Blog > Komentarze do wpisu

Birmański Rekonesans

Veni vidi vici, częsciowo tak, ale Buddha mnie ukarał, póżniej o tym. 

Mariazm już w Chinach, czekanie na smierć, a jam jeszcze nie gotowy. Nie ma co robić, dzieci rosną, do US jedziemy dopiero za dwa lata. Kacy zajmuje się urządzaniem domu, a sam siedzę jak na beczce prochu, już mnie nosi, więc do Myanmar, ostatni na tym świecie bastion wolności (i biedy chyba tez - to nie bieda, ludze nie głodują, mieszkają tylko prymitywnie). Oczywiście, mogę żyć głupio, durnie, pusto i wygodnie jak inżynier na emeryturze w hameryce, stać mnie na to i dużo  więcej, ale to mnie nie bawi, świat mnie nadal ciągnie.

Pojechałem prawie w ciemno, tam zakładać biznesy. Poznałem przez internet Birmańczyka który zna angielski i on odebrał mnie z lotniska i zawiózł do hotelu. Miałem swoje plany co i gdzie mam szukać, ale mój Birmańczyk zajęty, pracuje w turystyce i ponadto uczy angielskiego za mniej niż dolara za godzinę od głowy, więc nie miał dla mnie czasu. Trudno, sam szukam, odwiedziłem tylko jego rodzinę oddałem prezenty. Drogie prezenty i jak tłumacz sam twierdził że to za dużo, ale chciałem pokazać że jak się będzie starał potrafię być hojny, ale żadnych pozytywnych efektów, dalej leniwi. Przy okazji straciłem kilka dni czekając na jego obietnice spotkań ludzi z róznych rządowych biur, nic się nie zdarzyło, tylko obiecanki. Trzeba go będzie zostawić bo mało efektywny, ponadto nie można polegać na jego możliwych referencjach, gdyż on w turystycznym biznesie doi obcokrajowców - wg niego za dniówkę tłumacza powinienem płacić 70$, a to jest miesięczna pensja lokalnego na prowincji  (w stolicy 2 lath, czyli 200 000 kyats na miesiąc czyli 150 dolców to już OK pensja). Znalazłem innego Birmańczyka z którym można porozumieć się po angielsku, ten chce mieć dzienną pensję 10000 Kyat, tj 7 dolarów, dam mu więcej. 

Zobaczyłem więc ważniejsze atrakcje Yangonu, trzy dni wystarczą, trzeba sie wynosić. Największa atrakcja kraju to Bapan Ngpali, ale to 700 km, całą noc autobusem czy pociągiem, a teraz pada, nie ciągnie mnie tam teraz, póżniej odwiedzę, jadę więc nad ocean do Ngwe Saung Beach, to tylko 6 godzin autobusem.  

We wsi przy plaży gdzie zostawił mnie autobus, stado motocyklistów aby za 1000 Kyat zawiezc do hotelu, ale szybko wróciłem zobaczyc okolice i znalezc restaurację serwującą lokalne stwory morskie. Białych wcale nie widać, bez parasola ani rush. Kilku motocyklowych przewodników wcisnęło mi swoje wizytówki, jedna była po angielsku.  

Nastepnego dnia rano zamówiłem za 8000 kyat motocykl aby pojeżdzić po okolicy, ale cały czas leje. Co robić? zaprosiłem więc na śniadanie tego z kartki niech opowie co się dzieje w okolicy - pojawił się po 15 minutach okutany w peleryny, dla nich deszcz czy ulewa nie straszna.

Typowe myanmarskie śniadanie - placek z banana pieczony i wyglądający jak nasze placki ziemniaczane, trochę dżemu, kawa, można wytrzymać, wszystko za dolara. Pokazuję wiec swoje papiery, kopie z Google że w tym rejonie Ayeyarwady jest dużo lasów bambusowych. Otóż były, wycięte i zamienione na farmy kauczukowe. Lasy bambusowe są nadal bliżej Yangonu, 5 godzin motocyklem i jeśli chcę tam pojechać, to on mnie zabierze za 20 dolców. Bilet autobusowy kosztuje 7 dolców, niech mnie wiezie, za 3 dni jedziemy, on sam pochodzi z tamtej okolicy a nad morzem w okresie ulew zarabia tylko 5000-7000 kyat (4-5 dolców dziennie), tam mieszka jego rodzina. Fajnie się sklada, może coś dowiem się więcej.  

Jaka cena ziemi w okolicy? Mój tłumacz twierdzi, ze jest w drugiej wsi pół hektara nad samym oceanem za 100 tysięcy dolców - właściciel hotelu gdzieś tam zadzwonił i cena już jest 150 000. Dwa lata temu przyjechały dwie Chinki, nie płaciły tego co ktoś tam woła, poszły do lokalnego urzędu i kupiły wszystko co było do sprzedania w okolicy za dużo taniej. Okazuje się ze ziemia nie została zapłacona, tylko zostawiono małą zaliczke i spekulanci podbijają ceny. Spekulant czy lokalni nic tam nie zbudowali ani jeszcze nie zapłacili więc według prawa rząd zabrał i sprzedał za gotówke Chińczykom. Chińczyków dużo, podróżują stadami w chińskich autobusach z chińskim przewodnikiem, nocują w chińskich hotelach, żrą w chińskich restauracjach, dla lokalnych zostaje tylko nisko płatna praca i mało forsy, nic dziwnego że nie lubi się Chińczyków. Chińczycy  są  także niegrzeczni, wręcz aroganccy, poniżają i lekceważą lokalnych, typowa cecha nowobogackich. Kultura osobista dotrze do nich, ale na to potrzeba 1-2 pokolenia. Ponadto, odwieczna nienawiść biednych do bogatych, jak za Chmielnickiego w Polsce - Rznijcie drewnianą piłą tego pana wolno, to był dobry pan. 

Przestało lać, tylko siąpi, więc na rumaka i w drogę, filmy są na YT.

Najpierw jadę na północ – nad oceanem same resorty, teraz najczęsciej zamknięte, pora desczowa. Dalej kilka kilometrów betonowej sciany od strony oceanu, puste kilkanaście hektarów, czeka na lepsze czasu, dalej biedne wioski. Droga cementowa, ale nagle się kończy nad brzegiem rzeczki – dalej można wraz z motocyklem przeprawić się łódką, ale po co, tam pewnie podobnie albo gorzej, jadę więc na poludnie. Droga kilkaset metrów od brzegu bo nad brzegiem tylko duże, zaniedbane i teraz puste resorty, ale nagle droga się konczy, zaczyna się błoto, kałuże, dziury, a mój motocykl kaput, zdechł. Prędkościomierz nie dzałał, wskażnik paliwa też nie, nie sprawdziłem, miał być pełny bak benzyny, a jest pusty. Cóż, trzeba wracac z kilometr do najbliższego sklepiku, tam każdy sprzedaje benzynę po 1000 kyats za lit, i wracam, mimo że los kaze mi zawracać. Chcę dojechać tam gdzie być może będzie moje gniazdko z widokiem na ocean wsród gęstej zieleni.

Niestety, złośliwy Buddha nie zezwolił. Kilka dni wcześniej odwiedziłem jego leżącego, 66 metrów długi kolos, ale naprawiają go i jest za kratkami, więc przezwałem go wielorybem i się zemścił za to. Powiedzałem to pierwszemu tłumaczowi, a ten biedny puszcza dalej że to prawda, nie rozumieją żartów.  Może zrozumie, gdyż dzwonil, że jego tesciu także wywrocił się na motocyklu i prawie jaja  mu urwało i tam Buddha nie wsadzal swoich tłustych palców. Sobie tylko żebra naruszyłem, boli teraz paskudnie. Niestety, droga bardzo kiepska, miękka, a ja przyciężkawy i gdześ tam grunt nie wytrzymał po ciągłych deszczach i zjechałem do rowu. Motocykl cały, nogę polski skórzany sandał dobrze uchronił, ale żebra bolą. Jak sam nie mogę dojechać dalej, czy moi klienci będą chcieli się  tłuc? Tym bardzej, ze wokół dużo hoteli i resortów pustych i zaniedbanych, czyli za dużo pieniedzy nie zarabiają, budują także następne kolosy. Sam dam sobie teraz spokój z widokiem na ocean, jak bedzie mnie goniło to wynajmę gdześ nad oceanem willę ze służbą na miesiąc, co tam bede robił -trzeba skoncentrować się nad farmą bambusową.

Zawróciłem, w jednym sklepiku obmyłem się z błota, przeczekałem następną ulewę, wypiłem kokosa za 2 złote, bo jak pada, a leje często, gdzieś trzeba  się schować i powoli wracam do hotelu, już nie chcę jezdzić motocyklem po bezdrożach i  wertepach.

Trzeba się zbadac czy coś tam w środku nie pękło, ale na wsi nie mają rentgena, dopiero w stolicy, 245 kilometrów. Poczytalem na googlu że nawet złamane żebro byle nie otwarte złamanie, goi sie samo, lekarz nic nie pomoże, więc się wynoszę do Chin i tam będę się kurował. Za 45 dolców zmieniłem bilet na wcześniejszy. Przetrzymam więc te dwa dni na powrót motocyklem, powłóczyłem się tylko po tej wsi i znalazłem dobrą restaurację z ośmiornicami, rakami, krabami, dawno tak nie jadłem, a dania tanie, około 3-5 dolarów, biorę więc dwa różne, nie wykończe wszystkiego, zabieram jedno do hotelu na póżniej.

Spotkałem, mieszka tam od lat jeden biały, Andy z Niemiec, wsiąkł tam i już jest szcześliwy. Chciałem zaprosić na piwo, nie dał się.

Mój motocyklista przyjechał o 6-tej rano, przygotował tez dla mnie pelerynę, jedziemy.  Niekiedy pada, niekiedy leje, ale jedziemy, w pół drogi przestało i zdjeliśmy peleryny. Nie należałó to do przyjemności, dupa boli po nierównej drodze a ja jeszcze z bolącymi żebrami. Widać już lasy bambusowe, te duże także, 30-metrowe, 20 cm grube, Dendrocalamus Asper, są, tak jak piszą w moich książkach.

Moj kierowca-tłumacz zaprosił mnie do domu rodziców. Szałas na palach, nie dom, ale przed wejściem trzeba zdjąć buty, taki wszędzie zwyczaj. Mieszka tam 14 osób, a gdzie spią? – pokazują tutaj, na podłodze, tylko kładzie się bambusowe maty. Bieda że aż żal dupę ściska, dzieciaków kilka ja żadnych prezentów, nie wiedząc nawet nie kupiłem im owoców. Wypróżniłem więc swoją torbę i oddałem co mogłem – chińskie zupki, scyzoryk, latarkę, jedno jabłko, jakis napój, kawę, kosmetyki, bez tego wyżyję i dojadę do Chin. Bieda ich  nie martwi, nie widzą swojej sytuacji, przyzwyczaili się, oni chcą byc tylko szczęśliwi. Chińscy producenci narzekają na Birmańczyków że jak dostanie pensje czy trochę grosza to nie przychodzi do pracy przez kilka dni, przecież dzisiaj nie będzie głodny, lepiej popic herbatkę i pogawędzić.  Skąd się wzieło w Polsce powiedzonko że chłop mi się rozbisurmanił, czyżbyśmy zleżli z jednego drzewa albo nasze pieczary były w sąsiedztwie?

Sam do hotelu, nastepnego dnia rano o 9-tej kierowca zawiezie mnie na przystanek autobusowy. O 9.30 dzwonię, on jeszcze spi bo celebrowali noc wcześniej, dostali także butelkę chińskiej brandy, ale dojechał.  Mielismy odwiedzić lokalne urzędy gdzie jest jakas opuszczona i tania ziemia do kupna lub do 50-letnego wynajmu – niestety, odkładam na póżniej, teraz nie będę się włóczył z bolącymi żebrami.

W Yangon zdążyłem jeszcze odwiedzić moje anglojęzyczne dziewcze, zostawiłem prezenty i powiedzałem że ma czekać na mnie, za miesiąc wracam. Czy będzie? nie wiem, ona także ceni najwyżej szczęście, a to, że bez butów, bez pieniędzy i bez telefonu to nie ma znaczenia. Byłoby szkoda dziewczęcia, młode to jeszcze i głupie, a może wyrosnąć z niej mądra kobieta.

Nie było bezpośrednich samolotów do Kantonu, leciałem nocnym z przesiadką w Hong Hongu, rano w poniedzałek byłem już w domu i szybko do lekarza, Na migi wytłumaczyłem co się zdarzyło, bo Kacy w Pekinie i zrobili mi za 290 RMB serie zdjęc, Są tam jakies rysy na żebrach, nic strasznego, ale boli. Dostałem przeciwbólowy  huayuzhentongjiaonang oraz Jintiange Capsules - Bionic Tiger Bone Powder) for bone and joint diseases. Za leki zapłaciłem 117.50 rmb, no i się kuruję, za miesiąc wracam do Myanmar.

Cała wycieczka kosztowała mnie trochę mniej niż 1100 dolców, w tym już kilkaset na prezenty, lot, hotele, nowy lokalny telefon, kurowanie się oraz kilka butelek whisky. Najtańsza kosztuje tam już 2 dolary za 0.7 litra, podobno originalna szkocka to 6-7 dolarów, raj dla pijakow. Będę miał duży dom, powiniem być także duży barek. Po powrocie już zdążyłem zalać 5-ma litrami dobrym 40-procentowym alkoholem kilka kg żółtych sliwek, ma to stać conajmnie 3 lata.

Małe złośliwe spostrzeżenie. Tamtejsze chłopy pewnie babieją. To że noszą swoje spódnice, taki zwyczaj, też mam swoje longyi (sarong, lungi), ale potrafią odwrócić się, ukucnąć i coś tam zrobic, czyżby siusiu, jak kobitki na wsi?

 


 

 

(Huayu analgesic capsule function

Promote blood circulation and relieve pain

The main ingredients of Huayu Zhentong Capsule

Sanqi, Dragon's blood, myrrh, frankincense, Yanhusuo, natural copper (system), peach kernel, safflower, scutellaria, dandelion, rhubarb, soil mites.


niedziela, 22 lipca 2018, bialychinczyk
Tagi: Myanmar burma

Polecane wpisy

  • Pisać czy nie pisać

    Dylemat. jeśli pisać dalej, trzeba założyć nowa stronkę i wszystko tam przenieść. Jaki cel? aby kilku-kilkunastu zainteresowanych którzy nadal kochają pisane sł

  • 29 kwietnia 2019 Blox.pl zostanie zamknięty

    Drogi użytkowniku, bardzo nam przykro 29 kwietnia 2019 Blox.pl zostanie zamknięty i Twój blog  http://bialychinczyk.blox.pl  przestanie działać. Decyz

  • nie pisze, buduje, zajety jestem

    Nie mam czasu, buduje chatke, produkuje slomki, chce zbudowac  resorcik nad oceanem zobaczcie YT  https://www.youtube.com/watch?v=Whs6saQbC4E

  • Myanmar po raz ostatni

    Mężczyźni ubierają się tu podobnie jak Hindusi – noszą longi. Rodzaj długiej ''spódnicy'' zamotywanej wokół pasa. Kobiety noszą podobne długie spódnice, t

  • Yangon po raz drugi

      Ostatnie dwa dni w Myanmar spędzam w Yangon. Dojeżdżam tu wcześnie rano nocnym autobusem z Nyaungshwe. Trochę odpoczywam w hostelu. Jem pyszny lunch/obia

Komentarze
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/07/29 21:38:41
Panie Janie, gdyby spotkał Pan ponownie jakieś choże i chętne dziewczę
i przy tym zapomniał języka w gębie to podrzucam coś do wykorzystania.
Można szeptać do uszka.

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.


Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.


Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.
**********

Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu?
Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota,
Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu?

Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi!
Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,
A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy,
Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.

I wymykasz się naga. W przyległym pokoju
We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu,
I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu
Leżysz, jak topielica na twardym dnie zdroju.

Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza, niby w grobie.
Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy
Nie dajesz znaku życia jeno konasz raczej,
Aż znienacka za dłoń mię pociągasz ku sobie.

Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce
Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne!
A nóg twych rozemknione pieszczotami palce
Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne!






-
2018/07/29 22:12:28
Szukaj, to znajdziesz
-
2018/08/07 04:07:58
Witam panie Janie, przekazalem maila, Slawek mowi ze sie odezwie. U mnie w kuchni tez dwa baniaki ze sliwkami nastawione. pzodrawiam, Filip
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/08/13 00:38:17
Panie Janie,
po co Panu ten duży bambus Dendrocalamus Asper?
Planuje Pan powrót do robienia mebli?
-
2018/08/13 01:15:41
Dendrocalamus Asper jest dobry do produkcji mebli, ale musi rosnąć conajmniej 3-4 lata, w ciągu pierwszego roku rośnie do 30 metrów wysokości i jest bardzo ekonomiczny do produkcji pulmy i celulozy, ale to dopiero 2-gi etap naszego planu. Na początek, aby mieć jak najszybciej cash flow, chcemy zbierać od chlopów, także założyc swoją plantację rownocześnie rozdawać rolnikom sadzonki Shizostachyum Distans, ten bambus jest dobry do produkcji bambusowych słomek. Jest na świecie ogromny popyt na nie, rynek to miliand slomek dziennie, trzeba eliminować plastyk.

www.futuremarketinsights.com/reports/bamboo-straws-market

oczywiście, nie będę wydawał frycowego $5000.
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/08/13 15:01:24
A technologia słomek z bambusa jest już opracowana?
Trzeba ściąć (wiedzieć kiedy i które pędy),
wysuszyć (temperatura, jej wielkość i tempo przyrastania oraz czas), pociąć,
wysterylizować, zapakować, zabezpieczyć przed czynnikami zewnętrznymi,
(być może zaimpregnować).
Słomki z plastiku są znane, bezpieczne, można je przechowywać b. długo.
Technologia produkcji i kanały zbytu są opanowane.
No i cena. Ceny Pan nie przebije. Chyba że produkt będzie przedstawiany jako ekskluzywny.
Do tego dochodzi konieczność odtwarzania plantacji co jakiś czas,
a w dłuższych interwałach czasowych zmiana miejsc uprawy
(chyba że plantacje będą nawożone).
-
2018/08/13 15:48:01
już ludzie to produkują.
ceny plastyku oczywiście nie przebije się, ale już Seattle i San Francisco zabroniło używania plastyku, Starbacks niedługo dołączy, są duże naciski na McDonalda i KFC aby przestało wciskać rurki plastykowe, ostatnio ecologia jest modna. Cena bambusowej rurki wielokrotnego użytku hurtowo to obecnie 10 centów, można zjechac do 5-ciu centów, już w Indii to robią.
Klient niedługo nie będzie miał wyboru i zapłaci za rurkę także.
-
Gość: , *.oc.oc.cox.net
2018/08/13 18:33:57
I klient "zachodni" czy amerykanski zaakceptuje rurke nie dosc ze tak ktora kto tam wie co ma w srodku i jak zostala "odkazona" i to jeszcze wielokrotnego uzytku? Moze w domu ale nie w Starbaksie.... Kto tam jest w stanie sprawdzic czy w srodku takiej rurki robaka czy bakterii nie ma?
No i dlaczego mialbym "ryzykowac" aby brac do geby niekoncznie czysta rurke bambusowa zamiast jedorazowego uzytku - nie musi byc plastikowa, mozna je rownie tanio albo "podobnie tanio" tobic z papieru czy innego materialu "bio"
Osobiscie nie widze tego aby Stany czy Europa przeszla na rurki bambusowe i do tego wielokrotnego uzytku....
-
2018/08/14 01:26:23
Ciężkawy i wąski jesteś czlowieku.
Bierzesz do pyska łyżke czy widelec który ktoś inny miał niedawno w swoim pysku, pijesz z plastykowego kubla wielokrotnego użytku, itd, itd.
Wiadomo, że hamerykę nazywa sie krajem plastykowych ludzi, ale jak oni za użycie plastykowej rurki będą musieli zapłacić dodatkowo dolara albo i więcej, oni będą pierwsi.
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/08/27 13:40:24
Panie Janie,
niech się Pan spręża z tymi słomkami
bo wynajęte kurwy (tzn. chciałem powiedzieć "niezależni celebryci")
już zaczynają bełkotać o ich szkodliwości i konieczności wycofania.
A to oznacza że już słomki zastępcze (z papieru) zostały wyprodukowane, zmagazynowane i teraz tylko trzeba podpuścić publikę żeby je zaakceptowała.

noizz.pl/bezslomki
noizz.pl/lifestyle/wideo-tu-pijesz-bez-slomki-akcja-noizz-x-areta-szpura/2evv58p
noizz.pl/lifestyle/wywiad-z-areta-szpura-tu-pijesz-bez-slomki-noizz-i-lonely-whale/mgm577b



-
2018/08/29 04:04:48
obrze że w Polsce także coś się rusza w tym temacie, a to, że niektórzy chcą na tym zrobić sobie aureolke, ich sprawa, aby były pozytywne efekty dla wszystkich.

Rynek na świecie jest duży, używa się od pół do miliarda plastykowych rurek dziennie, także nie nastawiam sie na polski rynek, tak przy okazji.
Ktoraś tam polska gazeta dała link o tym na swojej pierwszej stronie.
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/09/03 17:30:46
Niech Pan zwróci uwagę że masa plastikowej słomki w porównaniu
np. do masy plastikowej tacki (miski) na jedzenie lub kubka na napoje jest znikoma.
Jeżeli zaczynają wymieniać słomki na papierowe (biodegradowalne) to znaczy
że w dalszej kolejności będą wprowadzane papierowe (jednorazowe) talerze i kubki.
Trudno będzie zrobić sztućce z papieru np. widelca, bo tu dochodzi kwestia wytrzymałości mechanicznej.
Ale takie widelce czy noże (jednorazowe) można robić z bambusa.
Pocięty (połupany) na paski bambus można przerabiać maszynowo
na sztućce. Tani i wytrzymały. Powtarzalny w budowie wewnętrznej.
-
2018/09/05 02:14:56
Nie lubię negatywnych ludzi więc ich wymazuję.

aaa, papier już był przerabiany, też jest z celulozy, ale z drzewa, te rosną powoli, więc podpadają pod Save the Planet, zresztą na słomki papier jest za słaby.
Kupiłem kilka slomek z bambusa co są na rynku prawie po dolarze za sztukę - jakieś plastykowe, czyżby powlekane plastykiem? To ma być naturalne, szybko biodegradowalne.
Już robią talerze i kubki z bambusa, na razie trochę za drogie.
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/09/06 20:40:16
talerze kubki, ale też ubrania. jakiś czas temu kupiłem kurtkę czytam a tam jako ocieplenie to bambusa do środka napchali, kurtka zimowa a bardzo lekka ale zamiast 50zł to chyba ze 350zł kosztowała oczywiście chińszczyzna. Głównym powodem odrzucenia plastikowych słomek zamiast ekologii będzie to, że plastik konsumowany przez kobiety w ciąży podobno zmniejsza człona i jajka u męskich płodów. Czytałem kiedyś badania na www.ncbi.nlm.nih.gov/
-
Gość: aaa, *.free.aero2.net.pl
2018/09/10 10:33:33
A jak tam teściowa?
Wypuścili, czy nadal w więzieniu?
-
Gość: , *.oc.oc.cox.net
2018/09/14 23:53:36
Wlasnie ogladalem wywiad z szefem Starbucksa na temat rurek eliminacji rurek plasikowych i mowil ze maja 3 opcje:.
- Przykrywki "bezrurkowe".
- Rurki papierowe.
- Rurki z "plastiku" ktory sie rozklada i mozna go uzywac do kompostow...

Ani slowa na temat "organicznych".
-
Gość: , 103.89.178.*
2018/09/15 16:27:46
tesciowa wypuscili po 7-miu miesaciach.

juz wyprodukowalem 1500 rurek bambusowych, zamowionych jest 5000, dzienna produkcja na poczatek 1000 sztuk, za 2-3 tygodnie bedzie 10000 dziennie.

duze firmy nie kupuja, bo nikt nie produkuje volume, nasz plan to 100000 dziennie
-
Gość: aboy, *.adsl.inetia.pl
2018/09/15 21:24:24
dałoby rade zrobić na takiej rurce nazwę klienta? to co kiedyś pisałeś o porcelanie na zamówienie. Myślę że trochę czasu potrwa zanim te rurki przebiją się do mainstreamu, trzeba najpierw sprzedawać drogim hotelom i restauracjom. najpierw bogaci będą używać to rzuci się na to też biedota.
-
Gość: , 103.89.178.*
2018/09/16 11:59:01
oczywiscie, laserowo mozna wpisac co chcesz, jak zamowi wiecej I zaplaci extra

na poczatek, taobao I allexpress po 13.95$ za 50 sztuk, juz za kilka dni, shipping included, wiec tanio. Na razie jestem na plazy w Myanmar a produkcja stanela bo ucieli electricznosc. mam filmy, zdjecia, nowy tekst, ale computer do d.. y i mi zresetowal do zera i mi wymazalo wszystko a internet nedzny.
leje takze.
-
Gość: Matt, *.dsl.dynamic.t-mobile.pl
2018/10/07 23:20:45
W Polsce coraz wiecej pieniedzy na rynku recyklingu plastiku i rozwiazan eliminujacych go. Zajrzyj tu - sciencechallenge.eu/ . na tej konferencji akurat Nestle obralo patronat strategiczny. Moze z nimi warto jakas wspolprace zrobic? Oni maja kase na zakup wielu rzeczy.
-
Gość: , *.play-internet.pl
2018/10/11 20:21:01
przez dwa tygodnie bylem bez internetu, ale juz wrocilem do cywilizacji.

mam nowinki, ale walcze z win10, nic nie chce dzialac
-
Gość: QQ, *.static.optonline.net
2018/10/11 22:37:53
-
2018/10/12 05:38:01
dzieki za link, a ja z milionowa produkcja jeszcze nie gotowy
-
Gość: Sylwia, 45.123.191.*
2018/11/10 08:20:25
Hej! Nie mogę teraz znaleźć tego posta, ale kiedyś pisałeś o leku Yangzheng Xiaoji Jiaonang. Możesz podpowiedzieć, jak wtedy załatwiałeś wysyłkę do PL? Kontaktowałam się z producentem, ale powiedziano mi, że nie ma opcji wysyłki za granicę. Zastanawiam się, czy coś się w tej kwestii zmieniło
-
2018/11/10 19:23:35
Nic sie nie zmienilo.

Chinczycy moga nie przyjac przesylki, Polacy takze odrzucaja i wraca do Chin.

szukaj kogos kto jedzie do Chin i pros o kupno-zabranie z soba, male ilosci nie bedzie problemow na lotnisku