RSS
czwartek, 30 kwietnia 2015

Najczesciej panstwowosc Chin okresla sie na 5000 lat liczac od legendarnego Zoltego Cesarza Huangdi (rzadzil 2698–2598 BCE)  - nauczyl swoj lud uprawiac role, budowac domy, zadomowic dzikie zwierzeta, Wymyślil wózki, łodzie i ubranie, chinski kalendarz, rachunki a jego głównym żona Leizu wymyślila jedwabnictwo i nauczyla swoich ludzi, jak tkac jedwab i farbować ubrania oraz duzo innych. Istnieja rozne zdania, czy to jest spersonifikowany bog czy rzeczywiscie zyjaca osoba, zostawmy te rozwazania chinskim historykom. Daty te sa przytaczane na podstawie prac wloskiego jezuity historyka Martino Martini (1614-1661), ktory okreslil poczatek panowania Huangdi na 2697 pne, ale rozpoczął chiński kalendarz od panowania Fuxi, 2952 pne, prawie 300 lat wczesniej. Ta date powstania Chin obecnie jest najczesciej przytaczana.

Co na ten temat mowia inni?

W 78 roku pne, za panowania cesarza Zhao, panstwowy urzednik nazwiskiem Zhang Shouwang (張壽 望) obliczyl, że 6000 lat minęło od czasu Zoltego Cesarza i zaproponowal reformy. Sąd odrzucił jego projekt reform z uwaga że upłynęło zaledwie 3629 lat.

Sima Qian (145 lub 135 ca. - 86 pne), chiński historyk dynastii Han, autor  Records of the Grand Historian znana pod innym tytulem Shijihistorii Chin od Zoltego Cesarza do jego czasow tj okolo pierwszego wieku przed nasza era. Sima byl astrologiem na dworze Han i mial dostep do ogromnych starych zbiorow manustryptow spisywanych na bambusie czy na skorupach zolwi, dopiero pozniej spisywanych na jedwabiu. Mial wlasny sposob wykorzystywania dokumentow i podawania zrodel. W jednych ze zrodel jest wspomniane 26 wczesnych dynastii Chin, completnie zagubionych w mrokach przeszlosci. Wokol miasta Urumqi w polnocno-zachodnich Chinach (blizej do Moskwy niz do Pekinu) istnieje szereg ruin antycznych miast - jakiej cywilizacji, jak starej? od czasu do czasu burza piaskowa odkryje cos nowego, a kiedys byla tam zielona zyzna dolina. Istnieja podania, ze w piasku pustynii jest zakopana ogromna antyczna biblioteka, wieksza od Alexandryjskiej i  jak ludzkosc dorosnie, zostanie znaleziona i odkopana.

Ciekawostka jest, ze jak moja corka studiowala w Chinach a mamy polskie dlugie nazwisko, Chinczycy na uczelni skrocili na SiMa, nazwisko antycznych historykow Chin, jeden z Sima byl takze krolem. Mowie wiec, ze pochodzimy od Sima, nasi przodkowie przyjechali do Polski wraz z Gin His Hanem, pozniej zamienieni w janczarow, ale wybilismy sie znowu. Tym tez tlumacze swoje zainteresowania Chinami, i to juz od dziesiatek lat. W Polsce zbieralem ksiazki o swiecie i o Chinach z ceramowskiej serii, a bylo to w 1975 roku. Wiec w tym czasie jak Sima badali gwiazdy i mysleli nad pochodzeniem swiata, przodkowie Piastow i Jagiellonow jeszcze wesolo skakali jak motylki z kwiatka na kwiatek.

HEHEHE 

Cywilizacja nie rozpoczyna sie od organizacji panstwa, kultura narodow zaczyna sie duzo wczesniej.  Jedna z cech moze byc produkcja narzedzi z kamienia, uprawa roli czy produkcja przdmiotow codziennego uzytku. Chiny w produkcji ceramiki przescigaly swiat o setki czy tysiace lat.

W moich pierwszych 4 latach w Chinach uczylem sie chinskiej historii, ceramiki, sztuki - na same ksiazki wydalem 10 tysiecy dolarow. Jedna z nich mam  teraz przed soba, jest  to "Chinese Ceramics - A new Comprehensive Survey from The Asian Museum of San Francisco". Przytocze wiec w calosci kilka zdan ze strony 17-tej, rozdzal 1. The Neolithic Period To The Five Dynasties - pod-tytul - The Neolithic Period (ca. 6000 - 2000 BC).

"Today, it is prudent to conclude that even thought outside influences entered China at various stages in ancient times, Chinese civilization developed mainly from its indigenous and distinctive roots. The Neolithic period boomed with a multiplicity of culture stemming from different regions. The principal Neolithic cultures are the Yangshou (ca. 5000-ca. 2800BC) of the Central Plains along the middle and lower Yellow River basin, the Dawenkou (ca. 4300-2400 BC) to the east and the Hemudu (ca. 5400-3380 BC) in the southeast along the Yangzi River valley. Each, in a series of phases, developed distinctive local characteristics. Their influence and intrusion upon each other are evident from the fact that archaeological strata overlap in adjacent in adjusted zones during certain periods. The picture of China cultural development now need to be re-examined in the lights of more recent research" and discoveries ( moja uwaga).

Mozna wiec z duza doza prawdopodobienstwa przyjac ze cywilizacja Chinska (nie panstwowosc) istnieje juz 6000-7000 lat.

Poczytajmy troche wiecej z w/w ksiazki - mam duzo wiecej ksiazek o sztuce i cywilizacji Chin, ale ta juz jest na biurku.

An important contribution of modern archaeology is the synthesis of scientific measurements. making possible continuous revision of our knowledge of Chinese cultural history. Recent abundant discoveries at Paleolithic sites have revealed that Yuanmon man of Yunnan province, who probably lived 500 000 or 600 000 years ago, and Lantian man of Shaanxi province, from 650 00 to 800 000 years ago, both predate the well-known Beijing man of 230 000 to 460 000 years ago. These finding not only support the hypothesis of an Asian origin for the human race, but also provide strong evidence that a cultural heritage was passed down from the Paleolithic to the Neolithic Age of China.

Dla porownania - Atlantyda istniala od okolo 800 000 lat temu, ostatni Atlantidian umarl okolo 11000 lat temu.

 Przytaczam to jeszcze w innym celu pokazania jak stara jest chinska cywilizacja. Jest tajemnica poliszynela, ze kiedys Azja byla polaczona z Ameryka, nie istniala Ciesnina Beringa. Kontynenty zaczely sie oddalac okolo 12-15000 late temu, ale jeszcze przed tym ludy Azji skolonizowaly obie Ameryki. Porownaj wiec Chinczykow z chinskiej prowincji z ludzmi z dzungli Ameryki Poludniowej, sa to tacy sami ludzie. Takze na obu kontynentach duzo bardziej byl ceniony nefryt (jade) ponad zloto. Ich ceramika, chinska neolithic jest bardzo podobna do przedkolumbijskiej, formy i dekoracje. Z jakiego jednak powodu ceramika chinska bardzo sie rozwinela, mozna natomiast znalezc 500-letnia ceramike przedkolumbijska ktora bardzo przypomina antyczna chinska, porowna zdjecia ponizej, typowy trójnóg z obu kontynentyow.

 

 To byla ceramika przdkolumbijaka, ponizej jest antyczna chinska i Zolty Cesarz

 

 

 

14:38, bialychinczyk
Link Komentarze (23) »
wtorek, 28 kwietnia 2015

Dostalem prace domowa:

"Chciałbym wiedzieć opinie Twoją na temat Chin bo czytam różne blogi i zanim tam pojadę chciałbym zbudować sobie pewien obraz mentalny.

Trzy punkty najbardziej pozytywne i negatywne jeśli byś miał wymienić .
Zdaje sobie sprawę że jest to bardziej złożony temat..."

 

??
Oczywiscie, moja "wiejska opinia", bo mieszkam na prowincji i nie musze chodzic codziennie do pracy i deptac w tloku piety innych. Kazdego sytuacja i opinia moze byc diametralnie inna, wiec co mnie w Chinach denerwuje, a takze cieszy, na szybko po 3 punkty.

Zaczniemy od minusow:

1. Brud. Stosy smiecy na ulicach, wszyscy,a to sie bardziej zauwaza ze nowobogaccy z drogich samochodow wyrzucaja smieci przez okna. Plucie, charkanie, duze zanieczyszcznie powietrza w duzych miastach, wszedzie sie cos buduje i sie kurzy - nawet u mnie nie jest dobrze i co roku jest gorzej. Jadac samochodem mozesz zamknac oczy i wiesz kiedy przejezdzasz kolo fabryki mebli - smierdzi lakierem czy kolo fabryki butow - smierdzi butaprenem. Po jakims czasie przyzwyczajasz sie i juz tego nie zauwazasz. ale niekiedy wybuchasz. Jedyny plus w zanieczyszczeniach - nie ma chem-trails jak w USA, rzad i duze korporacje nie zrzucaja z samolotow i nie rozpylaja na ludzi trucizny aby ludzie byli jak muly, aby lepiej ich bylo kontrolowac. 

2. Brak dzikiej zieleni na spacery czy krotkie wycieczki. Kazda grzeda do kogos nalezy, jest ogrodzona, nie ma sciezek zdrowia. Oczywiscie sa parki, betonowe parki i troche zieleni, ale nie ma gdzie uciec na sobote - niedziele. Sa w poblizu zielone gory, ogrodzone i platne wejscie, za duzo ludzi i jest brudno. Tak jest na zachodzie Chin, wszedzie fabryki, duzo smierdzacych - aby znalezc czyste powietrze trzeba jechac setki kilometrow za zachod i uciec od ludzi.

3. Chinski sposob myslenia. Brak indywidualizmu, kreatywnosci. Po co ryzykowac i glowkowac aby zrobic cos nowego jak mozna skopiowac aby jak najszybciej zarobic. Mieszkajac 14 lat w Chinach nie mam zadnych chinskich przejaciol - oczywiscie, jest to takze wina mojego charakteru, nie chodzie do klubow na karaoke, nie lubie libacji, nie mozna ze mna wypic. Chcialbym od czasu do czasu napic sie dobrego wina - nie mozna, nie ma takiego, wiekszosc to podrobki. Nie ma zycia towarzyskiego, zycie jest podporzadkowane robieniu pieniedzy. Nie mozesz kupic kawalek ziemi i wybudowac sie co i jak chcesz, musisz sie miescic w ramach ustalonych gdzies w gorze. Nie mozesz myslec o zbudowaniu swojej dynastii, cala ziemia nalezy do rzadu, przedtem do cesarzy. 

 

A teraz plusy: Wydaje mi sie ze znalezenie plusow zajmie mi wiecej czasu.

1. Jestes panem wlasnego losu. Jak masz checi i energie, mozesz zrobic miliony. Jak potrafisz sprzedac jakis produkt, zacznij go produkowac oczywiscie podgladajac innych albo tylko sprzedawaj a produkcje zlec komus innemu - zawsze sie znajdzie taki, oczywiscie ze bedzie na tym zarabial, to jest cel zycia Chinczyka. Musisz jednak liczyc tylko na siebie, na wlasna prace, energie i inteligencje.

2. Bez wzgledu ile masz lat i jakie masz doswiadczenia zyciowe i ile zyciowych porazek za soba, mozesz zycie zaczynac od nowa i mozesz byc successful, Zobaczysz, ze wszyscy wokol pracuja, daza do czegos, wiec sam bedziesz chcial takze cos zrobic, nie tylko czekac na smierc przy kuflu piwa.  Istnieje w powietrzu jakis spirits dzialania, "Impossible that nothing" Przy okazji mozesz znalezc partnera/partnerke  dwa razy mlodsza lub dwa razy starsza, Twoje preferencje i wybor.

3. Chiny to fabryka swiata, wiec kazda Twoja idee mozesz przekuc w rzeczywistosc. Chcesz produkowac helikoptery - mozesz, chcesz robic zabawki dla morskich swinek -  ktos juz w Chinach produkuje podzezspoly do nich. Dostaniesz co tylko dusza zapragnie, ponadto jest bardzo efektywny system doreczen, SF Express i wiele innych, dostarcza do domu w kilka dni. Jesli jeszcze czegos nie produkuja, ktos juz to juz importuje, szukaj na alibaba, taobao, a jak bedzie zapotrzebowanie, to ktos zacznie ten drobiazdzek produkowac i sprzedawac 3 razy taniej. Bez licencji, bez patentow, dzieki Chinom mamy tak tanie komputery, telefony i duzo innych rzeczy.  

 

Teraz pytanie - czy to jest kraj do zycia dla nas bialych? Wydaje mi sie ze nie, zawsze bedziemy tutaj obcy. Zostan tak dlugo jak twoje chinskie dzieci beda tego potrzebowaly, zrob swoje miliony i wyjezdzaj. Moze wychowanie, moze cos w nas zostalo z dziecinstwa, gdyz zawsze bedzie nam brakowalo polskiej zieleni, waskich wiejskich drog wysadzanych brzozami, mgly porannej, czy spotkan rodzinnych z okazji jakiejs tam okazji - swiat, wesel czy pogrzebu. W Chinach wesele to 3 godziny i won do domu, NA SZYBKO, zreszta najczesciej organizowanych w restauracji, bardzo rzadko zaprasza sie do domow. Nie ma w Chinach tradycji mieszkania, ladnie przygotowanych i zastawianych stolow, celebry jedzenia, biesiadowania, czy spania. Chinczycy musza sie tylko najesc i wyspac, bez zadnych zbednych dodatkow, my po prostu jestesmy inni. Czy to znaczy ze powinnismy wrocic do Polski? Dlaczego nie, ale tylko na kilka miesiecy w roku, najlepiej na wiosne, a na reszte roku uciekac od polskiej szarugi, zimna, chlapy i ludzkiej zawisci, jest na swiecie tyle pieknych miejsc, nie zdarzy sie byc wszedzie, ale trzeba zawsze marzyc. 

Jeszcze jedno. Nie jestem "rodakiem na wygnaniu" czy na emigracji. Jestem tutaj, bo tak wybralem, nikt mnie nie gonil ani nie zmuszal do wyjazdu, teraz to jest moj czasowy dom, tak samo bylo w USA. Swiat jest moim domem a  ze urodzilerm sie w Polsce, mam z Polska zwiazane wspomnienia z mlodosci. Kto powiedzal ze mam sie rodzic i umierac w tym samym lozku czy w tej samej parafii? Kiedys myslalem na starosc schowac swoje kosci w Polsce, ale widzac Polske taka jaka jest teraz, przeszlo mi to. Zreszta nie ma starosci, bez wzgledu na wiek sa to nadal lata aktywne i pelne pracy, nie z koniecznosci, ale z wyboru. Moze gdybym mieszkal w Polsce bylbym nastepnym marudzacym i narzekajacym?, moze, nie wiem.

07:13, bialychinczyk
Link Komentarze (38) »
piątek, 24 kwietnia 2015

Zdarzylo sie znajomemu z netu - pozwolil mi opisac.

Polak, swiatowy czlowiek, okolo 60-tki. Jak to zycie, dzieci dorosle, malzentwo sie rozpadlo, byl sam. Dalej mlody dusza, energiczny, dalej biznesy, chociaz sukcesy i oszczednosci takze sa. Ale jest sam, wiec do dziela.

Znalazl w Necie pania z duzego chinskiego miasta, Nie Pekin czy Shanghaj, troche glebiej w Chiny. Pani po 30-tce chetnie pozna pana, najlepiej z Europy. Pisali, gadali, w koncu pojechal do Chin.

Pani troche po 30 okazuje sie 37 i mala corka, nie ma problemow. Dosc szybko majtki w dol, facio zadowolony ze trafila mu sie mlodka, chce urzadzic nowe zycie w Chinach, czyli jakies tam biznesy. Przywiozl do Chin z pol miliona RMB, wsadzil do banku na przyszlosc. Po jakims tam czasie pani mowi ze jest w ciazy, wiec szybki slub, zadne wesela, tylko rejestracja. Chinka rzuca swoja prace, w koncu ma bogatego meza z Europy. Ale trzeba pozalatwiac sprawy w Polsce i w Europie, wiec wyjechal z Chin, juz jako zonie dal pelnomocnictwo w banku.

Wtedy pisze do mnie i prosi o rade, co ma robic. Zona zada ze chce mieszkac w Europie, nie w Polsce, woli  w Niemczech czy we Francjia jak nie, to chce rozwodu, co ma robic? Przy okazji znalazl ze zonka nadal szuka kogos i stale koresponduje z Wlochem i z Niemcem a na jego uwage o tym pokazala mu palec i dostal kilka fakow.  Dwumiesieczna zona i juz takie dictum, co mialem powiedziec, nie znalem zadnych szczegolow -gon ja, dalej bedzie tylko gorzej. Pech chcial ze zachorowal i nie mogl szybko pojechac do Chin i pozalatwiac, a jak dojechal, konto bankowe juz bylo wyczyszczone do zera i zonka chce duzo wiecej forsy za rozwod i ponaddo straszy ze zamknie go do wiezienia gdyz jakoby chcial ja i jej corke zgwalcic. Ma kogos tam z rodziny w lokalnej policji, czuje sie pewna.

Znowy pisze co teraz ma robic. Radze mu aby nie podpisywal rozwodu gdyz nigdy tych forsy nie odzyska a tak ona bedzie chciala kiedys znowu sie ozenic z jakims z Eurory, jej bedzie kiedys zalezalo na rozwodoze, nei spiesz sie - niestety - za pozno, juz sa po rozwodzie. A co z ciaza? Nie ma, poronila (??) Niech wiec jak najszybciej zglosi oszustwo na policji, ale nie lokalnej, gdzies wyzej, w kazdym wiekszym miescie istnieje specjalna policja dla obcokrajowcow, tam umieja po angielsku. Zglosil na lokalnej, tam poradzili sadzic z powodztwa cywilnego, mogla zabrac forse bo byla zona wtedy. Gubi portlef z dokumentami, moze zostawil w taksowce? Blokuje karty, w Chinach tez kiedys zgubilem karty, nikt nic nie wybral, Chinczykowi trudno podszyc sie pod bialego, w Polsce to w ciagu godziny mojej ex wyciagneli 900$. Jego ex-zona Chinka dzwoni ze ona ma portfel i odda jak dostanie 11000 RMB, niech wplaci na jej konto. Zglasza kradziez na lokalnej policji - policja radzi dac te pieniadze i jak wtedy nie odda portfelu, to do niej pojada. Zwykle skopywanie pod dywanik, a takze solidarnosc plemienna, moze rodzinka cos tam pomaga jak obskubac bialego. Nadal mu radze niech zglosi kradziez i oszustwo gdzies wyzej, lokalni szybko ukreca leb temu, nie ma teraz innego wyjscia. 

Na razie siedzi stresowany w hotelu a Chinczycy jak hieny kraza wokolo jak wyciagnac wiecej forsy.

Co mu radzic? Jak wyjedzie z Chin albo zrobi jak radzi lokalna policja - sadzic babe, ma bardzo male szanse odzyskac forse bo nawet jesli kiedys wygra, baba powie ze juz nie ma forsy.  Wydaje mi sie ze powinien jak najszybciej nagloscic to oszustwo poprzez prase, Pekin, ambasade polska, gdzie tylko mozliwe, moze ktos z gory zainteresuje sie i zmusi babe do oddania.  Musi miec kogos zaufanego kto mu bedzie tlumaczyl, Chinczycy w kupie bede chcieli tylko wyciagnac wiecej forsy.

Czlowiek mowi, ze ja to mam szczescie, znalazlem odpowiednia osobe. To nie szczescie, tylko statystyka. Mieszkalem z rok w Shenzhen-Buji nim nie znalazlem swojej Chi-Chin, przeszlo w tym czasie przez rece z 300 sztuk nim nie znalazlem swojej. Pomagal mi wtedy w  eksporcie Johnny, Chinczyk z Hong Kongu, znal dobrze angielski - tlumaczyl dla mnie, placilem mu pensje a on dobrze mnie okradal ale jednoczesnie odganial wszystkich innych zlodziei. Mial talent, sciagal dziewczyny stadami, niedaleko byla fabryka i tam pracowalo ich kilka tysiecy. Nigdy jednak nie bralismy sie za towar z odrzutu, juz sam jestem z odrzutu, po rozwodach, mialy byc mlode z jak najmniejszym przebiegiem a cwaniary, naciagaczki szybko gonilem.  Ale swoja Kacy, wtedy jeszcze nie miala imienia, nazywalem ja Chin-Chin, sam ja znalazlem, Johnny nie mogl naciskac abym wzial nastepna. Moze bral jakas forse od dziewczat, nie wiem, ode mnie pozyczal drobiazgi i nigdy nie oddawal.  Wtedy w Shenzhen bylo popularne, ze "kuzynki-kuzyni" sciagali dzewczeta ze wsi i zyli z nich.

Ku pamiecu Panowie Lowcy. Zwierzyna istnieje, ale moze byc rogata, trzeba uwazac.


04:02, bialychinczyk
Link Komentarze (13) »
czwartek, 23 kwietnia 2015

No i dylema, czym po tych Chinach jeżdzić? 
Na samym początku mielismy elektryczną hulajnogę, lepiej jeżdzić niż chodzić. Był dość niebezpieczny, gdyż raz zdarzylo mi się że złodzieje na szybszym motocyklu podjechali i wyszarpneli torebkę mojej Chince - nie dogonisz, uciekli. Wyrwala im z powrotem, ale spadła z siodełka i sie potłukła. Ta elektryczna hulajnoga stała w fabryce, wiec pracownik-grubas ja brał i jeżdził, w koncu złamał rame. Pózniej byl SUV, chińska podróbka Toyoty. Dla mnie wystarczała aby przemieszczać się z punktu A do B, nie muszę denerwować sąsiadów. Jednak sąsiad szybko musiał być lepszy, kupił SUVa Mitsubishi. Dla Zióltków to status jak już ma trochę forsy, musi mieć importowany. 
Mój SUV był OK, jeżdził, coś tam się psuło, klima padła, spreżyny zaczeły wyłazić wieć pokrylismy siedzenia skórą, po 5-ciu latach wyglądał jak po 15 i sprzedaliśmy. Kupiliśmy za 72000 rmb, poszedł za 20000. W międzyczasie był też chiński van i jakieś cięzarowe dla fabryki - jedno z budą została, innych pozbylismy się.
Moja Chinka naciska że musimy mieć też duże auto, importowane, jak to ona wygląda u koleżanek. Podobał się jej Lincoln, ale dużo wiekszy, przedłużany, dla rodziny. Sciągnąłem więc z Kalifornii, ale tym jamnikiem na codzień nie można jeżdzić. Od czasu do czasu gdzieś tam się nim jeżdzi, ale najczęściej stoi w garazu albo zarabia na weselach i na wystawach. Frajda jest, ale trzeba mieć szofera. Czasami sam także nim jeżdze, nielegalnie, bo na samochód powyzej 6 metrów dlugości już trzeba mieć prawko zawodowe, a on ma prawie 9 metrów. 
Jak mielismy piekarnię, trzeba było dowozić dziennie kilka razy. SUV nie był praktyczny, wymienilismy na małego chińskiego skrzata wielkości malucha. Wyjeło się tylne siedzenia, można zapakować z 6-8 blach. Małe to, niewygodne, ale tanie w ekspoatacji, jeżdził, nigdy się nie psuł. Ale jak pojechałem nim 1000 km do naszej górskiej chaty w Bama Longevity w Guangxi to już kości bolały. Drogi tam kiepskie lub naprawiali, więc szorowalem brzuchem, ale jeżdził dobrze i tanio. Lokalny lud i polaczki z tego bloga się dziwili że bialy i biznesmen a jeżdzi takim samochodzikiem - problem z ich głową, nie z moją.
Moja baba dalej naciska, wiec wymienilismy malucha na duza Toyote. Dla dzieci wolalbym miec Vana, ale nie bede sie szarpal o glupoty, niech ma. Czarna, duza, w Polsce nazwaliby ja limuzyna, a dla mnie Toyota najbardziej kojarzy sie z idiota. Jezdze nia tez niekiedy, najczesciej to zawoze i odbieram dzieci ze szkoly albo po jakies zakupy. Baba dala mi spokoj, ale sam nadal nie mam czym jezdzic.  
Mam troche czasu i chcialem powloczyc sie po Chinach wiec maly kamper by sie przydal. Szukalem malego autobusika aby przerobic. Ale takim tez nie moglbym sam jezdzic gdyz sa najczesciej rejestrowane na 20+ osob wiec nie mam prawa nim szoferowac. Gdziez tam w chinskiej głuszy lokalny policjant moglby zarekwirowac, byłyby koszta i problemy. Takze, musiałby byc ponizej 6 metrow dlugosci, albo musiałbym miec szofera. Znalazlem jeden z 2008-roku za 32000, 1700 km od nas, ale on jest waski, 210 cm, malenstwo. Jak kiedys bedzie silna, dobrze rabnieta grupa na robienie dobrych filmow w Chinach, wtedy bedziemy szukali wiekszych busow i musi byc zawodowy kierowca, a to ekstra wydatek 5000-6000 rmb miesiecznie. Teraz to ma byc odpoczynek, a nie wachanie cudzych smrodow, musze miec cos dla siebie, tylko dla siebie i niekiedy dla dzieci. Na dzisiaj bus odpada. 
Nie jestem ani chinski ani polski dres abym jezdzil BMW. Nowobogaccy w Chinach jezdza duzymi Audi, Mercedesami czy Land Rover, czulbym sie w nich jak jakis buc, drobnomieszczanin, patalach chcacy imponowac. A jak bede chcial denerwowac sasiadow to sciagne sobie z Kalifornii Rolls-Royce ale jeszcze jestem za mlody na to. Wykupilem licencje na copart.com, niekiedy RR tam sie trafiaja. Sportowe mnie nie interesuja, wszystkie moje dzieci tam sie nie zmieszcza a ja lubie je tworzyc, a ile wiecej sztuk bedzie ich w przyszlosci?. Teraz ma byc cos z charakterem, na wesolo, z jajami.

Samochod to jak trumna na kulkach, a ja chce miec trumne z uchylonym wiekiem, czyli ma byc otwarty na gwiazdy. Ale taka pol-trumna w duzych chinskich miastach to gorzej niz pelna trumna, szczegolnie w Pekinie. Mam sie wyniesc do Yunnan, tam czyste niebo, tam moze byc ok, chociaz monsuny moga mnie dobrze zmoczyc, trzeba zawsze wozic z soba bude.

Zostal tylko jeden - maly chinski wojskowy jeep, gazik. Bez biustonosza, nawet przednia szyba opuszczana, ale ma byc klima, na wszelki wypadek. Naped na 4 kola, kola troche wieksze, a pozniej to zaloze duzo wieksze i szersze. Nie ma sensu utrzymywac Arabow, skapy jestem, wiec trzeba bedzie przerabiac na hybryde. Przerabiac na LPG nie oplaca sie, w Chinach jeszcze nie ma za duzo stacji paliw z LPG, ale mozna dorzucic nastepna os z silnikiem elektrycznym, juz taka znalazlem. Jezdze dziennie mniej niz 20 km, wiec na poczatek bedzie 8 ekstra akumulatorow kazdy 100 Ah, mozna takie dostac juz od 300 RMB za sztuke. Pewnie bedzie za malo, pozniej trzeba bedzie dokupic nastepne osemki. Na poczatek ladowanie z sieci na 96V, a pozniej dorzuce 4 panele  solarne, kazdy po 24V, 8 amperow, takze zbuduje bude do spania. Zobaczcie zdjecie ponizej, ktos tam zrobil maly pojazd terenowy 8 kW z napedem elektrycznym na kazde kolo, sam wole jednak jedna os, najlepiej byloby miec jeden-dwa silniki 20-30KW kazdy.

Jak zawsze duzo planow, a ile wypali? Wyslalem brata Kacy do Pekinu, tam produkuja gaziki, juz go kupil i przywiozl. Byly po drodze problemy bo to 2500 km, wyciekal olej, wiatr spiewal w brezentowej budzie, niedotarty, ale dojechal. Mam na liczniku 3200 km, przy okazji zrobil w Kantonie pierwszy przeglad gwarancyjny. Podobne problemy mielismy z nowym chinskim vanem, po prostu stanal na drodze, nie dostawal benzymy. Bylo to lokalnie, wiec szybko przyjechali naprawic, znali ten problem. Jakas rurka doprowadzajaca benzyne topila sie i blokowala doplyw paliwa, ale dlaczego jej nie wymienili jeszcze w salonie wystawowym. Chinska filozofia zycia, po co sie martwic na zapas, i tak trzeba bedzie ja kiedys wymienic. Ten samochodzik to przerobka rosyjskiego Uaza, dodali duzo z amerykanskiego wilywilliego. Prosty silnik dwulitrowy, ma 94 koni, od lat jest na wyposazeniu amerykanskiej, rosyjskiej i chinskiej armii, ostatnio takze polnocnokoreankiej - Chinczycy podarowali Kim Jong-unowi kilka tysiecy sztuk.  Mnie nikt nie chcial podarowac, musialem zaplacic 65500 RMB. Powinien byc dobry; Mao Tse Tung nim jezdzil, amerykanscy oficerowie zwiedzili nim pol swiata, w Mongolii sluzy jako owczarek do pasienia owiec, Rosjanie zdobyli nim Berlin, ja tez moge nim jezdzic. A jak jakis sasiad zacznie mi siusiac pod plotem bo kroliki juz zginely i sa pewnie zjedzone, to zainstaluje kilka wyrzutni rakietowych na nim i takim bede jezdzil. Widzalem takie w Sanya na wyspie Haynan bo tam jest duzo wojska, w naszej polmilionowej wsi bardzo rzadko, ale nigdy nie widzalem podobnego bez biustonosza na ulicy, zobaczymy kiedy mnie zmałpują. Normalny 4-kolowy moga miec, ale o 6-kolowcu to juz bede musieli mnie pytac.

Juz nim jezdze, pracuje jak odkurzacz czy suszarka, ale ma kopyto, bo to wazy tylko 1.5 tony. Juz dzieciska ze szkoly robia mi zdjecia, ludzie sie ogladaja, podoba sie ludziom i nie tworzy zawisci ze mnie stac, a nie jego. Nie wiem dlaczego, kazdy go moze miec, jest w normie tani, jestem jednak pierwszy w mojej polmilionowej wsi.  

jak to malenstwo spisuje sie na drodze, zobacz drive test

https://www.youtube.com/watch?v=UUIHv_RdC8A

 

 

11:50, bialychinczyk
Link Komentarze (11) »
środa, 22 kwietnia 2015

To nie znaczy ze jemy króliki, nie jadam swoich przyjaciól. Trzy króle zginely, bo lazimy samopas, a dzieci chca miec zwierzatka, wiec mamy nowe. Na noc zabieramy do domu, bo sie strasznie boja, nawet zab, ale we dnie niech ganiaja, dorzuce im trawy i siana. Stare króle przepadaly za zeschnieta bułke kupujemy bagietki i czesto sie nie wykonczy wiec sa na panier na schabowe, ale jak byly króle, to one wszystkie zjadaly. Dalem tym maluchom tez, prawie ze sie bija o czerstwe - sa twarde, chrupkie, wiec sobie ostrza zeby i popijaja wode z puszki po Krakusie. Moze bede rozumialy po polsku.

Jedwabniki tez dostaja liscie morwowe na obiad i juz przeda jedwab. Dzieci niekiedy przynosza puszki z robakami aby sie nauczyc jak sie robi jedwab.

 My tez cos zjedlismy, ale nasza lokalna gosposia gotuje lokalnie, czyli bez przypraw, bez smaku. Zabronilem dodawania cukru i Monosodium Glutamate (MSG), to trucizny a ani dodaja do smaku.  Aby to zjezc trzeba dosypac ostrych przypraw, tesciowa robi dobra i ostre. Jest szansa ze bedziemy mieli gosposie z Ukrainky i bedzie gotowala po swojemu. Moj chlopak, Horus, nie lubi naszej gosposi, bo jest starawa i nie bawi sie z nim.

To dziecko na zdjeciu to corka Hermesa, brata Kacy - juz niedlugo przyjedzie z Pekinu, jedzie moim samochodzikiem. Gosposia gotuje codziennie i za duzo, sam jem bardzo malo, wiec zaprosilem ich niech przychodza codziennie na lunch i obiad, mieszkaja niedaleko.

 

07:23, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Zaczal sie niewinnie - dzieci zaspaly do szkoly i zamiast 7.20 zawiozlem je na 7.40, juz pewnie nie zdarzyly na sniadanie. W poniedzalki maja ubierac stroje typu angielskiego i miec wyprasowane plisowane spodniczki i biale koszulki - poszly jak z gardla wyjete, bo dwie baby w domu. Leniwe baby. Wrocilem zrobilem sobie kawe. Kubel stal wywrocony do gory, czyli wymyty, a tam byly resztki ziol z moich herbatek, czyli tym razem mialem kawoherbate. Mleka czy mleczka do kawy nie bylo, dodalem w proszku, mieszalem z 15 minut az juz kawa byla zimnawa. Cukru tez nie znalazlem w domu, bo lokalna pani do gotowania i sprzatania, lokalnym zwyczajem dodaje cukier do prawie wszystkich potraw - gonie ja za uzywanie trucizny, wiec moze teraz bedzie lepiej. Od czasu do czasu pije kawe wiec jedynie tam dodaje troche cukru, bedzie bez cukry, nie kupie wiecej. Dzieci niech uzywaja miod. Chinka mi narzeka ze jej drukarka nie dzala, tak od jakiegos czasu. Znalazlem telefon i e-mail producenta, nie potrafi zadzwonic czy napisac, maja czlowieka na linii od serwisu. Ona woli dzwonic tam gdzie kupila, ale nie dzwoni. Tam sprzedaja od igly poprzez widly i powidly, facio sprzedal i koniec kropka, ale baby wiedza swoje. Wszystko na nie, wie lepiej, juz nie mysli pozytywnie, tylko widzi problemy, zadnych rozwiazan. Ma 33, a juz stara. Trzeba bedzie na zime wpedzic w ciaze, zabrac buty i niech pilnuje garow i dzieciarow. Chce robic nowy bizz, wyniesc sie stad, dlatego kupilem nowy samochodzik, moj personalny. Jedzie z Pekinu, tam produkuja, opowiem pozniej o nim, jak dojedzie. Mial dojechac dzisiaj, ale bedzie w czwartek, bo chinkim zwyczajem, cos-tam-nietak. Najblizsze 10 dni maja byc ulewy, wiec dupa z jazda bez dachu, zobaczymy co sie da zrobic. Dzieci zgubily kroliki, maja nowe male. Mamy mala dzialke z tylu domu, tam ogrodzilem i tam maja mieszkac, ale nie chca, podobno wlazi tam szczur, troche wiekszy niz kroliki. Zabralem je do pustego stawu, a tam jeden krolik wpadl do wody, nastepny bol z tylu na dole. Jest cieplo, chyba wyzyje. Przyszedl listonosz, przyniosl paczke z Polski z mlekiem. O dziwo, nie bylo cla, ale paczka wyglada jakby pzeszla przez mlockarnie - metalowe puszki z mlekiem sa pogiete, zdolni poczciarze. Mleko ok, ale puszka szynki Krakusa dobrze oberwala i sie zsikala, puscila soki, chociaz nie widac gdzie pekla, pewnie nie wytrzymala podcisnienia w samolocie, Druga paczka, zwroty, bo producenci witamin z USA nie podaja dat waznosci - niektore byly pol roku, ale Chinki takich juz nie chca.

Dopiero poludnie, a juz tyle sie dzieje. Trzeba sie bedzie zamkmac w domu i czekac, niech ten dzien spadnie z kalendarza.

Jeszcze jedno. Miala pani umyc samochod, ale nie moze, ktos ukradl szlauf do podlewania.

07:19, bialychinczyk
Link Komentarze (4) »
środa, 15 kwietnia 2015

Nie jest to produkt typowo chinski, bo przywedrowal z Korei, ale wszystkie Chinki o tym mowia bo jest dosc tani i praktyczny. Zamiast isc do salonu kosmetycznego, zaplacic setki i stracic z dwie godziny, robia to sobie Chinki w domu, tylko 20 minut kosztuje 10-20 RMB, czyli do 10 zl, ale sa takze tansze. Sa to maseczki kosmetyczne, tj warstwa jedwabiu nasyczona roznymi kosmetykami, zapakowana szczelnie w folii. Jak poszukasz na taobao czy na alibaba, juz jest mnostwo sprzedawcow, ale dopiero jaskolki na amerykanskim ebaju, importowane z Korei. Oczywiscie, jak w Chinach, juz jest duzo nasladowcow i nedznych kopii - znalazlem artykul na baidu ze juz jest w Kantonie kiermasz producentow i sprzedawcow hurtowych tylko maseczek i bylo mnostwo podrobek. 

Na allegro jest tylko jedna, polska, kolagenowa, za 12 zlociszy.

http://allegro.pl/maseczka-kosmetyczna-last-minute-kolagenowa-colway-i4999161537.html

Poszukaj na alibaba facial mask czy na taobao 面膜, tysiace roznych maseczek i setki sprzedawcow.

 http://s.taobao.com/search?q=%E9%9D%A2%E8%86%9C&commend=all&ssid=s5-e&search_type=item&sourceId=tb.index&spm=1.7274553.1997520841.1&initiative_id=tbindexz_20150415

Nie jest jeszce popularny na Zachodzie, gdyz jest to nowy produkt i pewnie jeszcze nie ma maszyn do automatycznej produkcji, trzeba robic recznie, wiec bylyby wysokie koszta produkcji. Ale to jest tylko kwestia czasu jak zarzuca caly rynek tak jak w Chinach, Chinki bardzo je chwala. 

Chwycilo w Chinach, zaczyna sie w hameryce, dojdzie takze do Polski i Europy, czyli nastepny dobry produkt na import.

07:34, bialychinczyk
Link Komentarze (8) »
piątek, 10 kwietnia 2015

Pisze, dla siebie i muzom, od 6-ciu i pol roku. Nie dla ludzi, raczej swoje diary co sie wokol dzieje. Niekiedy madrze, niekiedy glupio, niekiedy dowcipnie, niekiedy jak w tytule. Nie oglaszam to prawie wcale, przez lata nie mialem wejscia na fB, nadal tam nie ma linku, zreszta w Chinach jest blokowane, trzeba uzywac proxy. W tym czasie odwiedzono mnie ponad 38000 razy, ludzie zostawili prawie 2 tysiace odpowiedzi - niektore sa-byly tak glupie, ze wymazalem. Juz kilka razy mialem skonczyc pisanie, ale po jakims czasie cos tam pcha czleka aby cos nowego splodzic, juz chwycilem za pioro 328 razy. 

Vblog instnieje natomiast okolo pol roku, jest tam okolo 150 filmikow. Nagrywam w wysokiej rozdzielczosci 4k, ale ostatnio wychodzo tylko 720, bo wpisuje scisniete, kompressed, i YT obcina tluszczyki a ja zaoszczedzie duzo czasu. Juz ogladnieto mnie 38400 razy, czylo wiecej niz w ciagu 6 lat z hakiem pisane. Czyli ludzie nie lubia czytac, wola ogladac, jakas ociezalosc umyslowa. Pewnie jest wygodniej usiasc z piwem przed kompem i cos tam ogladac bo czytanie to juz trudniej, trzeba poswiecic wiecej uwagi. Zreszta pisze bez polskich znakow, niekiedy urywane mysli i aby znalezc tego sens, trzeba poszukac w poprzednich wpisac, a to juz trzeba myslec, uzyc troche checi i energii, wiec po co, piwo wazniejsze.

Aby do wiosny

16:04, bialychinczyk
Link Komentarze (9) »
wtorek, 07 kwietnia 2015

KFC napedza w Chinach popyt na kurze nozki i skrzydelka, a kura na nieszczescie ma tylko po parze. Wiec dlaczego nie stworzyc kure z 4-rema nogami i wiecej skrzydelek, nawet niech bedzie ich 16. Chinczyk potrafi, Amerykanie chca miec tansze smaczne i tanie jedzonko.

Nie bede sie wglebial czy to fotomontarz i bujda na resorach, poczytajcie sami

http://www.baike.com/wiki/%E5%A4%9A%E8%85%BF%E9%B8%A1 

http://baike.baidu.com/link?url=zUIRoCqxnEHd8qtHc_h7sCuawvV_pBCa4GHVksLc_pINoGZzRM1TYjLyiOJjnD6QYPCOVsmU7RBI3r2sEuVMuq



 

13:42, bialychinczyk
Link Komentarze (8) »
niedziela, 05 kwietnia 2015

Wpis ten jest polaczony z filmen z youtube, ogladaj takze

Jiangmen - Heshan Industrial Park

http://youtu.be/ZGQwiQuPE3U

Bylo to kilka lat temu, chyba w 2007-m. Kanapowa produkcja jakos tam dzialala, ale nie mozna siedziec na jednym jajku, wiec myslalem co mozna zrobic wiecej. Szukamy wiec wiecej ziemi aby wybudowac nastepna fabryke. Sam w 2003 placilem za swoja 40000 rmb za mu, tj za 666m2, ale w 2007-mym juz chcieli minimum po 60 000, czyli na zlotowki okolo pol miliona za hektar. Byla to ziemia juz przygotowana na budowe, wszystkie media doprowadzone i jak zobaczycie na  filmie, bylo tego kilka tysiecy hektarow, wiec zamarzylo mi sie miec swoj park, powiedzmy 20 ha, tj 300 mu. 

Skad wziac te milionow? Postawilismy wiec fabryke na sprzedaz. Nie jest duza, 12000 m2 na 1.6 ha, wiec wyliczylem ze jak sprzedam, bede mogl kupic te 20 ha i postawic tanie blaszane baraki na tani wynajem, aby deszcz nie padal na glowe. Aby wybudowac porzadne budynki, to rozlozymy w czasie, na to potrzebne bylo duzo, duzo wiecej, niech sie tylko kreci. 

Niestety, zabralem sie do tego, sorry, od dupy strony. Dalem do sprzedazy znajomemu znajomego z San Diego. Niestety, moja wina. Nie wzialem pod uwage ze czlowieka mozna poznac po jego bibliotece czy znajomych. Ten Polaczyna, cos tam probowal, nawet oglaszal w Europie na targach, ale nic nie zalatwil. Zreszta sam zainwestowal w kupna kilku starych domow w Chicago do remontu, a ze od 2008 roku rynek w USA sie zalamal, wiec sam stracil z milion dolcow, zreszat czesc pozyczonych i jak dotad, nie oddanych. Trudno, nie stracilem, ale nie wykorzystalem sytuacji, bo teraz ta sama ziemia kosztuje 4-5 razy wiecej i nawet gdybym teraz sprzedawal swoja fabryczke, juz by nie wystarczyloby na kupno tych 20 ha, albo musialbym kupowac jakies ugorki, widac takie na filmie. Ale skad brac wiecej forsy na doprowadzenie mediow, budowe nawet blaszakow, bez wplywu swiezej gotowki mozna latwo wyladowac na bruku bo wlasnej produkcji juz nie mamy.   

Trzeba bylo zejsc na ziemie i dalem 100000 zaliczki na 60 mu, na 4 hektary. Kilka lat wczesniej miasto, urzad ktory prowadzil sprzedaz ziemi, prosili, aby brac jak najwiecej za mala zaliczke, ale nie znajac realiow, balem sie ze jak nie zaplace, to mi odbiora. W 2007 bylo juz inaczej, oni wybieraja komu chca sprzedac, nie chca juz mebli czy smierdzacych lakierni, oni szukaja  czystych biznesow; High Tech, elektonika, biotechnology, nanotechnika, dali mi liste ichniejszych preferowanych -technik. Takze warunki sie zmienily. Mam zaplacic na wstep 50%, czyli milion, reszte za rok-dwa, zaczac budowe w ciagu roku, skonczyc budowe takze w 2-3, chca miec jak najszybciej jak najwieksze podatki. Mieli tylko moje 100 tysiecy, kilka razy dzwonili po reszte. Nie dostali, wiec w ktorys poniedzialek bez slowa zwrocili ta setke na moje konto, sprawa calkowicie sie spalila.  

Niekiedy z lezka w oku jezdze tam, wlasnie dzisiaj tamtedy przejezdzalismy. Wybudowalo sie duzo porzadnych fabryk, ale nadal jest duzo miejsca dla nastepnych. Moje 4 ha stoja puste, ale stracilem motywacje na male kroczki, jak juz cos to wolalbym cos wiekszego. Moze wiec znowy probowac sprzedac swoja fabryczke i kupic 20 ha ugorkow. Oczywiscie nie teraz, bo teraz budujemy nastepny budynek, ale jak sie skonczy budowac, wtedy wartosc calej fabryki podskoczy znacznie.  

Nie mam pomyslu (ani forsy) co mozna byloby produkowac na 20 ha, byloby tego okolo 120 000 m2, bez budynkow pietrowych. Mialem to wynajmowac mlodym firmom, srednio szukaja po 4000 m2. Myslalem takze zrobic inkubator dla Polakow - niech przyjezdzaja, bede mieli tani hotelik, niech sie zorientuja co mozna zrobic na linii Polska-Chiny czy odwrotnie. Mialy byc magazyny czy miejsce na wlasna produkcje, ale z Polaczkami to troche trudno, zobaczcie ponizej jak polskie jablka dotarly do Singaporu. Chcieli takze mi wyslac, ale powiedzalem ze nie na warunkach jak oni chca - mialem wtedy wolny magazyn i chcialem wybudowac tam duza chlodnie na kilkanascie kontenerow jablek. Niestety, Polacy jeszcze nie dorosli do tego - chca miec cala forse z gory, bez zadnego ryzyka.  

A byloby mi milo gdyby w okolicy zaczeli myslec o Polakach jako o partnerach do biznesu a nie tylko jako nastepnych bialasow do nauki angielskiego ktorych w kazdej chwili mozna wykopac z Chin.  

 

 

09:39, bialychinczyk
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2
Tagi