RSS
czwartek, 28 maja 2015

 Ludze pisza jakie to Chiny wspanialy kraj, mlekiem i miodem plynacy - kiedys tak sie mowilo o Ameryce - wystarczy tylko przyjechac i juz jestes milionerem. A jaka jest prawda?

Na poczatku to handel - sznurki, wiorki i ogorki, albo uczenie angielskiego czy czegos tam. Mozna sie uwazac za najlepiej wyksztalconego i najlepiej oplacanego polaka w tej czesci swiata, jest taki jeden. Nie rozumie ze zawsze znajdze sie lepszy i madrzejszy, a czy zarabia sto, tysiac czy ?? na godzine czy na sekunde, to sa tylko numerki, mozna sie klepac i nadymac jak balon, ale to tylko iluzja, jest sie nadal tylko wyrobnikiem. Zreszta najglupszym polakiem w Chinach pewnie tez jest oprocz innych naj-, naj-  nie potrafi zlapac podtekstow pomiedzy zdaniami, efekt chinskiej nauki - powtarzac, ale nie myslec - siekiera motyka lopata cwiek w rodowodzie, a w Chinach trafilo mu sie pioro. Co robic? pewnie obryzc i napisac glupot wiecej. Business couch bez zadnej znajomosci praktycznego biznesu, sprzedawanie bibuly, marzen, jeszcze duzo Chinczykow na to sie sie nabiera. Wkurzyl mnie ten czlek - nie dosc ze wypisuje glupoty to jeszcze podpisuje moja ksywa ze go uwielbiam, zalosne.

Jak juz sprzedajesz jakis produkt oprocz marzen, juz lepiej, ale nadal to tylko posrednictwo, gros zarabia producent. Aby wybic sie ponad tlum, nie mozna sprzedawac tylko swojego czasu, czyli najmowac sie do pracy, czas sie nie rozciagnie i masz go tylko 24 godz na dobe. Juz jest lepiej miec swoj wlasny produkt, no i oczywiscie umiec go sprzedac, wtedy sie zarobi miliony.

Oczywiscie, aby nazbierac zetonow na nastepny start, trzeba od czegos zaczac. Trzeba przyznac ze w Chinach to jest latwiej niz w innych krajach, o Polsce to nie ma nawet co porownywac, albo juz tak dawno tam nie bylem ze nie znam realiow. Jest w Chinach duzo Polakow, ktorzy zarabiaja po kilka tysiecy dziennie, raz lepiej, moze byc tez duzo gorzej, nie potrafia przeskoczyc jednak na nastepny etap.  

A jak to robia Chinczycy?. W odroznieniu od USA, inny wyscig szczurow, ale wiecej szczurkow moze dobic do celu. Forsa, forsa i tylko forsa sie liczy, aby je miec jak najwiecej, ale czy lepsze zycie idzie za tym? Raczej nie, dobry samochod, zagracony dom i 1-2 nastepne dla kazdego dziecka, jedna czy wiecej konkubin oprocz pierwszej zony, a wieczory to spedza sie w klubie karoke z panienkami do wynajecia, zadymionym, zasmrodzonym, albo u swojej kochanki czy konkubiny. Dziwne, nie widze wsrod chinskich malzenstw jakichs  zwiazkow emocjonalnych, zona jest do urodzenia syna i pozniej dbanie o niego, corki moga tez byc, ale maja nizszy status w rodzine, u mnie tak nie jest.

Najwazniejsza jest forsa, forsa i fabryka, zona zostaje w domu aby dbac o dzieci i o zagracony dom. Chinki sa czesto bardzo oziemble. Czyli jak wszedzie, jesli chcesz znalezc milosc czy sie przytulic to zostaje burdel, jak chcesz miec przyjaciela to kupujesz psa, jak chcesz sie odchamic, to idziesz to biblioteki. Zreszta w Chinach bibliotek publicznych ne ma, w moim miescie-wsi nie znalazlem. Z punktu widzenia rzadzacych to jest dobre, glupszy lud lepiej utrzymac w karbach.  W wiekszych miastach jest troche inaczej - sa stada jak to je nazywam urban dziwki, daja dupy ile sie da, wyemancypowaly sie, balbym sie taka dotknac bo moze sie skaleczyc i najpierw zamiast krwi to poplyne sperma.  Moralnosc w Chinach ogranicza sie tylko jak zarobic najwiecej. A czy mozna z Chinczykiem o czyms innym porozmawiac oprocz jak on robi forse?

Moze ktos powiedziec - flustrant, polaczek, narzekacz, krytykant, malkoltent, cipa, sierota zyciowa. Oczywiscie, ze cos z polaczka we mnie zostalo takze. Jednak kazdy ma prawo do swojej nirwany, swoich marzen i dazyc do ich realizacji, tylko krowa plawi sie w samouwielbienu, moze jeszcze swinki, ale tylko przed ubojem. A jak ta samorealizacja wyglada u Chinczyka? Przeciez wg lokalnych zwyczai masz seksu w domu ile chcesz ( swiety chinski malzenski obowiazek), miska  podsunieta pod nos  3 razy dzienne, dom, duzy samochod albo i kilka, pieniadze juz same przychodza co miesiac bez pracy, czyli nirwana?

Zobaczmy jednak szczegoly:

Sex- skolko ugodno, ale juz bokiem wychodzi, pure sex, nazywam to onanizm we dwoje. Pewnie gdzieniegdzie podgrzewana gumowa lata dalaby taka sama przyjemnosc, i tak wyglada typowy chinski sex. Nic wiec dziwnego ze starsi panowie zakladaja sobie na boku drugie gniazdko, ale bedzie takie samo, tylko opoznione powiedzmy 20 lat, typowa roznica wieku pomiedzy glowna i pomocnicza zona. Oczywiscie, sa tez gorace baby. Znajomy Chinczyk mial problemy ze mu baba ciagle znikala, wiec ja tlukl az uciekla do duzego miasta i wtedy sobie odbila lata wyrzeczen i jednego chlopa, sa tez takie wsrod Chinek. Mozesz takie tez znalesc na roznych portalach randkowych.

Kuchnia, podobno najlepsza, najbogatsza na swiecie, a jak wyglada od podszewki? Chinki sa leniwe, nie chce sie im gotowac codzienne - jedynie tesciowa i tesciu gotuja w fabryce, ale tam jezdze bardzo rzadko. Mielismy kilka gospodyn - niektore przyjda, zobacza, zostana dzien-dwa i juz rezygnuja, za duzo pracy dla nich. Jedna byla miesiac, ale sam ja wyrzucilem. Lokalna, mieszkala gdzies w okolicy i codziennie dojezdzala, po lanczu jechala tez do domu na 2 godziny. Chciala kupowac codziennie produkty do gotowania, wiec na tym zarabiala extra kilka setek, a ja mialem wszystko jak najtansze, stare, wiec sam zaczalem kupowac. Zabronilem dodawac do wiekszosci potraw cukru i glutaminianu sodu (MSG) wiec czesto jej potraw juz nie mozna bylo przelknac. Zreszta nie ma sie co dziwic, gotowala przez lata dla jakiejs fabryki, czyli mialo byc duzo i tanio, ale czy smakowite? Przeciez w Chinach jest taki multum potraw, przypraw, w ksiegarniach polki uginaja sie od ksiazek z przepisami, ale na codzien tego nie stosuje sie. Kucharze sa najczesciej z lapanek na ulicy, kazdy Chinczyk cos tam potrafi spitrasic. I to nie ma znaczenia czy to jest uliczna garkuchnia czy lepsza restauracja, w tej ostatniej dostaniesz tylko lepiej podane i drozsze. Jak ktos twierdzi inaczej? jego sprawa, snobow wszedzie jest duzo. Wszedzie zrobia ci taka sama rybe z wody z sosem sojowym, czy ziemniaki posiekane jak frytki, ale niedogotowane i z octem. Zreszta co mozna zrobic w 30-45 minutach, a w tym czasie gosposia przygotuje 5 roznych potraw, ale jakich. Wiec niekiedy jak byl obiad, to nie schodzilem na niego, bo juz sam widok zbiera na mdlosci, zamiast obiadu wystarczala mi szklanka wody z sokiem z pol cytryny. Zreszta sprzatala takze bardzo niestaranie, wiec ja zwolnilem i aby sie najesc, pojechalem do McDonalda. Jak mam checi, to sam cos ugotuje, ale Chinki twierdza ze wszystko co jest gotowanie wiecej niz pol godziny, to jest niezdrowe. Dziwia sie Chinczycy niekiedy, ze bialas zlapie w sklepie dluga bagietke i je ja popijajac mlekiem, chyba zdrowsze. Powinno byc wino, ale te w Chinach sa najczesciej falszywe lub sikacze przednie. 

Jest jakies inne wyjscie, np wyjechac z Chin. Ale gdzie?, Polska nadaje sie tylko na kilka miesiecy w roku, zreszta nie jestem kolekjonerem qrwow ktore uslyszesz czy spotykac sie na codzen z ludzka zawiscia. Ameryka takze odpada, tam sie moga szybko zaczac ladne fajerwerki, moze byc nieciekawie, nie jestem takze zwolennikiem amerykanskiego faszyzmu. Zreszta, przez najblizsze 10 lat nim dzieci nie dorosna i sie nie naucza "Kochane pieniazki przyslijcie rodzice", trzeba z nimi byc, jedna z wiekszych satysfacji tego zycia. Znajomy namawia mnie na Brazylie, tam pojechac i wybudowac hotelito na plazy i zyc spokojnie i piersiasto. Nic z tych rzeczy, znam siebie - znowu jakas mlodke wpedze w jedna lub kilka ciazy i nastepne 15-20 lat bede uziemiony, bo dzieci.  Mam inne wyjscie - byc z dziecmi te 10 nastepnych latek, zarobic nastepny milionek i za to wybudowac duza lajbe i pozniej wloczyc sie po swiecie i aby krew sie burzyla i byla energia do zycia, a w miedzyczasie jakies mlodki tez beda.

11:13, bialychinczyk
Link Komentarze (19) »

Doslalem pozwolenie od Pani Konsul ze moge umiescic jej e-mail na moim blogu. 

Moze ta lista byc bardzo pomocna, coraz wiecej Polakow chce przyjechac do Chin.

=================================== 

 

Szanowni Państwo,
 
Do Konsulatu zgłaszają się coraz częściej polskie firmy (sporadycznie również chińskie), wchodzące na miejscowy rynek lub uczestniczące w targach, które poszukują tłumaczy. Mając na uwadze doświadczenie zawodowe i wykształcenie wielu z Państwa, prosiłabym o informację, czy ktoś jest zainteresowany tłumaczeniami w zakresie polsko-chińskim, oraz ew. polsko-chińsko-angielskim. Konsulat nie może nikogo w sposób uznaniowy polecać, dlatego chcielibyśmy stworzyć listę osób gotowych świadczyć takie usługi.
 
Listę tłumaczy (w całości) planujemy udostępniać zgłaszającym się do Konsulatu Generalnego RP w Kantonie podmiotom, ewentualnie zamieścić na stronie internetowej placówki.
 
Uprzejmie proszę o przesyłanie zgłoszeń wraz z krótką notką biograficzną i dotychczasowymi doświadczeniami tłumaczeniowymiew. wskazaniem dziedziny, w jakiej się Państwo specjalizują, na adres e-mail: joanna.jachacy@msz.gov.pl
Jeśli uznają Państwo, że ktoś spoza listy wysyłkowej mógłby być zainteresowany, będziemy wdzięczni za przekazanie mu wiadomości.
 
 
 
Z poważaniem
 
Joanna Skoczek
Konsul Generalna RP
 
Konsulat Generalny RP w Kantonie
63 Shamian Dajie, 510130, Guangzhou, PRC 
Tel: +86 20 81219993, 4
Faks: +86 20 81219995
05:29, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 maja 2015

Ludze listy pisza, wiec aby sie nie powtarzac, przytocze kilka standartowych pytan. Nie biore za swoja prace zadnych pieniedzy wiec wydaje mi sie, ze moge tym podzelic sie z innymi uzytkownikami.

 

 1. Yiwu International Trade City, the world's largest wholesale market.- czy to prawda, jeśli tak to czy opłaca się jeździć od fabryki do fabryki czy lepiej jechać do Yiwu i tam znajdę handlowców z wszystkich branż ...? Szukając informacji o Yiwu myślę, że to jest raczej rynek bez maszyn przemysłowych, lub półproduktów do produkcji przemysłowej.Jeśli jest inaczej to proszę o wyprowadzenie mnie z błędu.

O. Yiwu jest duze, ale to sa targi branzowe, zdaje sie wszelkie drobiazgi, nigdy tam nie bylem. Np po meble jedzie sie do Shunde, niedaleko mnie, po maszyny budowy drog gdzies tam indzej. Wiekszosc duzych miast ma swoje International Trade Center co sie wokol produkuje, kolo mnie sa to buty i parasolki.

 

2.Czy jako osoba posługująca się w sposób komunikatywny językiem angielskim nie będę miał kłopotu z przemieszczaniem się po Chinach, chodzi mi np. o kupno biletu na pociąg, dotarcie z peronu końcowego do miejsca w którym jest fabryka np. zamówienie taxi wytłumaczenie taksówkarzowi miejsca gdzie jest fabryka.

O. Angielski, oczywiscie ze bedziesz mial problemy z porozumiewaniem sie, typowa znajomosc angielskiego chinskiego ludu to 0+. Jak chcesz sam sie poruszac, przygotuj na telefonie czy ipodzie nazwe miasta czy co chcesz duzymi literami, bo mozesz niechcaco dojechac do Mongolii. Twoja wymowa po chinku na nic sie nie przyda, jest tyle drobnych niusuansow, albo juz jestes biegly w chinskim

 

3. Byłbym wdzięczny za wiadomość czy Pan zna kogoś kto jest w stanie pomóc w zorganizowaniu podróży po samych Chinach i czy opłaca się korzystać z osób które świadczą takie usługi. Proszę o informację ile taka usługa może kosztować ?

O. Jak chcialbys miec kogos kto ci pomoze w podrozach i w zakupach, zglos sie do Adama z blogu raportzpanstwasrodka, mieszka w Chinach od lat, rozmawia po chinku i zajmuje sie tym zawodowo, jego e-mail szczecin.adam@hotmail.com, jak sobie przypominam byl kilka razy w Yiwu. Jest jeszcze kilku innych Polakow zajmujacych sie exportem, spotykam ich w polskim konsulacie, ale nie znam ich adresow. Niestety, mnie nie mozna zatrudnic, jestem za drogi i nie pracuje za prowizje, tylko z gory ustalona dosc wysoka kwota plus wydatki, ale wtedy dostajesz ceny wynegocjonowane przez Chinczykow, nie przez bialych. Ile Adam czy inni sobie licza - nie wiem, zglos sie bezposrednio do niego.

Jest duzo firm czy posrednikow ktorzy organizuja shopping trips, ale wez pod uwage, ze tlumacz wytarguje dla siebie 10-30% tego co kupujesz, albo wiecej. Alibaba czy madeichina to w wiekszosci posrednicy znajacych angielski, Kiedys spotkalem Polaka w pociagu Shenzhen-Hong Kong, kupowal czesci do telefonow. W ostatnim roku zakupil towar za 3 miliony $, pozniej dowiedzal sie ze milion z tego poszedl do kieszeni posrednika. Kolo mnie Niemiec budowal wieksza fabryke, urzednik z miasta pozniej mowil ze chinski posrednik zarobil na Niemcu 10 milionow RMB, tylko prowizja od podwykonawcow i za material, Chcialem kupic blache trapezodalna na pokrycie dachu, z alibaba mialem cene 53 rmn/m2, pozniej kupilem lokalnie po 21.60rmb/m2, mozna takich przykladow mnozyc. Na targach, pierwsze pytanie do tlumacza to ile on bierze prowizji, mimo ze ma placone przec ciebie. 


4. czy w Chinach obcokrajowiec może nocować w każdym hotelu? Bo też gdzieś wyczytałem że tylko niektóre hotele mogą przenocować obcokrajowca. Gdzie ewentualnie można szukać noclegów, jeśli to nie problem proszę o link do strony internetowej.

O. tak, niektore hotele nie moga przyjmowac obcokrajowcow, najczesciej ***, lepsze zawsze akceptuja, ale jak jest malo klientow, nie przestrzega sie tego, w duzych miastach gdzies blisko bedzie hotel ktory akceptuje, w malych nikt o to nie dla.


5. Pytania dotyczą zwykłych spraw typu przemieszczania się  w Chinach np.czy posiadając polskie prawo jazdy mogę kierować autem wypożyczonym z wypożyczalni? Słyszałem że jest z tym problem...
Czy może lepiej będzie korzystać z pociągów? Chodzi o to że od jednej do drugiej fabryki mam np.1800km w jedną stronę. 

O. polskie prawo jazdy, czy jakiekolwiek international nie sa uznawane, Aby jezdzic po Chinach trzeba miec chinskie prawko, trzeba zdac ezgamin ustny po angielsku, jednak sa wymagania pobytu, zdrowia, etc. Podroz wlasnym pojazdem jest dosc droga, wszystkie autostrady sa platne, okolo 0.40 RMB/km.

Najlepsze sa pociagi, szybciej i bez problemow, ale czesto sa zapchane, ale czesto bialemu sprzedadza w pociagu lezace w sluzbowym wagone, zawsze maja tak kilka wolnych przedzialow - wejdz do restauracyjnego czy do wagonu Nr 7 lub -11, tam jest stanowisko kierownika pociagu i pokaz swoja blada twarz - czesto bedziesz mial pierszenstwo w kupnie miejscowki czy sypialnego. Raz jechalem do mongolli wewnetrzejj na jednej nodze 40 godzin, bo nie mialem sypialnego ani miejscowki, dzieci spaly pod lawkami. Na krotsze trasy dobre sa autobusy, srednie trasy autobusy sypialne sa OK, ale tam niekiedy sa problemy  - Chinczycy pala, niektorzy nie myja sie dniami i jak upal? - nie zycze nikomu. 


6. Piszę do Pana z zapytaniem czy nie byłby Pan zainteresowany współpracą dotyczącą wysyłek polskich produktów mlecznych (nie tylko mleko w proszku).
Jestem przekonany, iż realizacja kilku moich pomysłów przyniosła by korzyści (również materialne) zarówno dla Pana jak i dla mnie.

O. Niestety, potrzebowalem takiego czlowieka kilka miesiecy temu, ale teraz z Polski wysylka zajmuje sie moj brat, ale jak tylko bedzie jakas mozliwosc, zatrzymam ten e-mail.
To jest mojej zony bizzz, dla mnie troche za maly, sam w kooperacji z firma z USA  zajmujemy sie produkcja wysokiej klasy kosmetykow w realnych cenach, suplementow diety, maseczek kosmetycznych i niedlugo bedziemy potrzebowali sprzedawcow w Europie.


7. Ja tez mam rozne pomysly. Zauwazylem ze Chinczycy sprowadzaja do Chin duze ilosci odpadow tworzyw sztucznych z Europy. Podobno duza czesc idzie na produkcje oleju opalowego przez pirolize.
Moze Pan by wiedzial albo sie dowiedzial  jakie sa ceny oleju opalowego w Chinach?

O. o produkcji oleju z odpadkow to nie slyszalem, ale niedaleko mnie jest fabryka ktora produkuje rury kanalizacyjne z odpadkow plastyki i idzie im bardzo dobrze, co kilka miesiecy otwieraja nastepna fabryka. Ile to kosztuje ? - musialbym poprosic moja Chinke aby poszukala, ale ona teraz jest bardzo zajeta, ma swoj business. Moge poradzic aby zglosil sie Pan do Adama, zna chinkski, ma biuro w Changsha i zajmuje sie tym zawodowo, jego e-mail jest ponizej.
"Adam Machaj, ekspert ds. Chin, lat 36, szczecinianin. Od ponad siedmiu lat związany z Chinami gdzie od 5 lat mieszka na stałe, obecnie w mieście Changsha, prowincja Hunan. W latach 2009-2010 student języka chińskiego na Uniwersytecie Hunan w mieście Changsha. Języki: polski, angielski, chiński. szczecin.adam@hotmail.com" - z Adama Blogu.
Smutne to, ze nie ma niczego co mozemy Chinczykom sprzedac, pociagi i kontenery wracaja do Chin puste. Mamy duze obroty z Chinamu, 10 milardow dolarow rocznie, ale 9.5 to jest z Chin, do Chin tylko 0.5. Moze ktos zajmie sie  na serio exportem odpadkow z plastyku do Chin, bedzie nastepny (po kurzych lapkach) narodowy polskie produkt eksportowy. Jeden Chinczyk na imporcie smieci z USA zarobil miliardy, produkuje z tego kartony.

 

8. Czy istnieje możliwość skontaktowania się z Panem za pomocą SKYPE?

O. Na poczatku nie ma tej mozliwosci, prosze kontaktowac sie poprzez e-mail bialychinczyk@gazeta.pl. Pozniej, jak sie dasz poznac, bedziemy mogli porozmawiac takze.
06:13, bialychinczyk
Link Komentarze (8) »
sobota, 09 maja 2015

W Polsce czesto slychac - co ci dolega? - PESEL, a czy tak musi byc?

Wydaje mi sie ze mamy 3 rozne lata  (wieki?  - ani to ani to nie brzmi mi dobrze po polsku)- pierwszy to kalendarzowy, tj Pesel, kiedy sie urodzilismy i tego juz zmienic nie mozna.

Jest jeszcze wiek biologiczy, jaki stary jest nasz organizm bo moze byc mniej lub wiecej niz kalendarzowy.  Niestety, jak dotad nie ma zadnych prostych urzadzen aby sprawdzic swoj wiek - jaskolki juz sa ze po badaniu krwi sprawdza sie telemery jak sa dlugie i ile nam zostalo zycia. Nie sa to jednak metody domowe, tylko laboratoryjne. Oczywiscie nie bierzemy pod uwage rozne programy komputerowe ktore po serii mniej lub bardziej madrych pytam, podaniu swojego wieku i wyslaniu SMSu za 5 zlotych komputer powie ci czy jestes mlodszy czy starszy od wieku kalendarzowego. Czyli praktycznei nie mozna powiedziec ze zalecane leki czy kuracja pomogly nam czy nie i nadal zostaje babciom i dzadkow zostawiac w aptekach 30% swojej emerytury - A bo to doktor przepisal i to musi byc dobre a w koncu umieramy na cos co nie bylo wcale brane pod uwage. 

Wiek wygladu - tutaj moga byc skoki. Putin ma 63 lata, wyglada na 45, znajomy 50-latek - mowia ze wyglada na 80 z HIVem i po chemoterapii. Aktorki, celebryci wydaja miliony aby oszukac kalendarz. Jest nowy program Microsoftu, http://how-old.net/ ktory powie nam na ile wygladamy - oczywiscie robi duzo bledow, ale juz cos jest, jakies odniesienie, mozna porownac jak ktos nas widzi, mozemy sprawdzic czy wizyta u kosmetyczki czy maseczka cos nam pomogla w wygladzie czy tez nie.

Czy mozemy miec wplyw na nasz wiek? Pierwszy, kalendarzowy, darujmy sobie, tylko u Lema podrozujac z predkoscia wyzsza nic c, (predkosc swiatla) mozna to bylo opoznic, nie dla nas. Ale dwa nastepne dlaczego nie?

Od wiekow ludzie marza aby wynalezc Eliksir Mlodosci - jak zatrzymac process starzenia, a jesli mozliwe, to odwrocic ten proces. Szarlatanow stada twiedza ze to im sie udalo, podziela sie tym z kazdym za obfita lapowke, niech szukaja dalej naiwnych. Co raz ukazuje sie jakis nowy srodek na wieczna mlodosc - byl juz zielony owies, zielona kawa, kolo gospodyn wiejskich z Warzachwi wynajduje srednio co rok dwie nowe kuracje.  Naukowcy tez nie proznuja. Ostatnio jest popularne NR, Nicotinamide Riboside, podobno opoznia proces starzenia a nawet ktos tam twierdzi ze jego roczna kuracja z NR odwrocila jego wiek biologiczny o 9 lat, poczytajcie sami na blogu longecity. Nie sa to tanie sprawy, za fiolke 30 pigulek 250 mg trzeba zaplacic 50$. 

http://www.longecity.org/forum/topic/75094-nicotinamide-riboside-current-news-and-updates/

Mozna byloby takich kuracji mnozyc, pewnie kazdy ambitny lekarz ma swoja recepte na dlugowiecznosc. Jest takze duzo suplementow diety, roznych pigulek, proszkow i mikstur, ale czy to dziala?. Nawet jesli maja w skladzie ziola czy cos co jest pomocne w organizmie, to jest tam tego tyle aby tylko czuc sie lepiej, ale nigdy nie moc zakonczyc kuracji, bo straciloby sie klienta, a to jest kura znoszaca zlote jajka i tak do smierci. Podam ponizej faktyczny przyklad. 

 A jak przedluzyc swoje zycie w Chinach. TCM - Tradycyjna Chinska Medycyna koncentruje sie na zopobieganiu chorobom, nalezy utrzymac swoj organizm w balansie, jest  na to mnostwo ziol, preparatow, niektore skomponowane tysiace lat temu. Zaleca sie je jednak uzywac inaczej niz na Zachodzie - np Astragalus extract 99%, nalezy rozpuscic po 5 gramow w goracej wodzie  i pic 2-3 razy dziennie, Nawet smaczny napoj, dodatek szczypty miodu bardzo poprawia smak. Na Zachodzie twierdzi sie ze 2 razy dziennie pigulka 200 mg wystarczy, co wiec moze pomoc?. Na Zachodzie medycyna czy producenci suplementow koncentruja sie aby leczyc, ale nie wyleczyc, aby nie stracic klienta. Bron boze aby wyzdrowial, lepiej aby umarl, ale jak najpozniej.

Wiek z wygladu, jeszcze wieksze pole do popisu wszelkim szarlatanom. Ile jest firm kosmetycznych, kazda ma swoj krem na ladny wyglad. A po prostu jest to zylionowy biznes na swiecie, moze nam sie uda uszcznac maly procencik z tego. Powiedzmy, na zmarszczki jest kilka tysiecy kremow, serum, lotions, itd, ale na - jak mowi moja znajoma ze juz grawitacja przyczepila sie do jej twarzy - prawie nic nie ma. Najlepszy jest DMAE, powoduje skurczenie sie skory na twarzy, ale aby miec efekty, trzeba stosowac 3% roztwor  z kwasowoscia conajmniej 10 pH, bardzo zasadowe, a to powoduje ze bakterie szybko rosna. Wiec co robia firmy kosmetyczne? - aby moc sprzedac produkt  z conajmniej dwuletnia gwarancja, nie stosuje sie 10pH ale duzo mniej - a ze to juz tak nie dziala, kto o to dba, aby widziec jakies poprawe ludzie beda musieli kupowac stale ich produkt.    

A Chinczycy - chca sprzedac, maja juz prawie wszystko co produkuje sie na Zachodzie. Pod tym wzgledem lubie ten kraj - moge wymyslec, podpadczyc, skopiowac jakakolwiek miksture  i polprodukty mozna znalesc i kupic - znajduje je nawet nie znajac chinskiego, tylko zakupy juz robi moja Chinka.  Co kilka dni znowu trzeba wydac tysiaczek, ucze sie, juz musialem kupic nowa lodowke bo nie miescilo sie w pierwszej. Aby dostac dobra cene, kupuje po kilogramie kazdego specyfiku, ale i tak niekiedy przeplacam. Jak zaczynalem, szukalem kwasu hialuronowego - proponowano mi po 400$ za kg, na wystawie w Kantonie nawet 1000/kg, w koncu kupilem za 163 a juz mam oferty po 90. Chinczycy chca sprzedac, bombarduja mnie teraz skrzykawkami z tym kwasem, nie dalbym sie na to, taki domowy botox, juz sprzedaja w USA i po swiecie, zobacz googlujac "hyaluronic acid injection".

A co na moim podworku?

W lutym zaczalem expemeryntowac z mikstura szeroko reklamowana w Polsce z Angli - maly sloiczek 50 ml za jedyne 247 zlotych, jakoby dziecko 3-rech noblistow, po miesiecu ma zdjac z twarzy 10-15 lat. Mam podobna, po dwoch miesiach how-old pokazal ze wygladam 2 lata mlodziej. Mam druga miksture na wyeliminowanie cieni pod oczami, same witaminy plus ektrakty z orzecha i czarnego bzu, ta juz odjela mi 7 latek. Ale przy okazji zauwazylem ze moje bokobrody zardzewialy, co sie dzeje?. Otoz wzorem mojego mentora Li Ching Yuen ktory zyl ( Jak pisza) 256 lat, czesto pije herbatki z korzeni Fo-Ti, odpowiednik francuskiego resweratora z czerwonego wina. Korzen ten uzywany od setek lat w Chinach, zwany jest takze Mr He Black Hair. Dotychczs nie widzalem zadnych efektow nw mojej bialej glowie, dopiero tydzien temu. Wiec potraktowalem cala glowe tymi witaminami i juz wygladam jak zlote lany pszenicy z zatoka -lysina, juz nie musze rywalizowac z pulkownikiem Sanders z KFC.  Mam wiec nowy eliksir, tylko musze go poprawic, na glowe nie jest potrzebny kwas hialuronowy, nie musze nim wlosow nawadniac czy utrzymywac wilgotne.

A moje Amerykanie?

Zamowili, dostali, juz nie jestem im nic dluzny. Zamowili znowu, tym razem po 1000 maseczek, nadal mi projektuja. Zobaczcie ponizej, sa bledy, nadal poprawki. 1000 sztuk razy dwa to troche wiecej, ale to sa tanie rzeczy, drobiazgi, zadne biznesy. Nadal to wyglada jak moje hobby, a nie business, ale jest zajecie i czegos sie ucze.



15:45, bialychinczyk
Link Komentarze (8) »
Tagi