RSS
środa, 31 grudnia 2008
Benek16 kokietuje Chinczykow; nie przyjal Dalay Lamy, zerwal z Tajwanem, przez dluzszy czas milczal o zajsciach w Tybecie

Lasi sie, merda.

A jest o czym marzyc, poltora miliarda “bliznich”, ilez potencjalnych "zagubionych owieczek", ile chrztow, pogrzebow, slubow??, wystarczyloby aby przetrwac nastepne dwa tysiace lat, bo obecne owieczki wymieraja, a mlodzi zaczynaja myslec.

W Chinach nie ma przesladowan za wiare, chcesz byc wierzacym w Swiatowida, Buddhe czy Jezusa, to twoja sprawa. Istnieja rozne swiatynie, koscioly katolickie, ale nie uznaje sie zwierzchnictwa Watykanu, czy innych “Nawiedzonych”

Zreszta po co??, zrobili jak w Anglii, kosciol narodowy. Czy potrzeba wiecej posrednikow pomiedzy ludzmi, a Bogiem, jesli oczywiscie wierzysz ze istnieje??.

Chinczycy nie pozwola na stworzeniu panstwa w panstwie, potrafia takze ochronic swoich przed zakusami czarnych. Nie dotyczy to tylko religii, gdyz zadna masoneria, czy nawet niezalezny ruch Czerwonego Kapturka nie bedzie akceptowany, pokazali to przeciez zamykajac  sekte Falun Gong. Tamtych bylo ponad 100 milionow, a  cala chinska partia komunistyczna ma ponizej 80 milionow czlonkow, mogli stac sie politycznie aktywni i niebezpieczni, zreszta to sie stalo, zaczeli organizowac demonstracje.

Zobaczcie balagan w Polsce, gdzie klechy wtracaja sie we wszystko. Dwa panstwa w jednym.

Wymyslili sobie klechy naiwne historyjki, potrzebe  “duszpasterza” czy swietych. Smieszne, czy to jest koniecznie potrzebne aby byc dobrym czlowiekiem??

Jeszcze nikt z wladz Chin nie ma ambicji bycia Swietym, a ma duze szanse, Klemens IV zostal chociaz nie byl ochrzczony, bo zalegalizowac chrzescijanstwo w Rzymie.

Nikt nowy i myslacy na to nie chce sie zalapac, Chinczyk takze nie.

08:10, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2008

Oczywiscie, majac worek pieniedzy, najlepiej planowac jak najwieksze obroty i produkcje. Rzeczywistosc najczesciej jest inna, staly brak forsy, trzeba myslec.

Nie chcialem byc maly, chcialem produkowac i sprzedawac 50 kontenerow miesiecznie. Liczac tylko 5% czystych zyskow, z miliona-dwoch $ miesiecznie, miala byc dobra pensyjka.

Teraz wiem, ze aby miec dobry product od jakiegos lokalnego chinskiego producenta, powinienem nawet przeprowadzic sie do jego fabryki, mieszkac jak typowy Chinczyk na terenie fabryki i kontrolowac produkcje w kazdym punkcie, a za zarobiona forse rozwijac sprzedaz.

Wtedy myslalem inaczej. Aby miec dobry jakosciowo product, chcialem go sam produkowac, myslalem takze ze wlasna produkcja bedzie tansza- nic z tego.

Chcialem byc szybko duzy i bogaty – za szybko.

Wszelki zysk wiec oszczedzalem, aby kupic ziemie i zeby zaczac budowac swoja fabryke. Ale nie koncentrowalem sie na rozwoju sprzedazy, mogla spasc w kazdej chwili, co sie zreszta pozniej stalo.

Ale po poltora roku  mieszkania w Chinach dalem juz 300 000 RMB przedplaty na zakup 1.6 ha ziemi w parku przemyslowym i juz projektowano budynki

10:11, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Na poczatku mozna na zywiol, jak ja to zrobilem – musialem sprzedawac aby wyzyc, dopiero pozniej zalatwiano wszelkie papiery

Wynajalem miejsce (500 m2 za 3000 RMB), poszukalem czlowieka, Master, ktory  znal sie na produkcji i z nim kupowalem niezbedne maszyny, (jak najtaniej) on takze kompletowal sobie zaloge. Placono gotowka za wszelkie materialy, a ludzi do pracy mozna znalezc na lokalnym rynku – oczywiscie musi byc to miasto gdzie produkuje sie twoj product, jest takich po calych Chinach wszedzie. Kazde miasto-miasteczko “specializuje” sie w czyms innym. Np w Dongguan produkuje sie zabawki i elektronike, duzo innych rzeczy tez, duzo meble, w Shenzhen duzo elektroniki, itd, itp. Ktos-tam-kiedys-gdzies zaczal cos produkowac, ludzie sie nauczyli, odeszlo, zalozyli konkurencje, itp, itd. Niekiedy wladze miasta daja preferencje dla danego przemyslu

Sprzedawalem na ebayu i poprzez internet, ludzie wplacali forse na konto w USA, najczesciej przez karte kredytowa, szybko wyciagalem ta forse w Chinach z okienta ATM  (dwa konta, dwie karty,  nie wiecej niz 5000 RMB dziennie, wystarczalo), kupowalem materialy i produkiwalem  dane zamowienie. Rzeczywiscie bylo to bez wlasnego grosza, czesto mielismy po 100 RMB w kieszeni, a bylo juz z 10 pracownikow.

Na styk z forsa.

Niestety , moj Master wywindowal sobie takie ceny za prace, ze jego pracownicy mieli juz placone conajmiej 2x co na rynku. Zgadzalem sie, ale wymagalem produkcji bez poprawek, bez felerow czy zrobionych byle jak i dalem czas na to. Niestety, juz nastepnego dnia ktorys z jego ekipy nie chcial robic dobrze, wiec na bruk. A ze byl to ich czlowiek, wiec inni zagrozili ze sie zwolnia. Wiec OK, wszyscy koncza prace. Master, ze to byli jego ludzie, tez zagrozil zwolnieniem, Ale juz wiedzalem ze ten master jest takze do duszy…, a nie fachowiec, wiec zostalem sam w fabryce, a zamowienia leza.
Bylismy bez produkcji przez dwa dni, szybko znalezlismy innych ludzi, To jest plus Chin, ze jest ich tysiace do pracy. Nie zawsze dobrzy, najczesciej oszukuja co potrafia. Przyjmuje sie, zostanie jak bedzie OK, w innym przypadku po kilku dniach wraca, skad przyszedl.

Straszna rotacja. Zreszta oni sami chca czesto zmieniac pracodawce, żadnej lojalnosci. Ale mam juz kilku ludzi, ktorzy sa za mna 3-4 lat.

Przy okazji przeprowadzilem sie blizej swojej fabryki i wynajalem maly domek. Typowo chinski, tj. pomiedzy smietnikiem a bajorkiem. “Fabryka” zreszta podobnie; bez okien, wiatr hula, instalacja elektryczna to gole druty na gwozdziach, sam musialem wstawiac drzwi do biura, malowac sciany i naprawiac posadzki. Sam nie wytrzymam, a Chinczykom brud nie przeszkadza.

Jakos zylismy, mielismy niekiedy po 4 projektantow aby miec jak najwiekszy wybor. Gonilem aby robili dokladnie, wysylalismy 1-2 kontenery miesiecznie. I troche sie oszczedzalo.

I tak sie ciagnelo przez rok na wariackich papierach, a raczej bez zadnych papierow. Tak zreszta operuje tysiace chinskich firm - jak jakas kontrola z urzedu miasta, to fabryke sie zamyka i produkuje w nocy, urzedasy wtedy spia.

Jak sie Chinczycy dowiadywali, ze mieszkam w Chinach, czeste pytanie bylo, ile mam swoich fabryk??. Cyzby biali mieszkajacy w Chinach powinni miec swoja fabryke??

Wiec trzeba bylo wybudowac wlasna, juz z prawdziwego zdarzenia


09:11, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008

.

Latalem wiec po chinskich sklepach z cyfrowka, robilem zdjecia tego co mi sie podobala i mialo dobra cene oraz wydawalo mi sie, ze innym tez moze sie podobac i kupia, Opisywalem, wsadzalem do komputera, obrabialem zdjecia na Photoshop i wszysko wsadzalem na swoj portal. Po miesiacu mialem juz spora kolekcje produktow. Jak ktos cos kupil i zaplacil, wybieralem forse z ATM, wracalem do tego sklepu i kupowalem model ze zdjecia lub zaczynali produkcje zgodna z moim zamowieniem – z reguly po tygodniu –dwoch juz bylo wyprodukowane.  

Zbieralem w ten sposob zamowienia na maly kontener, wszystko szlo do Stanow. Jak juz mialem zamowien na pelny kontener, wysylalem na adres firmy transportowej (wtedy Federal Express Cargo) z instrukcja, ze jak otrzymaja kontener, maja wszystko rozeslac zgodnie z lista przewozowa. Kazde pudlo w kontenerze bylo opisane z adresem klienta. 

Odebranie kontenera, wszelkie dokumenty zalatwiala umowiona agencja eksportowa, Jest takich  tysiace. W Polsce  jedna z nich to Hartwig, nie polecam, tylko raz wyslalem przez nich komtener, sa za drodzy.   

Pierwszy kontener byl krotki, nastepne juz byly duze, conajmniej jeden kontener w kazdym miesiacu.  

Bylo dobrze kilka miesiecy. Gdyby wszystko dobrze pracowalo, moglbym to robic z plazy Tahiti z laptopa, gdyby nie….????   

Okazalo sie ze Chinczycy produkowali buble, takze Federal Express nie dbal i duzo przesylek niszczyl w transporcie, nawet bylo do 60% zlych dostaw.  

Trzeba bylo zrobic zmiany. Trzeba lepiej kontrolowac produkcje albo zaczac wlasna  – liczylem takze na nizsze koszta wlasnej produkcji. Oraz pojechac do Stanow i znalezc lepsza firme transportowa.  

Oczywiscie, musialem miec lojalnego tlumacza, bez tego ani rusz. Cin-Cin przybrala sobie angielskie imie Kacy i byla zawsze ze mna, uczyla sie angielskiego w kazdej wolnej chwili.   

 

11:46, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Najstarsza zyjaca. Oczywiscie byly starsze, ale tamte juz nie istnieja, gdy chinska nadal tetni zyciem.

Ale cale tysiaclecia byla bardzo elitarna, tylko cesarze, krolowie, arystokracja czy mandaryni mieli dostep do niej, prosty lud byl trzymany w ciemnocie - mial pracowac, modlic sie do akceptowanych przez wladze bogow i dostarczac zolnierzy-mieso armatnie na ewentualna wojne. 

Zreszta, czy w inny sposob mozna by utrzymac te miliony w posluchu?? Jak ktos madry powiedzal, ze prawo to jest jak plot, waz sie przeslizgnie, tygrys przeskoczy, a bydlo przynajmniej nie rozlazi sie, gdzie nie powinno.

Oczywiscie, wczorajsi chlopi chelpia sie swoja cywilizacja (skad my to znamy??, polaczkowo w Stanach tak samo sie zachowuje ., Jednemu utarlem nosa "tak, prawda, ale to nie ty" - mam wroga do konca jego dni)

Chiny tworza nowa inteligencje, jest duzo szkol i to darmowych dla madrych (niebezpieczne, kiedys moga sie domagac demokracji, kraj nie jest jeszcze gotowy na to, patrz Rosja), ale co jakis czas niszcy sie ja, Mao wyslal ich na wies podczas Rewolucji Kulturalnej.

Jesli nie dojdzie do wladzy nastepny glupek typu Mao ( jak dotad, nie zanosi sie na to), 21 wiek bedzie nalezal do Chin, ten tygrys juz sie obudzil

Mozna chyba w duzych miastach spotkac inteligentnych i ciekawych ludzi. U mnie na wsi (pol miliona geb), nie spotkalem (nie szukam takze), tylko proletariat.

Jaki moral??, Ta mloda inteligencja ma powloke bardzo cienka, mozna ich bardzo latwo obrazic, a takze ta powloka szybko zanika w przypadku stresow, klopotow. Trzeba uwazac na to w kontaktach z nimi.

 

06:38, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 grudnia 2008

Jest ich troche, ale jeszce nie dogonilem swojego taty.

 

Mam juz biale (z Polka), czerwone (z Indianka), zolte (z Chinka), kazde ma podwojne lub potrojne obywatelstwo. Jak sie trafi jakas ladna mloda chetna ufoludka w legalnym wieku o nazwisku Zielona Cipenska, czy Niebieska Cipunska, dlaczego nie??

 

Czarnych nie planuje, nie ma tego koloru w teczy.

 

Up, juz slysze krytyke matron.

 

Kazde dziecie dostaje odpowiednia edukacje, kazde ma skonczyc conajmniej uniwerek. Niektore dzieci studiowaly w prywatnych uczelniach USA, niektore studiuja w Chinach, Male, najmadrzejsze, jeszcze za mlode na szkole, ale te trzyletnie juz woli byc w szkole niz w domu.

 

Kazde drzewo czy zyjaca istota stara sie rozsiac jak najwiecej swoich genow. A jesli one sa lepsze od innych??, a takze kazde nastepne lepsze od poprzedniego??. Jak dotad to sie zdarza, moje wlasne geny sa nadal rozwijane. Troche adrenaliny, niepewnosci, hazardu, co wyjdzie nastepnym razem??? Jesli wiec nastepne bedzie gorsze niz poprzednie, bez wzgledu przestaje sie rozmnazac. Oczywiscie, nie przestane doceniac wdziekow naszych pan. Mam dobry wzor, hrabia de Waldeck (rysownik rzezb Jukatanu), majac 103 lat poslubil 17-letnia meksykanska pieknosc. Niestety zmarl kilka lat pozniej na atak serca jak zobaczyl na Polach Elizejskich inne przepiekne bostwo. Dla ciekawosci podam, ze twierdzil, ze swoja dlugowiecznosc zawdzieczal dwutygodniowej diecie tylko czosnkowej, conajmniej raz w roku

 

Czuje, wiec utne od razu inna krytyke. Znajomy profesor, ojciec 12-ga, wielki milosnik gorskich wedrowek, zawsze powtarzal, ze dzielo raz dobrze zrobione, nigdy nie wymaga poprawek.

 
10:17, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Moje pierwsze miejsce w Chinach to Shenzhen, na granicy z Hong Kongem, dzielnica Buji. Byla to poprzednio mala wioska rybacka, obecnie najbardziej rozwijajace sie miasto Chin. Obecnie kilka milionow dusz, stad zaczely sie zmiany ktore doprowadzily czym Chiny sa tutaj. Szerokie bulwary, wspaniale projekty wiezowcow jakich nie zobaczysz w Polsce czy w USA, ale takze mnostwo malych zakladow przemyslowych zatrudniajace miliony chinskich dziewczat z calych Chin. Codziennie dojezdza ich nastepne kilka tysiecy.

Zwroc uwage, ze srednia chinska fabryka, to taka ktora zatrudnia kilkuset ludzi. I wlasnie taka fabryka pelna mlodych dzewczat byla za oknem gdzie mieszkalem.

Moj tlumacz, Johnny z Hong Kongu, mial specjalne zdolnosci i zwyczaje. Nie mogl jesc w domu, chcial zawsze jadac w restauracjach, zreszta jest to typowy zwyczaj kazdego Chinczyka. Bardzo rzadko bylem zaproszany do domu, ale czesto do restauracji. Ale Johnny mial ten zwyczaj, ze lubial damskie towarzystwo i zawsze mial w zapasie kilka mlodych dziewczat szukajacych pracy, czy chetnych pojsca na dysko. I to zawsze mlodziutkie siksy, rzadko powyzej 20 wiosen. Pamietam, przyprowadzil mi kiedys skromne delikatne mlode czyste dziewcze, ladnie ubrane w suknie do ziemi, abym ja sobie zatrzymal na wychowanie. Dziewcze drzalo jak lisc na wietrze. Niestety, bylem juz z Cin-Cin a pracy jeszcze nie bylo. Ale dalej mam wyrzuty sumienia ze ja sie nie zajalem.

Shenzhen jest jeszcze znany z tego, ze jest sypialnia drugich zon dla panow z Hong Hongu, nawet sredniej klasy. Ogromna ilosc mieszkan w dzielnicy Windows of the World jest wlasnie wynajmowana, czy kupowana dla tych drugich zon, prawie ze oficjalnie i obie panie o tym wiedza. Zadna ladna dziewczyna za dlugo nie popracuje w fabryce, szybko zostanie znaleziona. Praca w fabryce to 800-900 RMB miesiecznie, z jednym dniu wolnym w miesiacu, plus dwie miski ryzu dziennie, plus spanie w pokoju z 20 innymi. Nawet te 800 RMB jest prawie w 100 procentach oszczedzane i wysylane rodzicom na wies a tam to juz jest maly majatek. Za dwa lata takich oszczednosci mozna juz wybudowac maly domek czy zalozyc jakis maly biznesik i tak Chiny sie bogaca.

Te mniej ladne, albo zostaja w fabrykach, albo laduja w roznego rodzaju hair salon czy massage parlor (czesto zakamuflowany burdel) czy pracuja w tysiacach restauracji.

Istnieje takze brzydki zwyczaj lokalnych Chinczykow z Shenzhen, ze zapraszaja swoje mlode kuzynki czy znajome z prowincji i po przyjezdzie zmuszaja je do jakiekolwiek pracy, takze w burdelu i zabieraja cale pensje. W innych duzych miastach pewnie to tez sie zdarza. 

Sa w duzych miastach jeszcze inne, nazywam je "urban dziwki", nie ma sensu tym sie zajmowac, szmaty, mozesz poczytac jak chcesz

http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96109,6240889,Kochasz__to_kup_mi_torebke_Louis_Vuitton.html

Na prowincji latwiej mozna znalezc prawdziwy skarb, paczuszek, rozwiniety kwiatuszek, wrecz perelka, sama radosc zycia, slonce swieci jasniej przy nim, jest sie mlodszy, weselszy, czleka chec bierze aby przytulic. W Chinach jest latwiej to znalezc, gdyz dalej istnieje na prowincji kult dziewictwa. Jest taki jeden motylek w okolicy, wlasnie chce go uniesmiertelnic w porcelanie. Trzeba sie spieszyc, aby zaden lumper, rolnik czy prolet nie spaskudzil tego. Wezmie to tylko w swoje lapska, zniszcy w celu prymitywnej zwieczecej chuci i oddolnego zesmarkania i zrobi z tego obrzydliwa narzekajaca na wszysko starzejaca sie dupe. Czar zniknie, spirits ucieknie, nastepny mlody czlowiek zostanie zniszczony. Widzalem to juz w Polsce, w San Salwatorze, trafic mozna wszedzie. Taki potencjal zostal zniszczony dla glupiego walka. Oczywiscie, ze ten paczuszek tez chce zerwac, ale go nie zerwe i zdepcze, przy mnie ten kwiatuszek bedzie sie rozwijal w piekny kwiat, a sam bede czerpal pelnymi eliksir czystosci i mlodosci, zdarzalo sie to juz.

08:51, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Widze je niekiedy, ale tylko w duzych miastach i w duzych sklepach,  czyli najblizej w Guangzhou ( Kanton).

Cena?? chyba nizsza niz w Polsce. Nie kupuje, nie jestem wodczanym patriota.

Zreszta co za Polak ze mnie, ani wodki nie pije, ani do kosciola nie chodze

05:53, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

.

A bylo to tylko 39.99 $, a przynioslo chyba z million

 

Dawno dawno temu, w 2002 znalazlem product, dosc tanio produkowany w Chinach, ktory mozna by sprzedawac przez Intemet. Kazdy go musi miec w domu, duzy, trudno wyslac pojedynczy egzemplasz poczta, wiec mniejsza konkurencja. Kupilem, ksiazke za 15 dolcow jak zrobic WWW – Html w dwa tygodnie i zrobilem prosty portal. Mialem dobra cyfrowke, Olympus, wtedy to bylo 1.3 Mpixels i zaczalam chodzic po chinskich sklepach z prozba czy mozna zrobic zdjecia ich produktow bo chce oglaszac je na Internecie, W wiekszosci sie zgadzano. Wkladalem te zdjecia na moj portal i za $39.99 zglosilem go do firmy ktora robila platna reklame – teraz juz tego ma tego, wszyscy chca byc placenia za kliki, wielkie zlodziejstwo. Moj portal byl prosty, duzo tekstu, mnostwo slow kluczowych, w tym czasie to pracowalo. W ciagu 6-miesiecy mozna mnie bylo wszedzie znalezc na internecie i sprzedawalem za ponad 100 000 dolcow miesiecznie. Takze oglaszalem sie poprzez ebay z linkami do mojego portalu – to tez pracowalo. Ludzie mogli zamawiac rozne kolory, rozne modyfikacje tego co oglaszalem, nikt jeszcze tego nie robil, oczywiscie w zakresie moich cen. W ciagu wiec roku zaoszczedzilem tyle, ze moglem dac 300 000 RMB (pomnoz 0.44 na zlotowki) na zaliczke na zakup 1.6 ha ziemi pod nowa fabryke, a takze million zaliczki na budowe. Trzeba to bylo zrobic, bo Chinczycy produkuja duzo, ale byle jak, wiec aby miec dobra jakosc, musialem myslec o wlasnej produkcji. Myslalem ze takze zaoszczedze, ale nie, wlasna produkcja kosztuje wiecej niz koszt zakupu od innych, bo uzywam lepszych materialow i dbam o jakosc wykonania.

 

Jak skonczylem budowe?? – opowiem pozniej, oczywiscie OPM – Other People’s Money – pieniazki innych ludzi.

Oczywiscie, po drodze zrobilem mnostwo bledow, takze pozniej.

 

Istnieje mnostwo chinskich produktow ktore mozna z powodzeniem sprzedawac na polskim czy europejskim rynku. Najczesciej juz istniejacy produkt, potrzebny dla kazdego, ale ty masz go ulepszyc i sprzedawac taniej i z zyskiem dla siebie, sukces gwarantowany. Ale niech sie tym juz zajmie ktos nowy, ja chce pod palmy na biale plaze z dobra ksiazka i ze szklanka rumu w lapach. O Cipenskich innym razem. 

04:29, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »

Jakos glupia wewnetrzna potrzeba. Kiedys  za komuny publikowalem dosc duzo, byl glod informacji z Ameryki, wiec publikowali mi wszysko, nawet nie zawsze madre dowcipy, bardzo czesto na naczelnym miejscu w rozkladowce. Nie bylo to dla forsy, gdyz w tym czasie ich honoraria nie pokrywaly kosztow znaczka pocztowego, ale byla frajda. Pewnie bym pisal dalej, ale  redakcje baly sie "szpiegow”amerykanskich i nigdy nie odpowiadaly, znajomi przysylali mi gazety z moimi wypocinami. Musze takze cwiczyc styl, gdyz sa plany napisania duzej pracy.

 

Duzo ludzi pisze, bardzo czesto durnie, plasko, nudnie, flaki z olejem, bez inteligencji, nie warto tracic czasu, bbrrrrr. Ale znalazlem jedna inteligentna piszaca byla prostytutke. Juz byla, gdyz w the chwili jest juz burdel mama.

 

Jak sie ktos interesuje, podam link

01:48, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Tagi