja już umieram, każdego dnia jestem bliżej grobu
-
2018/03/20 01:42:02
Jak już z tym skończysz to przyślij wiadomość z tamtej strony
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/03/20 15:18:01
nie będziesz mógł spać po nocach
-
Gość: , *.oc.oc.cox.net
2018/03/21 16:28:00
Problem w tym ze jesli ten zaswiat rzeczywiscie istnieje to najprawdowobniej pracuje na innej skali czasu i zanim Ci co nam obiecywali dac znac, przejda przez "kontrole paszportowa" to tu mija kilka pokolen i nie ma juz komu wysylac wiadomosci... :)
Tak ze daremne czekanie czyli "nieodczeknie Twoje"
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/03/29 00:48:53
Dr Różański założył firmę produkcyjną biovitalium.pl/
a tu jest jego sklep www.nowoczesneziola.pl/strona/index/2
-
2018/03/29 03:13:37
czy to jego firma, czy tylko opracował receptury, albo nawet nie??
"Recepturę prouktów BIOVITALIUM opracował dr Henryk Różański, uznany w Polsce i Europie autorytet w dziedzinie fitoterapii, czyli zdrowotnych właściwości roślin."

KIlka lat temu jakiś zarozumiały doktorek używając nazwisko "Różanski" chciał abym otworzył sklepik z naturalnymi ziołami chińskimi, on będzie kupował, oczywiście odmówiłem.
Nie znam i nie mam kontaktów z panem Różańskim, cenię jego wiedzę.
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/03/31 15:15:24
"KIlka lat temu jakiś zarozumiały doktorek używając nazwisko "Różanski" chciał abym otworzył sklepik z naturalnymi ziołami chińskimi, on będzie kupował, oczywiście odmówiłem. "

Może Pan to uszczegółowić? Ciekawe.

-
2018/03/31 17:25:00
Niestety, nie mogę rzucać nazwiskami.
Poszukaj sam, znależli mnie z forum poniżej.

rozanski.ch/forum/index.php
-
2018/04/09 22:41:42
Czy ktoś z Was próbował produktów Pana Różańskiego?
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/04/13 17:12:02
Panie Janie, minęło trochę czasu od Pańskiego powrotu z Malty.
Niech Pan napisze jakieś podsumowanie tego pobytu.
Czy było warto, czy czas zmarnowany?
Jakieś wnioski, jakieś porady?
-
2018/04/16 16:10:46
Malta to byla pomylka, strata czasu, komplertny klops, tylko dobra na wakacje, 2 tyg max i nigdy wiecej.
Za duzo zlych slow by padlo, wiec po co pisac dalej
-
Gość: , *.oc.oc.cox.net
2018/04/28 03:26:27
Czyzby ten wpis o teorii smierci zapowiadal smierc tego Bloga?
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/05/09 20:41:53
CZĘŚĆ 1

Panie Janie.
Odnośnie Pańskich zainteresowań tematem długowieczności chciałbym
podesłać urywki książki Waldemara Łysiaka "Perfidia" rozdział "Eliksir młodości",
może będą pomocne w Pańskich badaniach.





księgi Albertusa Magnusa, Bacona, Lullusa, Basiliusa Valentinusa,
Paracelsusa, Le Coera, znał dokonania Trismegistosa, Trevisanusa, Dżafara
alSofi, Sendivogiusa, SaintGermaina, Cagliostra i wszystkich starożytnych,
Egipcjan i Asyryjczyków...


Zajmował się nią już ojciec alchemii,
Hermes Trismegistos, a członkowie tajnej sekty, którą założył, żyli pono
bardzo długo. Inny gigant alchemii, Arab Dżafaral.Sofi, znany we
wczesnośredniowiecznej Europie jako Geber, poszukiwał substancji leczącej
wszystkie choroby i zwanej panaceum lub aurum potabile, czyli złoto do
picia...


Zupełnie inna sprawa z hrabią SaintGermainem, współczesnym Cagliostra,
który nie tylko nie robił z siebie nieśmiertelnego, ale wiedząc, że go o to
posądzają unikał rozmów na ten temat... Zbyt wiele osób widywało go na
przestrzeni kilkuset lat, by można było, kochanie, to lekceważyć. Przeczytam
ci fragment książki pewnego Polaka, który spotkał się z SaintGermainem w
latach siedemdziesiątych minionego wieku.
To właśnie to. La sente française. Autor w swoim opisie podróży po
Francji rekapituluje pokrótce stan wiedzy o SaintGermainie.


Identycznie jak w przypadku Cagliostra
nie wiadomo, kiedy się urodził (przypuszczalnie w pierwszej dekadzie XVIII
wieku) i czyim był dzieckiem. Istnieje kilka wersji odpowiedzi, przy czym za
najbardziej prawdopodobną uważa się, że był naturalnym synem królowej
Hiszpanii, małżonki Karola II. Mówiono też w swoim czasie, iż był synem
króla Portugalii, a Horacy Walpole twierdził, że hrabia SaintGermain to
człowiek, który ożenił się bogato w Meksyku, po czym umknął z fortuną żony
via Konstantynopol do Europy. Co zaś do daty urodzenia, to zainteresowała
mnie niezwykła rozmowa, która odbyła się w paryskim salonie Anno Domini
1758. Wcześniej SaintGermain przebywał w swej niemieckiej posiadłości,
oddając się badaniom alchemicznym i parapsychologicznym. Do Paryża
przybył w glorii mistrza nauk tajemnych i wielkiego odkrywcy, z miejsca
uzyskując zaufanie dworu. I oto mamy obiad, na którym hrabia jest
honorowym gościem. Obecna przy stole Mme de Gergy, kobieta starsza już,
lecz słynąca z doskonałej pamięci, przygląda mu się przez dłuższą chwili po
czym mówi:
Pięćdziesiąt lat temu byłam ambasadorową w Wenecji i dobrze pana
pamiętam. Nazywał się pan wówczas markiz Balletti i miał pari kilka drobnych
zmarszczek, których dzisiaj nie widzę. Pańska twarz pr|l wie się nie zmieniła.
Jak pan to robi, że się pan odmładza?
Dbam o damy, pani odpowiada SaintGermain, próbując
śmiechem osłonić zmieszanie.
Wieść o tej rozmowie zbulwersowała Paryż i Wersal. Zaczęto szeptać, że
hrabia ma ponad sto lat i jest nieśmiertelny. Reakcja SaintGermaina
zaskakuje. Cóż uczyniłby na jego miejscu typowy szarlatan? Oczywiście
starałby się utwierdzać ludzi w przekonaniu o swej długowieczności i czerpać
z tego zyski, tak jak Cagliostro, który podawał się za przyjaciela Chrystusa,
oraz głośny sobowtór SaintGermaina, lord Hower, który twierdził bezczelnie,
że był obecny na soborze w Nicei (IV wiek). SaintGermain nic podobnego nie
czynił, unikał rozmów na temat dotyczących go pogłosek, a zmuszony krył
się za zasłoną dowcipu lub wymanewrowywał rozmowę na inne tory.
Dwukrotnie nagabywała go jego protektorka, faworyta królewska, pani de
Pompadour:
Czemu pan nie ujawnia swego wieku? Hrabina de Gergy twierdzi, że
widziała pana przed pięćdziesięciu laty w Wenecji takiego samego jak dzisiaj.
Prawdą jest, pani, że znam hrabinę od dawna.
Ależ, zgodnie z tym, co ona mówi, musi pan mieć ponad sto lat!
To niewykluczone, pani odpowiedział ze śmiechem Saint
Germain.
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/05/09 20:46:18
CZĘŚĆ 2



Z relacji pani du Hausset znamy drugą rozmowę, podczas której Saint
Germain zaczął opowiadać ze szczegółami o dworze Franciszka I. Mme de
Pompadour krzyknęła zdziwiona:
Wygląda na to, że pan to wszystko widział!
Hrabia zbył ją słowami, na które nigdy nie zdobyłby się hochsztapler:
Wiele czytałem o historii Francji, pani, a mam dobrą pamięć. To
wszystko.
Widząc zaś niedowierzanie, dodał śmiejąc się:
Pani, nie bawi mnie sprawianie, by wierzono, że żyłem przed
wiekami. Bawi mnie obserwowanie tej wiary.


Starałem się znaleźć chociaż jedno świadectwo o przyłapaniu Saint
Germaina na sztuczkach alchemicznych lub innych i nie znalazłem żadnego,
nawet w pracach autorów wyraźnie wrogich temu człowiekowi. Znalazłem
natomiast kilka zaskakujących opinii. Książę heski, Karol, na którego
garnuszku SaintGermain przeżył swe ostatnie lata (według oficjalnej wersji
zmarł na atak paraliżu w Eckenförde 27 lutego 1784 roku), zaświadczył, iż
hrabia wynalazł na bazie herbaty lekarstwo, które rozdawał bezpłatnie chorym
w Schlezwigu wynikiem były setki uzdrowień, w tym część uznana przez
lekarzy za cudowne. Nigdy nie widziałem człowieka większego ducha niż
on, powiedział książę.
Oczywiście, świadectwo niemieckiego książątka, któremu obecność maga
dodawała chwały, trudno uznać za miarodajne. O wiele trudniej kwestionować
austriackich, Kaunitza i Cobenzla, szczwanych lisów, których niełatwo było
omamić, a którzy zetknąwszy się z hrabią stali się jego zagorzałymi
wielbicielami. Cobenzl powiedział o nim:
Najdziwniejszy człowiek, jakiego poznałem w swym życiu. Posiadał
bogactwa, a żył skromnie. Jego szlachetność, dobroć i uczciwość były
najwyższej próby i napełniały wzruszeniem. Posiadał przewyborną znajomość
kilku języków i wszystkich sztuk. Był poetą, muzykiem, pisarzem, lekarzem,
fizykiem, chemikiem, malarzem, krótko mówiąc: posiadał kulturę i
wykształcenie, jakich nie posiadał żaden inny człowiek epoki.
I jeszcze świadectwo Voltairea, człowieka o laserowym umyśle, któremu
zarzucić naiwność byłoby szczytem naiwności. Voltair o SaintGermainie do
Fryderyka II:
Ten człowiek jest nieśmiertelny i wie wszystko!

-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/05/09 20:47:24
CZĘŚĆ 3 ostatnia


Już w roku 1785 sygnalizowano obecność SaintGermaina na
zjeździe masońskim w Paryżu; w roku 1788 hrabia de Chalons spotkał go na
placu Świętego Marka w Wenecji, rozmawiali przez godzin, w roku 1789
księżna Adhemar spotkała go w jednym z paryskich kościołów; w roku 1821
doszło do podobnego spotkania w Wiedniu (z Mme de Genlis), a w roku 1835
w Paryżu (z niemieckim historykiem Ottingerem); w roku 1846 Anglik
Vandam spotkał SaintGermaina podającego się za majora Frazera na dworze
Ludwika Filipa; pani Blavatsky odnalazła go w Tybecie w końcu ubiegłego
stulecia; również w Tybecie (w roku 1905), a potem w Rzymie (1926) spotkał
go i rozmawiał z nia Anglik Leadbeater; w roku 1934 rozmawiał z Saint
Germainem włoski pisarz ContardiRhodio; w roku 1945 widział go Roger
Lannes; w roku 1951 w jednej z tybetańskich świątyń gościł człowiek, o
którym mówionej że to SaintGermain.


Autor tej książki wymienił
tylko kilka z wielu spotkań z SaintGermainem, nie ma tu na przykład
świadectwa Franciszka Greffera, którego wspomnienia wydał w roku 1945 w
Wiedniu. Pokazywał mi je Herrendorf. Takich świadectw jest o wiele więcej.
Ów Polak rozmawiał z SaintGermainem w roku 1971 lub 1972 w Chambord
jest to ostatni znany wypadek.


Słyszałaś o Ninon de Lanclos i o
Julietcie Récamier? Znalazłem te nazwiska w notatkach starego Lebona i
zapoznałem się z odpowiednimi pracami historyków. Pierwsza tych dam żyła
w siedemnastym wieku i miała o wiele więcej kochanków, niz przeżyła lat, a
przeżyła ich dokładnie osiemdziesiąt pięć.

Ta Ninon Lanclos pod koniec życia brała sobie dwudziestoletnich
amantów i wyglądała przy nich jak rówieśnica!
Dowiedz się, że jeden z jej synów,
wicehrabia de Villiers, zakochał się w niej szaleńczo, a gdy dowiedział się, że
jest jego matką, popełnił samobójstwo! Teraz ta druga, pani Récamier. Była
najpiękniejszą kobietą przełomu osiemnastego i dziewiętnastego stulecia, a gdy
miała prawie siedemdziesiąt lat, zakochał się w niej jej kronikarz, młodziutki
Ludwik de Lomenie, gdyż wyglądała młodziej od jego rówieśnic. Odnotowano
też, że na łożu śmierci wyglądała jak panienka przed ślubem. Jak widzisz, obie
te kobiety żyły dość długo, a umierając nie wyglądały jak szekspirowskie
czarownice, lecz jak podlotki.

obie te kobiety bowiem żyły w sposób zupełnie różny. Pierwsza nadużywała,
jak to nazwałaś, rozkoszy łoża w sposób wprost szokujący. Co zaś do drugiej,
to historycy przez półtora wieku po jej śmierci sprzeczali się jeszcze, czy
umarła w stanie dziewictwa, czy też nie. Przypuszczano, że jedynym jej
kochankiem był Chateaubriand, ale nie jest to pewne. Żyła w takim celibacie,
że aż szokowała otoczenie. Większość badaczy przypuszcza, że do końca życia
zachowała niewinność.

KONIEC
-
2018/05/10 00:52:27
Dzięki aaa
Postać SaintGermaina jest mi znana, chociaz nie ta ksiażka. O tych paniach nie czytałem.
-
2018/05/10 01:30:38
aaa
Śmiem wątpić ze pan Waldemar Łysiak spotkał SaintGermaina. Ten pan żyje z pisania (ja nie), więc byłby to temat-rzeka i jak by sam powiedział "dusze by zaprzedał diabłu" aby nie zgubić kontaktu z SanGermain. Fikcja literacka pewnie. Ponadto, co mnie dziwi. Wikipedia podaje że ten pan to "wierzący katolik" - żaden otwarty umysł nie będzie wierzył w ten stos bzdur, kłamstw i oszustw. Inne religie to także podobne.