RSS
czwartek, 24 grudnia 2015

No i znowu roczek zbiegł - co Wam życzyć w Nowym?. Żadnego miliona w Totka, bogactwa, pomyslności, bo to się nie spełnia. Ale Zdrowych i Pogodnych swiat to możecie miec, życze Wam tego z całego serca. Za kilka godzin już się zaczniecie obżerać - z umiarem proszę. Tutaj świąt nie obchodzi się a że się włóczę po świecie, wiec już dawno-dawno temu siedzałem przy wigilijnym stole. Trochę ckni się i zazdrość łapie, przeżyje.

Przeglądnąłem stare zdjęcia i trafiłem na pierwszy dzień z moją Chinką, Marzec 29, 2001. Szukałem w galeriach sztuki chińskiego Nikifora, ona pracowała w jednej. Człowiek był młody, piękny i bogaty (niestety tylko w doświadczeniach, po drugim rozwodzie, więc goły jak mysz kościelna i z długami, ale szczęśliwy i pełen energii), i i tak życie się toczy. Przy okazji dorobiło się drabinkę, 10, 8 i 5 latek więc więcej śmiechu i radości w tym życiu. A sam? - stary pierdzel, zżęda i maruda!! - Nic z tych rzeczy, dalej młody i pełen energii i kto wie, może przedłużymy drabinkę, teraz się buduję. Oczywiście oprócz przyjemności są też obowiązki - Dziewczynki zażyczyly sobie w szkole na dzisiaj abym zrobił im pączki - dla całej klasy razy dwa. Więc trzeba rękawy zakasać, bo pączków ma być setka. Kiedyś się piekło w piekarni, ale teraz domowym sposobem. Co cóż, nie święci garki lepią, tata-google pomoże. Pierwszy raz dodawalem dżem i kleiłem  - w pieczeniu dżem uciekł. Drugie podejście - dżem dodam z rękawa po upieczeniu - pączki już były za zimne, nie chce się wciskać. No trudno, znajomi i security w okolicy są obdzieleni "takimi pączkami" Nastepne podejście, już rośnie ciasto pod poduszkami - nie mam pierzyny, a Mama tak robiła. Zapomniałem dodać alkoholu, trzeba znowu miesić ciasto. Nie mam spirytusu więc dodaję brandy - mam nadzieję ze dzieciarnia się nie upije. 

------------

Pączki zrobione, za dwie godziny zabieram do szkoły. Niestety, piekarz ze mnie do d.. bo w garowni podkręciłem parę i wyszły kluski, nie ma ładnych kuleczek, ale zjeżć można. Jak wrócę ze szkoły to dorzucę zdjęcia jak chińska dzieciarnia obżera się polskimi pączkami.

 

A to mój dzisiejszy przedświąteczny obiad - mamy panią do gotowania i sprzątania, ale już mam dość chińskiego papu, wolę sam zrobić sobie coś prostego i zdrowszego.

Przedszkolaki, czyli Horus także mieli dzisiaj swoje występy, ale nie załapałem sie na to z kamerą.

10:43, bialychinczyk
Link Komentarze (9) »
środa, 16 grudnia 2015

Jak jestem w Jiangmen, zawsze idę na lokalny antyczny market, a może znajdę coś wartościowego. Najczęściej nic nie ma godnego uwagi, ale dzisiaj coś trafiłem. Nie spodziewam się znaleść Ming wazy za kilkaset, która będzie warta miliony, ale coś starego, co będzie oko cieszyć. Najczęściej na tym i podobnych kiermaszach to sam jestem najstarszy, pewnie moje dzieci także, prawie wszystko podrabiane, podstarzane, ale coś-tam niekiedy można trafisz. Kupiłlem kiedyś rosyjską kozacką szablę, inne drobiazgi, ludzie mnie rozpoznają i pokazują swoje najlepsze trofea. Niestety, większość to DZIADA, podróbki. Pokazali mi książke z bialego kamienia ze złotymi rycinami -  można by ją mieć w domu, ale nie znalazłem żadnych śladów starości, więc spasowałem, za dużo sprzedawca ją cenił. 

Jak zawsze, szukam starych mieczy, szabel, znajomy kiermasznik znalazł dwie sztuki. Jeden chiński prosty miecz, mam nadzieję że nie jest zrobiony dla turystów. Dobre ostrze z siedmioma zółtymi punktami - kiedyś wiedzałem co to znaczy, dobra stal i bogato dekorowana pochwa. Wydaje mi się że pochodzi z poczatku XX-wieku.

Drugi to miecz typu katana, ale z chińskimi dekoracjami na rękojeści i na pochwie chiński smok. Ładna tsuba, także ma motyw chiński. Wspaniałe ostrze, nadal bardzo ostre i wygląda jak stal damasceńska, wielokrotnie zaginana i sklepywana. Pewnie należał do chińkiego oficera z dynastii Qing.

Wytargowałem także stary 3-kolorowy dzban - styl Dynastii Tang czyli VII-IX wiek, ale czy jest aż tak stary? Widac ze jest stary, nie postarzany, część glazury już odpadła. Bogato zdobiony, ma także uchwyty do noszenie na skórzanych rzemieniach ale tutaj klops - nie ma śladów otarcia rzemieni, czyżby był nieużywany i zakopany? Z wnętrza ciągnie stęchły zapach "piwnicznej izby" jakby leżał długo pod ziemią - znam metodę jak to można zrobić sztucznie, ale wraz z innymi oznakami starości nie sadzę aby był sztucznie postarzany. Rzeczywisty wiek dzbana można by określić poprzez test termoluminiscencyjny, ale to kosztuje 300+ dolców i w USA, nie bedę jego woził do USA jak market chińskich staroci jest lepszy w Chinach - ostatnio Chinczycy przeczesują europejskie kiermasze w poszukiwaniu chińskich staroci i wywożą do Chin - w Chinach więcej płacą za nie. Kilka lat temu zajmowałem się więcej starociami i gdyby moi tlumacze Johnny i George z Izą nie oszukiwali mnie, pewnie dalej tym bym się zajmowal i miałbym już ten tester - duński Risø TL/OSL reader kilka lat temu kosztował 60 000 dolców, tańszy amerykański Daybreak Model 1150 już od 25000. Od tysięcy lat w Chinach wszystko się kopiuje, stare dzbany także i realnie oceniam wiek mojego dzbana na 200 lat - i tak nieżle gdyż znalazłem w katalogach podobny który został sprzedany za 30 tysięcy dolców. Nie jest żle.

Okolo 2 godziny samochodem ode mne koło Zhuhai jest duzy Zhongshan Huacai multifunctional antique market, przede wszystkim stare (i nowe antyczne) meble, kiedyś tam dużo kupowałem róznych drobiazgów ale ostatnio ceny są za wysokie. Kupiłem tam stare rzeżbione meble do naszego grajdoła w BAMA, ale nadal je nie odnowiłem, tylko częściowo, ale przede wszystkim dobrze wymyłem z kilku pokoleń chinskiego brudu. Jest film o tym, 

https://www.youtube.com/watch?v=tfsy0eoLPOw

Jak jest ktoś kto zna się na odnawianiu antyków i chciałby kupić dla siebie stare chinskie meble, zapraszam. Wybierze sobie sam i sam zapłaci za swoje, dostanie darmowe mieszkanie, wyżywienie i miejsce gdzie będzie mógl naprawiać swoje meble, powiedzmy 2-3 miesiace, ale w zamian ma naprawić moje to co leży w magazynie u mnie, materialy do naprawy swoich to oczywiscie sam kupię, jego tylko robocizna.  W fabryce jest miejsce na to, mamy także cięzarowkę więc z transportem nie ma problemów, sam byłem tą cięzarówką na tym rynku, sam przywiozłem swoje meble. Widzalem ze u Adama na blogu ktoś chciał przyjechać na ten rynek, powinienem go poszukać.

05:21, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
Tagi