RSS
niedziela, 30 marca 2014

Znajomi Polacy wyjezdzaja  do Polski, a dawno im obiecalem ze zabiore ich na kurczaki faszerowane ziolami i pieczone w glinie - lokalna specjalnosc - restauracja przy drodze  gdzie kurczaki to podstawa - ale jak jeden z Polakow zaszedl od tylu, to maja w basenie dlugie ryby z plaskim pyskiem - podobno pod ochrona, ale w Chinach wszystko sie zdarza.

Dzieciaki mialy ubaw, 4-rech kurczakow nie skonczylismy, trzeba bylo zabrac do domu. Cholera, przy okazji gdzies obtarlem blotnik. Ale Polacy to sie juz zachowuja jak Japonce - gdzie tylko sie da, to sptryk, bedzie o czym gadac i pokazywac w nudne wieczory.

  

 

 

08:41, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 marca 2014

Na to wychodzi, przez przypadek. Jest ladna pogoda, nie za zimno, ani goraco, wiec balkon otwarty na osciez  a siedze blisko nad kompem. Samochod przejedzie raz na godzine, wiec czlek mimowolnie sie wychyli. 

Mieszkamy tak sobie, najblizej to 8 domow. W dwoch mieszkaja stale, do trzech dojezdzaja tylko na weekend, w trzech nigdy nikogo tam nie widzalem. Pewnie kupili na inwestycje i nawet nie odwiedzaja. Dla mnie lepiej, nikt mnie nie podglada, jest spokoj tylko ptaszki spiewaja, moge po domu chodzic bez majtek. 

Sasiad naprzeciwko, daje mu z 55, mieszka w Hong Kongu i tutaj tylko dojezdza na sobote-niedziele. Jak wyjezdza, szybko po tym ktos tam zachodzi i sprzata. Facio jakis mruk, zawsze sam, tylko odburknie jak mu powiem zza plota Ni Hau. Ale dzisiaj juz sie poprawia, przyprowadzil sobie panienke. Niedaleko jest duzy 5-gwiazdkowy hotel, wiec dyzurnych lajdaczek wokol sie tam sie kreci. Poklaskalem mu tylko, pewnie mnie bardziej nienawidzi, niektorzy zoltki nie znosza bialych. Niech mu sie polepszy, zreszta mieszka lepiej niz ja. W mojej okolicy zaczyna sie znosnie mieszkac jak ma sie dom wiekszy niz 300 metrow kwadratowych. Jest wtedy lepiej zaprojektowany, wieksza dzialka. Z przodu wyglada mizernie, ale cale zycie jest z ogrodka z tylu - duzy wysoki salon, zielen, za plotem maly park a nie nastepny sasiad. Z przodu to tylko kuchnia i garaz.

Srednia klasa. Facio widac niezalezny finansowo, duzy dom, ale zachowuje sie niezbyt. Ustawiony starszy Chinczyk przywozi sobie ze wsi jakas mlodke, mieszka z nim czy wynajmuje jej mieszkanie, sponsoruje ja rok -dwa i pozniej znajduje jej meza. Tylko dorobkiewicze, rolnicy i proletarial korzystaja z uslug lajdaczek.

Inny sasiad, a raczej znajomy ze szkoly, dzieci chodza razem do tej samej klasy. Malo tutaj innostrancow, wiec chcialem pogadac, mowia ze z Brazylii. Ale jak zobaczylem, to myslalem ze Rusek. Jednak nie, nie ma rosyjskiego akcentu, a z niego Brazylijczyk jak ze mnie Eskimos, wyglada jak i jego corki na Slowianina. Zapraszalem do domu, niech dzieci sie pobawia, mam wiecej miejsca bo on mieszka w bloku. Ale jakos mnie unika, jego sprawa.

A moje zycie teraz w Chinach?. Jak poeta mowil: "cala zycia tresc, malo robic, dobrze jesc". W originale jest duzo jesc, nie dla mnie to, musze zbic wage jak bylo na poczatku w Chinach, wiec najczesciej tylko zielona herbatka z cytryna. Konczy sie, kupili mi nowa i chinska wpadka. Jak bym zalozyl opaske na oczy, zerwal z ogrodka co wlezie pod lapy, zasuszyl i wypil, pewnie by smakowalo lepiej. Musze kupic w swoim sklepiku, tam nie biore trocin, tylko na wage - ale zawsze musze sprawdzic bo raz wcisneli mi suche badyle i musialem wymieniac. Kupuje nie najdrozsza, ale takze nie najtansza, ale ma smakowac - jak zawioze do Polski to nie musze sie wstydzic i rumienic. A wszyscy inny - juz wiecie co pijecie w Polsce.

Ponadto, rak jestem, raz do przodu, raz do tylu, teraz zbieram energie na nowe zajecie. Najwazniejsze aby byc zajetym, cos tworzyc, a jak przyniesie to jakies pieniazki - nie bede odmawial.  Tym razem tylko Chiny, z Polski coraz bardziej sie wyleczam. Zreszta juz dwa razy zlodzieje odwiedzili nas w Polsce, tym razem ich zlapano. No i co, posiedza kilka dni i pewnie wypuszcza. Mam  tam wracac aby tacy i podobni mieli wiecej z czego krasc i pic? Rowery, koty, psy juz opodatkowali, niedlugo pewnie beda chcieli opodatkowac pchly na tych zwierzakach. Niestety, za sentymenty trzeba placic. 

04:23, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 marca 2014

Dostalem list z Polski i wydaje mi sie, ze wiecej takich zapytan ludzie maja, wiece przytocze i moja odpowiedz

--------------------------------------

Witam Państwa.

Mam małe zapytanie odnośnie zakupu i wysyłki ziół z chin do Polski. Pytam
ponieważ od kilku dni mam kuzynkę w chinach, więc mogłaby coś czasem
wysłać.
Otrzymałem jednak w tej sprawie list z cmc polska. Znajduje się poniżej.
Czy to wszystko co jest w nim napisane to prawda, czy może firma chciałaby
mieć monopol na chińskie zioła? :) Jakoś przecież Państwo wysyłają swoje
zioła do Polski...
Pozdrawiam serdecznie i będę bardzo wdzięczny za odpowiedź :)
Jakub


---------------------------- Original Message ----------------------------
Subject: Re: Zapytanie odności Chin
From:    "c.m.c."  @  cmcpolska.com
Date:    Thu, March 6, 2014 5:36 am
To:     
--------------------------------------------------------------------------

dzien dobry,

odpowiem Panu wprost - jest duza szansa, ze napotka Pan problemy na jednym i
drugim etapie. w Chinach mozna kupic ziola w aptece, jenak na widok bialej
twarzy ceny ida w gore, a jakosc w dol. trzeba nie lada szczescia i
znajomosci ziol, aby pokazac, ze znamy sie na ziolach, zeby kupic dobry
surowiec. albo miec znajomosci z kims, najlepiej  Chinczykiem, kto sie zna
na rzeczy i pomoze w zakupie.

druga kwestia to wyslanie tego do Polski. klopot zaczyna sie w Chinach,
gdzie paczki pakowane sa oficjalnie przez pracownika poczty i na 90% nie
pozwoli on wyslac ziol. trzeba na to miec specjalne zezwolenia. druga
bariera to nasz urzad celny, ktory zatrzymuje paczki nawet 1kg i wymaga
faktur, wyjasnien, itp.

slowem - mozna probowac, ale to karkolomne wyzwanie.
chyba, ze przewiezie Pan z soba w samolocie 1-3kg ziol, wtedy jest szansa,
ze nikt sie do ego nie przyczepi.

Pozdrawiam,

Arkadiusz C

 

Moja odpowiedz,

==========================

HI Jakub

powiedz kuzynce niech kupuje ziola i wysyla. Oczywiscie Chinczycy zawyzaja ceny dla bialych i najczesciej ceny dla biallych sa wyzsze, ale w aptekach ceny sa stale, zawyzanie cen potyka sie na bazarach. Jakosc? - to juz lezy na stole, przeciez nie dorzuca trawy.
Sam wysylam jako ziola czy herbata  - wartosc do 40$ - za kg przesylka kosztuje okolo 100 RMB ( 50 zl). Poczta chinska przyjmuje, ale chca aby kupic ich standartowe pudelko, koszt 2 zl, zawsze tak robie. Dotrze do Polski w ciagu 3-4 tygodni.
Tego pana Arkadiusza gonic jak wscieklego psa, zna sie na businesie jak swinia na kompasie, sam przeciez tez importuje, mysli ze potrafi odstarszyc wszystkich innych, nie lubie takich ludzi
03:13, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 marca 2014

MRI= Magnetic Resonance Imaging. Test calego ciala kosztuje w USA od 1000$, ale moze byc i 8000$, we Francji od 280$, wiec jak zonka powiedzala ze do zakladu kosmetycznego do ktorego chodzimy przyjezdza takie urzadzenie i zrobia taki test za 380 RMB, wcale nie oponowalem.

http://www.kaiserhealthnews.org/stories/2012/december/09/mri-cost-price-comparison-health-insurance.aspx

Troche zdziwila mnie cena oraz to, ze to zaklad kosmetyczny, a nie szpital czy jakas instytucja medyczna, ale opisuje jak MRI test, kto wie? Poczytalem troche, w USA mozna kupic takie urzadzenie za kilkadziesiat tysiecy dolarow, starsza generacja, 10-letni 1.5 Tesla - instaluje sie taki na duzej ciezarowce i pewnie jakis Chinczyk wpadl na ten bizz i zarabia. Takze przekonalo mnie to, ze mam sobie zarezerwowac godzine, gdyz robia tylko 6 testow dziennie, jak typowy MRI scan. 

Bylismy umowieni na 10-ta rano. Oczekiwalem ze bedzie stala ciezarowka przed zakladem, jak wniesli to ustrojtwo, przeciez to kilka ton a drzwi male. Cos mi nie gra. Pokazuja mi swoje broszurki, na jednej jest zdjecie MRi, ale ona twierdzi ze ich jest lepszy, takie duze maja szpitale. ichniejszy jest lepszy bo z Tajwanu i kosztuje 400 000 RMB. Po kiego grzyba szpitale mialyby wydawac miliony dolcow na duzy scanner, jesli ich jest lepszy, tego juz nie wiedzala. Dziewcze nakrecone, nie mogla odpowiedziec jaka moc ma ich scanner, czy daja zdjecia na CD, nic. No trudno, zaplacone, moze maja jakis maly otwarty z przesuwnym magnesem.  

Weszlismy do gabinetu, nic nie widze. posadzili mnie za biurkiem, wtedy zauwazylem na biurku urzadzenie wielkosci ksiazki, takze jakby kamera komputerowa oraz normalne duze sluchawki komputerowe. Zalozyli na uszy, "kamere" skierowali na twarz, ta "ksiazka" wycelowali w piersi i kazali byc cicho w trakcie testu.

Co chcialbym przetestowac? Kolana, prostate, glowe, nerki, zoladek, baba bawila sie jeszcze dalej. Poblyskalo mi w oczy, "ksiazka" tez poswiecila, w uszach nic nie slyszalem, na komputerze pokazaly sie kolejno duzej resolucji zdjecia nastepnego wewnetrznego narzadu i wyswietlaly sie jakies kolorowe trojkaty i kwadraciki. 

No i jaki wynik?. Wszystko mam zle, Przednia czssc mozgu za goraca, maly mozdzek OK, piasek w nerkach, woda wszedzie, w pluchach duza ilosc czarnych "zlych" kwadracikow, pewnie pluje krwia, zreszta mam jej za malo. Kregoslup takze czarny, w sercu to samo, ogolnie jestem wrak, chodzacy trup. No i oczywiscie mam robaki. 

Oczywiscie, maja specjalistow na to, aby mnie wyleczyc.

Wiec o to im biega. Najpierw uzywa sie madrych slow aby wpedzic czleka w ciemnosci, a pozniej bedziemy go leczyli, nie ze mna te numery Brunner. Posmialem sie, takze ze swojej naiwnosci, jak cos jest za tanie, cos tam bedzie nieladnie pachniec. Ten zaklad kosmetyczny jest dobry i tani, bede tam chodzil, ale tylko na masaze twarzy.  

Ale trzeba przyznac, ze ten ich program z Tajwanu jest dobrze zrobiony, ladne obrazki, prostego Chinczyla moze to przekonac. Jest ped na zdrowie, wieksza zlodziejska firme spotkalem w Sanya, ta dopiero zaczyna sie oblawiac, a ladnie sie nazywa, Shenzhen Tianrun Biological Technology, Co, Ltd. Zreszta to nie jest test MRI, ale MRA, Magnetic Resonance Analyzer, dosc popularne w Azji ale niestosowane na Zachodzie, raczej nie magnetyczne, poczytaj jak chcesz.

 http://www.alibaba.com/product-detail/MRA-MAGNETIC-RESONANCE-ANALYZER-_138110239.html

 

Ale widze takze miejsce dla jakiegos obrotnego Polaka. Jest duzo w Europie szpitali ktore sprzedaja starszy sprzet bo musza wymienic na nowsza generacje. Ten stary mozna wynajmowac czy sprzedawac w Chinach, wydaje mi sie ze z dosc dobrym zyskiem. Zapomnij o wybrzezu Chin, tam szpitale maja taki sprzet ktory do Polski trafi dopiero za 10 lat, ale o tereny biedniejsze, bardziej za zachod Chin. Kolega z Kalifornii - Palo Alto pracuje dla Varian -GE, wiekszosc zamowien ich MRI i innych bardziej skomplikowanych urzadzen medycznych sprzedaja przede wszystkim do Chin. 

09:38, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 marca 2014

Lubie je, ale te zielone. Sa czesto dosc drogie , 2-5 RMB za sztuke, ale mozna kupic taniej takie jeszcze niedojrzale, twarde. Poleza kilka dni, zmiekna i pycha. Jak moi ida po zakupy do supermarketu i sa na przecenie czy tansze na bazarze, zawsze mi kupuja zapas.

Ale nosil wilk razy kilka. Przychodza zadowoleni ze byly tanie, bardzo ladne, juz miekkie i kupili mi stosik. Swietnie, zabralem sie. Najczesciej jem je ze skorka, ale nie teraz, nie mozna, jak buty twarda. Tym razem zlote, nigdy takich nie jadlem i tu szkopul. To zloto jakies falszywe, niesmaczne, jak sie ugryzie jest dobry niesmak w ustach a samo kiwi w srodku po ugryzieniu wyglada jakby bylo zgnile. Cyzby Monsarto zabralo sie za kiwi takze?. Moze, ale sprawdzam w wikipediii, zlote odmiany tez istnieja.

Jakby ktos nie wiedzal. Monsarto to amerykanska firma, najwiekszy truciciel W USA, moze i na swiecie. Modifikuja zywnosc genetycznie, a ze maja koszerne metody biznesowe, wiec nie ma znaczenia, czy produkt jest zdrowy, smaczny, najwieksze znaczenie ma ZYSK. Miejmy nadzieje ze jak kiedys dojdzie do wladzy jakis normalny umysl, to skoncza z truciem ludzi. Zwierzeta nie chca jesc ich zywnosci, my nie mamy wyboru. Pewnie do Chin juz ich zywnosc tez dotarla.

http://readersupportednews.org/news-section2/312-16/12408-focus-former-monsanto-employee-exposes-fraud

http://www.youtube.com/watch?v=1H9WZGKQeYg

http://ak.pinterest.com/pin/6614730677496280/

05:50, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »

Oczywiscie, rodzina przygotowuje sie. Dom wysprzatany, lozeczko, itd, itp

Porod w szpitalu to maly problem. Nie ma sensu brac jakichs prywatnych klinik, tylko nabijac im kase. W normalnym People Hospital zrobia dobra robote, odbiora, pobyt 2-3 dni, koszt u mnie na wsi to 2000-3000 RMB, szluc.

Dopiero wtedy zaczyna sie karuzela.

Wedlug Chinczykow, mloda mama powinna bardzo dbac o swoje zdrowie i w wciagu pierwszych 40 dni powinna zostac w lozku. Takze zadne wychodzenie na zewnatrz czy przeciagi, zadne odwiedziny znajomych, zadne kapiele czy picie zimnej wody, nie mozna myc wlosow, unikac "zimnych" potraw tj swiezych owocow i warzyw. Powinno sie jesc tylko "gorace" potrawy, ale nie ostre.

Wszystko powinno byc przegotowane a nawet gotowane nie na wodzie, ale na slabym winie ryzowym. Podobno te 40 dni po po rozwodzie sa bardzo wazne dla nowej mamy. W ten sposob moze bardzo polepszyc swoje zdrowie, moze takze byc gorzej. Jak sie nie dba, mozna sobie bardzo zaszkodzic i byc slabym. Znam taka jedna, ciagle slaba, spiaca. Mowie ze ma moze fibromyalgie, to mozna wyleczyc - o nie, bo po dziecku nie dbala o siebie.  Oczywiscie, sa tez takie, ze nawet 150 dni nie pomoze, leniwe z charakteru. 

04:10, bialychinczyk
Link Komentarze (7) »
niedziela, 02 marca 2014

10 lat temu kupilem stol i krzesla do jadalni. Bylo to dawno, wtedy podobal sie taki styl - solidne drzewo, rzezbione, troche wiktorianski styl. I przez ostatnie 10 lat jadlo na nim tabuny luda, takze pracownicy z glebokiej wsi ktorzy pewnie pierwszy raz siedzieli przy stole, bo najczesciej jadaja gdziesz w kuski w kacie. Az sie dziwilem. Sredniej jakosci i ceny zestaw, ale na blacie prawie zadnej rysy, porzadnie zrobiony, twardy blat.

Ale do czasu nim nie zaprosilem najlepszej uczennicy w klasie czy w szkole. Ma to 9 lat, grube, nawet lepsze od moich corek w angielskim, a moje byly przez jakis czas w Kalifornii i tam chodzily do szkoly. W domu rozmawiamy po angielsku wiec rodzice podrzucaja nam swoje pociechy aby podciagnely sie z angielskiego. 

Otoz to dziewcze wchlania wszystko, jedzenie i nauke, ale wchlania jak gabka, takze z inteligencja gabki. Moje corki rzucily haslo ze chca zjezc frytki i to dzewcze zabrala sie za obieranie ziemniakow. Ale tak obierala, ze caly stol porysowala - nie ma sily wiec walila o stol. Nie wiem jak zle z jej glowa, moze chinska blondynka?. Trudno poznac, bo wszystkie czarne.

Obcokrajowcy mieszkajacy w Chinach z dziecmi mowily mi takze o tych problemach. Dzieci w szkole, bez wzgledu jakiej, droga prywatna czy publiczna, sa bardzo obciazona nauka, ale najczesciej pamieciowa, wcale nie ucza myslenia. Taki system. Ci co mieszkaja blisko Hong Kongu wysylaja swoje skarby na tygodniowe juz bardzo drogie angielskie szkoly w Hong Kongu, a co maja robic ci co mieszkaja dalej? Istnieje obowiazek szkoly, ale niestety, oglupiajacej szkoly, nie ma innego wyjscia. Moze jest to zrobione z premedytacja? - glupie spoleczenstwo lepiej rzadzic i kontrolowac, tak jest w USA. Dopiero waska grupa najlepszych bardzo drogich uniwersytetow jak Yale, Princeton, Oxford czy Stanford uczy myslenia, masy maja tylko wykonywac polecenia z gory, nie musza umiec myslec.

Tagi