RSS
czwartek, 25 lipca 2013
Doszlo do mnie takie pytanie, co o tym sadze?

W Chinach jest duzo jablek, soczystych, ale niejadalnych. Niedaleko w Jaingmen jest duzy bazar dokad przyjezdzaja ogromne ciezarowki z calych Chin i sprzedaja wszelkie owoce, karton jablek 10 kg, od 25 zl. Ladnie wygladaja, ale pachna chemia – spryskane aby dluzej wytrzymaly.

Wlasnie wrocilem z Polski gdzie mialem nadzieje nasycic sie jablkami – nie udalo sie. Sa jablka, duze, ladne, ale bardzo miekkie, juz niesmaczne, bo zle pzechowywane, a mlodych jeszcze nie ma. W Polsce jablka przechowuje sie w workach, jak ziemniaki, gdy w Chinach w kartonowych pudelkach w specjalnych siatkach albo jak jajka – nie moga sie dotykac.

Jak kiedys dawno czytalem, sukces w sprzedazy owocow tkwi w przechowywaniu – trzeba je przetrzymac w chlodniach tak dlugo, jak ci co musza sprzedadza swoje zapasy szybko (i tanio) po zbiorach i ceny pojda w gory. Chyba nadal to obowiazuje. Czyli nie ma miejsca dla Jozia z Frankiem ktorzy chca szybko do Chin sprzedac 5 wagonow jablek, bo Chinczycy otrzymaja 5 wagonow marmolady dla swin. Ostatnio co tydzien przyjezdza do Lodzi pociag z Chin i wagony pozniej sa wysylane do Chin puste wiec koszt transportu moze byc bardzo niski, ale nadal musza to byc chlodnie i trzeba miec przygotowane chlodnie w Chinach.

To samo dotyczy innej zywnosci, jak szynek, wedlin, itd. Nie mozna jednak liczyc ze sprzeda sie po 50 zl/kg. Jak ktos chce z jakims towarem wejsc na rynek chinski, musi stosowac chinska taktyke – duzo i tanio, czyli male zyski jednostkowe. W ten sposob Chinczycy zalali Swiat swoimi produktami a teraz podnosza jakosc i ceny. Dobry i tani product znajdzie nabywcow.

Kazdy chinski wiekszy szanujacy sie market jak R-T, typu Selgros czy Tesco ma sekcje “international” – w naszej dzelnicy ma na polkach niemiecke “soki” a raczej rozne napoje, np z czarnej jagody, ale cena ich to nie typowa chinska – 12 zl za litowy kartonik, a jakosc wodnista. Na taobao.com, odpowiedniku polskiego allegro, mozna kupic polskie mleko laciate i wypasione oraz soki Fortuny czy Horteksu – mleko sie sprzedaje po 5 zl za litr i sa kupcy, napoje sa za drogie. Czyli ktos je juz importuje. Te produkty nie wymagaja chlodni. Importowanie napoji do Chin nie wydaje mi sie ekonomiczne, gdyz placi sie drogo za transport i za clo, praktycznie za wode. Bardziej oplacalne byloby import koncentratow owocowych i zlecenie lokalnemu producentowi produkcje napojow. Ale ktos za tym musi pochodzic, poszukac, popytac, a Polacy oczekuja wszystkich informacji szybko i za darmo.

Inna sprawa to licencja importowa. Kazdy kontener przed wyslanem do Chin musi byc zatwierdzony przez chinski urzad celny, za tym tez trzeba pochodzic.

Na szczescie nasi pytajacy to nie Jozio z Frankiem, ale Zwiazek Sadownikow (Sochaczew mi sie przypomina), wiec pewnie rozumieja problemy. Moga nadal szukac firm, ktore tym sie juz zajmuja i maja swoje magazyny-chlodnie, ale ceny ktore moga byc im oferowane, moga byc rozczarowywujace. Jak maja wyobraznie i chca wejsc na chinski rynek, musza dzialac dlugofalo. Bez swoich chlodni w Chinach bedzie bardzo trudno sprzedac cokolwiek co sie szybko psuje, a chinkie temperatury to czesto 40 Stopni. Nie znam cen wynajmu magazynow- chlodni, ale w porownaniu z polskimi cenami i cenami pradu, beda duzo nizsze. W centrum Delty Rzeki Perlowej gdzie mieszkamy, wynajecie typowego magazynu to w przeliczeniu 5 zl/m2/miesiac. Znam to z pierwszej reki, bo wlasnie konczymy budowac nastepny magazyn 700 m2 i bedzie do wynajecia, z tego mozna byc zrobic 600 m2 chlodnie wystarczajaca na 15-20 kontenerow. Ale to by sie juz budowalo TYLKO na konkretne zamowienie, same dobre intencje juz nie wystarcza.

sobota, 20 lipca 2013

Chcecie poczytaj jak mozna zobaczyc Chiny?

czytajcie blog

http://www.iloveyourmici.pl/

Filip jest tylko 3 lata po studiach, ale potrafi swoje zycie trzymac w swoich rekach i nie dawac decydowac przypadkom.

Sorry Filip ze mnie nie bylo, kiedys sie poznamy, juz jestem w Chinach

Kto nastepny?

16:09, bialychinczyk
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 lipca 2013

jak na calym swiecie, mydlanymi operami. Maja ich kilka, najczesciej historyczne z przeszlosci. Ale maja tez inne zajecie, obserwowanie jak spada nastepny urzedas, czyli temat bez dna. Ostatno jest glosno o jakism sredniego kalibru.

Facio rozszedl sie z zona i zamieszkal sam, szybko dolaczyla panienka. Mieszkali z klasa; wynajecie mieszkania 9000 miesiecznie, samochod dla panienki najpierw 700000, w nastepnym roku znowu 300000, wystawne przyjecia z filmami na youtube, przez 4 lata wspolnego zycia wydatki przekroczyly 10 milionow - jak chcesz przeliczyc na zlotowki to podziel na dwa. Ale panienka nie przypadla do gustu kolegom pana urzednika i nazywali ja jak to mowia Rosjanie bladz.

Aby ugruntowac swoja pozycje, panienka zaczela naciskac na slub. ona 30, on 47. Jednak pan urzednik mial juz inne plany i zaczal sie wymigiwac. Najpierw ze boss kaze ulozyc swoje rodzinne stosunki. Na to panienka z placzem do bossa. Boss nic nie wiedzac wzial urzednika na dywanik i kazal poukaladac to. Ex na poczatek zgodzila sie na rozwod, ale po rozmowie z rodzina doszla do wniosku ze nalezy pozbyc sie panienki i  kobieca solidarnoscia nalezy dokopac nastepczyni.

Panienka zaczela szalec wyzej i na ktoryms tam poziome ktos zadal pytanie skad biedny urzedniczyna ma tyle pieniedzy na wystawne zycie i pozbawili go stolka. Jednaczescie ichniejsza CBS czy jakas inna policja zajela sie przeszloscia i kariera urzednika.

Jednego mniej. Czesto to sie zdarza z pomoca, ex, kochanki, wspolpracownikow chetnych na stolek, niezadowolonuch klientowm lub zbyt czestych wypadow do kasyna w Macao czy konkurencji. Istnieje juz takze na Internecie silna i liczna grupa wolantariuszy ktorzy sledza poczynania lokalnej wierchuszki. Nowy prezydent Chin takze zapowiada urwanie lba tej hydrze i sprawdza sie skad urzednicy posiadaja srodki na zakup kilku villi czy mieszkan.  Tak sie w Chinach trzyma oszczednosci, nie w banku. Ale to dopiero tylko wierzcholek tej calej gory.

14:20, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 lipca 2013

kolega podlaczyl gas 7 lat temu - no i plakal ze rachunki za wysokie. Mieszkalem tutaj caly may i bylo niekiedy zimno, wiec oszczednie ogrzewalem z 5 dni, ale rachunek przyszedl na 400 zl. Czyli aby wziac prysznic czy wykapac dzecko, musze placic z 10 zl, jak u Golebowskiego. To juz przebralo miarke, wiec ta sama firma co podlaczala, odlaczylo wszystko i przygotowala zbiornik do zabrania. 

Ci wspaniali rycerze bisnesu z Gaspolu jednak tak szybko nie chca sie pozegnac. Wg ich wlasnych przepisow, umow, itd, itp, ktorych nigdy nie widzalem i nie moglem podpisac gdyz nie bylo mnie w Polsce w 2009 roku, a zbiornik stal na naszej posesji juz kilka lat wczesniej, nalezy im sie teraz 1100 zl wraz dostawa zbiornika gdzies tam, pewnie na Mars. Wszystko jest jednak juz odlaczone, zdjecia ponizej.

Odlaczenie zbiornika zajelo firmie specjalistyczniej 15 minut, dla Gaspola to jest process zlozony i potrzebuje na to conajmniej miesiac. Takze jakies ksiazki rewizji, czy to moj zbiornik ze mam prowadzic jego dokumentacje?. Wydaje mi sie, ze jest to polityka aby wyrwac jak najwiecej.

Te ich przepisy, to tez sa typu paragraf 22, bez zadnej mocy prawnej, zawsze w jedna strone, aby zastraszyc. Kazalem im zabrac zbiornik jak najszybciej, bo zaczne wysylac rachunki za zajmowanie miejsca. A jak przysla rachunek jak strasza, trzeba bedzie poszukac adwokata ktory specjalizuje sie w takich sprawach, opisac ich w Twiterze, FB, w gazetach, gdzie sie tylko da, "pomoze" im to w biznesie, ale wolalbym sie nie szarpac.

Jakie rady?

Znalazlem, ze inny maja takie same problemy, moze polaczymy sily. 

http://forum.muratordom.pl/archive/index.php/t-165655.html?s=45fb6d120f180eb31efa2c34ec2959fa 

http://www.uokik.gov.pl

 

 

17:28, bialychinczyk
Link Komentarze (7) »
Tagi