RSS
czwartek, 31 marca 2011
Karmia swinie jaka chemia, one rosna bardzo szybko i prawie bez tluszczu - czyli mieso mozna sprzedac drozej.
Klopoty tylko ze po zjedzeniu takiego miesa sa wymioty, bole i zawroty glowy, itp. Jedna z wiekszych firm ktora produkuje kielbasy juz wycofuje swoje produkty z polek sklepow, handel jej akcjami zastal zawieszony na gieldzie.

Jak interesuje cie to wiecej, przedlumacz i poczytaj

http://news.cn.yahoo.com/newsview/zhongduzhu/

15:06, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Trafilem na

“… To the preset Day Foh-tchou ( nauczyciel doktryn Buddha-Fou) who lives in his Foh-Maeyr, or temple of Buddha, on the top of the “Kuen-lun-shan”, the great mountain, produces his greatest religious miracles under a tree called in Chinese Sung-Ming-Shu, or the Tree of Knowledge and the Tree of Life, for ignorance is death, and knowledge alone giver immortality. This marvelous display takes place every three years, when an immerse concourse of Chinese Buddhists assembles in pilgrimage at the holy place…”

jest to z “Secret Doctrine”, HP Blavatsky, Stanza IX, strona 215, wydanie z 1911 roku.

 Oczywiscie nalezy do tego tekstu podchodzic z przymrozonym okiem jako niesprawdzone  informacje Madame Елена Петровна Блаватская, zalozycielki Theosophical Society, (dala podwaliny okultyzmu).

Ale czy istnieja jakies buddyjskie swiatynie czy klasztory w gorach Kun Lun Shan? W/w dane sa z 1890 roku, Tybet zostal przylaczony to Chin, gory te znajduja sie w srodkowo-zachodniej czesci Chin, na zachod od miasta Golmud przez ktore przechodzi nowa linia kolejowa laczaca Lhasa z Chinami, zobacz mapke

 http://www.chinatibettrain.com/route.htm

Nigdzie nie znalazlem informacji o jakichkolwiek starych klasztorach w tych gorach. Czy istnieja??

Dlaczego szukam?? Chce sie zamknac na kilka miesiecy w jakims niedostepnym klasztorze buddhyjskim. Oczywiscie, jest duzo podobnych ofert, najczesciej z Kalifornii – oferuja tam nawet gwarantowane powodzenie w twoje przedsiewniecia gdyz 10000 mnichow bedzie sie modlic o twoje powodzenie ( jak to sprawdzic??). Istnieja  rozni szarlatani ktorzy chca udowodnic ze to prawda i wszystko zorganizuja, za oczywiscie spora oplata. Trzeba  przyznac ze niekiedy maja sile przekonywania i babcie przepisuja na nich caly majatek i rwa zlote zeby. Nie ma takich w Chinach, czesto jednak slychac o nich w USA. Po swiecie kraza zdjecia jak chinska policja paluje grubych “mnichow”, Spotykam niekiedy takich przebierancow grasujacych stadami ktorzy staraja sie wyrwac jakis pieniadz, gdy ich jedyna asceza jest kontemplacja nad pelna i tlusta miska.

13:18, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »
środa, 30 marca 2011

Lat temu kilka....

Dwoch mlodych ludzi po saksach w Niemczech doszlo do wniosku ze potrafia wyprodukowac jakis polprodukt dla duzej niemieckiej firmy. Kombinowali, mieszali, zmieniali materialy, ale sie udalo i nawiazali kontakt z tym kupcem. Nie bylo tego duzo, niszowy produkt, male zapotrzebowanie, mozna wygodnie zyc, ale milionerem sie nie bedzie.

Niestety, po kilku latach Niemcy przeniesli swoja glowna produkcje do Chin i aby byc nadal dostawca, musza to takze robic z Chin. Wiec zamkneli swoja malutka fabryczke i otworzyli w Chinach. Niektore materialy musieli jednak sprowadzac z Europy, nie mogli podobnych znalezc w Chinach. Produkt ten otrzymywali w duzych beczkach z prostym kodem KL - i to ich ratowalo. Lokalne hieny ciagle krazyly aby ich podgladnac i produkowac samemu, ale ten KL ich zatrzymywal. Zreszta od lat Azjaci robia to samo - wszelkie Japonskie odwiedziny fabryk w Europie czy w USA to przede wszyskim zrobienie stosu zdjec, kazdy swoj posilek takze fotografuja.

W koncu nasi bohaterowie znalezli te chemikalia lokalnie, ale jak je kupic aby nie byc podgladnietym??. Kupuja wiec przez nasza firme, robimy calkiem co innego, nie jestesmy konkurencja. Mamy tylko przed dostarczeniem do ich fabryki zerwac wszelkie naklejki i napisac tylko KL, trzeba hieny trzymac daleko.

04:25, bialychinczyk
Link Komentarze (6) »
wtorek, 29 marca 2011

"Witam
Bardzo dobrze ze cie poznalem. Takze bardzo interesuje sie Chinami i zawsze chcialem je zobaczyc. Juz mam bilet na samolot i bede w Shanghaju 25-go rano. Czy moglbys odebrac mnie z lotniska??"

???

Ups, widze maly problem. Mieszkam 2000 km od Shanghaju. Nie wiem kto to jest??, nie znam tego czlowieka, nigdy go nie widzalem

03:09, bialychinczyk
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 28 marca 2011

Druga firma - produkuje meble hotelowe. Duzy profit margin bo to tylko sklejka pokryta cienka warstwa drewna, ale do produkcji musieli kupic roznych maszyn za ponad milion RMB, pewnie na raty. Mlody wlasciciel, bez zadnego wyksztalcenia; mial doswiadczenie w tym biznesie gdyz od kilku lat pracowal jako sprzedawca w duzej firmie  - kupil wiec maszyny jak najtansze bez zadnych zabezpieczen - juz w przeciagu pierwszych 3-ch miesiecy jeden z pracownikow stracil oko.

Mlody czlowiek zaczal biznes wraz ze swoja rodzina bez zadnego doswiadczenia. Oczywiscie z naszej strony bylo to takze ryzyko ze po kilku miesiacach moze zbankrutowac, ale sie trzyma. Niestety, nieprzyjemny typ,  jak to nazywam "inteligencja w pierwszym pokoleniu", nawet nie mozna mowic o inteligencji, to sa poczatki cywilizacji, po prostu bydle w ludzkiej skorze. Kaze sie tytulowac General Manager, dla wszyskich (czy zona w lozku tak samo??, moze), rozrzutny i mily dla potencjalnych klientow i slodziutki dla tych pracownikow na ktorych jemu zalezy - dla innych gbur, panisko, sknera. Gdzie tylko sie da stara sie oszukac, nie zaplacic, albo placic jak najpozniej. Juz zalego pracownikom za kilka miesiecy ich pracy - po jakims czasie jeszcze im obcina co im sie nalezy - wprowadza nowe nizsze stawki na prace juz wykonana, a ci biedni ludzie zgadzaja sie aby otrzymac cokolwiek, bo istnieje ryzyko ze nic nie otrzymaja. Ten bydlak oszczedza na wszystkim: na jedzienu dla pracownikow, od miesiecy fabryka nie sprzatana, kible smierdza, rachunki nie zaplacone, a on tylko pakuje forse na konto. Ciagle ma problemy ze znalezieniem ludzi, bo jak jest praca, trzyma ich, jak tylko brak zamowien, ludzie ida na bruk. Tacy wlasnie jak tylko zaczynaja miec problemy, staraja sie pozyczyc jeszcze wiecej wszedzie gdzie tylko sie uda i znikaja. Juz nam zalega za miesiac za wynajmowanie pomieszczen, wiec bede sie staral go wyrzucic, zreszta nie dba o nic, jego motywy to jak najszybciej wyciagnac jak najwiecej forsy.

I tak jest bardzo czesto,  sami Chinczycy sie wykorzystuja

Tagi: Chiny praca
05:17, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 marca 2011

Mam dwie rozne fabryczki na swoim podworku wiec sa spostrzezenia z pierwszej reki.
Jedna z nich produkuje krzesla, roznego rodzaju i produkuje je tysiace miesiecznie i wysyla przede wszystkim do Europy - Niemcy, Wlochy, Austria bez zadnych metek ze sa produkowane w Chinach. Jest to spolka  trzech Chinczykow - jeden lapie klientow, dobrze umie po angielsku, jezdzi po roznych wystawach, oglasza sie na alibaba i innych, ma agencje eksportowa. Drugi - to ten pan z forsa. Trzeci natomiast zna sie na produkcji i on ja zorganizowal i prowadzi. Pracuja dniami i nocami, bo sprzedaja tanio, 135 RMB za krzeslo, okolo 20$ za sztuke.  Tluka je tysiacami miesiecznie i ciagle szukaja jak zrobic taniej. Sam uzywalem w podobnej produkcji drogiej stali nierdzewnej i dobrze polerowalismy, oni uzywaja normalnej stali cienko chromowanej - wyglada lepiej, ale po roku-dwa do wyrzucenia. Na pokrycie uzywaja tzw PU, mielone i klejone resztki skory pokryte warstwa imitujaca skore. Jesli zarabiaja na jednym krzesle 2-3 dolary, juz jest OK, pomnoz to przez kilka-kilkanascie tysiace miesiecznie. Na tym polega chinski fenomen, robic duzo i tanio. Zreszta taki jest rynek - kupiec chce placic jak najmniej, Chinczyk to zrobi, ale tanio, nie ma innego wyjscia. Jedna firma przyjela zamowieienie na jakis produkt na kilka kontenerow, wyprodukowali troche, ale w miedzyczasie koszt materialow czy produkcji wzrosnal, a margin zysku byl tak niski, ze bardziej oplacalo sie im zerwac kontrakt niz produkowac, ten europejski kupiec zostal w reku w nocniku. Sam to nazywam "Chinese syndrom" - kupcy chca placic taniej i naciskaja, ktos sie zgodzi i wyprodukuje bubel - kupiec niezadowlony, chce placic mniej, dostaje jeszcze wiekszy bubel - itd, itp. Kto na tym zarabia czy oszczedza?? na pewno nie  ostatni kupujacy, on czesto placi drogo bo kupuje "wloski" ciuch czy mebel.
Inny producent i jego sposob - nastepnym razem

04:38, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 marca 2011

Dlaczego biednego?? Bo rzeczywiscie bogaty pewnie bedzie mieszkal gdzies poza miastem na dzialce duzo wiekszej i w duzo wiekszym domu. Te domy to 500-600 m2, na dzialce tej samej wielkosci, ale 3-4 pietrowe.
Znalezlismy je przez przypadek, bylem na spacerze wokol "garden"  gdzie mieszkamy. Widze cos nowego, wiec zaszedlem. Domy zbudowane w stylu wiktoriansko -cyganskim, ale mozna mieszkac. Wyposazenie niekiedy strasznie drogie, ale prymitywne, bez smaku. Sa tez bledy, np z zasady kuchnia byla za mala, brak garazu, brak kominka, dzialka mala rzedu 500-600 m2. Plusem to wykonczenie drewnem, wspaniale marmurowe posadzki. Wg chinskich zwyczaji w domu mieszka 3 pokolenia, czyli kazde pokolenie na swoim pietrze, w niektorych byla winda, ale w stylu zloto-cyganskim.
Domy takie beda sprzedac wkrotce i pewnie jak swieze buleczki. Cena ich to 13000-17000 RMB za m2 plus wyposazenie, ale w pobliskim Kantonie cena tylko mieszkania to 25000 RMB za m2, a to tylko godzina drogi - zreszta buduja szybka kolej do Kantonu. Wokol jest duzo pustych domow, ktos je dawno kupil aby zarobic. Nadal Chiny maja dobra ekonomie, wiec ceny rosna, chociaz duzo ludzi twierdzi ze moze byc solidny krach.
Sami chcielismy sie tez przeprowadzic do wiekszego domu i szukalismy dzialki aby cos zbudowac. Niestety, nie mozna kupic samej dzialki powiedzmy pol hektara, aby cos postawic wg wlasnych planow. Na wsi mozna tylko wynajac na 30 lat, ale to ma byc w jakims rolniczym celu, trzeba cos kombinowac, moge tam siac pietruszke albo sadzic drzewa  - wlasnie miasto przyslano prykaz ze powinno sie sadzic drzewa brzoskwiniowe

































14:22, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 marca 2011

a dlaczego nie na odwrot?? moze tez byc, ale najczesciej tak jest w Chinach. Moze roznice budowy ciala??, znajdziesz na ten temat wiecej, ale pozniej.
 
Otoz jakis czas temu moj polski sasiad spod Wroclawia  zaprosil mnie na wodke, mial sprawe nie cierpiacej zwloki. Spoznilem sie, wiec wodki juz nie bylo, a sprawa to znalezienie dla niego chinskiej zony. Jak twiedzil, tego jest pewny, ze chinki za polskiego meza zaplaca i 10 tysiecy dolarow, on juz sie zgodzi za 5. Tylko sie posmialem, ale nie dawal mi spokoju, wrecz nachodzil mnie. Nie docieralo, ze nie jestem zadnym pimpem, alfonsem, sutenerem, streczycielem czy swatka, niech sobie sam jedzie do Chin i znajdzie. Zreszta ta moczytwarz juz byla przegoniona przez Polki, kazda nastepna pewnie go tez przegoni, za bardzo wymienia swoje zycie na procenty. Inny natomiast znalazl mnie na blogu i pyta czy nie mam juz kogos, najlepiej w Wroclawiu, mam mu dac jej namiary, pewnie chce abym wepchnal dziewcze pod niego i poskakal po dupci, za bardzo leniwy nawet na to aby ruszac glowa czy dolnym odwlokiem.  
 
Kilka lat temu zrobilem maly test i oglosilem swoja znajoma w Internecie na Yahoo w Kalifornii. Dziewcze mlode, czyste, jeszcze nie zbrukane zyciem, ucziwa mila twarz, zadna super duper pieknosc, typowa mloda Chinka.  Dostalismy stos zapytan, szybko trzeba bylo wycofac ogloszenie aby nie byc zakopanym. Co najczesciej panowie poszukiwali??
 
Oczywiscie, bylo kilku international cipkarzy, ktorzy zaliczaja dziewczyny geograficznie czy narodowosciowo, takich gonilismy od razy. Ale ogolnie to panowie w srednim wieku czy mlodsi, juz ustawieni, z domem i samochodem i stala pewna praca ( jeden nawet mial swoj samolot), troche samotni i sflustrowani ze nie moga znalezc sobie zony ktora narodzi im dzieci. Chca miec kolo siebie cos miekkiego, radosnego, smiejacego sie, ale takze nie chce miec w domu baby-chlopa, samo zycie. Bylo tez kilku takich z kompleksami, ze maja malego a slyszeli ze Chinki maja male szparki; zadne problemy, w Chinach byliby ponadprzecietni. Cenimy szerokodupiaste, ale tylko w Playboyu.  
 
Jest przeciez internet, tam jest duzo mozliwosci. Oczywiscie, kazdy z nas dostaje "kochajace" listy z Nigerii czy Ugandy, ktore jak odpowiesz, szybko zamieniaja sie w prosby o wsparcie dla umierajacej rodziny, znany przekret. Moj syn bedac w Chinach tez szukal przez Internet aby znalezc dziewcze. Jak twierdzi, nie jest trudno znalesc dziewczyne, trzeba tylko chciec. Szybko mial namiary na kilka sztuk, spotykal sie z kilkoma. Jedna byla w okolicy wiec przedstawil ja - ta skakala z radosci ze juz ja przedstawiaja rodzicom. Ale balbym sie ja dotkac aby nie skaleczyc, zamiast krwi pewnie najpierw sperma by trysnela, duzo takich mlodych a juz ze znacznym przebiegiem, tzw unban dziwki, takich nam nie trzeba, niech ida swoja droga. Ma taka juz swoja cene, kazda wieksza oferta juz cie przebija.
 
Wiec jak znalesc taka Chinke ktora jeszcze nie weszla w to brudne zycie?? Dlaczego Chinka mialaby byc bedzie lepsza niz Polka??

Internet oczywiscie, tracimy czas, efekty moga byc. Jest to decyzja zycia, wiec przez jakis czas trzeba pomieszkac w Chinach. Nawet rok, ale co to jest w porownaniu z reszta zycia?? Wyjazd na wycieczke??, to tylko rekonesans, w ciagu dwoch tygodni w najlepszym wypadku trafimy na lumpenproletariat czy panienki z karaoke czy z beauty parlors, a to ukryta prostytucja w Chinach.

Znajomy zwiazany uczuciowo z Chinka byl pytany, dlaczego wybral Chinke?? Jest z nia 4 lata, nie mial zadnych problemow z jej lojalnoscia, mimo ze musial ja opuszczac na kilka miesiecy. Zawsze byla jego. W starej kulturze Chin nie ma pojecia zdrady. Mieszkam wsrod Chinczykow, u zadnej mezatki nie widzalem w oczak "kurwikow" , a jak ta sprawa wyglada w Polsce??
To dotyczy nie tylko seksu. Chinki maja duzo mniejsze potrzeby seksualne, a niestety wraz z wiekiem meskie libido maleje (kobiet natomiaist rosnie, ale nie u Chinek).  Tysiacletnie wychowanie w szacunku dla meza, glowy rodu, ma odbicie w psyche. Nie uwazam, ze sa tylko ulegle, ale bardziej zgodliwe, ugodowe, unikajace kryzysow, sprzeczek. Nie ma tam typowych dla wielu Polek pyskowek. Nie mam zlotego charakteru, potrafie wybuchnac, ale widzac jej zachowanie, szybko sam sie uspokajam i przepraszam. Byla  ex - Polka, walczyla o kazdy drobiazg, glupotki, trzeba byla sie rozstac, zreszta z pozniejszym pozytkiem dla dzieci.
 
Kiedys w Kalifornii przezylem silne trzesienie - blednik zwariowal, przez nastepne kilka dni nie moglem dojsc do siebie. To samo z zyciem, z rodzina. Musisz miec cos pewnego, stalego, inaczej nie bedziesz poprawnie funkcjonowac.   
 
Plusa dla Chinki.
 
Dzieci. Mieszanej krwi sa zawsze ladniejsze, bardziej odporne na choroby. Bez wzgledu gdzie bedziesz mieszkal, czy w Polsce czy w Chinach, zawsze beda zwracaly uwage na siebie.  Z inteligencja moze byc tak samo, ale to nie regula. Cmok, zombi i polinteligent niech nie sadzi, ze splodzi pelnego inteligenta, moze wyjsc gorszy polglowek, wiec juz dzisiaj niech sie zabiera za myslenie, uczenie sie, pracuj nad swoimi genami. 
 
Chinki sa bardzo materialistyczne. Oczywiscie, latwiej bedzie chciala miec za meza "obcokrajowca" niz lokalnego, gdyz liczy na wyzszy standard zycia. To nie znaczy ze od razu trzeba byc bogatym. Poczytaj co pisza inni; jesli masz jakis plan zycia, odpowiedni charakter, jestes pracowity, ambitny, juz to wystarczy, potrafia poczekac, i to latami. Kiedys nie do pomyslenia, ale juz zdarza sie Chinki wystepuja o rozwod gdyz malzonek nie zapewnil jej odpowiedniego standartu zycia. Zreszta kiedys Polki stadami wydawaly sie za biednych Arabow czy Wlochow, nadal "innostraniec" jest lepszy niz Polak.
 
Minus dla Chinki

Nie wszyscy lubia skosnookie. Sam na przyklad nie lubie szpinaku, mozna z tym zyc.

Minus dla Chinki


Zachodni swiat coraz bardzej sie zmienia, niewiescieje. Zyjemy w epoce patriarchatu, ale to sie powoli zmienia, w pewnych grupach etnicznych nadal dominuje kobieta, takze  wsrod niektorych zwierzat np slonie. Mezczyzni sa coraz slabsi, maja okresy zalamania kiedy zupelnie sa nie do uzytku. Kobiety natomiast sa coraz silniejsze. W Chinach tego jeszcze nie widac, nadal kobieta jest kobieta, a nie baba-chlop. Moze to byc XIX wiec, kolonializm czy jak to chce nazwac, ale mezczyzni wlasnie szukaja tego i nie znajduja.  W chwilach zalamania mezczyzny ta druga strona przejmuje stery, ale jak kryzys zniknie, powinny wrocic do meza. W Chinach to staje sie automatycznie, Polki chca zachowac wladze i zrobic z meza pantoflarza. Jak sie zgodzi, jego pieski los, stracil swoje stado, ona zaczyna takze doprawiac mu rogi, koniec z malzenstwem. Malzenstwo partnerskie??, dlaczego nie, ale zawsze musi byc JEDEN LIDER, tj. JA. To moje stado, jesli nie ma zgody, masz prawo odejsc, zalozyc swoje stado. Nie ma tych dyskusji z Chinkami. Kobieta moze miec wieksze potrzeby seksu, sa takie, w jakims celu natura je tez stworzyla, wiec sa spolecznie potrzebne. Niech wiec zakladaja swoje stado, nie ma miejsca dla takich wokol mnie. Dziwne, ale potrzeby seksualne wiekszosci Chinek rownaja sie potrzebom meza. Oczywiscie, w duzych miastach zaczyna sie powielac zachodnie wzory kobiet "wyzwolonych", dobrych dziewczyn ktore nie odmowia nikomu czy tez typy markietanki - daje d..y i zupy tysiacom.

Plus dla Chinki

OK, skonczmy z tym, mozemy znalezc 100 podobnych przykladow, ale czy kogos interesuje masakra czy rzez dziewic?? Zalozmy takze, ze jestesmy meska szowinistyczna swinia i nasze rozwazania sa z pozycji korytka czy chlewika tej meskiej szowinistycznej swini.  Wracamy wiec do poczatku, jak znalezc chinska zone dla Polaka??

Dzialaj wiec mlody czlowieku. Mlody duchem, NIP nie ma znaczenia, mozesz miec 16 czy 116 lat, swiat nadal czeka na odwaznych.  Jak umiesz po angielsku, niemiecku czy ?? od poczatku dasz sobie rade uczac innych, takze ludzie z dobrymi zawodami jak architekt sa poszukiwani, czytaj co pisza inni, ich doswiadczenia.

zobacz tam tez

http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81952,6619584,Praca_i_wakacje__Chiny___pokaz__jak_uczysz.html

Jak nie umiesz, musisz na poczatek miec troche mamony, nim nie zaczniesz zarabiac. Ale takze pomocne byloby abys nauczyl sie chinskiego - rok nauki chinskiego na chinskim uniwersytecie to oplaty 8000 RMB, plus okolo 1000 RMB miesiecznie na zycie-mieszkanie. Moze duzo??, ale jak czujesz is wyalienowany, sflustrowany, samotny, co tracisz?? A mozesz zyskac kilka, a nawet kilkadziesiat lat szczesliwego zycia. Oczywiscie, wszedzie sie rozgladaj gdzie mogbys poznac swoja druga polowe i w koncu znajdzesz. 

Nie popieram rozwiazania problemow samotnosci metoda chorazego Zielonki, to jest tchorzostwo, a nie trzymanie zycia za rogi

 
mloda, mila, czysta

PS

haha, pewnie nienasycone samice alfa sie odezwa

13:45, bialychinczyk
Link Komentarze (61) »
czwartek, 17 marca 2011

Mamy na terenie fabryki maly sklepik. Sol, pol kg kosztuje 2 Yuany. Ktos wlasnie przyszedl i kupil 5 kg, nastepny co bylo w magazynie, nadal po 2 RMB za pol kg. Nie wiedzielismy ze na rynku podobna torebke sprzedaja juz po 30 RMB. Wczoraj bylem w sklepie i robiac male zakupy do domu kupilem do wedzienia 3 paczki soli, mam peklowac mieso. Zwrocilem uwage, ze ludzie brali sol kilogramami, nie przyszlo mi do glowy ze to ze wzgledu na Japonie.

Podobnie kilka lat temu byla panika z octem, jak byl SARS

06:06, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 marca 2011

Bardzo mi przykro z tego powodu - natura jednak rzadzi swiatem. Oni sie nie zalamia, silny narod. A takze z klasa - nie bylo zadnych rabunkow, zlodzejstwa, calkiem cos innego niz Katrina w USA. Japonczycy sa na duzo wyzszym poziomie niz ?? Amerykanie z Luisiany.
Wlasnie dostalismy SMS, wysylany prawdopodobnie do kazdego Chinczyka. Jesli jutro bedzie deszcz, bezwzglednie trzeba zabrac parasol aby zabezpieczyc sie przed kwasnym czy radioaktywnym deszczem - szczegolnie trzeba zakrywac gardlo aby zabezpieczyc tarczyce. Jestesmy na poludniu Chin, do Japonii jest ponad 4000 km, czyzby oni wiedzieli cos wiecej niz jest podawane w prasie??

SMS otrzymalismy 15-go o 10.30 wieczorem

16:01, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Tagi