RSS
czwartek, 25 sierpnia 2011

Jakies pol roku temu chcialem exportowac do Polski i do USA moduly LED. Znalazlem na linii takie ktore chcialem, cena byla do zakceptowania, wiec zamowilem probke za 1000 RMB, okolo 450 zl. Po jakims czasie dotarla przesylka, zapakowana w jakis smelc, ale w srodku ladne duze opakowania. Otworzylem jedno. Jest, co zamowione, ale jakies brudne, jakby odrzut produkcyjny, nawet za cene mojego kupna nie bedzie mozna sprzedac. Otworzylem nastepne, takie samo. Zadzwonilem, ze zwracam, maja mi przyslac odpowiednie. Oczywiscie strasznie obrazeni, ich produkt to najlepszy na swiecie. Wyslalem, cisza, dzwonie - zwroca za kilka dni, w koncu dodarla nastepna paczka. Ale w srodku sa te same i to duzo mniej, gdyz tych najgorszych juz nie przyslali, ani nie wymienili na lepsze. Ta firma byla okolo 50 km od nas, chce sie umowic i pojechac sam. Oczywiscie, nigdy nie maja czasu. Trzeba bylo na nich machnac reka, i tak nic nie zamowie od nich, strata 1000 RMB, a te LED leza gdzies w fabryce, wrzuce do kontenera jak bedziemy wysylali do Polski.

Mamy teraz podobny problem. Czekam jak na szpilkach na probke materialu, ktore musze jak najszybciej wyslac expresen do testu. Juz tydzien, nie ma, zawsze wyslane wczoraj. Czy sadza ze kupie cos od nich? Jacys dziwni, najpierw niesolidni albo chca oszukac a pozniej jakby nigdy nic, chca abym nadal z nimi handlowal.

Moj syn z Kalifornii chcial zamowic jakies urzadzenie. Znalazl na Internecie, ale prosil abym mu pomogl z przesylka, tj niech ta firma wysle na nasz chinski adres, a my wrzucimy do kontenera ktory bedzie wyslany do USA. Facio ma urzadzenie w magazynie i naciskal abysmy wyslali pieniadze jak najszybciej. Ale jak dostal pieniadze, to juz przestal sie odzywac. Okazuje sie ze jakis handlarz, teraz nie moze znalezc jego. Musielismy dzwonic do jego lokalnej policji aby zmusic do oddania pieniedzy. Bylo to kilka tysiecy RMB i gdyby kupno bylo z USA czy z Polski, juz by przepadlo.

Oczywiscie, sa tez uczciwi. Przy wiekszych zakupach trzeba jednak samemu pojechac albo brac agenta, ktory najczesciej kaze sobie dosc dobrze zaplacic a takze wycisnie jeszcze od sprzedajacego z 3% wartosci jako prowizja, ale nie ma innego wyjscia. Podobne problemy z klientami - Mam juz wiec dosc tego malpiego export-biznesu, nie ma sensu sie szarpac za grosze. Juz polski sklepik zamknelismy, amerykanski takze dziala juz bez ludzi i duzo mniejszy magazyn, mniejsze koszta takze. Trzeba szukac cos lepszego, latwiejszego. Nastawiamy sie wiec na lokalna masowke, mamy juz produkt - niech 20-tu przyniesie mi kazdy 1000 RMB zysku dziennie, mozna z tego bedzie juz zyc. Trzeba jeszcze popracowac z 2 lata aby to ustawic.

08:16, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 sierpnia 2011

Nie ma znaczenia, czy to chlop polski, ruski czy chinski, wszyscy maja podobna mentalnosc.

Pojechalismy troche odpoczac na chinska prowincje. Czytalem ze jest jeszcze w Chinach miejsce nie zbrukane cywilizacja, czyste, swieze, gdzie ludzie zyja ponad sto lat. Jest to Dolina Bamy w prowincji Guangxi na granicy z Wietnamen, mozna o niej poczytac takze po polsku.

http://www.osrodekterapiinaturalnej.pl/index.php5?show=artykul&idKat=2&idArt=74&lang=_pl

Moze sie nam uda znalezc kawalek dzikiej ziemi gdzie bedzie mozna zakotwiczyc sie na kilka miesiecy czy lat?? Starzejemy sie, nasi przyjaciele takze, mogliby nas tam odwiedzac i podreperowac swoje zdrowko.

Cala chinska ziemie na wsiach nalezy do rzadu, chlopy uzywaja ja na 50-70 lat, po tym okresie jest prawie automatycznie przedluzana na nastepne 50-70 lat.  Czyli tam trzeba szukac.

Przecietne chinskie poletko nalezace do jednej rodziny to kilka-kilkanascie mu (666 m2) do uprawy ryzu i 100-200 m2 na budowe domu. I wlasnie we wsi w ktorej mieszkalismy znalezlismy takiego, ktory mial dzialke na ktorej kiedys stal dom, czyli mozna ja zabudowac. Wies ta jest najbardziej popularna w okolicy, gdyz mieszka tam 7 100+latkow, od 103 do 113 lat, wszystkich mieszkancow jest okolo 500.

Synek takiej jednej 103 letniej staruszki, sam 72-latek, ale jeszcze bystry, mnozyl dosc szybko, jeszcze pamietal tabliczke mnozenia,  zaoferowal nam swoja dzialke 12x14 m na 30-letnie kupno za 90000 yuanow. Nie jest to tanio, ale zgodzilismy sie, niech przygotuje wszelkie papiery. Nieduza powierzchnia, ale w tej wsi stawiaja na podobnych dzialkach 7-pietrowe hotele, gdyz turystow jest coraz wiecej. Wolalbym sam dalej od tlumow, ale Kacy nalegala, ze to jest bardzo dobre miejsce.  

W nastepnym dniu cena juz byla 300 000 tysiecy, bo ktos tam w poblizu sprzedal troche wieksza za 395 000. To, ze ta druga dzialka byla calkowicie przy drodze gdzie chodza turysci, gdy nasza dzialka byla z tylu i miala tylko dostep waska drozka, nie mialo dla niego znaczenia. Niezaakceptowalismy, ale  zgodzilismy sie na 120 000. Przy okazji dowiedzielismy sie ze jego dzialka ma powierzchnie tylko 10.5 x 14 m do zabudowy, ale ma male poletko z 10 m2 z tylu do uprawy kukurydzy, tam nic nie mozna budowac.

W nastepnym dniu nowa cena byla juz 180 000 tysiecy yuanow i dostep do tego poletka z tylu, albo 120 tysiecy i dwa pietra nowowybudowanego domu, za ktore w okolicy zadaja po 250000 RMB.

Kacy by sie zgodzila, ale wytlumaczylem jej ze kazde nastepne zaakceptowanie ceny bedzie okazja dla tego chlopa aby zadac wiecej i tak bedzie w nieskonczonosc. Zreszta pozniej dowiedzelismy sie w "powiecie", ze zaden hotel w tamtej wsi nie ma licencji, ze chlopi buduja bez zadnych pozwolen i nie maja licencji na prowadzenie hoteli, ze kiedys wszystko zostanie zburzone i doprowadzone do stanu jak bylo kilkanascie lat wczesniej, bedzie zrobiony lokalny skansen.

W agencjach nieruchomosci byly wieksze oferty-curiosum. Za dzialke 4.5 m szerokosci i dlugosci 21 metrow jakis chlop zadal 900 000 RMB i ani centa mniej, na zlotowki to jest okolo 400 000 zl.

Jak widac, chlop potega jest i basta.

Rzad takze chce rozwijac ta doline. Skupuje wiec ziemie od chlopow, (a raczej prawa uzytkowania) laczy w duze dzialki i sprzedaje deweloperom. Jednak minimalna inwestycja w ten sposob to 10 milionow RMB. Niedaleko tej wioski dlugowiecznych bylo juz przygotowane do sprzedazy i zabudowy 260 mu (ponad 16 ha). Byl w budowie nowy most i niedlugo dzialka bedzie wystawiona na licytacje za min 180 000 RMB za jedna mu, czyli milionowa inwestycja. Powstaja wiec w okolicy takie PRL-owskie blokowiska. Odwiedzilem jedno - 50 4-pietrowych blokow gesto zabudowanych, 2500 pokoi czyli 5000 ludzi, liczmy na 2000+ duzo palacych jak w Chinach, setki samochodow, czyli just tam tak czysto i cicho juz nie bedzie. Zobacz na zdjeciach ponizej jak to ma wygladac.  Deweloper tego blokowiska zapewnial nawet kazdej rodzinie male poletko do uprawy warzyw, ale nie bylo nawet malego baseniku do moczenia nog, nie mowiac o basenie. Bloki byly takze bez wind, podobnie w tej wsi te 7-pietrowce. Zapytalem gdzie bedzie cmentarz, gdyz najczesciej beda tam mieszkac starsi ludzi, tez nie planowal.

Ladne miejsce, ale niedlugo bedzie jak na jarmarku.

Urzednik zalecal nam szukanie po wsiach i kupno bezposrednio od chlopow, nawet polecil jedna. Bylismy tam, jest pol gory do sprzedazy, ale nadal niewiadomo jaka bedzie cena. Zreszta ta gora nalezy do 13-tu rodzin, bedzie trudno negocjowac. Stoi na niej rozpadajaca sie buda, nikt tam nie mieszka od lat, tylko na polkach w gorach rosnie troche kukurydzy.  Wcisnalem im troche propagandy, ze otworzymy tam hostel i przyjedzie duzo bialych, bo wies jest troche na uboczu i bardzo spiaca. W ciagu 2 tygodni nie widzalem w calej dolinie zadnej bladej twarzy, ale wsrod Chinczykow ta dolina staje sie bardzo popularna. 

Ten 86-latek mieszka prawie na swojej tratwie, zyje z tego co zlowi

A gdzie bedzie cmentarz??

Znowu lato zejdzie bez zadnego powaznego wypadu. Aby wiec nie zardzewiec, wybralismy sie do Guangxi province, na granicy z Wietnamen. Cala noc pociagiem, potem 4 godziny autobusem i godzine minibusem.

Trzeba przyznac, ze Chinczycy dorastaja, juz nie pala w pociagu, tylko na korytarzach, nie trzeba ich wyrzucac. Ale na dworcu to jeszcze musialem jednego z drugim straszyc gasnica, ze na nim zgasze ich papieros, znikali szybko. Ale gdyby mogli, juz bym nie zyl, takie spojrzenia. 

Ostatni etap, minibusikiem, 26 km, ale zajelo ponad godzine. Droga zbudowana dopiero rok temu, ciagle w gore, albo w dol i tylko zakrety. Co jakis czas musielismy stawac, bo ktos tam nie wytrzymywal, a raczej jego zoladek. Tez wychodzilem podziwiac widoki. Jeden kamien zwrocil moja uwage. Przeciez to jest stalaktyk z pieczar, niedaleko lezal drugi kawalek. Niezbyt ciekawe, ale jednak. Zaczalem sie tym interesowac. We wsi na straganie pomiedzy kapusta i rosyjka babuszka ( skad to maja?) lezal maly kawalek krysztalu. Kupilem za kilka yuanow. Okazuje sie ze maja tego wiecej i przyniesli caly worek, wybralem maly rozowy, reszta za ciezkie to bylo aby wiesc z soba. Okazuje sie, ze jak budowali droge i natrafili na pieczare (jest ich w okolicy mnostwo), to wszysko szlo na przemial. A ze buduja tam duzo drog i budynkow i scinaja gory, wiec mozna by tego znalezc duzo wiecej - dobry geolog czy pasjonat mineralow  mialby tutaj wielkie pole do popisu. Nie wpuszczac wiec Chinczykow do Polski; zetna Tatry, zakopia Baltyk i wszedzie postawia fabryki.

W hoteliku w ktorym zatrzymalismy sie stal inny stalaktyk, w ksztakcie penisa, ponad metr wysoki, pod sciana  stalo szereg innych. Z tylu hoteliku byla gora z wejsciem do pieczary. Probowalem do niej dojsc, ale po kilku krokach juz bylem podrapany az do krwi. Niestety, moja glupota chodzic po gorach w krotkich spodenkach i podkoszulce. Zapytalem czy lokalni wchodz do tej pieczary. Nie chca, boja sie, tylko wchodza do polowy gory. Od setek lat pieczary w Chinach sluza jako miejsca pochowku umarlych i twierdza sa tam zle duchy i umrze sie jak sie tam wejdzie, nie mozna zaklocac spokoju umarlych. Teraz juz wiem, to byly zle duchy ktore bronily wczoraj mojego lazenia po gorach, a nie ostre krzaki. 

We wsi trafilismy na przygotowania do wesela. Rano swinia jeszcze zyla, ale zarzneli ja pod naszymi oknami, wyplukali w  rzece, pocieli na kawalki i usmarzyli. Niestety, nie widzelismy samego wesela, nie byla nas w tym czasie we wsi. Ale wiejskie wesele to tylko 3-4 godziny, wies nazre sie tlustosci i rozejdzie.

Widoki w okolicy wspaniale, ale szybko zabudowuja, napisze o tym nastepnym razem

 

 

wtorek, 02 sierpnia 2011

Ciagle ktos rozpacza w gazetach, ze Chinczycy za duzo buduja, ze cale nowe miasta stoja puste, ze przecietnego robotnika nie stac na kupno takiego mieszkania, ze to sie szybko zawali, itd, itp. Ale czy przecietnego robotnika w Polsce czy w hameryce stac na nie??

Wlasnie wrocilem z podrozy po biednej prowincji Guangxi. Przejezdzalismy przez stolice tej prowincji, Nanning. Nieciekawe duze miasto, jedyny przemysl to budownictwo i powstaje duzo nowych wiezowcow mieszkalnych i podobno sprzedaja sie bardzo szybko. Cena to okolo 5000 RMB za m2, gdy w lepszych miastach jak Peking, Shanghai czy Guangzhou to juz 20000 - 50000 RMB/m2. W tych ostatnich 10 lat temu ceny byly takze na poziomie 5000 i jesli ktos wtedy kupil 2-3 mieszkania, teraz moze dobrze zyc tylko z wynajmowania ich. Pamietam 9 lat temu proponowano mi w Shenzhen kupno 100 m2 mieszkania za 15000$, teraz podobne sprzedaja sie po 100000$.

Istnieje w Chinach szybko rosnaca srednia klasa posiadaczy malych fabryk. Oni maja pieniadze i nie trzymaja ich w banku (tylko biedota trzyma pieniadze w banku), oni inwestuja w nieruchomosci. W mojej polmilionowej wsi pol domow w okolicy stoi pustych, dawno sprzedanych - niekiedy mozna je kupic, ale cena jest juz conajmniej 2x wieksza niz byla 4 lata temu. Jak nowy development ukaze sie na rynku, bardzo szybko zostaje sprzedany, i to najczesciej ludziom z okolicznych miast gdzie ceny sa duzo wyzsze.

Rozmawialem niedawno z bogatym Chinczykiem, ktory pozyczyl nam na dwa tygodnie troche pieniedzy. Sam wycofal sie z handlu nieruchomosciami, ale nadal ma kilka mieszkan do wynajmowania, takze w Kong Kongu. Twiedzi, ze w Chinach do konca roku bedzie mala korekta, ale tylko okolo 10%, (dla porownania, w USA w Detroid ceny spadly 99%, w kalifornii 50-80%) 

Czy ceny nieruchomosci moga spasc nizej??

W Chinach bardzo wazne sa znajomosci, kogos znasz, kto Ciebie zna. Kazdy duzy developer proponuje preferencyjne udzialy (czesto darmowe),  czy ma w swoim zarzadzie synka czy rodzine bylego czy obecnego prezydenta czy kogos z rodziny lokalnej wierchuszki. Taki czlowiek nic nie robi, ale otwiera wiele drzwi. Obecnie to juz miliarderzy, oni kupuja najdrozsze mieszkania w Pekinie, w Shanghaju  czy w Kong Kongu, a takze najdrozsze samochody. Oni takze nie pozwola aby ceny spadly za nisko, bo sami straca. Czerwona burzuazja, gdyz kolor najwyzszego banknotu w Chinach 100 RMB jest taki sam.  W  Chinach komunizmu dawno nie ma, teraz to twardy kapitalizm pod czerwonym szyldzikem. Czyli aby rynek sie zawalil, najpierw oni powinni stracic wplywy, czyli caly chinski system powinien najpierw sie rozpasc, na co sie nie zanosi.

Tagi