RSS
czwartek, 24 września 2015

Nie tak szybko bedzie miala babcia domek do spania i kibelek do sr..

Koszta rosna. trzeba zaplacic za uzywanie cudzej licencji, czyli od 5RMB/m2 do 2.5% wartosci budowy, czyli od 30000 do 100000, albo i wiecej. Slupy wbijane w ziemie sa roznej wytrzymalosci - po wbiciu w ziemie nalezy przeprowadzic kontrole i te o wyzszej wytrzymalosci sa w inspekcji duzo drozsze - nastepny wydatek rzedu 20000. Trzeba zglosic w urzedach budowe czyli uiscic nastepne oplaty, ile? Juz mi projektant mowi ze to pol miliona, ale to razem z kosztami przeciwpozarowymi, zbiornikiem na wode na 550 tysiecy litrow i cale inne bla-bla-bla. Czesc z nich przerzucimy na pozniej, zawsze forsa jutrzejsza jest tansza niz dzisiejsza, kieszen tez nie jest za gleboka. Jeszcze nie zaczalem budowy i juz wiem ze nie wystarczy mi forsy, nawet liczac ta ktora zbiore w nastepnych kilku miesiacach. Najwazniejsze aby konstrukcja stala, ze scianami zewnetrznymi i bez rusztowan, chyba to sie w Polsce nazywa stan surowy otwarty.

Dostalem liste jakie urzedy trzeba odwiedzic, cala kartka i jak sie scisnie w czasie, zajmuje to 3 miesiace, ale nam wroza i 6 miesiecy. Radza aby oddac cala budowe jednej firmie, ale kazda z nich wola extra dwa miliony, nie dam. Z tego koszta pieczatek, podpisow to 300-400 tysiecy, a gdzie idzie reszta? Ten co nam dal najnizsza wycene, tez zarabia, ale 10-20%, a nie 100-300%. Juz wiemy, ze urzad ochrony srodowiska ceni sie na 40 RMB za m2, czyli prawie cwierc miliona od nas, urzedasy tez chca dobrze zyc. Skad te  dziadoskie metody wyrywania forsyprzyszly, czyzby z hameryki? Znajomy chcial w Kalifornii wybudowac dom, to za same papiorki, podpisy, pozwolenia urzedasy krzykneli 80 tysiecy dolcow. Idzie sie do ktoregos chinskiego urzedu, a tam palace, zyrandole, wszystko za pieniadze podatnikow. Tak jest na calym swiecie - W USA moze troche inaczej, nie buduja sobie urzedow-palacow, ale za to wiecej laduja do wlasnej kieszeni. W jednym malym kalifornijskim miasteczku najnizszy mandat parkingowy to 700 dolcow, ale szef policji bral roczna pensje 800 tysiecy dolcow, w koncu opisali ich i pogonili.

Jest jednak plus ze sie jest bialym. Malo bialych, wiec rodzynek jest traktowany lepiej, podsuwaja krzeslo, przynosza herbatki. Kochani, fajne to, ale zalatwiajcie to jak najszybciej i bez zbednych papierkow i  bez "urzednik odpowiedzalny za ten papierek jest w terenie, przyjdz w poniedzalek" - pomnozone przez 15 urzedow juz daje 3 miesiace czekania.  Zrobilismy plany w 8-miu kopiach, ale juz widze ze bedzie ich za malo.

W prywatnych urzedach to jednak lepiej sie nie pokazywac. Nadal istnieje zwyczaj, ze jak bialy i do tego z kobieta, to latwy kasek do zawyzania cen czy do oszustwa. Dla niektorych Chinczykow, oszukanie, to nie jest nic zlego, jak mu sie uda to uwaza sie za  madrzejszego, Skad my to znamy w Polsce?

Nasz budowlaniec czeka, buduje inna budowe. Zaprosilem go na obiad, trzeba ciagnac jezyka, uczyc sie, albo placic - wole to pierwsze.

 

16:27, bialychinczyk
Link Komentarze (9) »
wtorek, 15 września 2015

Wpis Jarka zainspirowal mnie aby podzielic sie swoimi spostrzezeniami. Znajdziesz to w grupie Lnkein 

BIZNES POMOST POLSKA CHINY

https://www.linkedin.com/grp/home?gid=6724591

http://chinaleansolutions.com/

jak ktos sie interesuje Chinami, powiniem tam sie zapisac.

Otoz Jarek pisze, ze w jego okolicy ostatnio 12 domow wystawiona na sprzedaz z cena 10% nizsza od rynkowej. W moim sasiedztwie tez to zauwazylem, 6 domow zmienilo wlasciciela. Spadek na gieldzie byl tego przyczyna. Nadal w okolicy duzo domow stoi pustych, i to juz od lat. Wlasciciele nawet nie wynajmuja rodakom, za duze ryzyko zniszczenia przez wiesniakow a zyski z wynajmu to 70 lat zwrot kapitalu, wiec pustostan. 

http://www.pb.pl/4215987,33391,chiny-sprzedaja-domy-na-pokrycie-strat-na-akcjach

Do 2008 roku Chinczycy kupowali domy jako lokata kapitalu, ceny rosly 10000 miesiecznie i wiecej. Inny sasiad wtedy kupil dom od poprzedniego wlasciciela, ktory zarobil na tym 800000 w okresie krotszym niz rok. Niestety, skonczylo sie, teraz ceny nieruchomosci w Chinach sa stabilne.  Moja Chinka twierdzi, ze czytala ze w nastepnym dziesiecioleciu ceny spadna o polowe. Chinczycy kupowali domy dla dzieci, a ich nie mozna miec stadka, tylko jedno-dwa. Inwestycja w domy i mieszkania kiedys sie oplacala, ale od lat ceny stoja. Kupowalo sie dom i bralo pozyczke na inwestycje na gieldzie, poprzednio w ciagu roku zarabialo sie 150% rocznie, to tez sie skonczylo, teraz trzeba pokrywac straty sprzedajac mieszkania i domy. Zreszta kto w Chinach spekuluje na gieldzie? Wlascieciele malych sklepikow, warzywniakow, fryzjerzy i taksowkarze jak mowia w USA. Jak wszedzie na swiecie, gielda to spekulacja, gambling, moga (i sa) straty, nie mozna wyeliminowac tego ryzyka. Prawdziwy biznesmen w to sie nie bawi, nadal w Chinach sa mozliwosci biznesu i zarobku z duza mniejszym ryzykiem strat. 

A jak kto chce pracowac na gieldzie i byc tym 1%, powinien uzyskac licencje Serii 7 czy 13, wtedy zawsze bedzie zarabial zbierajac mala prowizje od kupna-sprzedazy, z obu stron, od kupujacego i od sprzedajacego papiery w kazdym czasie, czy to bedzie hossa, czy bessa, w czasach prosperity i paniki. Od lat mowie ze nie bedzie w Chinach zalamania gieldy i krachu, tylko powolna korekta, oczywiscie w dol.  

Juz prywatnie, Jarek zauwaza inny trend. Chiny sie bogaca, ale tylko miasta, na prowincji to nadal mariazm i sredniowiecze. Mlodzi uciekaja do miast, tam jest praca i pieniadze, chlopi juz niech chca uprawiac ziemi, zreszta w wiekszosci to starowiny. Aby wiec cos poprawic, mozna we wsi bardzo tanio lub nawet za darmo dostac czy kupic duzo ziemi pod warunkiem, ze przyciagnie sie biznes i prace dla lokalnych. U mnie nie ma tego trendu, wszedzie ziemia jest droga. Szukalem po wsiach, moge wydzierzawic na 20 lat, ale pod warunkiem ze nic tam nie moge wybudowac, wiec po co mi ugorki. Lokalni sadza szybkorosnace drzewa na papier - malo pracy, maly zyski. Zalozyc farme lokalnie, i mieszkac w smrodzie? Smog-zanieczyszczenia tam tez dotra, jesli nie dzisiaj to za 10 lat. Jak sie tutaj wprowadzalem, powietrze bylo czyste, ale obecnie nigdy nie widac w nocy gwiazd, chociaz niebo jakby niebieskie. Jest duzo lepiej niz w Kantonie i 555 razy lepiej niz w Pekinie, ale czy mamy porownywac z tymi najgorszymi?

A jak z cenami ziemi komercyjnej, pod zabudowe - bardzo trudno znalezc, sprzedana albo rzad ogranicza sprzedaz aby zapobiec spekulacji. W ostatnich 10-15 lat jej wartosc podskoczyla wokol mnie 10-20 razy, teraz jest stabilna, moze powoli rosnie. Wokol ludzi przybywa, musza miec zajecie, wiec jesli masz pomysl na bizness (pieniazki takze), pewnie chinski rzad sprzeda. Pomiedzy nasza wsia Heshan a Jiangmen dalej sa setki czy tysiace hektarow, juz przygotowana pod zabudowe, czy nadal pagorki. Jestesmy w centrum Doliny Perlowej, blisko do portow, co roku powstaje duzo nowych autostrad, wszedzie mozna latwo i szybko dojechac, nie przewiduje spadkow, wrecz wzrost. Wokol domy naleza do ludzi z Kantonu i z Foshan - tam pracuja, tam maja biznesy, tutaj przyjezdzaja tylko na sobote-niedzele. Buduja szybka kolej do Kantonu, wiecej ludzi sie zjedze, buduja wokol kilkanascie wierzowcow. Moj podnajemca przeprowadzil sie takze z Foshan, tam wynajem jest duzo drozszy, jego kolega tez chce sie przeprowadzic - moze bedzie moj, trzeba sie budowac. Jak mowil, musi obciac wlasne koszta produkcji, bo konkurencja i przestaje mu sie bizness oplacac. Mialem ten sam problem w Ameryce - pracowalem tylko aby ludzie mieli pensje. Dla mnie juz nie wystarczalo pieniazkow, wiec pogonilem wszystkich. Moj kierownik w Ameryce mial podejscie wyrobnika do pracy - najwazniejsze aby pracownicy byli dobrze placeni. Nie kochany, najwazniejsze aby wlasciciel byl zadowolony i mial zysk bo w innym przypadku ty stracisz prace. Tak tez sie stalo. Zaplacilem w USA setki tysiecy dolarow podatkow, czy z tego otrzymam chociaz 1% - watpie. W Chinach istnieja takie same prawa.

05:37, bialychinczyk
Link Komentarze (39) »
piątek, 11 września 2015

Na podstawie podgladania zycia, na wlasnych doswiadczeniach.

Na mnie tez zarobili, i to dwa miliony, ale na poczatku jak bylem zielony i koncentrowalem sie tylko na swojej pracy. Z drugiej strony fabryka by nie powstala bo uzylem ich forse na budowe, nie swoich. Dziesiec lat temu myslalem ze wszystko bedzie gralo i rozwijalo, a w 2008 PUFFF, zalamanie, i sprzedaz spadla, nawet bardzo duzo. Ale to juz przeszlosc, jak to wyglada na dzisiaj.  

Mamy ziemie 1500 m2, mamy juz plany na budynek 4-pietrowy czyli razem okolo 6000 m2, szukamy firmy budowlanej kto to wybuduje, rozdalismy plany. Chca brac i budowac, ale cena jest 850 RMB/m2, czyli razem tylko konstrukcja to 5 milionow, al ja chce to wybudowac za mniej niz 3 miliony. Nastepny wycenia na 4 miliony - niech mi przysle e-mailem  poszczegolne pozycje, bede tlumaczyl, ucze sie. Zaczynamy szukac podwykonawcow, na razie tylko fundamenty i konstrukcja zelbetonowa. Grunt mamy twardy, test kosztowal 10000, ale to jest budynek 4-pietrowy plus plaski dach (jak bedzie chetny, tam zrobimy nastepne 5-te pietro, winda dochodzi), wiec trzeba wbijac pale 14 metrowe. Zrobi sie. Lazimy po okolicy i szukamy gdzie ktos buduje i staramy sie nawiazac kontakty, pokazujemy swoje plany. Szukamy firm ktore beda juz budowaly, a nie posrednikow.

Pierwszy krok - kto wbije zelbetonowe pale i za ile. A jest ich 109 sztuk, kazdy o srednicy 40 cm i 14 metrow dlugosci wbijane w ziemie, na tym ma stac budynek. Najtanszy jest za 75 RMB/m2, juz z robocizna, trzeba tylko obudowac na powierzchni. Ten za 4 miliony wolal za to 133 RMB/m2 plus 4% management fees, niech sie utopi. Ale to takze kontraktor, szukamy firmy kto to wbije. Ten za 75 ma juz bardziej realne ceny - oczywiscie chce zarobic, ale juz nie okrasc. Ile bedzie kosztowalo obudowanie tych pali, ile na to potrzeba cementu i stali?

Niech Chinczyk nie mysli ze jak bialy, to mozna mu zdzierac skore. Uwazam ze powinno byc odwrotnie, ma extra biznes z bialego wiec uczciwie powinien zadowolic sie 10-15% zyskiem, a nie narzucac  100-300%. Takze, conajmnie 10 razy trzeba czytac co sie podpisuje, diabel tkwi w szczegolach.

Ten za 75 dal nam ceny budowy, tylko zelbetonowa konstrukcja, tylko robocizna, stal i cement sami mamy kupowac. Jego oferta to 155 RMB/m2, pomnozone przez 5700 m2 budowy, daje 883500, realne, pewnie zbijemy do 800000. Musi mi dac liste ile bedzie potrzebowal stali i cementu. Stal obecnie w Chinach jest najtansza od 20 lat, kosztuje okolo 2000 rmb za tone, ile ton i jakich pretow karbowanych musimy kupic? Cena cementu tez jest niska, okolo kilometr od nas jest duza mieszarnia cementu, dostarczaja w gruszkach 4-6 m3 kazda, cena od 270 do 385 RMB/m3, w zaleznosci od jakosci, od C-10 do C-50, plus jakies drobne dodatki. Ale jakie i jaki cement potrzebujemy, trzeba sie pytac dalej. Koszta pracy i pracownika w Chinach ida w gore, juz sie nie oplaca samemu robic cementu, taniej wychodzi kupowac w gruszkach.

Analizowalem czy bedzie taniej budujac poprzez stalowa konstrukcje. Firma ktora to robi od razu powiedzala ze potrzebuje 800 ton stali, cena kazdej tony to 8000, 4 razy drozej niz na rynku, bo przygotuja w halach do skrecenia na budowie. Nikt w okolicy tak nie buduje, wiec trzeba budowac standartowo. Na czasie mi nie zalezy, najwazniejsze sa koszta. Juz mi przyslali - potrzebuje 270 ton stali i 1500 ton cementu juz zrobionego z gruszek, czyli razem material bedzie kosztowal okolo milion. A kto zaplaci za szalunek?, czy to jest w kosztach robocizny? - dobra firma powinna miec je swoje, w najgorszym wypadku trzeba bedzie wypozyczac, sa takie firmy.

Wyskakuje nastepny problem. Projektant budynku dzwoni ze nasz zbiornik przeciwpozarowy jest za maly. Mamy 100 m3 wody, a nowy budynek i nowe przepisy mowia ze musimy miec 650 m3, gdzie to umiescic. Nasz stary zbiornik 11x3 metry ma glebokosc 2.80, te nowe musza miec taka sama glebokosc. Mamy miejsce na nastepny zbiornik, pod parkingiem, ale tylko okolo 200 m3, gdzie wstawic nastepny czy dwa na brakujace 350 m3. Czy mozna go zrobic pod konstrukcja budynku?, trzeba sie zapytac strażakow czy nie bedzie problemow. Stary zbiornik nie mozemy powiekszyc gdyz niedaleko biegnie podziemna linia elektryczna i woda z miasta, nastepny szkopul. Rozwiazanie istnieje, trzeba je tylko znalezc. Juz przy budowie fundamentow trzeba to jakos zgrac. Przy okazji wychodza nici z mojej piwniczki na wina, bede budowac w Yunnan, nie tutaj.

Inny problem, brak wody. Obaj podnajemcy uzywaja duzo wody gdyz szlifuja czy maluja i woda sciaga im pyl czyli uzywaja jej caly dzien i duzo i nasza studnia glebinowa juz nie nadarza. Znowu wiec wiercimy do zrodelka, okolo 40 metrow, pod skalami jest dobra woda, trzeba tylko dostac sie do niej i zalaczyc pompe. Robi sie. Mozna takze uzywac wode od miasta, ale ona jest drozsza. Nasze hydranty sa podlaczone do wody komunalnej, wiec musze pilnowac aby nie uzywali bo rachunki strzelaja w gore. Kiedys w Kalifornii uzylem do mycia samochodu wode z hydrantu, szybko policja przyjechala, gdzes tam spadlo im cisnienie. 

Czekam na nastepne wyceny, ile potrzeba cementu i stali, czy sie zmiescimy na teraz w dwoch milionach, aby szkielet stal i byly podlogi. Jeden podnajemca goni nas, potrzebuje jak najszybciej 1500 m2, parter bedzie jego, obiecalem ze wybudujemy przed koncem roku. Sciagniemy z niego forse na wygladzenie posadzki, zrobienie scian i wstawienie okien, bedzie mogl juz uzywac go jako magazyn. A inne pietra, poczekamy, jak bedzie ktos chetny na wynajem, to sciagamy z niego kilkumiesieczna zaliczke, dostanie tez jakis upust. W ten sam sposob trzeba bedzie wstawiac winde. Stara winda na 2 pietra kosztowala 150 000, ale za nowa, do 5-ciu pieter juz chca 300 000. Zrobi sie, ale pozniej, z pieniedzy innych ludzi.

Powiedzmy ze mamy juz budynek gotowy. Jego cena rynkowa to 2000 RMB/m2 (mowimy na produkcji, nie mieszkania), Wszyscy wiedza, ze nasz koszt to okolo 1000 za m2, ale zarzadajac budowe samemu mozemy znacznie to obnizyc. Niech wiec Chinczyk kieruje budowa jednego takiego budynku w roku, juz bedzie mial z tego milion. Jego praca to telefony, szukanie podwykonawcow, szukanie tanszych materialow. W ten sam sposob Trump i  Berlusconi zarobili swoje miliardy, w Polsce Wojciechowski j.w. construction. W budowlance nadal jest forsa, i to duza, tylko ekonomia ma byc dobra. Oczywiscie sa potrzebne licencje, ale bardzo malo firm chinskich je posiada. Pozycza sie je od kogos innego i placi sie za to 3% wartosci kontraktu, zreszta przelewa sie ten rachunek na klienta. 

Tak zarabiaja Chinczycy, a czy Polak tez moglby. A dlaczego nie, chyba Jarek z Sushou juz tak dziala. Oczywiscie potrzeba miec troche swoich groszy na start, nawiazac kontakty. W Chinach to jest latwiej gdyz pozycza sie forse od calej rodziny, we wsiach nadal istnieje sasiedzka kasa pozyczkowa na niski procent. Najwazniejsze to miec miejsce na budowe, tego brak. Ale w mojej wsi lokalny lekarz buduje dwa 7-pietrowe budynki, gdzies znalazl male kawalki ziemi i to przy glownej ulicy. Moze kupil stare rudery i wyburzyl, tak sie tez robi. Po co kupowac i zamrazac forse, lepiej wynajac na 20 lat. Najwazniejsze aby bylo zapotrzebowanie bo po co mi hektary w Polsce jak tym nikt sie nie interesuje, z wyjatkiem oczywiscie urzedu skarbowego. Chiny troche zwalniaja, ale nadal jest to wzrost 5-6% rocznie, marzenia kazdego europejskiego kraju. W Chinach nadal jest zycie i ruch w biznesie. A tluste koperty pod stolem, wystawne obiadki?? Nie bylo, wszystko zalatwia sie wedlug papierow i przepisow, nie ma zadnej zlej woli urzedasa, wrecz pomagaja. Wedlug przepisow ma byc 5 metrow pomiedzy budynkami. A czy mozna postawic budynek jako przedluzenie istniejacego? Dlaczego nie, miasto sie zgodzilo i zatwierdzilo plany, zaoszczedzimy miejsce i beda windy na spolke.

Niemcy od lat zadomowili sie w Chinach i wokol jest kilka firm niemieckich, a gdzie sa firmy polskie? Kilka lat temu jak budowalem swoja fabryke znajomy Niemiec budowal dla swojego pracodawcy. Zatrudnil tlumacza Chinczyka na europejskiej tlustej pensji, ale pozniej okazalo sie ze ten Chinczyk na boku wyrwal  dla siebie dodatkowy milion Euro, tylko prowizja od sprzedawcow materialow. Teraz to juz by nie udalo sie, Niemcy juz znaja biznes i maja swoich ludzi. Dwa lata temu polscy sadownicy chcieli sprzedawac mi jablka kontenerami. Tlumacze ludziom, ze powinni miec swoje magazyny-chlodnie w Chinach, bedzie biznes na dlugie lata, pomoge im zorganizowac budowe--- cisza. Mieli 4 miliony z EU na rozwoj eksportu, to rozkradli, przepili, przejedli, a jablka zgnily. I tak od lat, aby do wiosny.

PS. 9/13/2015

Ten za 4-ry miliony dobija sie, dzwoni, zbywamy go ze jeszcze jego wycena nie jest przetlumaczona, wiec obiecuje mojej Chince 2000 RMB za tluamaczenie, ale jak dostanie ta prace. Jak widac nie jest skapy, tylko najpierw chce mnie rabniac na milion z hakiem, pozniej da 2 tysiace Przegladnalem jego wycene, jest 2-4 razy zawyzona, specjalna cena dla bialego. Smieje sie, ze facio zna troche matematyki, bo wszystko pomnozyl pomiedzy e (2.71) a PI (3.14). Przydal sie jednak, dal w 38-miu punktach co potrzebujemy, zreszta zrobil to pewnie inny posrednik bo sam nie ma tego na komputerze, tylko wydruk. 

Nastepne klopoty - nie bedzie mozna zostawic szkieletu na lata bo wynajem rusztowan kosztuje i placi sie za dniowke wynajmu, trzeba elewacje konczyc jak najszybciej. Czyli trzeba zabudowac sciany z cegiel, a to 1582 m2, koszt cegiel to 16 RMB/m2 plus robocizna murarza, czyli 45 RMB/m2, koszt tej pracy dla murarza to 71190 ( nasz 4-milionowy Chinczyk wycenil ta prace na 227380 RMB). Do tego trzeba dorzucic tynk i polozenie plytek ceramicznych na sciany zewnetrzne, nastepne okolo 20 RMB/m2. W srodku budynek zostanie niewykonczony. Czyli bedzie mi brakowalo 200 000-300 000. Kto ma forse i chce sie rozwijac i mysli o Chinach, kto sie dorzuci? Pomoge wybudowac Twoja fabryke.

 

06:02, bialychinczyk
Link Komentarze (10) »
wtorek, 01 września 2015

Starych drzew sie nie przesadza?? -

A dlaczego byz nie?

Zamiast czekac 20-50 lat az wyrosnie duze drzewo, kopie sie dziure i sadzi sie juz dobrze wyrosniete. Potrzeba na to kilka godzin i iles tam tysiecy i mieszkamy w lesie. Zanim sie wprowadza do nowego domu, bogaci Chinczycy od tego zaczynaja. Posadza wokol kilka drzew, wlasnie robia to nowi sasiedzi. Istnieje rynek na takie drzewa, a one nie sa tanie. Kiedys za duza palme krzyknieto mi 5000 RMB, a teraz nie mam juz dla niej miejsca, bo powstanie tam budynek. Szukam wiec przy okazji nowego domu dla swoich drzewek, a mam ich kilkanascie. Nikt nie chcial mangowca i biedak poszedl pod noz, jeszcze lezy pod plotem, moze ktos go wezmie za darmo. Nie lubie ciac drzew, to nasze pluca, ale sila wyzsza, trzeba tez jesc.

I juz stoja, najwyzsze w okolicy, a najnowsze. Natura pomaga tez, bo zaczelo padac, nich wiec dalej rosna, macie moj blessing. I love trees.

08:05, bialychinczyk
Link Komentarze (9) »
Tagi