RSS
czwartek, 29 września 2016

Nawet rodzinka mi się dziwi jak tak można, w ciągu miesiąca z rodziną zmienić kontynent. A dlaczegoż by nie, nie pierwszy i nie ostatni to raz.

Oczywiście, były kłopoty, sam nazywam to tymczasowe niedogodności. Byłem w czerwcu na Malcie na rekonesans, wiedzałem gdzie dzieci mogą chodzić do szkoły. Jednak 170 kg bagażu i trójka wrzaskliwych niekiedy daje się we znaki.

Hotele nas nie chciały albo wołali tysiąc Euro za 6 dni, w końcu znależliśmy apartment Johna z airbnb.com - 2-pokojowe mieszkanie, ale tylko na 6 dni, miał rezerwacje szybko po nas. John załatwił odbior nas z lotniska busikiem, bo w małym samochodzie to byśmy z bagażami nie zmieścili się. Rano szybko załatwiłem samochod do jeżdzenia, oczywiście trochę przepłacając, ale tylko na 8 dni. Nie bierzcie samochodu z Economycarrentals, to są złodzeje, oni sami nie wypożyczaja, tylko szukają chętnych, w czerwcu na lotnisku chcieli 800 Eu depositu i 100 euro za pełny bak więc odmówiłem ale 36 Euro nie oddali, pełny bak paliwa kosztował mnie tylko 32 Eu. Golden car wypożycza już od 12 Eu za dzień, ale ma kiepskie opinie i chce 200 Euros depositu, znajdziesz auta po 12 w prawie każdym hotelu. Zreszta w nocy trudno byloby znalezc apartment Johna. Prawie wszyscy na Malcie jeżdzą małymi autkami, drogi są bardzo wąskie

Jedziemy do Siggiewi gdzie dzieci miały chodzić do szkoły, rozmawiamy z pryncipal. Miła dyskusja, ale że moje skraby słabo mówia po angielsku, tylko po chińsku, radzą nam abyśmy szukali mieszkania i szkoły bliżej centrum, wokół Qormi. Wyslałem więc wici do różnych agencji, niech szukają. Pierwsza odpowiedzała Sue z Frank Salt RE, umówiliśmy się na spotkanie w jej biurze. Nie szukałem wcześniej mieszkania gdyż jest dużo ogloszeń, dopiero póżniej znalazłem że  te najlepsze i tańsze są powiedzmy od Marca 2017, a my musimy mieć mieszkanie w ciągu 5 dni. Marzył mi sie house of character, ale trzeba brać co jest. Sue pokazała nam zdjęcia 3 możliwych od już - w następnym dniu mamy je zobaczyć. W następnym niestety tylko jedno jest do wzięcia, inne nie chcą dzieci albo min jeden rok, nam potrzeba tylko do końca czerwca, do końca szkoly. Pojechaliśmy, zobaczylismy, film jest na YT. Nie mamy wyboru, bierzemy, zresztą jest bardzo blisko szkoły.

Mamy juz kontrakt i adres mieszkania, możemy rejestrować dzieci w szkole, raczej w dwóch szkołach. Amy ma juz 11 lat, więc musi chodzić do Middle School, już do 7-mej klasy - zyskuje rok bo szkoły ma Malcie dzieci zaczynają pomiędzy 5-6, w Chinach rok póżniej.

Żyjemy, Ami juz w szkole, middle schood, 15 minut piechotą ale będą zabierali autobusem. Mia i Horus startują w poniedzałek, w lokalnej szkole, 5 minut drogi piechotą. Dzieci mają już rowery, na samochód nie zdecydowałem sie, Kacy nie chce go jak mnie tutaj nie będzie. Kłopot z parkowaniem (albo 100 Eu mandatu), jeżdzi się po lewej stronie jak w Anglii. Ceny aut także głupie, za grata z 1998, chyba Subaru krzyknęli 3500 Eu, w Niemczech podobny kosztuje 300. Jest jeden VW za 1600, ale jeszcze nie wiem z którego wieku i pewnie Ziemię objeczał wokół kilkadziesiąt razy. Na każdej ulicy jest zresztą kilku dilerów i sprzedawców aut importowanych z Anglii. Na razie nic nie kupuję, zresztą szykuje  się niedługo kilkumilionowy wydatek, trzeba oszczędzac. Można zyć bez auta, duży sklep Lidl i Auchat jest 2 km piechotką, do stolicy co 25 minut autobus za 2 euro, sklep Convenience z mlekiem za rogiem, chleb po drugiej stronie ulicy. Do plaży 10 km, można dojechac autobusami albo rowerem, można żyć.

 

Ktoś sie pytał o imigrantach. Nie widac ich, ale widać Czarnych z Afryki, właśnie to oni wykonywują najgorsze i najbrudniejsze prace, sprzątaja ulice, codziennie zabierają smieci spod domu, ale w szkole na 1000 uczniów było ich tylko kilku.

 

Mieszkamy w dzielnicy wsród lokasów, życzliwi ludzie. Dzieci pomagają w piekarni i niekiedy przynoszą darmowy chleb. Nie wszyscy znaja angielski, chociaż oprócz maltańskiego jest to język urzędowy. Mogą być jakieś problemy bo Ami zwrócila uwagę w szkole że na ktorejś tam lekcji  tylko kilka razy słyszała po angielku OK. Jak to ma być WF czyli PE, to może być, byle aby to nie było na lekcji angielskiego czy na matematyce.

 

Życie płynie tutaj wolno, leniwie, ciepło. Uniform mężczyzn to krótkie spodenki i klapki, goły brzuch na wierzchu do kolan, jak popada deszczyk czy się ochłodzi to tylko wtedy lokale wkładaja T-shirts. Kobiety siedzą na progach, jakieś takie inne - duze, w kształcie dużej dorodnej wyrośniętej gruszki z małymi nóżkami, zresztą niektóre młode wyglądają podobnie, ale sa też ładne sarenki - tak pól-na- pól Arabki i Białe. Widać niekiedy kobiety ze szmatami na glowie, tylko niekiedy i to szare, nie czarne.

Tagi: szkoly życie
12:29, bialychinczyk
Link Komentarze (21) »
piątek, 02 września 2016

Wyrzucam, kasuję takich od razu, ale od czasu do czasu jakiś sie prześlizgnie. A odnosi sie to do mojego napoju Horusa, już go robię i rozdzielam. I od razu można zauwazyć wyrażną granicę pomiędzy tymi którzy go chcą spróbować, a tymi którzy bez zastanowienia odrzucają go. Nie ma róznicy wyksztalcenie, wiek, coś innego ich rozgranicza. Ci co coś osiągneli w tym życiu, czy też chcą osiągnąc są otwarci na nowe wyzwania, smaki, chcą go spróbowaći. Ci drudzy, mamroci i kołduny, od razy mówią NIE, z byle powodu. I to nie ma znaczenia czy ten-ten jest honoris causa szkoły podstawowej, inżynierem z Kalifornii czy robolem w korpo. Są juz zamknięci, kiedyś mówilo się o takich zakute łby, a sam określam ich że są już na swojej scieżce śmierci. Z czasem tylko będzie gorzej z nimi, będą się bardzej zamykać w swoim świecie, no i po jakimś tam czasie kaput.  Już nie rozumieją że WŁAŚNIE IM MÓJ NAPÓJ POBUDZAJĄCY SZYSZYNKĘ JEST NAJBARDZIEJ POTRZEBNY. Są już jak dzieci które nie chcą jeść szpinaku a już nie ma mamusi która powie twardo - Jedz to smarkaczu bo to jest dobre dla twojego zdrowia.

Organizm ludzki to bardzo złożona maszyna i nie wiadomo co może nam pomóc, lekarze też w wiekszosci to tylko eksperymentują - jak pomoże to im chwała, a jak nie to do piachu i zrzuca się winę na chorobę a nie na złego lekarza. Na wschodzie jest inne podejście - zapobiegać chorobom, utrzymywać organizm w dobrej formie. Z tego powodu dużo chińskich czy tybetańskich ziół najczęściej sprzedaje się w formie kompozycji ziołowych. Najbardziej znana na zachodzie to PADMA28, ma 22 składniki ziołowe plus minerały.  Tybetańczycy pracowali nad nią wieki, ale brukselski biurokrata jednym pociągnieciem piórka wyrzucił któreś tam i powstała mało skuteczna Padma Basic. Palmę 28 już nie można kupić w Polsce, tylko w Szwajcarii gdzie ją produkują, albo w Tybecie pod originalną nazwą Cong zhi 6. 

Nasz napój zawiera 17 skladniki, kompletna lista ziół i minerałów jest poniżej. Są to najlepsze zioła utrzymujące nasz organizm w dobrej forme umyslowej i fizycznej, często nazywane ziołami długowieczności, ale wiecej uwagi zwróciliśmy na odkrystalizowanie szyszynki. Już Kartesjusz w XVII wieku zwrócił na nią uwagę i uważał ją za łącznik pomiedzy tym światem i innymi światami, on jest autorem powiedzenia Cogito ego sum - Mysle, więc jestem. Mamy nadzeję że nasz napój Horusa chociaż trochę przybliży nas do tego, gdyż z myśleniem w narodzie polskim nie jest najlepiej.

O postępach naszej pracy czytaj na http://amsil.com/

Z etykiety:

Został opracowany po wieloletnich poszukiwaniach przepisu legendarnego napoju długowieczności o nazwa SOMA. Jest przygotowany z najlepszych i najzdrowszych ziół, owoców i minerałów importowanych z wielu zakątków świata a badania nad nim ma początek w czasach egipskiego faraona Horusa, poprzez Kartesjusza po współczesne najnowsze osiągnięcia nauki o genach człowieka i teorii telemetrycznej DNA z połączeniem osiągnięć Naturalnej Medycyny Chińskiej i Medycyny Ajurweda Indii.

 

Napój Horusa ma szerokie zastosowanie:

- odkrystalizowanie szyszynki i dzięki temu pomaga zrozumieć ten świat i widzieć go w wielu wymiarach

- poprawia pracę mózgu i zwiększa koncentrację

- zwiększa porost włosów a także libido.

- poprawia metabolizm i pomaga nasz organizm w równowadze biologicznej i energetycznej.

- spowalnia proces starzenia, zabezpiecza przed chorobami

- eliminuje z naszego organizmu szkodliwe wolne rodniki tlenu

- wiele innych działań zdrowotnych, zobacz dzałania poszczególnych ziół

 

Składniki:

Ozonowana woda, owoce tamarindo, japoński rdest, cytryniec chiński, astrogalus, owoce Buddhy, jagody goji, zioła Gotu kola, Zen-szen, Milorząb dwuklapowy, Witamina B3 Nicotynamide, Co Q-10, DMAE, Mumijo, Tauryna, L-Lysine oraz dla poprawienia smaku mała ilość naturalnej czarnej melasy oraz miodu. W przyszłości bedzie słabo gazowany wodorem.

Nie zawiera kofeiny, sztucznych barwników czy konserwantów. Pasteryzowany.

Wyprodukowano w Czechach dla http://AMSIL.com/

 

Tagi