RSS
wtorek, 29 lipca 2014

Chinska prasa opublikowala pierwsza liste "bogatych" urzednikow - nie ma tam milionerow, tylko miliarderzy, czyli na zlotowki kazdy jest wart minimum 500 milionow zlotych. 

Przytaczam link i tlumaczenie googlowskie z malymi poprawkami, dacie sobie rade

http://card.weibo.com/article/h5/s?from=timeline&isappinstalled=0#cid=1001603736372987995482&vid=&extparam=&from=message&isappinstalled=0&from=timeline&isappinstalled

Pierwsza partia chińskich urzędników, zbyt przerażające własność 26 lipca 2014 00:03:21 
1 Yang Guang-Liang, zastępca burmistrza Maoming: 14 zestawy nieruchomości, gotówka 1200000000; 
2 Chuxiong gubernator Yang Hongwei: 23 zestawy nieruchomości, gotówka 1700000000; 
3 Mai Xu Yong, wice burmistrz Hangzhou: Właściciel 25 zestawów, gotówka 1400000000; 
4 Pu Powiat Shanxi Sekretarza Węgiel HaoPengJun: 35 zestawy nieruchomości, gotówka 3000000000; 
5 Shandong Vice Gubernator Huang Sheng: 46 zestawy nieruchomości, gotówka 9000000000 dolarów; 
6 prowincja Zhejiang Żywności i Leków Wong Meng: Właściciel 84 zestawów, gotówka 2000000000; 
7 Fengcheng City, prowincja Liaoning, sekretarz partii Wang Guoqiang: Juankuan 200 milionów juanów wylot; 
8 Nagi urzędnik, były dyrektor miejska: osady morskie 2,8 mld; 
9 Zhang Jingli były zastępca dyrektora Państwowej Food and Drug Administration: łapówki ponad 117 milionów yuanów nielegalnych zysków w wysokości 16 mln juanów;
10, były zastępca burmistrza Yibin miasta Chenguang Li: Tylko na wzbogacenie ponad 2000 juanów, w ciągu dwóch lat; 
11 Shantou były sekretarz Li Jianzhong drogowe: ponad 20 mln juanów kochanką wychowania dzieci; 
12 Liu Zhijun sprawa została aresztowana ponad 15 urzędników na poziomie biura, z udziałem 200 mld; 
13 były przewodniczący Komisji Shang Fulin: Ponad dziesięć milionów rezydencji, gotówka 13700000000; 
14 zajęte ponad 10 milionów juanów w gotówce, a co najmniej dziewięć ogromne kawałki licencji nieruchomości w Ministerstwie Kolei, Pekin propagandy sekretarza 陈宜涵 domu, a następnie wyciągnąć męża, zastępca dyrektora Departamentu Transportu pojazdów Liurui Yang.

Chińscy urzędnicy w końcu zaczęli Powyżej wstępne ogłoszenie ukaże się później 
Rdzeń Wskazówka: Czerwiec 25, Shantou City, Guangdong poinformował handlowych przypadki przekupstwa udziałem Li Jianzhong, była dyrektor Shantou Miasto Dróg i innych dziesiątki kadr. Dochodzenie Li Jianzhong malwersacji, przyjmując własność firmy, czerwone prezenty, na ogólną kwotę prawie 20 mln juanów; pielęgnowaniu płodności małżeńskiej nie jest więcej niż kochanka. Obecnie Jianzhong zostało przeniesione do prokuratury o przeprowadzenie dochodzenia. 
Wystarczy być mocniejszy centralny zatrzymany i przesłuchiwany zastępca gubernatora
Dotychczasowy zastępca gubernatora prowincji Shandong, Huang Sheng "żółty trzysta milionów," 90 miliardów dolarów, lub 56000000000? Luksusowa 46? Mistrzyni z 46 osób? CCDI zostały uznane za niemoralne. Super multi-room arch. uszkodzony, pieniądze, a coraz więcej kobiet i więcej ponownego przetargu serca Chińczyków, po raz kolejny niech komisja była w szoku! 
Cyfrowy szoku ci? Chińczycy są wrażliwe na liczbę zero to? 
Sprawa Liu Zhijun został aresztowany ponad 15 urzędników na poziomie biura, z udziałem 200 mld. Równoznaczne z rocznym dochodem 50000 całkowitego rocznego dochodu 400 milionów ludzi, może chcieć zbudować 1340000 szkoły podstawowej; tyle 8000000 ubogich studentów mieszkających jednego roku; pozwala 3.570 osób rocznie ubezpieczenie wynagrodzenie dla bezrobotnych, może obsługiwać 85 mln w bezpłatna szkoła podstawowa na okres jednego roku. Spójrz na tych biednych dzieci, nawet jeść obiad, a nasz gniew do dodania!

12:19, bialychinczyk
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 28 lipca 2014

Po zdarciu pudelka, zrobieniu porzadkow w lodowce, tort sie zmiescil na polce.

Dzieci byla gromada - pokapaly sie, pozarly i poszly ogladnac film. Byl jeszce inny maly tort, zjadly, duzy weselny stoi smutny. Mamy tylko gadaja, jak to dobrze ze nie znam chinskiego, nie musze tego sluchac. Przywiozlem nauczyciela angielskiego, Australijczyka, jemu tylko dotrzymywalem towarzystwa. Tortu jednak nie chcial.

Autralijczyk przyniosl butelke brandy, a mial przyniesc dobre wino, byl niedawno w Australii. Juz mu mowie ze Australia nie ma dobrych win, bo to co na polkach w Chinach to przemyslowka, originalnie 1 euro za butelke, w Chinach to juz setki. Najpierw pil moja whisky, pozniej swoja St Agnes Brandy Classic *** Pot Still. Wypilismy po mieszancu z cola, a jak juz opuszczal dom, chcial zabrac reszte, nie dalem. Juz nalezy do domu i jak chce wypic, niech przyjdzie, a ze nie pije sam zrobie mu kreske na butelce ile zostalo. Alez ludzie. Mialem kiedys takiego Amerykanina ktory odwiedzal mnie w jakims tam kraju, przyniosl butelke, ale jak szedl do hotelu (w domu nie mogl, bo male dzieci a on sprowadzal panienki), to zabieral resztki co zostalo w butelce. Skapy tez, ale tamten mial forse, zbieral 50-dolarowki w pudelku od butow, mial juz tam z 100 000.

Australijska brandy to taka sobie, kosztuje ze 100 zlotych butelka, wypil u mnie duzo wiecej innych, znalazlem ja na liscie

http://www.wine-searcher.com/find/st+agnes+brandy/1/australia

Zmrok zapadl, tort stoi, coraz bardzej smutny. Zadnej duzej twarzy nie ma aby nim rzucic, zreszta szkoda. Co robic, wyrzucac szkoda. 

Zaswiecilo. Podzielimy, czesc damy ludziom przy bramkach, reszte zawieziemy tesciowi, niech pasie swoich klientow, zreszta podkradlismy mu troche trunkow. Ci na bramkach maja utrapienie ze mna, bo nigdy nie mam karty i trabie aby mi otworzyli brame, im sie tez cos nalezy. Takze w bramce w szkole - nie nosze karty i przeskakuje bramki a dzeci przerzucam, juz im sie nie podoba, bo musza sie tlumaczyc w naczalstwie, wszedzie kamery a jak Chinczycy zobacza, skopiuja i juz oni straca prace.

....

jednak australijaka brandy jest do dd..., zgage mialem, oddam mu ta butelke, ani ta ani jakakolwiek inna nie ma dla mnie zadnej wartosci, zrobilem to tylko dla jego duszy, pamietacie pewnie "kto daje i odbiera to sie w piekle poniewiera". Bidny ten Australijczyk, ale z wlasnego wyboru, nic mu sie nie chce robic, jego wybor.

03:51, bialychinczyk
Link Komentarze (6) »
niedziela, 27 lipca 2014

Po nocy kawalerskiej Pan Mlody wygladal jak siedem nieszcześć. Niestety, nie bylo polskich frykasow na to czyli pol wiadra kwasnygo mlika, trzeba stosowac lokalne metody. Czyli leb pod wode, dac troche powietrza i znowu pod wode. Nie byl to najgorszy przypadek ze trzeba by bylo wsadzac glowe w kibel i splukiwac wode, jakos dalo sie odratowac Pana Mlodego bez tego.

Chinskim zwyczajem trzeba teraz Panne Mloda wyrwac rodzinie i druzkom, a tam zasieki, pewnie granaty pochowane w krzakach takze i miny na sciezkach. Obwarowani plotami, bramami, ale straznicy po znajomosci wpuscili nas - jakas tam byla wymiana uslug, nie wiem, ale dojechalismy pod wrota. To jest nasza limuzyna i obstawa w kilka samochodow, ale wrota zaryglowane. Niestety, Pan Mlody i Best Men musieli zgiac karki, jeść gorzej niz z reki, bo z podlogi, na kolana, byc na spytkach aby dosiaść. Sam sie nie pisalem na to, czekam tylko jak bedzie branie Branek, wybiore z 3 sztuki. Poogladalem sobie bajki z synek w telewizji, niech tam mlodzi walcza. Jak wywalili drzwi to poszedlem po swoje branki, a tutaj klops, wszystkie zajete, ZENATE, o wriornosci, przyjdzie sie upic z rozpaczy. 

Jednak wywiezlismy Panne Mloda z jej dziewiczego bunkra. 

Mloda Para z rodzicami witala gosci i kolekcjonowala czerwone koperty. Wedlug zwyczajow rodzina Panny Mlodej nie daje kopert a dodatkowo Pan Mlody musial "wykupic" przyszla od tesciow a ceny ida w tysiace, w setki tysiecy - sam bede wolal setki milionow za swoje. Ale nie narzekal bo twierdzil ze w Polsce taka impreza kosztowala by duzo wiecej. Bal sie tylko ze alkoholu moze nie wystarczyc wiec abym poratowal rodaka. Podwedzilismy wiec od tescia krzynke piwa i kilka butelek brandy, na wszelki wypadek.

Zabral Pan Mlody swoja zdobycz na swieza trawe, pod jemiole, bedzie sypanie ryzu i rzucanie wiankiem. Druchien bylo 6, panowie druzbowie byli lapani z ulicy, cos sie mlody chinski narod nie garnie w te okowy. Mialo to trwac godzinki, ale taki upal ze wszyscy uciekli do jadlozarni, tam bylo zimniej.

Zarcia co niemiara, donosili polmiski co chwila jakis inny, biala ryba byla bardzo smaczna. Na takich przyjeciach ryzu juz nie daja, ale makaron z krewetkami olbrzymami byl. Tylko nasz stol byl jakis trefny, bo ci co rozlewali wino z karafek, jakos nas nie widzeli. Czyzby prawa natury? Jakos czuli ze jak tylko jakis sie pokaze to go przywiazamy do stolu bo najbardziej trunkowe towarzystwo. Albo sie bali naszych trzech malych szkodnikow bo szklanki ladowaly na ziemi. A moze sie przestraszyli grubej chinki o twarzy idiotki zony ciapowatego Anglika? Natura nie klamie, wystarczylo ze powie kilka slow i juz wiadomo ze to prawda. Musialem poratowac towarzystwo i wyciagnac swoje zapasy z bagaznika. Pierwsza butelka brandy szybko skapitulowala i pokazala dno, nastepna juz troche oparla sie czasowi, inne czekaly w limo, obylo sie bez tragedii zemrzenia z pragnienia. 

Polonez tez byl. Chinka wydana za Polaka, bywalczyni polskich salonow zostala wodzirejem i mimo krzywych nog Chinczykow i nierozpoznawianiu prawo-lewo  bractwo potanczylo. Chinczycy wola lazic od stolu do stolu z kieliszkiem i wolaniu wszedzie i do kazdego GAMBEJ, czylo do dna. 

Nie udalo mi sie zlapac wianku, ale nie wychodzilem z pustymi rekami. Bylo oczywiscie krojenie duzego wielopietrowego drewnianego tortu do zdjecia, ale normalnego nikt juz nie chcial jesc, zapchalo sie towarzystwo. Dostalo sie mnie, bo dzisiaj jest urodzinowe przyjecie jednej corki, bedzie duzo dzieci z okolicy. Nie ma znaczenia ze jest "STO LAT MLODEJ PARZE", dobierze sie jej kawalera, kilku sie kreci w okolicy. Jeden sie chwali ze tata ma fabryke szycia parasoli i maja 3 domy - jak bedzie mial 3 fabryki kazda warta 100 milionow moze sie zglosic, teraz to tylko do kastracji - chyba sam zrozumie co to za ziec kastrata, eunuch. Zrobimy zdjecia z imprezy, beda, beda.

Tagi: Chiny slub
08:44, bialychinczyk
Link Komentarze (10) »
piątek, 25 lipca 2014

Oczywiscie to nie sa zadne glebokie rozwazania ani habilitacja, po prostu moje personalne opinie opisane w ciagu godziny. Doktoraty na ten temat niech robia inni.

Mieszkam w Chinach juz ponad 13 lat, niekiedy byly kilkumiesieczne przerwy. Jest to moj wybor - innym wyjsciem miala byc Kalifornia, przegrala. Polska takze byla brana pod uwage, ale ta polska plucha i niestety ludzie - zawisc, zazdrosc, pijanstwo, rozboje - takze odpadla. 

Praw, przepisow, zakazow, biurokracji Chiny pewnie maja wiecej niz inne kraje. Chinczyk ma je przestrzegac i jest nauczony od tysiecy lat ze ma tak robic, bez dyskusji i wiekszosc tak robi, ale nie wszyscy. Mam niekiedy problemy ze swoja Chinka, ze wedlug niej cos jest niemozliwe ale sam nadal bede szukal innego rozwiazania. Przyklad? - sprowadzenie samochodu do Chin - trzeba tylko znalezc wyjatki w przepisach, Chinczyk tak nie mysli. 

"Czerwony" rzad chinski dal prawo ludziom aby sie bogacili. Nie tylko waskiej najbogatszej grupie, ale wszystkim i po 20+ latach od zmian Deng Xiaoping w Chinach urosla liczna klasa srednia i nadal rosnie. W USA srednia klasa staje sie coraz biedniejsza, w Europie takze. Na poczatku pozwolono ludziom po prostu sprzedawac swoje warzywa z ogrodka w Shenzhen, a nie jak w Polsce zaczeto od stworzenia 100 000 miejsc pracy dla nowych urzednikow ktorzy to beda kontrolowac. Rozwinelo sie to lawinowo, nadal trwa, nadal produkuje sie duzo rzeczy po szopach, w nocy, w domu, bez pozwolen, bez buchalterow, ksiegowych, bez licencji, certifikatow. Jesli ktos chce cos kupic, Chinczyk to wyprodukuje. Moje miasto specjalizuje sie w produkcji parasoli i przenosnych namiotow i w 2008 po trzesieniu ziemi w prowincji Sichuan, w ciagu kilku dni wyprodukowano extra 200 000 namiotow, ale kobiety szyly dzien i noc, w kazdym zakatku miasta i okolicznych wsi.

Mozna powiedzic "szara strefa" ale kto o to dba. Placi sie gotowka, ludzie nie sa glodni, nie placi sie podatkow. Zreszta co to sa podatki? Zabieranie tym co pracuja i dawanie tym ktorzy nie chca pracowac, czy nie lepiej pozwolic ludziom parcowac wedlug wlasnych mozliwosci i checi? Powiedzalbym ze 30% chinskiej gospodarki to dalej szara strefa, ona napedza ekonomie takze, nie tepi sie jej jak w Polsce. Jak Mr Li otworzy swoj namiot z fasolka lub z tytoniem i ??? z polka wodka, jak bedzie sie rozwijal, zalozy swoj sklep i fabryke papierosow Mr Li Smoke Company, oczywiscie ze zarejestruje swoj business, zacznie placic swoj haracz, ale juz bedzie mial z czego. 

Trzeba tylko chciec i robic to. A nie jak zapytanie z Polski czy mozna w Chinach wyprodukowac jego wynalazek, ale juz czlek sie boi ze jak wyprodukuje i wysle do Polski to somalijscy piraci moga mu to ukrac. 

Inna sprawa, bezpieczenstwo. W Chinach nie boje sie w nocy wejsc nawet w najbardziej ciemny zaulek, a w Polsce? Oczywiscie w duzych miastach kieszonkowcow jest od cholery, ale w moim polmilionowym prawie nigdy nie widze policjantow, i tak dzien za dniem. W Los Angeles zostawilem na chwile dziewczynki z bagazami i sam poszedlem kupic bilety to jak wrocilem po kilku minutach juz dwoch policjantow czekalo i grozilo mi wiezieniem ze zostawilem dzieci bez opieki - zabieraja do zastepczej rodziny bardzo szybko.

Dzieci wlasnie poszly same do parku ogladnac film - niestety, byl kung-fu z Hong Kongu, jak do przewidzenia zolty byl lepszy od bialego. A dziewczynki w sklepie poczestowaly mnie jogurtem.

16:28, bialychinczyk
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 lipca 2014

Pobudowali wokol, i to tylko jeden developer, w innych czesciach miasta buduja inny. Jest teraz razem kilkanascie tysiecy podobnych domow - troche mieszkan tez, wlasnie koncza ostatnie 3 18-pietrowe bloki. Sprzedane dawno na pniu i to po 8000 rmb za m2, jak w Kantonie troche dalej od centrum ceny sa juz ponizej 10000 - znajomy mowil. Blizej glownej drogi i supermarketu, zbudowane 10 lat temu domki sa zamieszkane tak w 90%, jedna bramka dalej (kazda sekcja domkow ma swoich straznikow), juz jest 25% pustych, a te zbudowane 3-5 lat temu to w 80% stoja pustu. Dawno sprzedane, ale nikt tam nie mieszka, zaparkowany kapital bo banki placa malo, okolo 2%. Dotychczas ceny rosly okolo 20% rocznie, ale sie skonczylo, teraz powolutku obnizaja sie. Nasz developer juz nie buduje, nie ma miejsca, wyniosl sie w inne grody. Szukalismy rok temu domu to pokazano nam co jeszcze maja, resztki. Mialo byc super-duper bo dom niewykonczony 500 m2 za tylko 3 miliony. Zobaczylismy i nie chcemy. Z ulicy wyglada jak mala chatka, jak mieszkanie, od razu przy drodze a  caly dom ciagnie sie 3-4 pietra w dol na skarpie. Typowe gniazdo dla szczurow, 15 malych pokoiczkow na 3 pokolenia, nie ma zadnego duzego z wysokim sufitem, a po tej cenie i wielkosci mozna bylo sie tego spodziewac. Z przodu ziemi nic, tylko na doniczki, z tylu wielka skarpa w dol, trzeba by zjezdzac i wspinac na linie aby posiasc i obsikac katy swojej dzialki. Mozna by postawic mur i doprowadzic do poziomu, ale widokow zza miedzy nikt nie zabierze. Najpierw wysokie dwa ploty zakonczone drutem kolczastym (w nocy ganiaja tam wsciekle psy) a dalej to juz wspaniale widoki - kazde twoje pietro okno w okno jest na poziomie nastepnego oddzialu jakiejs tam fabryki, mozesz krasc im ich technologie, dzien i w nocy, ruch jest zawsze. Pracownicy beda takze mogli bic Ci brawa jak dobrze sie wykazesz w lozku. Niestety, ich komentarzy nie uslyszysz, bo za fabryka jest glowna droga Nr 325 Kanton-Heshan-Kaiping i widoczna z okien bramka-zjazd na autostrade czyli pisk opon hamujacych TIR-ow i bruu-bruuu rozpedzajacych sie  aut i to wszystko tylko za marne 3 miliony. Takie chinskie zycie - masz miec dzieci ile i kiedy jak ktos tam gdzies zadecyduje, mieszkac tak samo, zyc jak wszyscy inni Chinczycy pod sznurek, maszerowac tez cie naucza i to juz od przedszkola. Dobrze ze juz nie kaza ubierac sie tak samo w zielone mundurki. Szukalem ziemi aby wybudowac cos innego, dla siebie - niczewo, odstaje od innych, nie lzia. 10 lat temu to mieli 3-4 modele, budowali prawo-lewo, lewo-prawo i rozne wykonczenie wiec wygladalo to jakos. Ostatnio tylko jeden model, prawo-lewo i tak leci kilometrami. Po kilku glebszych pewnie bym trafial czesciej do sasiadki 2-3 ulice dalej lub blizej. 

Ceny domow stanely, raczej maleja wiec pokazalo sie mnostwo agentow ktorzy tez chca z tego cos tam urwac. Na 150 metrach ulicy do nas jest ich 4-rech. Dotychczas nie bylo rynku wynajmu, ale juz sie zaczyna. Zreszta co to za bizness - chata kosztuje 3-4 miliony a wynajmuje sie takie za 3-6 tysiecy miesiecznie, czyli zwrot kapitalu po conajmniej 50 latach, juz lepiej trzymac forse w zlocie czy wybudowac nastepna fabryke, trzeba tez sprzedac.

Chinscy posrednicy to troche szemrane towarzystwo, cos jak sprzedawcy uzywanych samochodow. Najpierw mowia jedna cene, po chwili juz wlascieciel chce 100 000 wiecej, albo nie chce sprzedac bo chce wynajac czy odwrotnie, ale jak zaplacisz wiecej to pomysli. Takze slyszalem ze sami dorzucaja swoje 100000 czy 200000 oprocz swoich prowizji chyba 2 %. Wynajmowalem sklep na piekarnie, poznalem troche ich numerkow, w koncu raz zazadalem forse spowrotem, za duzo cwaniactwa. Najczesciej sa to mlodzi chlopcy, ucza sie fachu. Jak chca aby podpisac kontrakt wynajmu z ich agencja a nie z wlascicielem, to juz wiadomo, ze jest tam dobra miesieczna dzialka dla posrednika.

to ostatnie zdjecie to juz inny developer, "miastowy"

05:05, bialychinczyk
Link Komentarze (14) »
środa, 23 lipca 2014

Czyli 2 Yuan sklep, pewnie istnieja w kazdym chinskim miescie takze. W USA jak bylem ostatnio 6 miesiecy temu, byl to jedyny segment biznesu ktory nadal sie rozwijal, powstawaly te sklepy 99 centow albo 1 Dolar Store gosc gesto. Mozna tam bylo kupic np polskie male powidla, krakersy, a niektore sklepy to ogrom. Tam mozna bylo dostac slowackie soki jablkowe, litrowy kartonik, 2-3 puszki sokow guawy z Meksyku, komplet zapasowych guzikow, ozdobki na choinke, wszystko za dolara, wybor ogromny. Spoleczenstwo i gross ludzi biednieje wiec oszczednosc zaczyna byc modna. Ale wrocmy do Chin.

Nasz sklepik nie jest duzy, zapchany pod sufit, waskie przejscia, ale zawsze ma ruch. Przeciez duzo rzeczy w domu jest potrzebne co czesto po jednorazowym uzyciu wyrzuca sie, czy chociazby szklanki - tluka sie. Male opakowania proszkow, podwiazki, durnostojki, wszelkie duperele, skarbiec dziewczynek, moj tesciu tez sie tam zaopatruje w niektore rzeczy. W Polsce to sie nazywa 5 Zlotych Sklep, za drogo, powinno byc 2-3 zlotych, wtedy mieliby ruch. Jest w Chinach cala prowincja ktora specjalizuje sie w produkcji takich asortymentow, jak chcesz kupowac zapytajcie Adama z Raportu, on tam byl.

Sklepik jest w centrum naszego miasteczka, ruch ogromny, jest niekiedy na czym oko zawiesic. "Specjalisty juz sa z nas" wiec zrobie nastepnym razem kolekcje panienek z karaoke a i dzewice takze przebiegna, trzeba je uwiecznic.

Jestem przekonany ze gospodynie domowe, zlote raczki, dzieciarnia, prawie wszyscy znajda tutaj cos dla siebie. 

Za wszystko na powyzszym zdjeciu wydalismy 20 RMB, okolo 10 zl

 

05:16, bialychinczyk
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 21 lipca 2014

Tesciu ma ten swoj sklepik. Pracy duzo, ludzi przychodzi sporo bo kilka fabryk wokół, zarobki jakies tam ma. Dojrzał go takze lokalny "businessmen" i wstawił przed sklepik pudło z papierosami za 1yuan - trzeba je tylko złapac. Widze tam tłok niekiedy, juz wlasciciel wsypał wiecej papierosów. Tesciu ma za to pudło 500 RMB miesiecznie, dlaczego nie, pecunio non olet.

od czasu tam zajezdzam i juz w srodku stoi druga maszynka, ta tylko na pieniadze i juz graja na zetony, nie na jedno-rmb. Stała w głównym pomieszczeniu, ale juz wyniesiono ja dalej i niekiedy jest calkowicie zaslonieta kartonami. Okazuje sie ze tesciu dostaje telefon od wlasciciela aby ja schował bo bedzie kontrola - niedługo przychodza policjanci rozgladnac sie - facio ma wtyke. Ta maszyna ma duzo wiecej chetnych - tesciu dostaje takze 500 RMB za postawienie plus okolo 5% utargu - co 2-3 dni wlasciciel wybiera z niej z 700 RMB. Musze kupic taka maszyne tesciowy, za malo wlasciciel placi za nia. Jak policja znajdzie to tylko skonfiskuje, duzego ryzyka nie ma. Ale moja Chinka twierdzi ze bardzo szybko policja ja skonfiskuje a zeby placic policji pod stolem, jedna maszyna nie wystarczy, trzeba miec ich kilka. I tak sie tworza chinskie fortuny.

15:08, bialychinczyk
Link Komentarze (8) »
sobota, 19 lipca 2014

Pewien Amerykanin kupil na pchlim targu stare lustro czy komode z lustrem. Chcial ja naprawic i musial wymienic lustro. Za lustrem byl originalny Declaration of Independence z 1776 roku, najwazniejszy dokument Yankesow. W tym czasie dokument ten byl wyceniany na 100 milionow USD.

Nie mam takiego szczescia, chociaz zawsze pamietam o tym. Za moimi lustrami byly tylko gazety, ale w ten sposob wiem jak stare sa moje starocie. Jedna gazeta byla z 16 roku po zakonczeniu Qing Dynasty, czyli 1911+16=1927, druga z 13 roku czyli z z 1924 roku, mam wiec meble 90-letnie, nie jest tak zle. Oczywiscie, te gazety moga tez miec jakas wartosc - dla kolekcjonerow czy dla muzeum miasta, skad pochodza -  trzeba by poczytac.

16:07, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »

Zawierucha wokol samolotu na Ukrainie, i po cichu tylko miedzy linijkami, z boku, mala wzmianka, ale bedzie to mialo ogromne znaczenie na przyszlosc Swiata. BRICKS, czyli Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA podpisaly  w brazylijskiej Fortalezie porozumienia w sprawie utworzenia wspólnego banku rozwoju i funduszu rezerwowego. Na razie nie duzo, bo tylko 100 mld dolarow. Co to jest w porownaniu z 50 mld dolaraw Rodszyldow ichniejszego funduszu stabilizujacego - a moze nawet tego jest juz duzo wiecej, przeciez drukuja dolary ile chca. Takze, kwota jest podana jeszcze w dolarach, ale na jak dlugo? Szybko stworza jakas walute miedzynarodowa i w niej beda sie rozliczac. Moj glos to ta waluta powinna nazywac sie TIGER - zwierze istniejace w w kazdym z tych krajow.

http://get.wp.tv/?f=2884481.1405683524412.l.mp4&rnd=4

http://finanse.wp.pl/kat,1033737,title,Blok-BRICS-tworzy-wspolny-bank-rozwoju,wid,16757004,wiadomosc.html

Nastepny krok to dolaczyc kraje  paktu UNASUR, m.in. Argentyny, Boliwii, Brazylii, Chile, Ekwadoru, Kolumbii, Peru i Wenezueli.

Siedziba banku bedzie Shanghai, czyli przyszla stolica finansowa swiata. 

Aj way, dolar sie zatrzesie.

04:52, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 lipca 2014

Stracilem serce do Heshan, juz chcialbym sie stad wyniesc. Wiec nie wchodze juz nawet na ogrodek, a tam walka ziel i chwastow. Jakis duzy zielony, wlochaty waz wlazil pod nogi, wiec go sadzalem na drzewo. Okazuje sie ze to ziele lubi to i juz z drzewa wisi cos duzego zielonego. Chinczycy tna to na krazki i sprzedaja na rynku - dodaja do zupy czy jedza gotowane. Wiec poogladalem co tam jest - bedzie wiecej tych wiszakow, bo sa dwa zolte kwiatki z tego, ale nic na ziemi. Przy okazji znalazlem dojrzewajaca papryke i baklazany, kiedys pewnie tesciowa posadzila. 

Gorzej by tylko bylo jakby mnie zamkneli w Warszafce, na 7-mym pietrze powiedzmy w Wilanowie - szybko pewnie staralbym sie wyjsc przez okno aby sprawdzic czy umiem juz latac. Musze jednak tutaj jeszcze  byc, w koncu trzeba miec za co zyc.

02:40, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Tagi