RSS
piątek, 26 września 2014

Piatek, koniec tygodnia wiec szkola organizuje jakies zajecia przed pojsciem do domu. Moja mlodsza corka juz dawno mnie prosila abym przyszedl do szkoly szybciej, bedzie przeciaganie liny a ze kiedys bylem w zwycieskiej grupie, wiec mam teraz zaklepane do koncza zycia.

Zagonili wszykich do duze sali gimnastycznej bo na zwnatrz nadal upal, 36. Tylko klasy 2-gie, 6 rownoleglych klas, okolo 200 malych generatorow wrzasku, wszyscy chodza w takich samych dresach - jeden dzien zolto-pomaranczowy, nastepny dzien w niebieskim i tak na zmiane. Mialem byc w grupie rodzicow corki, ale ze juz bylo 10-ciu chetnych, nie bede sie wpychal, niech sie Chinczycy ciagaja. Oczywiscie ktos tam wygral, wiec rozdanie dyplomow. A ze jestem jedynym bialym, wiec zawsze mnie wybiora - albo mam odbierac dyplom, albo mam je rozdawac - tym razem rozdawalem. Sa z tej imprezy filmy na intenecie, musialbym poszukac.

14:53, bialychinczyk
Link Komentarze (3) »
środa, 24 września 2014

Odwiedzamy niekiedy tescia i tesciowa w jego sklepiku - dzisiaj byla specjalna okazja bo mial urodziny, byl wiec i tort. Mamy go zabrac w sobote na wycieczke na wyspe na ktorej rosnie jedno drzewo - pokrywa cala wyspe. Jak galazki dotkna ziemi to wyrasta z tego nastepny korzen, zobaczycie.

Sklepik przynosi tesciowi dochody, jak widze zadowolenie takze, ale roboty do cholery. Wiec jak tam jestem, z wlasnej woli rozkladam mu towary na polkach, uzupelniam lodowki, itd. Dostal w spadku dwie nasze duze lodowki z bylej piekarni, wiec teraz sprzedaje napoje zimne, niekiedy jak lod, a nie tylko schlodzone, wiec ruch ma jak na Marszalkowskiej. Przestawialem wiec jakies pudlo na szafie i cos spadlo, nie zwrocilem na to uwagi. Dopiero pozniej patrze, a to stos czerwonych setek obwiazanych gumka. Policzylem, bylo tego 4000. Wziolem tescia na spytki aby dowiedziec sie co zgubil. Mial jeszcze pod materacem koperte z 2000. ta znalazl, inny czarny duzy plastykowy worek zza szafy, tez byl. Wiecej nie pamieta, ale mowi ze ma w tym pomieszczeniu pochowana forse w kilku miejscach. Kiedys tak znalazlem 5000, wiedzial o tym wiec wtedy wszystko oddalem. Mowie mu, powiedz gdzie to bylo i ile, oddam wszystko, bo jak nie to zachowuje sobie 10% znalezionego. W taki sposob wzbogacilem sie o 400. Nie chodzi mi o ta forse, ale zeby jakos czlowieka nauczyc porzadku.

Podobny przypadek - jak mieszkalem w San Diego to odwiedzalem niekiedy Jaska. Skromny czlowiek, bardzo oszczedny, bardzo malo wydawal na zycie a byl pracowity. On twierdzil ze pieniadze zamyka w sloiku i zakopuje na dzialce za domem, ale juz nie pamieta gdzie to bylo. Pewnie bujda, bo jak widzalem go okolo rok temu to chcial kupic nastepny dom za 600000 dolcow, zdaje sie za gotowke. Nie mogl nigdy zaprosic nas do domu bo nie mozna bylo nawet wejsc, tak byl zapakowany pod sufit - wszystko zbiera, a spal juz w wannie albo w samochodzie.

Hi Jasko - male szanse ze to zobaczy, bo "nie stac" go na Internet.

Zajecia Chinczykow po pracy

Wracajac po drodze do domu jest duza fabryka obuwia Pitanco wiec odwiedzilismy ich sklep firmowy. Wysprzedaja letnie obuwie po 50-80 rmb za pare. Normalnie ich ceny sa w setkach, maja dobra jakosc. Obuwie czy ciuchy w Chinach sa  drozsze niz w Europie czy w USA. Niestety, moich rozmiarow nie maja, mam 45, a oni koncza na 43.

14:30, bialychinczyk
Link Komentarze (10) »
wtorek, 23 września 2014

wedlug polskiej wikipedii: "Feng shui (czyt. 'fuŋ szłej' i, dosłownie wiatr i woda) – starożytna praktyka planowania przestrzeni w celu osiągnięcia zgodności ze środowiskiem naturalnym. Tradycyjne fengshui w starożytnych Chinach obejmowało ogólny rozkład miast, wsi, budynków mieszkalnych i gospodarskich. Bywa nazywane geomancją, bo obejmuje także takie zagadnienia, jak ochrona budynków przed złymi duchami czy wpływ kształtu na otoczenie."

Jest w Chinach takie drzewo, ze jak wsadzisz do ziemi galaz, to wyrasta z tego drzewo. Wiec jak je obcinaja, czy sam obetne zbedne galezie, to wykopuje dziure, kilka dni podlewam i w 80% wyrasta nastepne. Ma duze liscie, daje dobry cien i pewnie produkuje duzo tlenu. Posadzilem ich kilka w fabryce i wokol, a widze ze kolo domu jest miejsce, wiec tez przywiozlem dwie galezie i wsadzilem w dolek, zakopalem i podlewalem. Ale sasiad zza plotu narzeka, ze cien pada takze na jego strone, a to drzewo wedlug feng shui jest zle dla ludzi. Pytam, gdzie to jest napisane, dlaczego tylko to drzewo, a nie inne - on wie i juz. Cos jak religia, trzeba wierzyc i nie dyskutowac. No trudno, obiecalem ze juz ich wiecej nie bede sadzil i wyjechalem na wakacje. Po przyjezdzie niestety, jedno z jakich powodow usycha i gubi liscie, drugie jest zlamane i pewnie oba uschna. Sasiad dopial swego, przeciez nie bede teraz trul jego rybek. A ma ich duzo w glebokim specjalnie dla nich budowanym basenie, niektore maja po 10 kg, kolorowe, dba o nie lepiej niz o swoje dzieci. Kiedys wprowadzjac sie do nowego domu dostalem w spadku basenik z kolorowymi rybkami. Nie sa jadalne, wiec wypuscilem je do duzego stawu a basenik byl dla dzieci do pluskania sie. 

Jak mowil jeden fachman, nasza fabryka jest zbudowana calkowicie niezgodna z zasadami feng shui. Oczywiscie, on za jakies tam pieniadze zmieni to. Np wjazdowa brama jest zle umieszczona, trzeba ja przeniesc bo nie jest centalnie pomiedzy dwoma wzgorzami  w oddali. Takze trzeba zamknac wjazd do jednego magazynu bo jest w osi z brama wjazdowa, jakies tam inne duperele takze. Przy okazji  zapytalem wiec wlasciciela firmy ktora budowala nasza fabryke dlaczego nie zbudowal jej zgodnie z zasadami. Twierdzi, ze nie mozna, bo na pieciu roznych specjalistow, kazdy ma inne zdanie i tym mnie przekonal. 

Kazdy szanujacy sie bank w Chinach ma przed wejsciem dwa duze kamienne lwy - pare, jeden odwrocony w lewo, drugi w prawo, jeden ma otwarta paszcze i ma miec okragly kamien w pyska. Musi to byc, bo jak nie bedzie, ludzie nie beda chcieli trzymac pieniedzy w tym banku. Sa zasada, ktory lew ma stac z ktorej strony, ale podobno stoja najczesciej zle - wiedza wiekszosci fachmanow nie wybiega tak daleko.

Wpadl mi do glowy dowcip z feng shui. 

Umierala babcia, zdarza sie. Rodzina sprowadzala roznych lekarzy ale zaden juz nie moze pomoc, coz, przyszedl czas, babcia coraz slabsza i prawie sie nie rusza w poscieli. Sprowadzili takze specjaliste fung shui. Ten porazil, ze ciezka komoda stojaca w nogach lozka nie moze tam stac, ma byc w rogu i na wysokosci metra nad ziemia. Czterech silnych zlapala komode i trzymaja jak nalezy i o dziwo, babcia poczula sie lepiej i podnosla sie z lozka. Niestety,  silni sie zmeczyli i postawili komode na ziemi.

Babcia zmarla.


Moje sniadanie dzisiaj - zupka z czarnego sezamu

Tagi: feng shui
16:21, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 września 2014

 

Jak kazda matka - moje dzieci sa naj, naj, naj...

Wiec nie mam dzieci  w sobote-niedziele - jezdza po konkursach pieknosci, wystawach, rewiach mody, wyborach naj, naj aby byc modelka, modelem. Jest to dosc popularne w Chinach - ostatnio nawet zrobiono pulapke dla profesionalnych modelek i przymknieto 60 bo nie mieli prawa pracy w Chinach. Miedzy innymi byly tam trzy Polki.

Ostatnia rewia byla w Dongguan, organizowana przez jakas firme z Hong Kongu http://www.sun0769.com. Z kilkuset dzieci wybrano najpierw setke, a w ostatnim tygodniu wybrano najlepszych. Musze sie pochwalic ze moja mlodsza Mia zajela 2-gie miejsce - frajda duza, ale jeszcze nie portkometkowa, bo dostala dyplom i 300 RMB - takie male, nie ma jeszcze 7 lat i juz zarabia, ale kosztow nie licze.

http://news.sun0769.com/photo/dg/201409/t20140922_4453664.shtml#p=1

 

A tak na marginesie - fajnie jest pobiegac po sztabkach czystego zlota

http://news.sun0769.com/photo/national/201409/t20140922_4451940.shtml#p=4

 

Tagi: Chiny modelki
14:34, bialychinczyk
Link Komentarze (5) »
środa, 10 września 2014

Jest ich malo, a moze byc wiecej. Jarek z Pekinu podal kiedys link o Polaku sprzedajacemu bursztyny w Chinach, ale ten wpis zniknal.

Matt,  MATT SZYmoj syn, mysli o zrobieniu kilku filmow z Chin. Doswiadczenie ma, skonczyl prywatny uniwerek w Los Angeles i filmowke w Lodzi, juz nakrecil kilka filmow, takze dlugometrazowke THE PURPLE ONION MOVIE / WOLVES CREATIVE moze sie tym zajmie. Jak twierdzi,  mozna znalezc fundusze z Polskiego Instytutu Filmowego, pomogl bym takze.

Szuka tematow, wiec piszemy sobie:

 

 Hi Matt
tematow z Chin moze byc multum. Moze sie wyspecjalizujesz w serii, powiedzmy 30-40 minutowych filmow z Chin dla polskiej i zachodniej telewizji, jako zapychanie dziur w programach - nikt tego jeszcze nie robi. Dokumentalne, ale z nutka humoru, pokazac normalne chinskie zycie.

 A tematy sa:

1. Dzien chinskiego robotnika
2. Chinska wies
3. Zycie bazarowe
4. Podrozowanie koleja w Chinach, od cuchci do 350km/godz
5. Malzenstwa polsko-chinskie, znam kilka
6. Polacy w Chinach, znam kilku. Mozna sie skoncentrowac na jednej osobie (kiedys ja??), albo pokazac ich kilku w jednym odcinku
7. Delta Pear Rivel - fenomen gospodarczy
8. Zakupy w Chinach
9. Sanya, chinskie Hawaje
10. Chinskie puste miasta - Ordos i inne w chinskiej Mongolii Wewnetrznej
11. Bama - chinska wies dlugowiecznosci
12. Stalaktyty, stalagmity, krysztaly gorskie z gor Guangxi, ostatnio jest tego duzo na lokalnych bazarach.
13. Chinskie wesela. Hermes, Kacy brat ma w miesiacu 1-4 wesela, jezdzi limo, mamy materialow do cholery - zdjecia http://www.limo99.com/show.htm, http://photo.163.com/mybestkids/#m=1&aid=250164419&p=1
14. Baltyckie bursztyny w Chinach. Istnieje w Kantonie duzy mall z burstynami i kamieniami polszlachetnymi 
15. Chinska szkola i przedszkole - poprosi sie o pozwolenie w naszej Heshan Country Garden School.
16. Jindezden - stolica ceramiki - produkcja od gliny do antykow. Bylem tam kilka razy, znam temat.
17. W poszukiwaniu antykow
18. Detian - Banyue wodospady na granicy Vietnam-Chiny - graniczne zakupy i przyjaznie
19. Do Tybetu
20. Chinski Kociolek - wielokulturowosc. Harmonijne sasiedztwo roznych grup, religiii, zwyczajow
21. Imprezy regionalne i zycie grup mniejszosciowych; targi, kiermasze, zawody, tance  
22.     
 
Co wiecej? Wysylajcie swoje propozycje, bede dorzucal do tej listy.
Moze byc duzo, duzo wiecej, to tylko przyklad. Oczywiscie nad kazdym trzeba pogadac, poglowkowac i zrobic.

 Mam duzy dom, jedno pietro jest wolne, 3 pokoje i dwie lazienki sa nieuzywane, ekipa filmowa ma gdzie mieszkac. Zreszta w fabryce tez sa wolne pokoje, Bede kupowal chinskiego wojskowego jeepa, bedzie czym jezdzic, mozna tez uzywac limo, najczesciej stoi w garazu.
 Jak chwycisz, do sprzetu kupionego lokalnie w Chinach dorzuce sie, potrzebne sa przeciez kamery, statywy, oswietlenia, itd, bedzie na stale w Chinach. Wyslij mi jakis papier z Polski i bedziemy pracowali nad chinskimi pozwoleniami.
 Z muzyka takze moge pomoc. Tadeusz z Obornik pewnie z checia dolaczylby, ma kapele http://bluesmenu.pl/ poduczy sie filmowki i moze byc bardzo pomocny.
Trzeba sie zebrac przy wiekszych zapasach piwa, brandy, whisky i predyskutowac, jest duzy salon, kilka wolnych pokoi, moze spac i tuzin a pozniej jezdzic z kamera po Chinach i krecic co sie tylko zobaczy interesujacego, pozniej z tego bedzie sie kroilo do nastepnego epizodu.
 
A jak sie zbierze ekipa, to kupi sie stary chinski autobus, wyrzuci siedzenia i zrobi sie do jezdzenia, jak to zrobili studenciaki w Stanach
07:22, bialychinczyk
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 08 września 2014

Dzisiaj w Chinach dzien wolny od pracy, Mid Autumn FestivalMoon Cake Festival. Ludzie obdarowuja sie ciastami specjalnie pieczonymi na ta okazje. Ciastka takie sobie, sa bardzo rozne, nie przepadam, ale opakowania to bija po oczach. Duze pudlo z 7-mia ciastkami moze kosztowac kilkaset, a w srodku wartosc kilkunastu, ale wielkosc pudla sie liczy. Pracownicy dostaja od szefa, bosowie sie wymieniaja i prawdopodobnie jak dostana pudlo wieksze i bardzej barwne, leca oddac bosowi, klientom, dostawcom, urzednikom, aby sie podlizac. My juz nie mielismy komu podarowac a nasze kupilismy wczesniej, wiec pudlo zostalo dla dzieci. Sprobowalem kilku, zakleja dobrze, a pudlo wyglada na milion.

Swieto w Chinach, tesciowa przygotowala podobno lepszy obiad. Ale mnie napadlo na zrobienie golobkow, pooglowalem jak to sie robi. Zaparzylem kapuste, podsmarzylem cebule, dodalem do miesa jajek, grzybow, przypraw, majeranku i tymianku i zawinalem. Jak juz konczylem, to wtedy dopiero przypomnialem sobie ze farsz ma byc z ryzem, Chinka miala ugotowac i nie pogonilem. No trudno, wyszly klopsy w kapuscie - zapomnialem o czostku takze, wiec dodalem do sosu. Sa smaczne, do tego stopnia ze jadlem tylko swoje pseudogolabki, tylko poprobowalem tesciowej specialow. Kuchnia kantonska jest mdla, plaska, bez smakow, uzywaja malo przypraw, aby sie nazrec i napchac, wiec juz bede mial problem bo golabki szybko sie skoncza.

 

 PS

Kilka dni pozniej

Zrobilem jeszce raz, tym razem z ryzem. Oczywiscie smakuja wspaniale. Do sosu dodalem troche oleju sezamowego, po wygotowaniu jest troche slodkawy ale sezamu nie czuc, czuc bylo bardzo jak sie gotowalo. Nastepnym razem dodam czerwonego wina takze.

Talerz brudny, bo to 2-ga dokladka.

14:19, bialychinczyk
Link Komentarze (7) »
Tagi