RSS
poniedziałek, 12 marca 2018

Kilka(naście) lat temu, na polskiej prowincji do lokalnego szpitala przybłąkał się bezdomny kot - był miły, więc został lokalną maskotką. Wyrósł z niego duży kocur, nadal miłe stworzenie, ale miał dziwne zwyczaje - Lubiał spać w nogach łóżka pacjenta, ktory za każdym razem szybko po kilku dniach umierał. Kie licho, czy to jasnowidz, czy też Anioł Śmierci?, nikt nigdy nie znalażł wytlumaczenia na to.

Inny przykład, już z mojej dalszej rodziny. Daleki kuzyn od dawna nie utrzymujący żadnych kontaktów z rodziną, nagle odwiedził po kolei całą rodzinę, nawiązal z powrotem przyjacielskie stosunki. Po tygodniu umarł.

Czyżby kot i mój kuzyn wiedzieli o zbliżającym sie końcu życia na tym padole? Kuzyn być może przewidywał, ale  co wiedzial czy co czuł kot? 

Coś z pogranicy nauki i ??? innej nauki?? nie zaakceptowanej przez współczesnych naukowców".

W 1992 r. Bruce Tainio z Tainio Technology, niezależnego oddziału Eastern State University w Cheny w stanie Waszyngton, zbudował pierwszy na świecie monitor częstotliwości ciała czlowieka. Tainio ustalił, że średnia częstotliwość ludzkiego ciała w ciągu dnia wynosi 62-68 Hz. Zdrowa częstotliwość ciała wynosi 62-72 Hz. Kiedy częstotliwość spada, układ odpornościowy jest zagrożony, jak to jest z niższymi częstotliwościami:

Ludzkie ciało:

Genius Brain Frequency 80-82 MHz

Zakres częstotliwości mózgu 72-90MHz

Normalna częstotliwość mózgu 72 MHz

Ludzkie ciało 62-78 MHz

.....

Wątroba to 55-60 MHz

Trzustka ma 60-80 MHz


Przeziębienia i grypy zaczynają się od: 57-60 MHz

Choroba zaczyna się od: 58 MHz

Przerost Candida zaczyna się od: 55 MHz

Receptywny dla Epsteina Barra przy: 52 MHz

Receptive to Cancer at: 42 MHz

Śmierć zaczyna się o: 25 MHz

żrodło: http://justalist.blogspot.com/2008/03/vibrational-frequency-list.html

Czyżby kot, którego częstotliwość ciała jest około 30-35 MHz wyczuwał "bratnią duszę" i czuł się lepiej blisko niej?

pisalem juz o tym, prawie rok temu, dalej chodzi mi to po glowie

http://bialychinczyk.blox.pl/2017/05/body-frequency.html

Proces śmierci w normalnych warunkach, nie z powodu wypadku, jest procesem powolnym, być może zaczynającym się już w trakcie narodzin. Dopiero póżniej już blisko śmierci być może bardzo przyspiesza. Czy jest możliwe zbudowania takiego miernika i noszenie go jak np ?? wielkości zegarka (nie ściennego), na przegubie?

 Aromatorapia opiera sie na tej teorii. Olejki eteryczne zaczynają się od 52 MHz i sięgają nawet 320 MHz, co jest częstośliwością oleju różanego. Wydaje mi się jednak, ze mają one wpływ na podwyższenie częstotliwości ciala tylko dorażny, tymczasowy. 

http://onedropatatimeessentialoils.com/wp-content/uploads/Frequencies.jpg

Mnóstwo żródeł podaje - kopiuje te dane, ale jak były mierzone? Originalny instrument Tanio BT3 Frequency Monitoring System został zniszczony, informacvje o nim można nadal znależć w Wayback Machine

https://web.archive.org/web/20170512170518/http://coherentresources.com:80/bt3_monitor

Wibracje czlowieka mierzono także  używając Tektronix spectrum analyzer model RSA 61 14A  - może Ty wiesz wiecej??.

Teorie pomiaru można znależć w patentach:

https://patents.google.com/patent/US2478023

https://patents.google.com/patent/WO2010039465A2/en

W publikacji "The Body Electric" dr. Robert O. Becker twierdzi że ludzkie ciało ma częstotliwość wibracji a to mówi  dużo o zdrowiu człowieka i może być mierzalne.  Częstotliwość to szybkośc przepływu energii elektrycznej, która jest stała między dowolnymi dwoma punktami. Wszystko ma częstotliwość. 

http://viscambio.net/what-is-bio-frequency-and-its-role-in-human-life/

Kiedyś na bazarze w Jiangmen widziałem fajne małe elektroniczne urządzenie na łapanie szczurów. Jak właczyli, szczur w klatce wariował, tracił całkowicie panowanie nad sobą. Pewnie podobne urządzenie można zbudować na innych częstotliwościach na złego sąsiada czy na złodzeji, a z tym są problemy w Polsce. Wychodząc z domu, włączasz je, ale trzeba być ostrożnym gdyż zamiast oszołoma-złodzieja w oknie znajdziesz na progu domu biednego ogłupiałego listonosza.

Inne:
Dr Royal R. Rife stwierdził, że każda choroba ma częstotliwość. Odkrył, że niektóre częstotliwości mogą zapobiegać rozwojowi choroby, a inne mogą niszczyć choroby. Substancje o wyższej częstotliwości niszczą choroby o niższej częstotliwości. na podstawie jego prac powstało mnóstwo "dzikich", pseudonaukowych teorii i urządzeń, analiza jednego z nich jest poniżej

https://www.devicewatch.org/reports/spooky2/overview.shtml

Człowiek, jego umysł jest urządzeniem elektomagnetycznym, co do tego to nie ma wątpliwości, ale czy te inne teorie to czysty absurd czy też mają jakąś wartość poznawczą, zdecyduj sam.

Reasumując, można by stwierdzić, ze robiąc pomiary zmniejszającej się częstotliwości wibracji czlowieka można by znależć nazwijmy to "punktem kota", czyli szybko zbliżajacą sie śmierć i zapobieć lub opóżnić umieranie.

Ale po co?

Czy przedłużamy życie czy tylko czas umierania. Czy to jest potrzebne dla Nowaka i Kowalskiego? Łamiemy prawo natury, inni nazywaja to prawami boskimi. Jesteśmy na tym świecie tylko czasowo, śmierć jest pzrypisana dla każdego z nas. Oczywiście, jeśli Kowalski ma taką fantazję i posiada dużo pieniędzy i chce długo żyć, jego prawo, istnieją już na to sposoby, bogacze już je wykupują. Może pan Nowak ma zajęcie i bez względu na PESEL ma cel w życiu, chce coś tworzyć nowego - chwalebne i popieram to, ale jeśli chce wygrać zawody kto zrobi w tym życiu większą kupę czy aby tylko wkurwiać ZUS? Ostatnio prasa rozpisuje się że Beniek XVI powoli odchodzi - pewnie faszerują go lekami zamiast dać spokojnie umrzeć, człek miał swój czas na tej ziemi, zrobił swoje, powinien już odejść do papieskiego raju, za kilka lat zrobią go świetym. Moja ex przez pół roku faszerowała swojego kota antybiotykami, a on już chciał tylko do swojego kociego raju - i tak po wydaniu 5000$ na weterynarza zdechł. Są i żyli ludzie których za wszelką cenę powinno sie zatrzymać na tym świecie - jednym z nich był Nikola Tesla -  za póżno aby powrócił w swoim ciele, ale jego spirits istnieje w zaświatach i jak człowiek posiądzie tą technikę, ktoś w przyszłości tego dokona. Będzie trudno, gdyż nasz spirits po śmierci to jak szklanka wody w oceanie - istniejemy, ale podzieleni na miliardy części.  Uczono nasz w szkołach, ze energia jest niezniszczalna, tylko zamienia sie w inną formę, a życie to przecież energia, jesteśmy nieśmiertelni, nie ma co bać się śmierci.

W precolumbijskiej Ameryce istniały inne zwyczaje - Aztekowie zabijali swoich starców i wszystkich pojmanych wojowników - według ich mitologii odebranie życia było także tworzeniem nowego życia, poczytaj o tym w Popol Vuh: A Sacred Book of the Maya. 

Natomiast Tybetańska Księga Umarłych opisuje ze nasz spririts krąży w pobliżu ciała przez następne 49 dni po śmierci - ma prawo wyboru - wcielić się w nowonarodzone dziecko albo też udać się w dalsze światy. Czy to przypadek, że także w 49 dniu po zapłodnieniu można już rozpoznać czy to bedzie dziewczynka czy chłopczyk a także zaczyna rozwijać się szyszynka, która już przez Kartesjusza z XVII wieku była uznawana za łącznik tego i innego świata.

To co nas księża uczyli w młodości wydaje się ubogie, prymitywne, wręcz 2000-letnie oszustwo, a jak mówił Goebbels każde kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą. Jest to największa tragedia jaka mogła dotknąć ludzkość że wymyślono sobie boga, zresztą ten kto to wymyślił powinien dostać Nobla z marketingu. Friedrich Nietzsche twierdził że religia, ktora najpierw wpędza człowieka w poczucie winy a póżniej chce pomóc wygrzebać się z tej winy, jest religią fałszywą i powinna upaść. Religia ta opóżniła rozwój człowieczeństwa conajmniej o 500 lat, a nawet obecnie szacuje się, ze katolicka Polska jest 150 lat za Finlandią, a w końcu jesteśmy takimi samymi ludzmi. Nie będziemy się rozwodzić nad kościelnymi "naukach" o śmierci i życiu, stos bzdur i legend zebranych z poprzednich starszych religii, oszustwa i fałsz, kij-piekło i raj-marchewka oraz płać daniny, jak najwięcej, w każdą "wolną od handlu" niedzielę. Zresztą piekło jest zarezerwowane tylko dla kaholi, oni w instnieje jego wierzą.

Kliknijcie na poniższy link aby zobaczyć co inni myślą o tym. 

https://www.facebook.com/RPAwaryjnie/photos/a.901931673265290.1073741828.901926543265803/902007003257757/?type=3&theater


Mam to szczęście ze już nie palą stosów bo już dawno byłbym pieczony na rożnie.

Po śmierci, czyli po odejściu energii życia, ulotnieniu się naszego spirits (nie używam pojęcia duszy gdyż to słowo zostało sprofanowane przez czarnych, ponadto zwierzęta i rośliny mają także dusze, tylko człowiek ma wyższą energię, nazywam ją spirits), co zostaje z naszym odwłokiem? - dużo wody, troche minerałów i mnóstwo robactwa, pasożytów, bakterii i wirusów które nie umierają wraz ze śmiercią ciała. I co z tym zrobić?. Zakopać, może zanieczyścić glebę i zatruć innych ludzi, zostaje tylko spalić i na prochach posadzić drzewo co zresztą przekazałem zrobić z moim ciałem jak mój spirits przeniesie się w inny świat. W moich podróżach miałem już propozycję przejścia na tą drugą stronę życia, oddzielenia się od ciała, ale bez żadnych warunków, bez odpowiedzi czy i kiedy mogę powrócić. Odmówiłem, nie mogę jeszcze tego zrobić, moje dzieci potrzebują mnie jeszcze na tym świecie. Może też stchórzyłem, jeszcze nie jestem gotowy ani nie znam metod jak podróżować po obu światach. Niektórzy buddyjscy jogowie nie wracaja nawet po dziesiątkach lat, zobacz zdjęcie poniżej mnicha którego spirits odszedł już 200 lat temu a jego ciało nigdy nie zmarło.


https://www.ibtimes.co.uk/mummified-buddhist-monk-still-alive-after-200-years-nearly-buddha-1486570

https://www.youtube.com/watch?v=Tca8dR0_MF8

https://www.youtube.com/watch?v=gtA7BVLD5l8

A z  prochami trzeba być ostrożnym - za głebokiej komuny wójek z Francji przysyłał polskiej rodzinie paczki z żarciem. Otrzymali kiedys paczkę z jakimś proszkiem i z listem po francusku. Nie umieli czytać po francusku, a proszek zjedli jako przyprawa. Kiedyś ktoś im przetłumaczył ten list - były to prochy wójka, zmarło mu się nagle.

Wdzięczny temat - śmierć, ale wróćmy do życia. Jest mnóstwo metods jak je przedłużyć, pisałem o tym poprzednio. Ale najkrócej można to opisać w kilku słowach - żyj zdrowo, uczciwie i bez stresów.  W Polsce najbardzej popularna jest balkalina na to - naiwni twierdzą że trzeba tylko jeść tabletki i już bedzie się żyło 500 lat. Podobno jest to rada Li Qingyun który żyl podobno 256 lat i który podobno zalecal jeść to ziele jakoby na opóżnienie skracania sie telemerów.  Li umarł w 1933 roku, o teorii telemerów zaczęto pisać  w 1980, nagrodę Nobla za prace nad tym otrzymali w 2009 roku Carol W. Graider, Elizabeth Blackburn i Jack Szostak, Mr Li nie mógł znać tej teorii. Też swój napój długowieczności Horusa opieram częsciowo na receptach Mr Li. Od kilku lat przegłądam wszystko co było napisane o Mr Li, w prasie angielskiej i chińskiej - pewnie wzmiankę o tym zielu przeoczyłem. Ktoś zwrócil mi na to uwagę na tym blogu, więc jadąc do Polski chciałem kupic to ziele - okazuje się że miałem je w domu, każda chińska gosposia ma je w swojej kuchni i dodaje do zup i dziwne, Chińczycy nie żyją dłużej niz reszta świata. Najlepszy polski znawca ziół, dr Różanski, opisal je na swoim blogu. 

http://rozanski.li/315/tarczyca-bajkalska-scutellaria-baicalensis-georgi-panaceum-na-wszystko-czy-przecietne-ziolo/

Według teorii telemetrycznej ciało ludzkie może być sprawne przez 120-150, czyli będę sie o to martwił jak ukończe te 120 lat, nie wcześniej. Najczęszczą przyczyną śmierci ludzi są choroby serca i tam należy w pierwszym rzędzie szukać wąskich gardeł.

Co nam zostaje zwykłym śmiertelnikom. Utrzymywać swój umysł na pełnych obrotach, starać się zachować energię życia i pozytywne spojrzenie na świat. Niestety, móJ napój Horusa jeszcze długo nie będzie dostępny w Polsce, a tam jest kilka składników których zadaniem jest właśnie to, ale można w Polsce też od czegoś zacząć. Najważniejsze to będzie od-fluorowanie swojej śzyszynki, która jest łącznikiem tego świata z tym innym lepszym światem. Czyli, w żadnym wypadku nie używać pasty z fluorem, (Tesco sprzedaje pastę do żębów bez fluoru), a także pić wodę (nigdy kranówki) dodając kilka kryształków boraxu - można go kupić na Allegro - ma być bardzo czysty, nie substytut. Poczytaj także na Googlu szukając "borax w medycynie".

A życie się toczy, nadal interesują mnie bardziej mumie innego typu, zdjęcia poniżej, czego tego też Wam życzę. Dla mnie to oznaka życia, jak przestanę tym sie interesować, to znaczy już umieram. Nie chcę marudzić, ale według moich gustów ta dolna część ciała kobiety powinna być trochę mniejsza.


Do poczytania:

https://www.researchgate.net/post/Influence_of_pulsed_electromagnetic_fields_on_microcirculation

A Rationale for Biologically-based Public Exposure Standards for Electromagnetic Fields (ELF and RF)

http://www.bioinitiative.org/

PEMF Therapy Devices Review: The big Lie when it comes to Power

https://www.youtube.com/watch?v=SUUtyJ-Oobg

PEMF Therapy - 10 minutes of PEMF Therapy Education

https://www.youtube.com/watch?v=Yv2EDBkg6E4

Porównania urządzeń PEMF

https://www.pemfsupply.com/pages/pemf-mat-comparison

Li Qingyun

 
poniedziałek, 05 marca 2018

Dostałem pytanie: 

Co Pan proponuje dla tych co w Polsce dostali biznesowo po dupie i chcieliby się odkuc od zera a nawet od dużego minusa? Odpuścić Chiny? Uderzać do mniej rozwiniętej Kambodży czy Birmy? Czy poza nauka angielskiego są jakieś inne możliwości dla białego na start zanim się trochę człowiek na miejscu zapozna z możliwościami?

a takze inne, już z pamięci

Prosze o radę. Mam trochę oszczędności i chciałabym zainwestować w jakiś łatwy zyskowny bizness jak import kurzych łapek do Chin, ale musi mi przynosić zysk rzędu 20% za każdą tranzakcję, czyli co 2-3 miesiące.

Aby schłodzić umysły - konkurencja w Chinach jest straszna, oglądnij ponizej.

https://www.youtube.com/watch?v=A6-OjpXidp8 - nie działa, nowy link poniżej

www.youtube.com/watch?v=FHiUC1hpkOs 

Najwazniejsze, czy Twój angielski jest na tyle dobry aby wyrazić swoje myśli czy aby przeżyć na świecie. Chiński byłby bardzo pomocny jeśli planujesz tam się zaczepić, ale nie jest bezwzględnie konieczny - znajdziesz tlumacza czy "parnerkę??, która/który  pomoże, ale musisz jej/jemu płacić pensje, a i tak może cię oszukiwać i zdzierać 10-30% prowizji dla siebie od sprzedawcy tego co kupujesz, takie są chińskie realia. 

Ponadto, zadaj sobie pytanie, kim jesteś. Jeśli szczęściem dla ciebie jest mały domek z ogródkiem, daj sobie spokój z Chinami czy z Azją. Jeśli natomiast męczy cię polska rzeczywistość czy chcesz znależć miłość, pieniądze, przygodę, niewygody, niepewność, radość życia, freedom i duzo innych, pakuj sie, swiat stoi otworem i czy to będą Chiny, czy inna Azja, nie ma znaczenia, pakuj się.

Zacznijmy jednak od Chin. Młodzi, 16-35 mają najłatwiej, mogą załapać się na rok na stypendium Konfusjusza, poczytajcie doświadczenia Polaka.

http://nomoremaps.com/3321/chiny-sponsorem-moich-wakacji-czyli-jak-wyjechac-ze-stypendium-konfucjusza/

Inne pomysły, niektóre już mniej aktualne, zbyt optymistyczne

 http://nomoremaps.com/3110/praca-w-chinach-dobrze-platne-zajecia-bez-jezyka/

Inne wyjście, ale już wymaga znajomość trochę chińskiego - szukać chińskiej narzeczonej czy narzeczonego. W każdym większym chińskim mieście są rynki narzeczonych, a także programy telewizyjne typu Rolnik szuka żony, Greg szuka Greczynki czy I need a women Felliniego. Tutaj kobitki mają łatwiej bo w Chinach jest brak bab i można znależć darmowe agencje, które "skupują" amatorów żeniaczki, ale takich którzy są warci powiedzmy minimum 10 milionów.

Dwie dziewczyny zalozyły w Shanghaju Pierogi Ladies.

https://www.youtube.com/watch?v=JI_XEFvq9go

Najpierw sprzedawały na bazarze, rozwinęły sie i teraz mają stałe miejsce spotkań Chińczyków i Polonii. Wiecej takich pomysłów by się przydało, po całych Chinach. Przydałyby sie wózki z polskim żurkiem, z zupą gularzową czy z plackami w sosie wegierskim, także dla Chińczyków. Nie musi to być tylko polskie żarło - z chęcia od czasu do czasu pojechałbym 100 km jeśli gdzieś w okolicy byłyby żeberka takie jak to robia w Arozonie, filmik poniżej. 

https://www.youtube.com/watch?v=C5U3dMkYbog&t=316s

Jeden wózek obwożny to mały biznesik (chociaż uliczny mongolski sprzedawca BBQ chwalił się ze zarabia miesięcznie 50000), ale jakby się zorganizowało kilka-kilkanaście takich wózków i umieścić je tam, gdzie są tłumy? Oczywiście, jeśli w Chinach, rób jak to robią Chińczycy.  Ebay i Uber mimo wpompowania w Chiny milionów, wycofali się z Chin. Kilka miesięcy istniała w Foshan polska restauracja Sarmatia - chłopcy wydali milion Euro, ładnie ją urządzili. Ale istnieli tylko tak długo jak nie musieli płacić za wynajem miejsca - Umowa najmu była załatwiana na słowo a pożniej chiński właściciel budynku chciał mieć płacone 60000 RMB miesiecznie więc chłopcy szybko zwinęli bizznes. To samo stało sie z polską masarnią Husaria, byli za drodzy. 

Chiny ostatnie kilka lat strasznie podrożały i gdybym miał zaczynać jakiś nowy biz - na pewno nie bylyby to Chiny. Jakość życia w Chinach jest bardzo kiepska, dla tej mamony można trochę czasu poświecić, ale trzeba z tym skończyć, sam mam już dość Chin, dzieciaki są zabezpieczone. Życie w Chinach to pieniąchy, pieniądze, dzieciaki, żreć, spać i srać - można wytrzymać jakis czas, ale cały swój żywot poświęcać na to?? Kraje jak Myanmar, Kambodzia, Laos, Wietnam, nie są jeszcze tak rozwinięte i drogie jak Chiny, istnieje tam więcej możliwości małych biznesików, a także zrobienie podwalin pod coś dużego. Potrzeba na to trochę forsy, dużo pracy, cierpliwości, nie świeci garki lepią. 

Zobaczcie co radzi Polak z Filipin, Jaki business można otworzyć w Azji?

https://www.youtube.com/watch?v=IKB2Hp-xRpk

 

Można też rąbnąc to wszystko i wyjechać w Bieszczady, albo azjatyckim sposobem kupić małą łodkę, zainstalować solar, wozić turystów i łowić rybki, completnie free life

https://www.youtube.com/watch?v=V7flR0O-coU

http://bialychinczyk.blox.pl/resource/res01_20130824070741.JPG

07:08, bialychinczyk
Link Komentarze (12) »
Tagi