RSS
niedziela, 01 kwietnia 2012

Chinczycy produkuja rozne pojazdy, coraz czesciej takze elektryczne, wybor jest ogromny, zobacz na zaprzyjaznionym blogu.

http://raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/8,0,0,album.html

Nam tez wpadlo aby sprowadzac je do Polski. Zrobilismy portal, zaczelismy oglaszac. Nie bylo jednak wystarczajaca duzo konkretnych checi wspolpracy, ale mnostwo "ciekawych" propozycji - jeden utkwil mi w pamieci.

Dostalem "caly w skowronkach", podescytowany e-mail, ze mnie znalazl i ma projekt dla mnie. Chcialby kupic trojkolowy elektryczny rydwan czy riksze, ale nie moze byc szersza niz 60 cm, bo takie nie wymagaja rejestracji. Nie musi szybko jezdzic, ale musze zrobic silniejsza konstrukcje, gdyz chcialby ciagnac podobna przyczepke. On juz zaczyna zbierac pieniazki na to i jak szybko sie uwine, to moze jeszcze w tym roku wybierze sie nad morze. A jeszcze jedno - siedzenie musi byc troche szersze, gdyz on ma 120 kg. Podpisane Mily Misiaczek.

Ups, moga byc problemy, co odpisac? Przypomina mi to Radosny Gierkoszizm gdy starano sie zmodifikowac Fiata 126P aby mogl ciagnac 5-tonowa przyczepe kampingowa. To ma byc pewnie pociag Misiaczkow - z tylu pani Misiaczkowa, pewnie takze pelnotlusta w okolicach 120 kg, ale wieksze gabaryty, statystycznie jeszcze po jednym Misiaczatku i Misiaczetku, razem liczmy okolo 417 kg, nie liczymy juz kotka i pieska, a kanarek, chociaz na smyczy, bedzie sam fruwal. Moze to jakis malolat czy dowcip? Alez nie, pan Misiaczek ma na grzbiecie kilka krzyzykow, na maly cmentarzyk juz wystarczy. Nie napisal nad jakie morze sie wybiera, polskie czy inne? Za czasow mojej mlodosci elita jezdzila do Zlotych Piaskow, teraz to Lazurowe Wybrzeze albo do Hispanii, trzeba mu wytlumaczyc aby nie jechal przez Alpy.

Zdecydowalem nie odpisywac, moze zrozumie. Mialem kiedys podobny przypadek jak importowalem do USA duze rozkladane fotele biurowe. Kobita otrzymala, zadowolona, ale dzien pozniej dzwoni ze syn sie rozparl i fotel sie rozpadl.  O wciornosci pomyslalem, Zoltki znowu wcisneli mi bubel - niech kobita przywiezie do magazynu i zwrocimy jej forse. Przyjechala, oddala zlamany fotel. Ale przy okazji jej synus sloniatko wyszedl z samochodu, 150 kg zywej wagi - niestety, forse juz oddalem. Tym razem nie bede ryzykowal.

Ale Misiaczek nie dawal za wygrana, Przyslam "zdererwowany i szorski" e-mail, jaki to ja jestem be, ze nie odpowiadam na jego biznesowe propozycje. Co mam mu powiedzec, ze to inna planeta? ze mamy tutaj grawitacje, a on o swoja to nie dba. Grzecznie odpisalem ze importem elektycznych skuterow juz sie nie zajmujemy, dalem mu kontakty na alibaba.com, moze sam znalezc kogos. Biedny pan Misiaczek poplakal pewnie na duzej i obficie jedrnej a pelnej piersi pani Misiaczkowej, a Misiaczeta poslaly mi kilka fakow i sprawa sie zakonczyla.

 Tym razem koniec , ale innym razem to ciagnelo sie dlugo. Jakis "polski biznessmen" chcial abym przyslal mu kontener z jakims tam produktem, na probe, pozniej kupi wiecej. Jak nie dostal, to opisal wszedzie gdzie sie dalo, ze on juz bylby milionerem, ale ja jestem taki bebe.

Tagi: riksza
14:54, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »
Tagi