RSS
piątek, 27 lutego 2015

Moze, ale nie musi, ale wydaje mi sie ze kazda duza firma przeszla przez to. Nie mowie o takich ze ktos ma miliony i zaczyna od razu z wyzszego pulapu - mozna to zrobic samemu, krok po kroku, zajmie ci tylko 10-20 lat, ale startujesz z kilkoma tysiacami, nie z milionami. Zwyciezysz, jak bedziesz uparty i potrafisz zaoferowac produkt lepszy i tanszy niz konkurencja. To nie ma znaczenia jaki produkt - znajdz swoj na ktorym wypracujesz swoja czesc tego tortu - im wiekszy ma byc ten tort tym lepszy. Moj tort jest dosc duzy, sama Polska to miliard rocznie i sie rozwija, chociaz nie licze na Polske, za biedna. Czy wytrzymam, a czy to sie najwazniejsze teraz?, najwazniejsze ze robi sie cos nowego i moze szybko przynosic pieniazki. Ryzyko finansowe nie jest duzo, ale trzeba poswiecic mnostwo czasu i szukac, szukac, byc upartym, szukac lepszych rozwiazan. Wywala dzwiami, wlazic przez okno, otrzymaz definitywne NIE, masz to zamienic na MOZE a pozniej na TAK.

Od lat interesuje sie ziolami chinskimi. Jest ich ponad 5000, zycia zabraknie aby je poznac, koncentruje sie tylko na ziolach dlugowiecznosci i kuracji stosowanej przez Li Qing Yun ktory zyl podobno 256 lat. Trzeba je zaczac produkowac i dolaczyc do innych witamin, suplementow diety. Nie mam zamiaru produkowac chinskich tabletek na hemoroidy, bedziemy sie koncentrowac tylko na waskiej grupie ziol pozwalajacych zdrowiej i dluzej zyc, a rynek jest ogromny. W samych Stanach  jest ponad 70 milionow Baby Boomers ktorzy juz przechodza na emerytury. Juz sa jaskolki, widzialem Gotu Kola w tabletkach, suszony zenszen z Kanady, takze w proszku. Wiekszosc chinskich ziol mozna juz dostac w proszku na wage, ale bardzo rzadko w tabletkach. O dziwo, mala produkcja nie jest droga i skomplikowana, mozna zaczynac na kuchennym stole jak to robil wlasciciel http://www.pipingrock.com/, obecnie jeden z wiekszych producentow witamin w USA. Najszybciej i najprostrzej to robic w kapsulek - myslalem ze ich juz nie ma na rynku ale dostalem witaminy z Polski w kapsulkach - Arthroblock forte na poprawne funkjonowanie stawow - niestety, dla mnie bezuzyteczne, mam zgage po nich, a wszystkie ich skladniki sa latwo osiagalne w Chinach. Na poczatku produkcja kuchenno-stolowa, zobaczcie fim z ponizszego linku jak to sie robi.

http://item.taobao.com/item.htm?spm=a230r.1.14.142.RMRGCc&id=17146574443&ns=1&abbucket=5#detail

Niestety, te najnowsze preparaty nie beda na kieszen przecietnego Kowalskiego. Juz Resveratrol, ktory jest w skorkach czerwonych winogron (znany French Paradax, Francuzi jedza niezdrowo, ale zyja dlugo bo pija duzo czerwonego wina) kosztuje od 25$ za 60 tabletek 250 mg - aby byl jakis efekt w organizmie nalezy brac codziennie 1000 mg, czyli miesiecznie 50 dolcow, 180 zlociszy tylko na jedno ziele produkowane z japońskiego rdestu - kupilem tego tanio kilogram, korzen zawiera 20-50% czystego resveratrolu. Chinczycy maja od tysiecy lat swoja odmiane, Fo-Tin chinski rdest, bardzo podobne dzialanie.

http://www.puritan.com/puritans-pride-brand-0102/resveratrol-250-mg-027980?scid=31665

I to dopiero poczatek w ziolach dlugowiecznosci. Ostatnio popularny jest Nicotinamide Riboside ( NAD+) i aby miec jakis efekt, tez trzeba zazywac 1000 mg dziennie albo i wiecej, ale NR kosztuje juz wiecej, od 4.50 do 6.00 dolarow za gram, wiec nastepny tysiac zlotych miesiecznie w plecy, poczytajcie o tym ponizej

http://www.longecity.org/forum/topic/72286-niagen-nicotinamide-riboside-longecity-group-buy/page-4

Nic mnie nie goni, jestem jeszce za mlody aby sprzedawac cos na dlugowiecznosc, moge poczekac. Ale podganiaja mnie Jankesi - skads mnie znaja, ktos tam mnie popycha (moze ktos z tej firmy kiedys cos kupil ode mnie) - chca abym produkowal dla nich kosmetyki. Dlaczego nie, pokrewne - wiec bedzie mozna dbac o siebie z zewnatrz i z wewnatrz. Gringole dali troche forsy, przyslali probki materialow i kilka recept. Jankesi dzialaja biznesowo,  nie jak Polacy - daj im forse z gory to ci wysla kilka kontenerow z jablkami albo wyslij im 3 kontenery mebli a jak sprzedadza to oddadza forse - dzielimy sie ryzykiem jak nic nie wyjdzie. Malo bylo tej forsy, bo kupilem troche materialow i proste urzadzenia i juz trzeba uzywac swoja forse - nie ma problemow, nauka kosztuje. 

Kupilem to co chcieli. Najwazniejsze to kwas hialuronowy z Belgii, D-Panthenol z BASF-Niemcy, kollagen z Japonii, inne gdzie znalazlem. Zrobilem krem, zadowolony jestem jak maly Kazio z nowego rowerka, teraz robie z siebie i z mojej Chinki myszki doswiadczalne. Podobno jakies efekty sa - mowia ze Chinka wyglada lepiej, moje pyzio sie wygladza i cienie pod oczami sa mniejsze. Znajomy nie widzial mnie przez 4 lata i mowi ze nic sie nie zmienilem. OK, wyslalem swoje dzielo Jankesom, niech sprawdzaja w swoich laboratarium.

A Jankesom apetyt rosnie. Pytaja, niech poszukam, czy tez bede mogl produkowac krem z kwasem hiaruronowym, z Argireline i z Matrixylem - te ostatnie to nowinki z Hiszpanii i z Francji. Kwasem hiaruronowy mam, kupilem  litr wczesniej. Znalazlem te firmy, wyslalem zapytanie o ceny. Aby nie straszyc ich Chinani, podalem polski adres. Po kilku dniach zglasza sie jakas firma z Polski - chca mi sprzedac litr za 390 Euro. Sprawdzam specyfikacje, a tam jest tylko 0.05% tego specjalu, reszta to woda i galaretka, a sam mam uzywac 0.2% - nie nadaje sie. Firma z USA podala swoje ceny, tym razem  w proszku, purity 98%, ale cena za gram jest 360 $ plus 120$ za przesylke. A moja firma jankeska chce abym uzyl 0.2% tego w kremie i cena za 50 ml sloiczek nie byl wyzszy niz 10$. Niestety, nie da sie, same materialy beda kosztowac wiecej niz 10$, a gdzie koszta pracy, opakowania, przesylki i moj zysk. Nie istnieje. Jankes wysyla mi link, ze ktos na ebaju sprzedaje juz taki krem i to po 12.47$, ten sam w Chinach jest juz za 330 RMB, prawie 50$.

http://www.ebay.com/itm/Anti-wrinkle-serum-HYALURONIC-ACID-HA-60-matrixyl-3000-/220588788772?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item335c1dcc24

http://www.ebay.com/itm/Argireline-Matrixyl-3000-Peptide-Cream-Hyaluronic-Acid-ha-Wrinkle-Collagen-Firm-/230818718812?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item35bdde245c

http://item.taobao.com/item.htm?spm=a230r.1.14.235.EK7h4Z&id=43234825673&ns=1&abbucket=4#detail

Sprzedawca z USA podal mi specyfikacje, a okazuje sie, ze to jest produkt chinski. Moze uzywajac chinkie chemikalia uda sie zejsc z kosztami ponizej 10$? Trzeba sie przeprosic z Alibaba i szukac poprzez nich.

Zaczely sie schody z kazdej strony. Jankes dzwoni z USA ze produkt jest OK, ale za slaby. O wciornosci, przeciez dodalem wszystko wedlug zalecen, gdzie jest pies pogrzebany? Trzeba szukac. Okazuje sie ze  kwas hiaruronowy to nie ekstrakt, ale essencja, a tam kwasu moze byc tylko 1% wiec nic dziwnego ze nie ma efektow. Inne materialy moze taki sam problem. Trzeba wszystko od nowa sprawdzic i przeprosic sie z Alibaba i szukac poprzez nich.

Wpisujac na alibaba haslo HYALURONIC-ACID wyskakuje 93,686 pozycji . Wiekszosc to handlarze, posrednicy, zlodzieje, oszusci, powielanie tego samego, trzeba ich odsiac. Zwezilem liste do 12000 i wyslalem okolo 1000 e-mail z pytaniem o ceny. Niestety, prawie dwie noce zarwane. Dostalem z 200 odpowiedzi z cenami od 164$ do 800$ za kg, purity  okolo 98%, czyli niektore duzo drozej niz z Belgii. Takim to nawet nie opowiadalem. Bylo tez oczywiscie kilka odpowiedzi z Nigerii z setkami milionow dolcow do wziecia lub chcacy kupic moj produkt - jaki? wiadomo co z takimi sie robi.

To dopiero jeden material, a jest ich z 10, czyli nastepne pole minowe - te sa juz mniejsze. Ale Jankesi naciskaja, kiedy im wysle porzadny produkt. Przeciez nie bede przeplacal setki czy tysiace dolcow gdyz nawet nie wiadomo czy Jankes to kupi. Kupie wiec male ilosci na Taobao przeplacajac strasznie, aby juz miec gotowy produkt do zaakceptowania. Mam go dostarczyc Jankesowi pomiedzy 12-14 Marcem, bedzie w Kantonie na wystawie kosmetycznej, mamy tam sie spotkac.

I taka jest droga przez meke. Business is Business. Trzeba robic, nawet jesli Jankes nie kupi, ale sie naucze i chinski rynek bedzie nalezal do mnie. Jankes oczywiscie obiecuje ze wysle do mnie specjaliste na rozruch produkcji aby nas nauczyc, ale przedtem musze wydac dosc duzo na maszyny. Bedzie musial dac duzo wiecej forsy. Nie dac, dokonac przedplaty na gotowy produkt - na poczatku nie tylko ze musze kupic maszyny, zatrudnic ludzi, a takze na pewno bede przeplacal za materialy nim nie znajde tych wlasciwych. Jade na wystawe w Kantonie, dam sie troche poznac, rozdamy wizytowki. Oczywiscie, najlepiej aby Jankesi kupowali az nie rozwine produkcji i znajde swoje kanaly sprzedazy, moge na tym zaoszczedzic z dwa lata zycia. 

Jest franda, krew mnie nie zalewa, serduszko bije rowno, byle sie nie podniecac, nie denerwowac, unikac stresow, zawsze do przodu z podniesiona glowa mimo ze niekiedy dziury w butach i w kieszeniach. Nie uda sie, trudno, bedzie nastepny produkt i kiedys znajdzie sie ten wlasciwy. Jak sie ida 10% pomyslow, to juz bedzie OK. Juz kilka businessow sie udalo, beda nastepne. Jak mowia madrzy ludzie, sukces to ostatni szczebel drabiny wszelkich niepowodzen.

O'le Amigo.

 

 

 

13:26, bialychinczyk
Link Komentarze (10) »
wtorek, 24 lutego 2015

Trzeba bylo gdzies sie ruszyc. Za pozno na Yunnan, za tydzien zaczyna sie szkola a dzieci maja jeszcze duzo prac domowych do odrobienia, wiec tylko  w pobliskie gory. Jest niedaleko miasteczko gorskie DingHuShan z duzym klasztorem, zielono, mozna odpoczac. Kilka lat temu wstep na gore kosztowal 50 RMB od glowy, teraz moze byc i podwojnie, ale mozna wjechac do parku po 6-tej wieczorem za darmo, gdy bramy sa juz otwarte i na terenie parku wynajac hotel. W ten sposob zaoszczedzimy i bedziemy na nogach wczesnie. Byl to dobry wybor, bo jak wyjezdzalismy to okazuje sie, ze cala dzielnica jest zamknieta dla ruchu kolowego, trzeba by isc z 2-3 km do bramy parku, tam zaplacic, a pozniej znowu placic za wjazd na gore albo piechotka. Wjechalismy samochodem, trzeba bylo oszczedzac nogi Horusa na zejscie piechota na dol.

Mnostwo luda, bo blisko Kantonu, ale widzelismy tylko jedna biala twarz. Nie wiedzalem, ze jest to miejsce gdzie Chinczycy przyjezdzaja aby prosic o pomyslosc na caly nowy rok, zobaczycie zdjecia ponizej. 

Chcialem z calej wycieczko zrobic film, ale zepsula mi sie kamera czyli duchy gor nie zezwolily na to gdyz nie chcialem zapalic im kadzidelek, zobaczcie poczatki na filmie

 https://www.youtube.com/watch?v=h2CMW7T-umM

Dzieciaki chcialy zapalic kadzidelka takze i pokazuja mi ze kosztuje to 3. Niech maja, ale okazalo sie ze to nie 3 ale 30, najtansze kadzidelko w tym klasztornym sklepiku, a na ulicy takie kosztuje 3, tutaj sa zakonne cenny. Do chinskich gor dotarly juz takze starozakonne zwyczaje. Byly tez inne duze kadzidla po 1880 RMB za sztuke, te juz trzeba przypalac palnikiem gazowym. Tez zapalilem jedno, ale srednie  z zyczeniami zdrowia, szczescia i bogactwa dla moich pociech, pozniej jeszcze dorzucilem aby wojen juz nie bylo na tym swiecie. Sam dam sobie rade bez modlow, krzyzykow, zdrowasmaryjek, kadzidelek, swietych dymow, czy drewnanych grzechotek czy tez paleniu papierowych palacow czy stosu papieru  z zyczeniami. Moje kadzidelko przydalo sie jednak, duchy mi odpuscily i kamera znowu zaczela dzialac. Zreszta te kadzidelka 10-15 minut pozniej byly zbierane, gaszone woda czy palone w piecu aby zrobic miejsce na nastepna fale chcacych takze miec pomyslnosc w nowym roku. 

Kilka lat temu juz bylismy w tym klasztorze, ale w lecie, bylo wtedy bardzo malo ludzi. Bylo tak goraco i juz ciemno, a ze wokol duzego dinga- kociolka z swieta woda nie bylo nikogo, wiec zdjalem majtki i wszedlem do niego aby sie ochlodzic i zanuzylem sie az z glowa - szybciutko - czlek sie poczul duzo lepiej. Jakos ta swieta woda ma mala moc, bo ani skrzydla anielskie ani rogi czy kopyta mi nie urosly. Tym razem byl tlok, wiec tylko napilismuy sie tej swietej holly water, pozniej tylko zrobilismy swiete siusiane (holly pipi) i poszlismy dalej,  Innym razem ogladalismy ich msze, bili od czasu do czasu w drewniane duze grzechotki. Wiec jak mnicha nie bylo, tez zrobilismy sobie  muzyke z grzechotek i z dzwonka. Pozniej wpadl mnich z piana na pysku. Okazuje sie ze on pracowal godzinami aby uspic duchy, a ja nie tylko je obudzilem, ale jeszcze zostawilem duza grzechotke inaczej, pewnie otworzylem bramy jego piekiel. Wyrzucil mnie i zamknal brame - zagladnalem przez dziurke, walczyl dalej, ale sam nie widzalem tych jego duchow - pewnie nie jestem jeszcze dorosly czy na takim poziomie aby je ogladnac, albo to jest tylko tego mnicha swiat. 

Wszedzie zakazy aby nie fotografowac, ale przeciez nie umie tego czytac, mam wymowke. Zreszta sam i moje rebionki bylismy za malpy z Zoo bo co chwile ktos nam chcial robic zdjecia. Horus sie odwracal, a sam kazalam placic 5 RMB za zdjecie, niech sie odczepia. Pewnie gdzies tam po swiecie lataja nasze zdjecia gdzie Horus grzebie sobie w nosie czy pokazuje jezyk, ale za to nawet 5 RMB nie otrzymalismy. 

To jest ten kociolek ze swieta woda w ktorej zmywalem swoje grzechy - ale czy sie udalo?

Narada buddyjskich swietych zwanych arhats, 500 ich bylo. Kazdy potrafic cos innego np. rozmawiac ze zwierzetami, dosiegnac reka ksiezyc, byc w dwoch miejscach jednoczesnie, kazdy z nich potrafil zostawic swoje cialo i udac sie w podroz po swiecie czy na inna planete, wiele innych ciekawych rzeczy. Zwroccie uwage ze kazdy ma dlugie grube uszy i jest szczuply, chyba wejscie do chinskiego raju jest bardzo waskie, grubas nie przejdzie.

06:24, bialychinczyk
Link Komentarze (20) »
środa, 18 lutego 2015

Dawno nie jadlem, napadlo mnie na ugotowanie. Nie znalazlem jaska czy zielonych polowek, ale jest podobny groch, maly i zielony. Kupilem, zalalem woda, postala, zagotowalem. Zrobilem zupe, dodalem wszystkiego, duzo kielbasy, ziela. Jak groch sie ugotowal, przetarlem. Wyszla typowo zolnierska, łyszka moze stac. Dalem swoim Chinczykom, zjedli, smakowala.

Ale na drugi dzien juz przegrala z ich wodnista zupka, nikt nie siegnal po grochowke. Lubia swoje zarcie, musza sie nachleptac.

Zreszta nie ma co sie dziwic. Daj typowemu polonusowi homara z truflami w sosie szafranowym - odstawi, woli swoja golonke czy schabowego z kapusta. A homara zje tylko gdyz jest przyrzadzany na winie. 

Trudno, bede musial grochowke sam wykonczyc, albo zaprosze glodnego Australijczyka ze szkoly, ten sie zawsze pisze na obiadek.

pobojowisko po nocy noworocznej

i urodziny Mamy

07:04, bialychinczyk
Link Komentarze (10) »
wtorek, 10 lutego 2015

Jak przyjechałem do Chin, ważyłem 75-80 kg, normalka. Ale te chińskie lata to była najczęściej siedząca praca i malo ruchu i powoli rosła: 85-90, 95, tak było z 3 lata temu. Zabralem się za siebie, trochę spadło, ale niedużo. Kilka miesięcy temu przedłuzałem wizę i trzeba było zrobić nowe badania i zaskoczenie - 101, skąd to się wzieło, tak dalej nie można.  Próbuję róznych diet, np tybetańska- spadło do 93 i jojo, wróciło do 100. Trochę biegania, ćwiczenia, nic nie pracuje. Chińscy lekarze medycyny naturalnej zalecają doprowadzenie wątroby do porzadku i wtedy organizn sam powienien się regulować - zalecil żrec prawie tysiącletni przepis mieszanki ziołowej liu wei di huang wan, “six ingredient pill with rehmannia” - 3 miesiące, żadnych efektów. Następny doktor zaleca zioła zhibai dihuang wan, Eight Flavor Rehmannia Pills, żadnych efektów. Staram się popracować nad swoją przemianą materii i żrem witaminy - Gymnema Sylvestre, Alpha Lipoic Acid, Bile Salt - żadnych efektów. Mam za dużo wody w organizmie - tabletki Water Pills takze nie dzialaja. Chińskie herbatki odchudzające (to znaczy przeczyszczajace) czy kolegi sposob sól Epson - straci sie 1-2-3 kg i znowu wraca. Czyżbym miał kiedyś być tak gruby ze mnie do trumny nie zmieszczą? Zresztą wg mojej teorii jak możesz kontrolować swoją mind, przyszłość jak nie potrafisz kontrolować swego ciala, nie mowiąc juz nic o spirits. Czyli jest złe, trzeba dalej szukać. Metoda NZDC czyli Nie żryj Dużo Chamie tez nie działa, jadam mniej niz maly Chińczyk i troche ćwicze, Chińczycy prawie wcale nie cwiczą i nie tyją. 

Moze ktos poradzic - wez chlopie lopate i idz do roboty - nie te numery brunner, odzwyczailem sie od fizycznej pracy, trzeba szukac innych rozwiazan. A tym co radza isc do fitness club? - jam nie miesniak czy trep dresiasz co biega jak wariat z zelarzem - idea jest obnizenie przemiany materii a nie podwyzszenie. Jak bedziesz zrec 15% mniej, masz szanse zyc dluzej 30 lat - a miesniaki niech cwicza, lepiej aby zyli krocej. Oczywiscie tez sie wyginam, mamy w parku troche przyrzadow - ale tylko aby kosci sie nie zespawaly a nie marzenia maratonu czy Mister Duza Klata a mala Glowa. 

Z reguly nie pije herbaty czy kawy, tylko parze swoje chinskie ziela dlugowiecznosci. Jedno to JAPOŃSKi rdest (Fallopia japonica, Polygonum  cuspidatum), zawiera 20-50% resweratrolu ktory jest w czerwonych winach, mam to w proszku. Ma takze wlasnosci przeczyszczajace i byc moze dodalem za duzo, gdyz przeczyscilo mnie porzadnie. Jak juz jestem czysty jak nowonarodzony, dlaczego nie ciagnac dalej i dac odpoczac swoim bebechom. No i tak codziennie herbatki z moich ziol dlugowiecznosci; goji z astrogalusem, ginostemma, gotu kola, kwiaty drzewa Buddhy, He Shou Wu i grzybki Lingzhi - te dwa ostatnie trzeba gotowac, a ostatnie Lingzhi to jest gorzkie, inne mozna pic jak herbatki bez cukru. Glod nie doskwiera, a waga leci na dol - kilogram dziennie i to na pusty zaladek. Po tygodniu zaczely sie wydostawac to co bylo w przepastnych czelusciach, czyli w jelitach a waga nadal leci w dol. Mam ochote zgubic 15 kg - tj tylko 10 bo 5 licze na jo-jo. W 8-mym dniu kosci zaczely bolec, ale wapienko, witamina C i multivitamin doprowadzilo wszystko do porzadku, a waga leci. 10 dni minelo, zrzucilem 9 kg, nie jest zle. Niestety, rodzinka narzeka abym zaczal jesc bo mamy jechac samochodem 1800 km i boja sie o mnie, wiec zaczalem jesc po troche - waga nadal leci, ale juz tylko pol kg dziennie. W sumie 12 dni, 10 kg mniej - moze kilka nastepnych dni spadnie jeszcze troche. 

Mam juz metode, wiec jak wroce z wakacji zrobie taka dietke jeszcze raz i mam miec max 80, nie slowke. Jeszce tylko z pyska zrzucic bruzdy, cienie, doliny i bede wygladal jak 14 lat temu jak zaczalem mieszkac w Chinach.

A teraz spaslaki, grubasy, tluscioschy, sadlaki, gordo, feja, Zhīfáng, do roboty - ja zgubilem, ty tez potrafisz.

O w/w ziolach, poczytaj w moim innym wpisie

http://bialychinczyk.blox.pl/2012/07/Recepta-dlugowiecznosci-Li-Ching-Yuen.html


Tagi: dieta ziola
09:06, bialychinczyk
Link Komentarze (24) »
piątek, 06 lutego 2015

Czy moze tak byc?? A dlaczego nie.

 Kosmetyczna firma z USA zglosila sie abym znalazl im albo sam zaczal produkcje ich drogich kosmetykow, pracujemy wiec nad tym. Oni dostaczaja materialy najczesciej z Europy, wszyskie recepty i technologie, mamy to tylko zrobic, zapakowac i wyslac. Mam juz jeden przepis na ich  krem, w Polsce podobny sprzedaja po 247 zl, ale z Anglii. Ten z Anglii nazywa sie Lefery Active Cell Regeneration Cream, podobno po 4 miesiacach uzywania twarz wyglada  20 lat mlodziej. Poszukalem ich, tez sciagneli przepis z USA, byc moze to ta sama firma. 

Pracujemy, zobaczymy. Klopot tylko ze ta amerykanska firma chce miec tanio, wszystkie skladniki naturalne, a sama sprzedaje po 100$ jeden sloiczek kremu. Trzeba policzyc koszta czy sie oplaca. Zreszta kto tam wie, czy to jest firma kosmetyczna czy tylko marketingowa: kupic tanio, sprzedac drogo. 

Apple iPod - produkowany w Chinach, pewnie im placa 5% za robocizne, a jak Chinczyk chce kupic iPoda, musi zaplacic 500% wiecej, Indianin musial za strzelbe zaplacic gore skor dlugosci strzelby, wiec zaczeto produkowac dlugie, niepraktyczne lufy, Jestem wiec Indianinem dla gringosow. Wspolczesne kolorowe szklane kuleczki wymieniane na zloto i diamenty.

No trudno, zobaczymy jak to dziala. Mamy 200 m2 wolnych pomieszczen, byla piekarnia, nowy budynek, wszedzie kafelki wiec bedzie latwo utrzymac czystosc. A jak dotad nie wiem ile beda chcieli tego kupowac, wiec na jaka wielkosc produkcji mam sie przygotowac. Maszyny mozna znalezc, jedna jest ponizej

https://www.youtube.com/watch?v=iTJDQsk4BPU

A rynek chinski? Tez zatrzesienie kosmetykow, ale bogate Chinki kupuja tylko europejskie czy amerykanskie. Z mojej wsi jezdza do Hong Kongu i na jednej wyprawie potrafi wydac kilka tysiecy dolarow. Kupuja jednak znanych firm. Polska firma kosmetyczna Dr Ireny Eris marzy o rynku chinskim, ale nie wiem czy bedzie ja stac na reklame aby byc zauwazonym gdy podobna firma z USA czy z Francji od razu bedzie brana pod uwage. Zamowilismy kilka kosmetykow do Kacy sklepiku z US firmy Aubrey Organic, takze z Origins, zobaczymy jak zostana przyjete. 

Tagi