RSS
sobota, 21 marca 2015

Jak zaczalem mieszkac w Chinach, od razu w nowym miejscu szukalem pani aby dbala o mnie, sprzatala, gotowala, bez tych innych rzeczy. 14 lat temu w Shenzhen to nie bylo problemow ze znalezieniem. Dostawalo dziewcze swoj pokoj, pensja byla 700-800 RMB i byla zadowolona, jedna pracowala ponad dwa lata. Byly takze problemy, bo zatrudnilismy raz zlodzejke, wszystkie drobne zawsze ginely i podbierala z kupki, tak po 100-200, szybko pogonilem. Ale czasy sie zmieniaja, w Chinach brak ludzi do pracy. Moja Chinka nie lubi tej pracy, woli sprzedawac na taobao czy wechat, zreszta wiecej zarobi niz trzeba zaplacic pomocy. Niekiedy przychodzila tesciowa do pomocy, ale ostatnio pomaga mezowi w prowadzeniu sklepiku, nie ma czasu.  Naciskam wiec Chinke niech znajdzie kogos do pracy, najlepiej poprzez swoja matke, kogos z jej wsi. Niestety, chinskie wsie sa wymiecione, zostaly tylko dzieci i starcy, wszyscy chetni do pracy juz dawno wyprowadzili sie do miast tylko trzymaja swoje dzieci u dziadkow i odwiedzaja je raz-dwa razy do roku, takie chinskie zwyczaje. Tesciowa wiec szuka.

Przyszla jedna, chyba ma 33 latka z prowincji Hunan. Dwoje dzieci u dziadkow na wsi, maz pracuje w pobliskiej fabryce. Ona tez pracowala, ale juz sie jej nie chce chociaz zarabiala z nadgodzinami do 4000, ale trzeba pracowac i 18 godzin dzienne. Jak twierdzi tesciowa, pensja pomocy domowej na start to obecnie 2500 plus mieszknie/wyzywienie, dostala tyle. Jak bedzie OK i bedziemy zadowoleni szybko dostanie podwyzke. Dostala swoj pokoj z lazienka - byl zagracony, wiec szybko posprzatala. Wydawalo mi sie ze robotne dziewcze, ale to tylko pozory. Dzieci przyszly ze szkoly, grzecznie sie przedstawily. Moja Kacy upomina mnie abym byl grzeczny i nie podnosil glosu bo one sa bardzo uczulone i szybko moze odejsc. Nie odzywalem sie, nie mialo to znaczenia bo dziewcze na drugi dzien mowi ze nie chce tej pracy, woli pracowac w fabryce. No coz, jej wybor, szukamy nastepnej. Nawet nie zdazylem zwrocic jej uwage bo jak sie sprzata to krzeslo trzeba przestawic a nie objechac wokol - sprzata chinskim zwyczajem tylko rynek, a w rogach brud a jak sie powie to obrazone i zwalniaja sie. Zreszta sam ja szybko bym pogonil, bo pracy duzo, a ona zamyka sie w swoim pokoju czy uzywa mojego bujaka przed domem a praca nie zajac, nie ucieknie.

Lokalne odpadaja, wola przychodzic tylko na kilka godzin dziennie do pracy i trzeba je codziennie przywiezc/odwiezc do jej domu, strata czasu. Zreszta lokalne gotuja po swojemu, mdlo, bez przypraw  - od czasu do czasu moge tak zjesc, ale aby jesc tak codziennie to juz nie.  Jest w okolicy jedna chetna 40-latka, ale czesto zmienia prace, zdaje sie ze leniwa. Szukamy nadal.

Moze zatrudnic Filipinke? W okolicy ich nie ma, ale w Hong Kongu to jest ich z 100 tysiecy, czesto pracuja jako pomoc domowa. Tam mieszkania sa male wiec dziewcze dostaje tylko swoje lozko z baldachimem, to jest jej cala posiadlosc - u mnie jest nowy pokoj z lazienka. Najczesciej Filipinki cos tam umieja po angielsku, wiec nie ma problemow z porozumiewanien sie. Jedyny problem ze moglaby sie czuc obco bo w HK to zbieraja sie w niedziele na swoje pikniki. Kazda wolna przestrzen w niedziele jest przez je okupowana; na chodnikach, wokol bankow, w podziemnych przejsciach. Nazywam je niedzielne ptaszki, bo jeszcze nie widac, a juz slychac. 

Dobrze byloby sciaganac Ukrainke, w koncu placa jest wieksza niz w Polsce. Trzeba liczyc 3000 rmb, czyli 1800 zeta plus wyzywienie/mieszkanie, tego tyle w Polsce nie zarobi. Jak by byla conajmniej rok to za bilet tez bym zaplacil, ale na poczatku to musialaby odpracowac conajmnie miesiac za niego. Moga byc te same problemy co z Filipinkami gdyz moze sie im cknic za muzem czy rebionkami czy strzelanina za oknem. Moglaby miec ukrainska TV poprzez internet, a ja co drugi dzien barszcz i pierogi. Trzeba szukac, jak znacie kogos dajcie prosze namiary.

Co ponadto? Motylki lataja, ptaszki spiewaja, a wieczorami zaba rechocze; spokoj cisza, jak u pana boga za piecem. To nie dla mnie, wole przed piecem. Juz pozna wiosna, ale sasiedzi jeszcze swiatecznych lampionow nie zdjeli, wiec kolorowo, u mnie tez troche.

Film o tej pracy jest tutaj

https://www.youtube.com/watch?v=FRbv13lg5_E

 

 

czwartek, 19 marca 2015

Tak sie zlozylo ze wiosna. Zreszta wiosny w poludniowych Chinach nie ma, od razu lato. Kilka dni temu bylo 10-12C, dzisiaj juz 27. I to robi sie tak szybko, ze przez kilka dni dom wyglada jak termos, wszedzie scieka woda - mokre kafelki, sciany. Bylo zimno, a tu nagle 25 i wyzej.

A sprzatanie w fabryce trafilo sie przy okazji, nikt do tego nie zdola mnie zgwalcic. Czyste pomieszczenie po piekarni stalo zagracone przez 4 lata, nawet rzadko siadalem przy swoim biurku. Ale sasiad ktory wynajmuje jeden budynek na produkcje mebli dzecinnych rozwija sie i bardzo potrzebuje wiecej przestrzeni, a u nas jest wolne 200 m2, chce miec tam magazyn czesci. Bardzo pasuje to jemu bo oddzielnie od produkcji, zamkniete. Ale trzeba stamtad wyrzucic co sie uzbieralo przez poprzednie 14 lat - mnostwo starych niepotrzebnych papierow, katalogow, resztki skor, kilka ton roznych gwozdzi, czesci i nog do kanap. Teraz to szmelc, ale kiedys placilo sie za to dziesiatki tysiecy. Kiedys produkcja szla pelna para i mielismy tony resztek skor wiec kupilismy specjalna maszyne do szycia aby zszywac te kawalki - szkoda tego wyrzucac, a jest tego z kilkaset plachtow i setki mosaic poduszek. Tesciu z synem ma prace na kilka dni, sam tylko od czasu do czasu cos tam pomoge i wybiore aby zostalo ku pamieci. Coraz mniej wolnego miejsca, ale mamy mezanine pod dachem nad piekarnia, tam sie upycha co sie da albo sprzedaje na makulature czy po prostu na smietnik.  

Znalazlem takze kilka starych dzbankow po swojej kolekcji ceramiki, duzo starych zdjec z poprzedniego tysiaclecia. Trzeba to przekazac potomkom, beda mieli o czym opowiadac przy piwie. Poszukam na taobabie takiej maszynki ktora skanuje i szybko zamieni zdjecia na digital form, moze nie zgina.

W bylej piekarnia mialem organizowac fabryczke kosmetykow, ale kiedy to bedzie?  moze za pol roku, moze byc szybciej lub pozniej. Na mala produkcje i laboratorium wygospodaruje miejsce w tescia sklepiku a to niech idzie do ludzi, zawsze bedzie jakis eksta grosz. Zreszta nie taki grosz, pewnie wiecej niz kiedys polski rzad da mi jako emeryture. Oczywiscie nalezy mi sie, pracowalem w Polsce takze, nadal place tam podatki. 

Mobilizuje taka akcja. Niech sasiad sie rozwija, nie bedzie mial problemow z platnoscia dla mnie za wynajem budynkow bo drugi, co produkuje krzesla na Europe, cos kuleje, juz mi zalega 3 miesiace. Kazda nowa forsa sie przyda bo jeszcze w tym roku chcemy postawic nastepny budynek. Miejsce jeszcze jest, 1500 m2, i beda 3-4 pietra w gore. Mam nadzieje ze uda mi sie postawic za milion tylko szkielet i pozniej bedziemy sie martwic jak to ukonczyc. Projektant twierdzi ze aby wybudowac do konca bedzie razem kosztowac 4 miliony, a pozyczki w banku to byloby samobojstwo bo przyszle wplywy z wynajmu nie  pokryja miesiecznej raty, i to tylko procenty, nie splata kapitalu. Tak najczesciej pozyczaja chinskie banki i licza ze uzbiera sie i kiedys zaplaci sie im jednym wielkim przelewem. Trzeba wiec glowkowac co tam bedzie mozna produkowac, jedno-dwa pietra moga byc dla nas.

 

15:57, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 marca 2015

Trzeba bylo ich takze odwiedzic, zreszta umowiony bylem ze swoim amerykanskim partnerem.

Filmy ogladaj tam:

http://youtu.be/dqyqBK_dT8o

http://youtu.be/wBIkPJRU7rE

Wystawa niezbyt duza bo za kilka dni ma byc nastepna w Shanghaju, ale cos sie mozna bylo nauczyc. Szukalem co mozna kupic, ale Zoltki widza na mojej twarzy tylko wielki znak dolara. Jestem z zewnatrz, wiec krzycza ceny z nieba, a nuz sie uda. Np. Freda, najwiekszy chinski producent kwasu hyaluronikowego, za kg w proszku wola 6000 RMB, prawie tysiac dolarow, jak na rynku podobny jest za 165$. Inny, dobrze rozcienczony Matrixyl 3000- 150 ppm, wolaja 400 dolcow za litr, jak tam tego proszku jest 0.015%, mozna by tak mnozyc. Jak pojade na ich wystawy kilka razy i zorientuja sie ze jestem jednym z nich i znam ceny, wtedy beda ustawiac sie w kolejce aby tylko sprzedac. Zrobilem swoja prace domowa wiec niczym mnie nie zaskoczyli i na dzisiaj nie bede sie targowac i szybko wyslalem 4000$ do mojego dystrybutora w Kanadzie, tam mam duzo taniej.

Bylo troche wystawcow ze swiata. Amerykanie, Niemcy, Francuzi, Japonczycy, Koreanczycy, ale Polakow ani widu, ani slychu, a chca bardzo sprzedawac w Chinach. Nie rozumieja wcale rynku, nawet nie potrafia przetlumaczyc swoich katalogow nie mowiac juz o jakims przedstawicielstwie. To jednak kosztuje, a Polaczki mysla ze wystarczy wyslac i juz Chinczycy beda sie zabijali o ich mazidla. Rynek zbytu jest ogromny, ale nie dla cepow. Nawet moj Amerykanin - pisze mi ze chce produkowac w Chinach, ale mial swoje produkty na wystawie juz po chinsku, wiec chce takze sprzedawac. Dlaczego jednak zglosil sie do mnie zielonego jak jest mnostwo "contract manufacturers"? Wydaje mi ze chce trzymac cicho ze tez bedzie produkowal w Chinach. Kiedys bywalem czesto na Comdeksie w Las Vegas na wystawach komputerowych. Tam bractwo z tej samej galezy dobrze sie znalo i jak jeden cos zrobil, wszyscy nastepni szybko wiedzieli o tym. Prawdopodobnie jest to samo w produkcji kosmetykow w Chinach, wiec aby to sie nie roznioslo za szybko, woli czlowieka z zewnatrz. I tak za kilka lat wszyscy sie o tym dowiedza, ale w tym czasie moze wyrwac z rynku dziesiatki albo i setki milionow. 

Byli Niemcy z swoimi maszynami do produkcji. Mala maszynka z kociolkiem z 5 litrow, ale cena 85000 Euro, chinska podobna maszyna 200 litrowa to tylko 25000 dolarow. Nic dziwnego ze Niemiaszek wygladal na smetnego.

Co mnie zdziwilo. To byla  wystawa kosmetyczna, a panienki z tej drugiej strony zza lady jakies mizerne, niektore wrecz dziobate, jak one moga reklamowac swoje kosmetyki. Oczywiscie, jedna firma znalazla ladne dziewcze, ale ona wcale sie nie odzywala, byla zywa siedzaca lalka. Buzia ladna, ale jak to Chinka, zadnych widocznych dyndalow z przodu, nawet nikt ja nie nauczyl ze ma wsadzic male poduszki. Przecietna Chinka nie maluje sie, nawet nie umie, wiec firmy jak Mary Kay czy Amway robia w Chinanch furore bo nie tylko sprzedaja swoje dziadowskie kosmetyki, ale takze ucza dziewczeta jak sie nalezy malowac czy ukrywac swoje usterki.

Chinczycy chca sprzedac, wiec panu bogu swieczke i diablu ogarek, czyli robi sie certyfikaty aby Arabowie bybi zadowoleni i dodatkowo mieli koszerne kosmetyki. Zobaczcie na Alibaba, coraz wiecej koszernych mydel, proszkow do prania, papieru toaletowego, masci na mendy, kremow  na hemoroidy i wiele innych.

Przysluchiwalem sie przez chwile wykladom. Otoz obecnie prawie wszystkie lepsze kosmetyki sa produkowane w 100% na bazie roslin, roznych wyciagow z nich. Ale zeby wyprodukowac czysty kosmetyki, juz nie wystarcza klasy A czyste klimatyzowane pomieszczenia fabryk jak roslinki rosna w gestym smogu. W poludniowej Kalifornii w Tustin na poludnie od Los Angeles wokol skrzyzowan bardzo tlocznych autostrad Nr 5 i 405 rosna ekologiczne, koszerne truskawki. Mozna je jesc, tylko trzeba wytrzepac z nich smole i kusz.  Amerykanskie "Natural Certified" kosmetyki sa autoryzowane przez firme ktorej sponsorem jest Monsarto, najwiekszy na swiecie producent roslin genetycznie zmodyfikowanych. Wedlug Amerykanow to jest zywnosc i kosmetyki naturalne. W porzadnych chinskich firmach takie rosliny nie maja prawa bytu, nawet takie ktore rosna na zachodzie kraju gdzie sa duze zanieczyszczenia.  Lepsze firmy szukaja producentow z terenow, gdzie najblizszy zaklad produkcyjny jest polozony setki kilometrow od nich, a najwiekszy ruch wokol to przelatujace samoloty na wysokosci 10000 m. Takich terenow w USA czy w Europie juz nie ma , sa natomiast w Brazylii, w Afryce, a takze na zachodzie Chin, w Tybecie, blisko Kambodzy, Laosu, tereny nadal dziewicze, stamtad sie obecnie kupuje.  

Zebraliem wiec kilka kilogramow katalogow, z kilogram cukierkow, stos wizytowek, katalogow na malych CD i nowosc - pamiec USB, ale jako czesc wizytowki. Trzeba czesc lekko przekrecic i wlozyc do USB i mamy katalog na ekranie.

 

11:21, bialychinczyk
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 02 marca 2015

Troche na wesolo, bylo to -nascie lat temu.

Mieszkalem w San Diego, a ze mialem juz dosc wrzaskow, krzykow, i pogonilem swoja latynoske, wyslalem ja z troche forsy do jej kraju wiec takze bylem wolny. Prowadzilem bizness komputerowy ale co robic w piatek wieczorem, czy w weekend. Polskie koscielne czy parafialne rozrywki nie interesuja mnie, wiec jechalo sie do Mexico, do Tijuana, zwana w skrocie TJ, tam zawsze jest wesolo, to tylko 20-30 km. Laze po La Revolution i co widze. Jedno mlode bostwo, jak Lolobrigida i starsza, chuda, z bagazami, rozgladaja sie zagubione. Oczywiscie, sluze pomoca. Okazuje sie ze przyjechaly gdzes ze wsi i szukaja w TJ pracy. Jakis chudy Meksykanin sie przypaletal, przedstawiaja go ze to kuzyn, ale poznany godzine wczesniej. Zabralem wszystkich na obiad - zamowili steka, tam na wsi je sie tylko trawe, miesa prawie wcale. Ta starsza, okazuje sie ze 21, ale juz zniszczona zyciem, zostawilo troje dzieci na wsi, interesuje mnie tylko ta mlodsza, 17-tka, w Meksyku to juz dorosla kobieta. Ale to cialo - bogini, twarz troche zepsuta sloncem, da sie naprawic. Pogonilem wiec "kuzyna" i zawiozlem je dalej do Rosarito do hotelu - rano przyjade, mam znajomego Meksykanczyka ktory chcial mi wynajac swoje mieszkanie w TJ, robilismy razem biznesy komputerowe.  

Przyjechalem rano, przywiozlem jej kosmetyki po bylej latynosce (spalem w swoim mieszkaniu w San Diego) - starsza brala prysznic, wiec mlodej wyjalem jej cudo-cyc, wielki jak glowka dziecka, troche sie pobawilem. Ale nie ma co sie spieszyc, przeciez to wszystko bedzie moje i zawiozlem je do znajomego do jego firmy aby pomogl przetlumaczyc. Przeprowadze sie do TJ, bede od niego wynajmowal jego mieszkanie, mloda bedzie ze mna, starsza na doczepke, naucze je angielskiego, znajde prace, urzadza sie w zyciu. Tak zreszta mowilem im wczesniej, zadowolone, zgodzily sie.

Ale troche pozniej jakis zly duch wszedl w ta mloda. Ona chce sie zakochac w jakims lokalnym Meksyku, woli swoich. Chce razem mieszkac, ale w osobnym pokoju, ja mam byc z ta starsza, z odrzutu z dziecmi. I w placz, stara sie ze starsza siostra przekonac mnie do tego. Bylem wtedy okolo 40, juz znalem troche zycia, nie te numery ze mna brunner. Trudno, nie chcesz, nie musisz. Byl juz wieczor, kupilem im po hamburgerze i zawozlem do taniego hotelu. Mloda miala jeszcze pretensje dlaczego w ich pokoju nie ma telewizora, juz mnie to nie obchodzi, pojechalem do San Diego. Ten znajomy Meksykanin mowil mi pozniej, ze mial mnostwo gluchych telefonow - ktos tam dzwonil bez pieniedzy wiec podnoszac sluchawke linia sie rozlaczala .

No trudno, bylo za latwo, za szybko znalazly, mlodej przewrocilo sie ze zycie to taka jebajka, nie jebitwa, ma prawo myslec, mlode to i glupie, jej wybor.

Dwa lata pozniej zdaje sie spotkalem na ulicy TJ ta mloda. Juz nie mloda, piersi do pasa, z jednym czy z dwoma bebitos. Nie wiem czy to byla ona, ale bardzo patrzyla na mnie. Zycie ma swoje prawa i skonczyla standartowo jak w Meksyku - dwoje czy troje dzieci, maz czy ojciec dzieci odszedl, albo siedzi w wiezieniu. Wcale swojej decyzji nie zaluje, to byl jej wybor.

Zaluje jednak drugiej, mlodej z El Salwador. Jechalem samochoded na poludnie, z San Diego do Panamy. Kilka dni wczesniej w Meksyku w ubikacji zostwilem swoj pasek a w srodku bylo 2100$, Musialem wiec jechac bardzo oszczednie, aby tylko dojechac. Na mapie droga wygladala OK, ale w rzeczywistosco 40 km zajelo mi 6 godzin, wiecej dziur niz drogi i zgubilem tlumik w samochodzie - po prostu odpadl. Przechodzili lokale, wiec poprosilem chlopaka aby wlazl pod samochod i drutem przywiazal tlumik - zrobil to dobrze - dalem mu kilka dolarow. Szedl z siostra i z matka do nastepnej wsi, wiec podwioze, najlepiej tylko corke, bo samochod zapakowany. Wsiadla mloda i zaczyna mnie prosic abym zabral ja do stolicy kraju. Madre dziewcze, jeszcze czyste, wrecz blaga, tuli sie do mnie, pewnie strasznie smierdzacego bo juz tydzien nie bralem prysznicu, bo gdzie, nie wynajmuje juz hoteli, spie w samochodzie. Dziewcze inteligentne, chce sie uczyc, ale nie ma pieniedzy i rodzina ja strasznie pilnuje gdyz jesli sie pusci, juz nie znajdzie meza. Ale mowi ze co z tego ze znajdzie meza gdyz zrobi jej dzieci i odejdzie, ona chce byc ze mna. Patrze lusterko, matka z bratem biegna za samochodem.

Oczywiscie, moglo to byc nagrane, cwaniactwo - nie sadze, dziewcze nie bylo zepsute, bylo czyste, juz wedlug lokalnych standartow kobieta, bo skonczyla 16. Chce sie tylko wydostac ze swojej wsi.

Bylem goly, dalem wiec z 8 dolcow, lokalnej waluty nie mialem, bylo juz bardzo blisko granicy z Nikaragua. Wydaje mi sie ze wystaczyloby wtedy 100 dolcow aby zalozyla sobie swoj sklepik i z tego juz by zyla a ja moglbym miec lojalna lokalna mloda kochanke. Ani nie mialem czasu ani forsy aby zostac w tej wsi i odpoczac - pewnie szybko zostalym ich krolem czy soltysem.

Dwa razy jechalem samochodedm z USA-San Diego do Panamy. Juz nie pamietam, czy tym samym razem czy innym, kolo Akapulco zabralem autostopowicza, okolo 40. Facet wracal do domu do wsi, podwiozlem go z 300 km. Byl w Akapulco szukac pracy przy budowie hoteli, ale sie nie zalapal, wracal goly do domy, juz autostopem bo oszczedza. Podkarmilem go troche co bylo w lodowce, dalem cole - pyta czy moze zabrac puszke do domu, dlaczego nie. Jak wysiadal, chcial sie jakos oddzwieczyc i umyl moj samochod reka, bo nie mialem szmaty. Zaprasza mnie do swojego domu, ale trzeba bylo jechac z 200 km nie po drodze dla mnie, wzdluz granicy z Gwatemala na polnoc, Tam dalej drog nie ma, musialbym wracac. Chcialby abym poznal jego corki, ma dwie, 16 i 18.

Latynoski, wspaniale kochanki, ale juz na zony nie nadaja sie, na te ostatnie to juz lepsze sa Chinki. Latynoski sa bardziej sexi, lepiej i pelniej zbudowane, ale tez szybko rosnie im duze dupsko. Jak mloda, sam miod. W czasie seksu potrafia spiewac, ale jak wkurzone potrafia takze w czasie seksu wbic noz w plecy. Zlosc im szybko przechodzi, ale noz w plecach juz zostanie.

05:18, bialychinczyk
Link Komentarze (24) »
Tagi