RSS
sobota, 27 czerwca 2015

W ciagu dwoch miesiecy, juz 3 sie przewinely. Dzisiaj ostatnia poszla sobie bo odsunalem kanape i stol, a tam nie sprzatane od tygodni, wedlug jej specjalnie brudze.

Poprzednia byla dobra, ale tylko do lepienia pierogow. Chinskim zwyczajem robi sie ich setki i zaprasza znajomych - zaden tam wersal, tylko pierogi, jakas chinska zupka na ryzu i moja slawka lemoniada, bo dzieciskow zawsze mnogo. Goscie najczesciej przynosza owoce. Kiedys zrobilem mixed drinks z owocow, to niezbyt lubili, reszte zanioslem strozom przy bramie, niech tez cos maja, teraz otwieraja mi szlaban, nie musze karty wyciagac i machac.

Jak zawsze w Chinach, sprzatanie po lebkach, tylko rynek a jak sie zwroci uwage, to strasznie obrazone. Zreszta ktos tam mi powiedzal, ze nie widac w domu aby ktos dokladal reki, wyglada jak zawsze, pol czysto, pol brudno.

 Chinskie sprzatanie to tylko zamiececie i zamoczenie, nie maja zwyczaju uzywac zadnych srodkow czyszczacych, tylko marza ten brud. Oprocz sumienia, wszystko mnie w tych Chinach gryzie, wiec jak sprzata to ja chlus chlorem na podloge. Troche posmierdzi, ale potem mam spokoj z abryzionymi nogami, bo w domu zawsze chodze na bosaka. Baba potrafi szmata raz namoczana obleciec cale pietro. Nic dziwnego, ze nowe budynki, po trzech latach wejsce wyglada jak do chlewa i mozna sie poslizgnac na brudzie.

Przygotowanie posilkow, zawsze na jedno kopyto, jem jak wiesniak chinski. Tutaj na poludniu do potraw dodaja czesto cukier, chowam wiec go, ale babsko znajduje, wiec sam jem tylko w kratke. Kupilem ksiazke jak przygotowac inne potrawy, jest tego mnostwo, tysiace przypraw, ale nic z tego - baba nie umie czytac po chinsku. 

Dobrze ze dzieci cale dnie sa w szkole i tam jedza, to co w domu zrobione one nie lubia. Horus ciagle sie pyta kiedy zwolnimi ta pania, bo on jej nie lubi, nie przypadla mu do gustu. Wiec tez dolaczylem, ale nie zdazylem, sama sobie poszla, tak lepiej.

13:13, bialychinczyk
Link Komentarze (35) »
środa, 24 czerwca 2015

Musze dbac o swojego biografa, trzeba mu dac troche papu.

Wiekszosc swego czasu w hameryce mieszkalem w Kalifornii, w Silicon Valley. Bylo sie kiedys jenzynierem komputerowcem, a to mecca takich. Robilo sie duza forse jak sie dobilo do jakiegos start-up, pojdzie to kiedys na gielde i forsa bedzie. Niestety, 3 razy probowalem, nie udalo sie. Jedna firma dostala forse z Teksasu, wiec tam sie przenioslem, bylem ich glownym inzynierem. Niestety, rolnicy nie potrafili zarzadzac i za rok forsa sie skonczyla i zostalem na lodzie. Sam tez zainwestowalem dosc duza w nia, namowilem tez kolegow, dalej nie moga mi tego darowac, nie udalo sie. Jedyne zyski z Teksasu ze tam nauczylem sie skladac PC-ty - znajomy sprzedal mi takze dobra duza biblioteke programow shareware do nich z uwaga, ze nie moge ich sprzedawac w Teksasie, wiec wyprowadzilem sie do San Diego - tam bizz bardzo dobrze sie rozwinal, mialem 3 sklepy, zatrudnialem i nauczylem z 20 Polaczkow, kilku z nich urzadzilo sobie zycie, nauczylem ich i poszli w swiat.

Mieszkalem wtedy z mloda Latynoska, przeszmuglowalem ja przez granice w TJ, zgrabna dupa i geba, z glowa troche niezbyt, ale kto to dba o to, maly musi miec i tyla. Polki nie mogly przebolec, nazywali ja brudna, bo ciemna karnacja, ze ja stracony dla nich. Swatali mnie, ale jak powiedzalem ze jedna wyrzucilem z domu bo mi podala obiad z mikrofalowki, to juz mialem spoko.   Jedna Polke mialem do sprzatania domu i prasowania koszul i garniturow, musialem codziennie wygladac jak z pod igly, manicure czesto, znowu tak bedzie. I wlasnie do tej dziewki przyjechala siostra z Polski, 30, pani doktor i z bardzo duzzzyyyyyyyyyyyyyyyym cycem. Ten cyc mnie wzial, moja Latynoska miala duzo mniejszy. Widac ze doktorka chetliwa, ma waruny, wiec oboje robimy podchody.

Kilka razy zaprosilem na drinka, obiad i kiedys wieczorem wracajac nie zawiozlem ja do jej siostry, ale do fabryki, tam uwilem gniazdko, zawiozlem te ddduuzzzzeeeeeeeeee CCCCCYYYYCCCCCCCCCEEE. Doktorka dala sie rozebrac do rosolu, pobawilem sie balonami. Dalem jej swoja dzide w reke, wiesz co masz z nia robic, a tutaj jezusik wyskakuje. Doktorka mowi, ze lubi te zabawki, dawno nimi sie nie bawila, ale obiecala swojemu panu w Polsce, ze sie nie pusci, ale juz jest naga jak do rosolu. I obiecala przed oltarzem, przed panem bogiem, jezusikiem i maryja niepokalana, na dodatek dorzucila warzachwie swietych. O wciornosci. Cwany gosciu, albo doktorka robi z cipy oltarzyk. Rozumiem, moze tak jeszcze nie chcesz, nastepnym razem, teraz wiec powiedz ooooooooooo, duze OOOO, tez tak nie chcesz, twoja sprawa. Chciala pewnie abym ja mocniej przycisnal i wzial sprawe  w swoje rece. 

Moglem ja przekonac aby schowala gleboko mojego twardego jezusika, ale to bylo kiedys, zreszta lepsze i mlodsze dupsko czekalo na mnie w domu. Za samo te jej glupie gadanie nalezalo to zrobic. Mozna przekonac pokazujac ze to co w wierzy, jest starym i najslawniejszym kurestwem. Stary Jozef, wtedy 92, nie mogl przypilnowac mlodki, a ona szukala ducha swietego. Byl tam jakis rzymski zolnierzyna takze, w koncu duch swiety ja przedziurawil. Szelma z tego ducha tez, juz 2000 lat temu byly wiec takie szkoly, bo zamiast szukac niepokalanej tak pomiedzy 20-25, to zabral sie za 16-tke. Moze bylo wygodniej, mloda i mezatka, maz stary i nie pilnuje grzadki, albo sam nie uprawia, nie trzeba bedzie placic alimentow, dalsza historie znacie. Pewnie jakies mohery pyskuja ze obrazam ich uczucia religijne, wiec po co to czytacie?. Jak stary proboszcz w mojej parafii przestrzegal aby nie ogladac filmow z Emanuela bo sa az tak zle ze on musial je zobaczyc dwa razy, jego owieczki ogladaly wiec po 5 razy. Wtedy nie zalezalo mi na przepychaniu kanalizacji tej doktorki, chcialem miec te duuuuuzzzzzzze w reku, wiec mialem. Wielkosc chwalebna, ale miekkosc nie na moj gust, juz lepsze w dotyku jest ciasto na pierogi, wlasnie dzisiaj robie ruskie. Pokazala mi wczesniej zdjecia swojej rodziny - mamuska jak szafa gdanska, taka trzy-dzwiowa, i tam mam kiedys trzymac swoje klejnoty? Wyroslem z tego aby stawac na lapki i merdac ogonem. Nie chcesz, twoj wybor, ubieraj sie.

Zawiozlem doktorke do siostry, widzialem ja jeszcze kilka razy, dziewcze cholernie wkurwione i szybko pojechala do Europy. Slyszalem ze zatrzymala sie u znajomej w Niemczech, tam ja jakis doktorek szybko przewrocil i zaplodnil i pozniej sie z nia ozenil, nie dojechala do Polski z przysiega. Mile dziewcze, mile ja wspominam, ale imienia to juz nie pamietam, dduuuuuzzzzzzzzzzzzzzeeeee cyce dalej pamietam.

Wtedy (moze teraz tez) bylo popularne ze inzyniery przywozili sobie doktorki z Polski, inwestowali w nia aby przygotowala sie do specjalnych egzaminow i jak zda, beda zyc wygodnie, bo lekarz w USA zarabia duzo wiecej niz inzynier. Jakos nie wpadlo mi to wtedy do glowy ze doktorka juz jest w zasiegu reki i nie tylko reki, gotowa na wszystko, abym tylko zainwestowal w nia. Sam dam rade w zyciu, licze tylko na siebie, nie musze jak moj ojciec mowil, wjechac do raju na cudzym koniu - tata zreszta mowil to bardziej dosadnie. 

Znam takie przypadki, az 3.

Jedna pani doktor szybko pogonila swojego inzyniera, zreszta trzech nastepnych kolegow takze, sama robi miliony, tylko rodzinka ja okrada.

Drugi ze swoja doktorka przyjechal do mnie do San Diego, mieszkali u mnie przez kilka dni. On warszafka, byly kolega, zaszkodzil sobie u mnie strasznie. Sam ze swoim charakterkiem niekiedy wpadam w jakies tymczasowe problemy, zawsze jednak wygrzebie sie, za to sie nie roztrzeliwuje. Wiec jak wpadlem, ta sierota o moralnosci wszy, aby sie cudzej krwi napic, dzwoni aby sie dowiedziec i poplotkowac dalej i jak bede juz czysty i bogaty, mam zadzwonic, bedzie znowu moim kolega, zadnego dobrego slowa czy wsparcia. Firmy farmaceutyczne daja mnostwo lapowek lekarzom aby zapisywac ich trucizny i woza lekarczykow po swiecie "na szkolenia" w rozne atrakcyjne miejsca, wiec on tez jezdzi. A zeby nie wygladalo na doczepke, to zrobil sobie wizytowke Dr D, mam to nikomu nie mowice ze to bujda. Mowie ze jest tam blad, powinno byc D. Dr, Czyli D. Drive, po polsku sciezka, rynsztok, nic wyzszego soba nie reprezentuje. Widzalem go kilka lat temu, pogonilem scierwo i ta padline sprzed swoich oczu. Ten sie uczepil koryta, nikt go nie odgoni, a doktorka smieje sie ze ona takich mężulkow to moze utrzymac i tuzin. Nie wiem, moze go bije w domu takze, bo uszy podwinal, ogon to dawno wylysial. Kiedys porownywano mnie z nim - sam biore mlode, ladne, moga byc glupie, on natomiast szuka tylko pracowite aby pracowaly na niego, a moga wygladac jak siedem nieszczesc, zreszta tak bylo. Ladne to mozna sobie wypozyczyc w Mexico w Tujuanie w klubie Broadway, jak oczywiscie jego doktorka sie nie dowie, bo bedzie dobry wpierdol i wynies smiecie kochanie i zostan tam, nie wracaj. 

Trzeci kolega przywiozl sobie doktorke z Polski, mloda, dopiero po medycynie. Zalatwil jej kursy, oplacil, niech sie uczy, sam musi do pracy. Doktorka jednak, zamiast do szkoly, to zaczela szukac duchow swietych i ksiazki w kąt - nic dziwnego ze nawet wstepnych egzaminow nie zdala. Zmeczona, pojechala na wakacje do Polski. On cos podejrzewal wiec takze zjawil sie tam niespodziewanie. A pani doktor, nie tylko jednego, ale ma dwa duchy swiete, mialo dziewcze apetyt.

Podobno te egzaminy sa strasznie, duzo ludzi oblewa je. Jakis tam facio, nie udalo sie, sprzedaje teraz pigulki, ale to juz nie taka sama forsa. Podobno istnieje metoda aby dostac papiery lekarza, ale na kilka lat trzeba podpisac kontrakt i pojechac leczyc Eskimosow na Alasce, pozniej daja papiery i mozesz pracowac gdzie chcesz, ale dupsko mozna latwo tam odmrozic. 

07:17, bialychinczyk
Link Komentarze (5) »
wtorek, 23 czerwca 2015

Niektorzy narzekaja ze Chinczycy ze to brudasy, nieroby, glupole, tylko gonia za forsa, etc, etc, ale jak chodzi o goscinnosc, to takiej na swiecie, z Polska takze, juz nie istnieje. Napisano juz ocean jak Chinczycy walcza kto ma zaplacic rachunek w knajpie, ale tym razem to przescigneli wszystkich.

Otoz

Dzieci mialy dzien wolny w szkole, 3 dni razem, co robic. Wiec jak znajomy zaproponowal abysmy pojechali z nim nad morze, dlaczego nie. Ma tam swoich znajomych, sciezki sa przetarte, wiec w samochod, to tylko 250 km. Troche mnie to denerwowalo, ze co 50 km albo siusiu, albo trzeba cos zezrec, a wszedzie milion Chinczykow, jakos mi przeszlo.

Znajomy juz czekal, umiescil nas w hotelu, nie ma co, najlepszy w miescie i nowy, zobaczcie filmik z niego. Pozniej odwiedzilismy go w jego domu, oczywiscie poczestunek dobra herbatka, zadnych alkoholi, a pozniej zabral nas na seafood - wszystko co sie rusza z morza.  Niektore drogie swinstwa, ale zjesc mozna. A na wieczor zabral nas do lokalnej spa, maja w okolicy duzo goracej zrodlanej wody, ale slonej, chociaz do oceanu to jeszcze 50 km. Mozna sie bylo wyparzyc w roznych smakach, jakies male rybko poobryzaly nasze naskorki, dzieciska wymoczyly sie tez dobrze, jest tam duzo roznych atrakcji dla dzieci - zdjec czy filmow nie mam z tego, bylo juz ciemno i moj foto-sprzet raczej za kapiela nie teskni.  Wyciagalem portfel - nie chcieli, wszystlo bylo juz zaplacone.

Na nastepny dzien, po sniadaniu jedziemy 4-ma samochodami nad ocean. Po drodze sa jakies bramki, nie chca ode mnie zadnych pieniedzy, juz zaplacone. Wejscie na plaze, tez juz zaplacone, parasole, fotele i prysznic takze. w Chinach najczesciej plaze sa komus sprzedane, stawiaja tam kilka wiezowcow i robia gniazdka dla miliona, wszedzie tlok, a ja szukalem cos malego, abym mogl wypic drinka moczac nogi. Ni mo, trudno, Chinczyk tego nie potrzebuje, moze jednak cos takiego istnieje w Chinach, darowanemu koniu w zeby jednak sie nie zaglada, ale sam tutaj nie przyjade. Deszcz nas wygonil z plazy, wiec gdzie sie schowac, oczywiscie w restauracji i inny zestaw zwierzatek morskich wjezdza na stol, ogladnijcie to na filmie 

Zarcie z Morza, za 110 minut juz bedzie na linii.

Deszcz przestal po poludniu, zostalismy jeszcze troche na plazy i do naszego hotelu.

Wieczor sie zbliza, wiec znowu wyciagaja nas do restauracji, tym razem gdzie serwuja tylko wolowine. I jak to Chinczycy, zjedza od kopyt do rogow, ale bez siersci, no, moze jak jest w srodku to tez zezra. Ja tam cuchych czy wlasnych wnetrznosci nie jadam, wiec szukalem lepszych kawalkow i poobryzalem kosci, zapilem piwem - Chinskie najlepsze, czyli kopia amerykanskiego Budwiser, niech im tam bedzie. Jeden z Chinczykow juz sie czerwony zrobil, oni pic nie potrafia. Lece aby zaplacic za obiad - nie zdazylem, juz jest zaplacone. W hotelu dzieci chca jeszce pojsc do hotelowego spa, nie ma problemow, bylo wszystko zalatwione. 

Wczoraj, po sniadaniu, juz jedziemy do domu. Chce zaplacic za swoj pokoj, nie lzia, wszystko juz uregulowane. Dodatkowo Chinczyk przyniosl mi pudlo czerwonych owocow liches, teraz jest sezon.

Zastrzelil mnie Chinczyk goscinnoscia, kudos dla Niego. Nie zna mnie czlek i pewnie juz nigdy nie zobaczy, jest znajomym kolezanki mojej Chinki. Nie jest super bogaty, ma mala firemke wykonczanie poboczy nowych drog, z tego zyje. Calkiem inaczej niz  jak kiedys bylem w Tajlandii. Tam sie do nas doczepila jakas agencja turystyczna i za byle co, juz wyciagala rachunek, w koncu sie wkurzylem i chcialem pogonic. No to na przeprosiny zaprosili mnie i kolege z Bulgarii i cala bande Tajow na pozegnalny obiad. Tajowe na zapas brali sobie po kilka paczek papierosow do domu, wszystko do jednego rachunku. Widze ze cos sie tutaj swieci, wiec mowie ze juz ide, zamowilem sam cos tam i zostawiam na to 20 dolcow. TAJOWIE W KRZYK, KTO ZAPLACI ZA OBIAD? Oni sa tacy biedni. Nie ja, ja tego nie zamawialem, zmywam sie, zreszta zadnej Tajki mi nie podstawili. W koncu wrobili w rachunek Japonczyka, dokoptowali go z Tajka, a juz bylo tego kilkaset dolcow.

Wole Chinczykow.

 

06:53, bialychinczyk
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 czerwca 2015

Nie bylo mnie, bylismy nad morzem, ale za to bedzie kilka filmikow i troche gadania tutaj

 

laduje, pracuje, zobaczcie za ..................chwile 

wszystkie sa w wysokiej resolucji 4K, wiec zajmie to troche czasu, mamy w Chinach wolny Internet, a ten On The Road Again to az 48 minut

bedzie 5 nowych filmikow


Dom Chinczyka

 

https://www.youtube.com/user/hamchinatube

 

10:01, bialychinczyk
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 czerwca 2015

Znajomy Polak z Kantonu kupil samochod, ale w duzych miastach rejestracja kosztuje kilkanascie-kilkadziesiat tysiecy albo trzeba czekac latami az sie wygra tablice w loterii. Wygodniej jest zarejestrowac u mnie na prowincji, trzeba go bylo "udomowic", zatrudnic na papierze w firmie, czyli pieczatki i podpisy. Znaja mnie, wiec podpisujemy od razu na caly rok, czlek nie bedzie sie musial pokazywac co miesiac.

Troche papierow, czekania, wiec zaczalem lazic po posterunku - w jednym pokoju staly zarekwirowane maszyny do hazardu i walalo sie mnostwo zlotych i srebrnych zetonow. Co mialem robic, napakowalem nimi kieszeni az mi majtki spadaly. No i boczkiem, boczkiem, podtrzymujac spodenki jedna reka, udalo mi sie wyjsc.

Bedziemy teraz bogaci grajac Monopoly. Albo i biedniejszy, jak ten znajomy zacznie liczyc ile mu zalegam za zalegle pensje.

13:49, bialychinczyk
Link Komentarze (3) »
środa, 17 czerwca 2015

Stracilismy troche czasu ale za to dowiedzeliscie sie jaki to jestem naj-, naj- oczywiscie najgorszy bo na najlepszego w wszelkiej dziedzinie miejsca zajete i kolejka jak na Gubalowke. Ale za to bycie najgorszym ma tez swoje przywileje np moge sie podrapac po jajach publicznie, ziewnac, a nawet puscic cichacza baka, - mam prawo, bom najgorszy.

Ale do rzeczy. Moj cichy wielbiciel, skryba i biograf tez czeka schowany w pobliskich krzakach.

Ludzie z Polski i z HUSA chca jakos zachowac to co zaoszczedzili przez cale zycie i jest moda an Chiny - moze do tego czerwonego raju? Normalka, w zlych czasach nie mysli sie jak zarobic jak najwiecej, ale jak zabezpieczyc to, co sie juz ma. 

 

"Witam Pana! Zaintersował mnie Pana film o domach w Chinach. Sam zajmuję sie nieruchomosciami, ale na Florydzie.

W jednym z tych filmow, wspomniales, ze zamiast kupowania domu, czy mieszkania, lepiej oplacalo Ci sie kupic fabryke.

Jak mozesz, to napisz cos wiecej o tym, bede wdzieczny.

Jak to wyglada ze strony prawnej? Jakie podatki musisz placic (jesli wogole)? Jak Chinczycy patrza na cudzoziemcow, u ktorych pracuja?"


Czyli prosto - jak zrobic kase w Chinach na deweloperce, nieruchomosciach, handlu nimi. Zyski i pieniadz rzadzi, nie tylko w Chinach, ale nasze umysly takze.

Coz, moge powiedziec jak jest u nas w okolicy, polmilionowe miasto-wies klasy B, ale w takie miasta w tej chwili ucieka kapital z A. U mnie jest duzo wlascicieli domkow dojezdzajacych na sobote i niedziele ( albo wcale) wlasnie z Guanzghou i z Foshan, tam jest kilka razy drozej.

Wiec po kolei:

- kupic cos i czekac jak cena podrosnie i sprzedac z zyskiem - skonczylo sie, ceny stoja lub lekko maleja. Kiedys ktorys syn Walesy kupil mieszkanie w Pekinie - sprzedal i zarobil.

- Mnostwo domow-willi stoi w okolicy puste, czy mozna by je tanio kupic, podpicowac i sprzedac z zyskiem? NIE. One do kogos naleza, niezadbane, niekiedy mozna tam wejsc, ale nikt nie mieszka - tylko nalezy posprzatac, podlaczyc prad i wode i holla. Cyganie czy bezdomni sie nie wprowadza, bo bramki i ochrona. Kilka lat temu tez tak myslalem, cena byla 8 milionow - pewnie by sie dalo zbic troche, teraz cena podobnych to 3.5 miliona. jest to zaparkowany kapital, na lata-lata, a 10 juz uplynelo od budowy. Mozna to wynajac, ale za okolo 4 tysiace na miesiac, wiec ROI to okolo 70 lat, wiec najczesciej stoja puste. Rynek wynajmu wilii dopiero raczkuje w Chinach, zreszta Chinczycy nie dbaja ani o swoje czy cudze domy czyli dodatkowe ryzyko. Samochody Chinczycy myja, po lebkach, bez pastowania, w koncu chca sie pochwalic, ale motocykle to najczesciej nigdy nie sa myte.

- kupno starych mieszkan do remontu w dobrej okolicy - mozna, w duzych miastach jest na to duzy ruch, do nas jeszcze nie dotarlo. Materialy do naprawy sa dosc tanie, problem tylko z ludzmi, coraz trudniej znalezc fachowca. Jak ktos ma troche grosza i chce sie tym zajac, jego wybor, Bialy czy Zoltek czy zielony to nie ma znaczenia, forsa ma zawsze ten sam kolor.

- W mastach jak nasz Heshan, Klasy B, nawet glowna ulica uzywa sie tylko parter i pierwsze pietro, wyzej stoi puste, zaniedbane, czesto bez szyb. Istnieje wiec szansa taniego wynajmu i dostosowania do sklepu, marketu, hotelu czy restauracji, trzeba jednak troche wlozyc gotowki i miec koncept - ma byc czerwono, pstrokato i glosno, chinski lud wtedy to odwiedzi. Wchodzi w rachube tylko wynajem na 20 lat, na dluzej nawet wlasciciele nie maja prawa. Oczywiscie, istnieje ryzyko ze duza forsa przyjdzie, zburza caly budynek i postawia 20-pietrowca. Kupno-wynajem parteru nie wchodzi w rachube bo jest za drogo. Kiedys 200 metrow od centrum wynajmowalem 25 m^2 pomieszczenie na piekarnie, placilem 2500 miesiecznie, a wlasciciel chcial to sprzedac za 900 tysiecy RMB. W miastach A dawno to juz zrobiono.

- Kupno dzialki, budowa ladnego domu i sprzedaz. Tez tak chcialbym, ale nie mozna kupic dzialki, Mozna kupic na 20 lat od chlopa na wsi 50-100 m^2 i tam budowac ale za plotem moze mieszkac swinka, bo cala ziemia za wsia musi cos produkowac, nawet gora pod lasem sadzi sie szybko rosnace drzewa na papier. Nie chcesz mieszkac na wsi - mozesz w jakim garden, gdzie podobnych jak Twoj dom bedzie stalo pol tysiaca albo i wiecej. Ma byc pod linie, tak jak partia i rzad zaleca, nie ma zadnych odchylek, wychylania sie, indywidualnosci. Chinczykom to nie przeszkadza. 

RE komercyjne, za miastem

Tutaj jest wiecej mozliwosci, ale takze potrzeba wiecej kasy. Takze nie oplaca sie kupowac juz cos wybudowanego, ceny stoja lub lekko maleja.  Pomiedzy Heshan a Jiamen jest kilka tysiecy hektarow pod przyszle fabryki, Mozna to kupic i wybudowac - cena za mu ( 666m^2) to okolo 250 000 RMB, ( czyli za hektar, 15 mu, okolo 2.2 miliona zlociszy), ale juz jutro mozna zaczac budowac, media sa w poblizu. Koszt budowy to okolo 1000 RMB za m^2, tj okolo 600 zlociszy, do tego dochodzi elektryka, woda, PP, urzadzenia w srodku, czyli bez milionow nie ruszysz. Oplaca sie jesli juz masz jakas produkcje w Europie czy w USA i chcesz przeniesc do Chin, lub tez masz kupca na taki budynek. Budowa aby wynajmowac ? Male ROI, zreszta nie dostanie sie na to pozwolenie, jest to forma spekulacji, najlepiej abys budowal pod jakas produkcje i pozniej zmienic plany, W Chinach zarabia sie miliony, ale na produkcji i sprzedazy tego i mozna zaczynac na bardzo mala skale - na developerke sa potrzebne miliony. Masz to robic  z wlasnej forsy, bialas nie moze liczyc na zadne pozyczki - dopiero po wybudowaniu dostaniesz szanse pozyczki na hipoteke, ale realnie tylko do 10% wartosci ziemi i budynkow.    

Podatki - jest ich mnostwo. Jako obcokrajowiec masz pierwsze 3 lata bez, pozniej placisz jak kazdy inny. Bialy nie ma zadnych preferencji ani podkladania klod, jak pisalem wczesniej kolor forsy jest taki sam dla wszystkich.

1. podatki gruntowe, 3 RMB/m^2, mamy tego 16000 m^2, ale wokol fabryki ma zostac 5 m szerokosci plus z przodu na ulice 10 m szerokosci - Twoje ale nie rusz. Udalo sie nam za to nie placic podatkow, w koncu 10000 rocznie mnie, ale urzad podatkowy zaskarzyl nas za to, trzeba sie bylo tlumaczyc, zawsze chca wiecej i wiecej.

2. Podatki od budynkow, tez 3-4 RMB za m^2. Mamy tego ponad 10000, ale nastepne 2000 wybudowalismy bez pozwolenia, bez papierow i stoi.

3. Podatki od produkcji (na szczescie teraz nas nie dotyczy), lokalne, powiatowe, na miasto, na szkoly, drogi, na biednych, nieszczesliwych, na niezdolnych do pracy, na leniwych, na ciamajdy zyciowe, kary za zyski, kara ze chce ci sie pracowac, jest tego z 20 roznych - male kwoty ale sa, wiec w sumie na rok zbiera sie tego 150000, czyli 90 000 zlociszy. Do tego dochodzi jeszcze bank, nastepne 200000, tj 120 000 zlociszy. Fabryka jest mala jak na chinskie warunki, a po polsku to juz obszarnik, fabrykant, krwiopijca, ale zostaje cos co nam inni placa i dzielimy sie jak wszedzie, mozna wyzyc.

- Chinczyk pracuje tam gdzie mu wiecej zaplaca, nie ma lojalnosci. Jak zaczynalem szukac ludzi do pracy, kazdemu zakladalem ksiazeczke, biografie, bedziemy dbali o siebie a moja Chinka ze mnie sie smiala bo po dwoch tygodniach polowa ludzi juz sie wymienila. Wybudowalem pracownikom ladna jadalnie, pokoj do cwiczen, silownie, pokoj do ping-ponga, bila, TV z wygodnymi kanapami, boisko do kosza na wewnatrz, wersal. Byly dwie sprzataczki, bialkowalem sciany co dwa lata. Jak wynajalem fabryke Chinczykom, nowy kierownik najpierw wyrzucil wszystkie zachodnie ubikacje i wsadzil swoje chinskei dziury - kto tam bedzie myl je codzienne. Wczoraj obszedlem fabryke, - 3-letnie pajeczyny, kuchnia to jak w piekle, czarna, kanap dawno nie ma, wyrzucone z dziurami, wszystkie pokoje socjalne zamienione na produkcje, forsa sie liczy najbardziej.   

Nauczony wiec doswiadczeniem - teraz buduje prosto, tanio, bez finezji, jak Chinczyk, ma to przynosic jak najwiekszy zysk, nie bedziemy sie tam kochali i wpadali sobie w ramiona, zreszta Chinczyk moich staran nigdy nie zauwazy czy doceni, nie istnieje w jego mentalnosci ze mozna zyc i pracowac wygodniej. Jedynie budujemy 100-metrowe lobby z wysokim 9-metrowym sufitem, tam bedzie duzy zyrandol ale aby oszolomic i zmiekszyc klienta.

Nasz glowny budynek, 50x60 m, dach plaski, wiec zrobimy tam nastepne pietro, ale najpierw powstanie z boku drugi budynek z wspolna winda. Jak moj biograf szkryba pisze, zadna fabryka, tylko manufacturka zabawek.

Z tylu dormitory i social.

Tutaj budujemy, podlaczamy nastepny budynek, 4-pietrowy 50x30 m. Ziemia jest nasza, kupiona w 2003, wiec trzeba budowac, ale trzeba sie gimnastykowac. Na samych pozyczkach nie oplaca sie, pracowaloby sie tylko na banki, trzeba glowkowac aby ROI bylo 5-7 lat. To wlasnei moja praca i te miliony. 

Trzeba przykryc dachem to polaczenie, brakuje miejsca na gotowe meble

Takie baraki metalowe, tanie w budowie, bez planow i pozwolen, ale stoja i produkuja kasiore

Ten budynek stoi na palach, ale i tak w niektorych miejscach beton sie zalamal, kiedys tam bylo swiete jeziorko, ale filary sa mocne. Za kilka lat zburzy sie to i postawi duzy 6-pietrowy budynek tak zrobil sasiad od parasoli.

Tak sie kiedys budowalo - duzo miejsca, max 2 pietra, ziemia byla tania.


Tak sie teraz buduje w okolicy. Niestety, cena gruntow podskoczyla do kilka milionow za ha i wykorzystuje sie kazdy metr i 6 pieter w gore. Facio zrobil pieniadze na produkcji duzych parasoli i brezentowych namiotow, ma juz ich kilka fabryk.

05:06, bialychinczyk
Link Komentarze (29) »
czwartek, 11 czerwca 2015

Sciagnete z blogu

http://corkabrusalee.blox.pl/html

"Praca z Chinczykami jest jak pobyt w szpitalu psychiatrycznym, w ktorym pacjenci ciesza sie duza swoboda,w  zwiazku z tym z nudow i z powodu choroby atakuja lekarza. Ty probujesz im pomoc, a oni jeszcze obrzuca cie wlasnym gownem, jak malpy w zoo. "

Rozmyslania na kacu
No i sie zaczelo.
没 有。
Nie ma. Bylo, zniknelo, se ne vrati. Na miejsce naboznych, studious and laborious konfucjanskich skrybow wkroczyly armie chamowatych nowobogackich czerwonoarmijcow. Poprzebierani w kostiumy pozyczone z teatrow przeznaczonych dla obcej publicznosci, dzierza dziarsko w dloniach halabardy postepu i inetrancjonalizmu - smartfony, tablety, iphony, wdziecznie po miejscowemu przemianowane na pinguo. Nie bardzo wiedza co z nimi robic - w koncu sa to wypozyczone rekwizyty. Nie zglebiaja sie w skomplikowane instrukcje obslugi, uciekaja sie do rozwiazan najprostszych, bo nie o usus tu w koncu chodzi, ale o pozory, twarz, 面子。Nawalaja w zwiazku z tym w gry typu fruit ninja (rozdzieramy pazurem spadajace owoce), ewentualnie w porze jakiegos opetania przez wyzsze sily kosmosu zbieraja wszystkie potencjalne moce przerobowe mozgu nagromadzone w sciankach nieuzywanych neuronow i sciagaja z internetu przepisy kulinarne. JEDZENIE. tera mamy kase. tera mozemy zrec do woli.
Jakby jeszcze dla kogos jasne to  nie bylo - od zawsze i od poczatku chodzilo przeciez tylko i wylacznie o kase. 
Slepe, nabozne zapatrzenie w US of A laczylo sie i wynikalo tylko z jednego - UNE PANIE MAJO KASE.
No i tera kurwa my. My mamy kase. A wiec mamy tez wiedze, nou hau i klase, nes pas? Panie baronie?
Nic juz nam nie trzeba tlumaczyc, pouczac, trainingowac, coachingowac. My wszystko wiemy lepiej, zapatrzeni jestesmy w te nasze sfalszowane statystyki jak cieleta w malowane wrota.
Ty nas tu uczyc bedziesz angielskiego? Przeciez my mowimy lepiej po angielsku niz Amerykanie!!! (autentyczne przypadki klocenia sie uczniow z native speakerami, bo chinski nauczyciel powiedzial cos inaczej).
W pracy nie dziala nic. Managerowie nie managuja, nauczyciele nie nauczaja, sensu ladu i skladu nie ma w niczym w tym kraju, ale kasa leje sie strumieniami,a tu przeciez nie o logike i wydajnosc chodzi, tylko o pieniadze, a jak pieniadze sa, to o co ci kurwa chodzi, zajmij sie graniem w swoja wersje fruit ninja czy co wy tam robicie w Ameryce w pracy, wy bando leni.
Panu D. zgubiono paszport. Agencja wizowa wyslala go poczta i nigdy nie doszedl on do adresata. 
Moja pierwsza reakcja - NIE. Oni po prostu nie chca ci go oddac. A. krzyczy to samo. A widzisz mowi - A widzisz!!! Wszyscy juz przejrzelismy te klamliwe bestie! Pan D. czeka na nowy paszport z konsulatu a potem sie zmywa. Ma dosyc uczenia niewyuczalnych ludzi z kraju niezarzadzalnych ludzi.
TIC
This is China.
06:31, bialychinczyk
Link Komentarze (60) »
wtorek, 09 czerwca 2015

  

 

 SPONDOOLIES SP20 JACKSON BTC Bitcoin Miner 1.7 TH/s, 1200W

 

 Do poczytania/ogladniecia: 

https://www.youtube.com/watch?v=K8kua5B5K3I - 

http://www.bitcoinmining.com/

https://bitcointalk.org/

http://bitcointicker.co/

https://www.cryptocoinsnews.com/bitcoin-price/

http://en.wikipedia.org/wiki/History_of_Bitcoin

http://www.coindesk.com/information/how-bitcoin-mining-works/

http://www.quora.com/Can-an-individual-still-earn-money-by-running-Bitcoin-miner-on-his-commodity-hardware

http://www.businessinsider.com/mining-bitcoin-is-a-competitive-business-2015-1

http://comparic.pl/ludowy-bank-chin-blokuje-bitcoina-i-powoduje-spadek-wartosci-krypto-waluty/

 http://www.coindesk.com/my-life-inside-a-remote-chinese-bitcoin-mine/

https://www.youtube.com/watch?v=K8kua5B5K3I -

Life Inside a Secret Chinese Bitcoin Mine

https://www.youtube.com/watch?v=-ihMqEDs4B8  A Look Inside America'S Largest Bitcoin Mining Farm

https://www.youtube.com/watch? v=tXBwcedQuQ0                 The Hidden Dangers of Bitcoin


 

 

 

Mialem kilka pytan czy to mozna zorganizowac w Chinach, wiec aby sie nie powtarzac, napisze od razu wszystkim.

Nie bede sie powtarzal co to za pieniadze, zainteresowani wiedza, a krotko dla wszystkich. Jest to internetowa waluta, niezalezna od jakiegolwiek banku, jedna na caly swiat, zyskujaca powoli popularnosc. W 2013 bylo na swiecie ponad 7 milionow posiadzaczy potfelu w Bitcoin, obecnie jest ich ponad 8 milionow - ziarnko piasku, ale to sa poczatki. Sa takze inne internetowe waluty - litecoins, preiscoin, namecoin i okolo 300 innych, poczytaj tam http://pl.wikipedia.org/wiki/Kryptowaluta. Tworzy sie je - inaczej "wykopuje -  poprzez skomplikowane dzialania komputerowe czyli im szybszy komputer, tym bardzej wydajna koparka. Aby zarabiac na "wykopywaniu" walut na poczatku wystarczyl zwykly komputer z dobra karta graficzna, ale obecnie wykorzystuje sie bardzo szybkie komputery z chipem ASIC (Application-specific integrated circuit) specjalnie zaprojektowanym do bardzo szybkiego przetwarzanie danych. Indywidualny uzytkownik nawet z szybkim chipem ASIC nie ma juz racji bytu jako niezalezny, wiec aby stworzyc wieksza efektywnosc kopacze lacza w poolach swoje zasoby komputerowe, takze w Polsce isntnieje jeden taki pool pod nazwa PolMine.

Byl to latwy business 2 lata temu, wlasciwie plazowy. Ustawialo sie komputer i pieniazki same plynely, ale ta kura znoszaca zlote jajka po prostu zdechla. Bitcom zanurkowal z prawie 1200 dolcow za sztuke do obecnych 222-228, trudnosc z z wykopaniem jednego bitcoina zwiekszyla sie kilka tysiecy razy i juz koparki z BH/s czy starsze MH/s mozna wstawic do muzeum - uzywaja wiecej pradu niz wartosc wykopanej waluty i aby nie tracic trzeba przestac kopac. Dla przykladu podam ze koparki firmy KnCMiner 600 BH/s w 2013 roku byly sprzedawane po 5000 $, obecnie nowszej generacji 28 nm technology o prawie dwukrotnie wiekszej mocy AntMiner S5 1.155 TH/s kosztuje 340$. Trzeba jeszcze dorzucic zasilacz min 600W, ale to wydatek rzedu 20-50 zlotych na taobao.

https://www.bitmaintech.com/productDetail.htm?pid=00020150303095018716e2uWKIA70662

Dwa lata temu zakup urzadzen zwracal sie po 3 miesiach, oczywiscie po odliczeniu kosztow energii. A teraz?  "It is simplest form of turning electricity into currency", nie tylko w Polsce, ale prawie na calym swiecie. Amerykanscu kopacze przenosza sie do stanu Washington, gdzie prad kosztuje 3.4 centa za 1KWh, inni radza przeniesc sie do Wenezueli, tam jest podobno tania elektrycznosc. Na ebayu niedawno byly na sprzedaz z Oregonu 10 koparek, razem 10TH/s za 1800$, czyli tam tez przestalo sie oplacac.

Wiec dostalem pytanie, a moze do Chin?

80% tranzakcji Bitcoin juz jest dokonywana w Chinach, powstaja jak grzyby po deszczu farmy bitcoinowe, zobaczcie fim ponizej. Nadal to sie oplaca, jak cena bitcoina jest okolo 200$, a co bedzie jak spadnie powiedzmy do 30$? Ilu graczy zostanie na rynku? Mozna jednak pokusic sie o stwierdzenie, ze tylko Chinczycy zostana i to ci z grubym portfelem gdyz w Chinach bizness robi sie inaczej niz w Europie czy w USA

- Bardzo czesto pomieszczenia produkcyjne sa wlasnoscia lub wynajete tanio na dlugie terminy - nie ma nacisku z banku aby zaplacic nastepna rate.

- Business otwiera sie za wlasne pieniadze, nie pozyczone, wiec jak powyzej - brak nacisku ze termin nastepnej raty sie zbliza.

- Business ten nie potrzebuje duzo ludzi do zarzadzania czy utrzymanie w ruchu, zreszta pracownik w Chinach jest nadal duzo tanszy niz na zachodzie.

- Koszt elektrycznosci jest tanszy niz na Zachodzie, okolo 0.50 RMB/kWh, czyli okolo 8 centow - uzywajac najnowszej generacji maszyn ASIC nadal nawet maly operator moze zarabiac.

- W przypadku spadku cen bitcoina koszt elektrycznosci mozna obnizyc do zera budujac wlasna elektrownie solarna. Kazda koparka AntMiner 1 TH/s uzywa 590 W, dodajac koszt chlodzenia systemu, powiedzmy bedzie to 1 KW, czyli 2-3KW solar-farm zapewni elektrycznosc 24 godzin na dobe. (8-12 paneli po 250W plus kilka akumulatorow 100-200Ah, okablowanie i inweter)  inwestycja zwraca sie po 2 latach, zywot farmy solarnej to 25 lat.

Wiec w koncu oplaca sie ten bizzz w Chinach czy nie?

Policzmy troche, zacznijmy od koparki  1 TH/s, sa do kupienia od roznych producentow, koszt okolo 400$, pobor mocy okolo 600W, ale nalezy dorzucic koszt chlodzenia, czyli razem potrzeba okolo 1 kW, w miesiacu uzyje 24H x 1 kW X 30 dni = okolo 700 kWh/miesiac. Koparka taka wykopuje okolo 3-5 dolarow dziennie, liczmy dolna granice, pesymistyczna, czyli 100$ na miesiac.

1. Polska - Cena pradu 0.60 zl/kWh x 700 kWh, koszt elektrycznosci okolo 420 zl, czyli wiecej niz wykopane 100$, nie oplaca sie.

2. US/Washington, cena pradu 3.4centa/kWh x 700kWh, okolo 24$, zostaje nam 76$ miesiecznie, Zwrot kosztow urzadzenia okolo 6 miesiecy, zostaje nam na koniec roku okolo 450$. W innych stanach gdzie elektrycznos kosztuje okolo 15 centow za 1kWh, koszt elektrycznosci przekracza zyski z bitcoinow. 

3. Chiny - Cena energii 8 centow x 700 kWh, elektrycznosc bedzie kosztowac 56 $ miesiecznie, zostaje nam 44$ miesiecznie, Zwrot kosztow urzadzenia okolo 9 miesiecy, po roku zostaje nam okolo 120$. 

Nie bralismy pod uwage koszt obslugi urzadzen, wynajmu pomieszczenia, dojazdy, wlasne koszta, etc, etc. Ponadto nastepuju wzrost komplikacji dzalan komputerowych w logarytmicznej skali i po roku, nasza koparka moze wygenerowac powiedzmy 20 dolarow, a nie 100 na miesiac, czyli bedzie sie tylko nadawala na zlom. 

Myslalem takze kupic jedna czy 30-50 takich koparek, miejsce w fabryce sie znajdzie, pradu mam duzo, niech tam klepie te internetowe miedziaki, jakies tam zyski beda. Zyski beda, aby kupic nastepne maszyny bo aby odlozyc na kupke, to bylyby problemy. Z reguly buduje sie bizness, aby przynosil zyski rok po roku, a nie tylko na rok-dwa z ciagla obawa, ze mozna nie wykopac wystarczajaca ilosc bitkoniow aby pokryc wlasne koszta. Juz wolalbym zainwestowac czy wybudowac farme solarna, ona bedzie pracowac przez 25 lat. Moze zyski nie takie wysokie, ale przez duzo dluzszy okres..

Producenci "koparek" nadal twiedza ze ten business bardzo sie oplaca, ale najlepiej aby od razu kupic 1000 czy 1600 takich urzadzen, daja nawet na to 50% zniszke. Dla mnie jest to jednak proba zlapania wlasnego ogona. 

Sama idea wirtualnych pieniedzy jest wspaniala, chcialbym aby sie rozwinela, abysmy mogli wyeliminowac banki zerujace na naszej pracy. Wiekszosc zachodnich rzadow jest na smyczy bankow, wiec czesto uslyszysz, ze krypto waluta zachwiele ekonomia, doprowadzi do deflacji, wrecz do krachu, zalamania ekonomii. Zreszta zycze z calego serca aby obecny biznes bankowy sie zalamal, wtedy ludzie beda zyli lepiej i beda bogatsi.

POPIERAJ KRYPTO WALUTY, Otworz swoj wlasny portfel w tej walucie 

Ceny pradu w roznych prowincjach Chin

TABLE 19: WHOLESALE POWER TARIFFS FOR THERMAL POWER PLANTS IN CHINA, SEPTEMBER 2012 Region Province Coal-Fired, including flue gas desulfurization: Yuan/kWh Natural Gas-Fired Combined Cycle: Yuan/kWh North China Beijing 0.400 0.573 Tianjin 0.412 NA Hebei North Hebei South 0.424 0.430 NA Shanxi 0.374 NA Shandong 0.445 NA Inner Mongolia Self-Use To Beijing grid 0.311 0.373 - 0.375 NA East China Shanghai 0.477 0.71 (up to 2500 hours) 0.3665 (increment above 2500 hours) Jiangsu 0.455 0.581 Zheijiang 0.482 NA Anhui 0.446 NA Fujian 0.445 NA Central China Hubei 0.478 NA Hunan 0.501 NA Jiangxi 0.485 NA Henan 0.419 0.554 Sichuan 0.449 NA Chongqing 0.444 NA South China Guangdong 0.521 0.533 Guangxi 0.477 NA Yunnan 0.353 NA Guizhou internal use Guizhou To Guangdong 0.373 0.383 NA Hainan 0.490 0.395 Source: NDRC (2011.6), (2011.8), (2011.9), (2011.10); Shanghai Price Bureau (2012); Suzhou Municipal Price Bureau (2012); Xinhuanet (2011.1)

zrodlo:

http://epa.gov/cmop/docs/2012ChinaEnergyMarket.pdf

strona 72

========================

Inner Mongolia is well-known for its ample renewable energy resources. The province leads all others in China in terms of installed wind energy capacity, and is also blessed with vast solar energy resources. The area where the project is expected to be developed receives 1,650-1,700 kWh per square meter, per year solar radiance, Risen Energy said in a statement.

http://cleantechnica.com/2015/04/20/chinas-risen-energy-lands-1-2-gw-solar-power-deal-inner-mongolia/

================================

Tagi: krypto waluty
10:15, bialychinczyk
Link Komentarze (12) »
Tagi