RSS
niedziela, 28 grudnia 2008

Jest ich troche, ale jeszce nie dogonilem swojego taty.

 

Mam juz biale (z Polka), czerwone (z Indianka), zolte (z Chinka), kazde ma podwojne lub potrojne obywatelstwo. Jak sie trafi jakas ladna mloda chetna ufoludka w legalnym wieku o nazwisku Zielona Cipenska, czy Niebieska Cipunska, dlaczego nie??

 

Czarnych nie planuje, nie ma tego koloru w teczy.

 

Up, juz slysze krytyke matron.

 

Kazde dziecie dostaje odpowiednia edukacje, kazde ma skonczyc conajmniej uniwerek. Niektore dzieci studiowaly w prywatnych uczelniach USA, niektore studiuja w Chinach, Male, najmadrzejsze, jeszcze za mlode na szkole, ale te trzyletnie juz woli byc w szkole niz w domu.

 

Kazde drzewo czy zyjaca istota stara sie rozsiac jak najwiecej swoich genow. A jesli one sa lepsze od innych??, a takze kazde nastepne lepsze od poprzedniego??. Jak dotad to sie zdarza, moje wlasne geny sa nadal rozwijane. Troche adrenaliny, niepewnosci, hazardu, co wyjdzie nastepnym razem??? Jesli wiec nastepne bedzie gorsze niz poprzednie, bez wzgledu przestaje sie rozmnazac. Oczywiscie, nie przestane doceniac wdziekow naszych pan. Mam dobry wzor, hrabia de Waldeck (rysownik rzezb Jukatanu), majac 103 lat poslubil 17-letnia meksykanska pieknosc. Niestety zmarl kilka lat pozniej na atak serca jak zobaczyl na Polach Elizejskich inne przepiekne bostwo. Dla ciekawosci podam, ze twierdzil, ze swoja dlugowiecznosc zawdzieczal dwutygodniowej diecie tylko czosnkowej, conajmniej raz w roku

 

Czuje, wiec utne od razu inna krytyke. Znajomy profesor, ojciec 12-ga, wielki milosnik gorskich wedrowek, zawsze powtarzal, ze dzielo raz dobrze zrobione, nigdy nie wymaga poprawek.

 
10:17, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Moje pierwsze miejsce w Chinach to Shenzhen, na granicy z Hong Kongem, dzielnica Buji. Byla to poprzednio mala wioska rybacka, obecnie najbardziej rozwijajace sie miasto Chin. Obecnie kilka milionow dusz, stad zaczely sie zmiany ktore doprowadzily czym Chiny sa tutaj. Szerokie bulwary, wspaniale projekty wiezowcow jakich nie zobaczysz w Polsce czy w USA, ale takze mnostwo malych zakladow przemyslowych zatrudniajace miliony chinskich dziewczat z calych Chin. Codziennie dojezdza ich nastepne kilka tysiecy.

Zwroc uwage, ze srednia chinska fabryka, to taka ktora zatrudnia kilkuset ludzi. I wlasnie taka fabryka pelna mlodych dzewczat byla za oknem gdzie mieszkalem.

Moj tlumacz, Johnny z Hong Kongu, mial specjalne zdolnosci i zwyczaje. Nie mogl jesc w domu, chcial zawsze jadac w restauracjach, zreszta jest to typowy zwyczaj kazdego Chinczyka. Bardzo rzadko bylem zaproszany do domu, ale czesto do restauracji. Ale Johnny mial ten zwyczaj, ze lubial damskie towarzystwo i zawsze mial w zapasie kilka mlodych dziewczat szukajacych pracy, czy chetnych pojsca na dysko. I to zawsze mlodziutkie siksy, rzadko powyzej 20 wiosen. Pamietam, przyprowadzil mi kiedys skromne delikatne mlode czyste dziewcze, ladnie ubrane w suknie do ziemi, abym ja sobie zatrzymal na wychowanie. Dziewcze drzalo jak lisc na wietrze. Niestety, bylem juz z Cin-Cin a pracy jeszcze nie bylo. Ale dalej mam wyrzuty sumienia ze ja sie nie zajalem.

Shenzhen jest jeszcze znany z tego, ze jest sypialnia drugich zon dla panow z Hong Hongu, nawet sredniej klasy. Ogromna ilosc mieszkan w dzielnicy Windows of the World jest wlasnie wynajmowana, czy kupowana dla tych drugich zon, prawie ze oficjalnie i obie panie o tym wiedza. Zadna ladna dziewczyna za dlugo nie popracuje w fabryce, szybko zostanie znaleziona. Praca w fabryce to 800-900 RMB miesiecznie, z jednym dniu wolnym w miesiacu, plus dwie miski ryzu dziennie, plus spanie w pokoju z 20 innymi. Nawet te 800 RMB jest prawie w 100 procentach oszczedzane i wysylane rodzicom na wies a tam to juz jest maly majatek. Za dwa lata takich oszczednosci mozna juz wybudowac maly domek czy zalozyc jakis maly biznesik i tak Chiny sie bogaca.

Te mniej ladne, albo zostaja w fabrykach, albo laduja w roznego rodzaju hair salon czy massage parlor (czesto zakamuflowany burdel) czy pracuja w tysiacach restauracji.

Istnieje takze brzydki zwyczaj lokalnych Chinczykow z Shenzhen, ze zapraszaja swoje mlode kuzynki czy znajome z prowincji i po przyjezdzie zmuszaja je do jakiekolwiek pracy, takze w burdelu i zabieraja cale pensje. W innych duzych miastach pewnie to tez sie zdarza. 

Sa w duzych miastach jeszcze inne, nazywam je "urban dziwki", nie ma sensu tym sie zajmowac, szmaty, mozesz poczytac jak chcesz

http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96109,6240889,Kochasz__to_kup_mi_torebke_Louis_Vuitton.html

Na prowincji latwiej mozna znalezc prawdziwy skarb, paczuszek, rozwiniety kwiatuszek, wrecz perelka, sama radosc zycia, slonce swieci jasniej przy nim, jest sie mlodszy, weselszy, czleka chec bierze aby przytulic. W Chinach jest latwiej to znalezc, gdyz dalej istnieje na prowincji kult dziewictwa. Jest taki jeden motylek w okolicy, wlasnie chce go uniesmiertelnic w porcelanie. Trzeba sie spieszyc, aby zaden lumper, rolnik czy prolet nie spaskudzil tego. Wezmie to tylko w swoje lapska, zniszcy w celu prymitywnej zwieczecej chuci i oddolnego zesmarkania i zrobi z tego obrzydliwa narzekajaca na wszysko starzejaca sie dupe. Czar zniknie, spirits ucieknie, nastepny mlody czlowiek zostanie zniszczony. Widzalem to juz w Polsce, w San Salwatorze, trafic mozna wszedzie. Taki potencjal zostal zniszczony dla glupiego walka. Oczywiscie, ze ten paczuszek tez chce zerwac, ale go nie zerwe i zdepcze, przy mnie ten kwiatuszek bedzie sie rozwijal w piekny kwiat, a sam bede czerpal pelnymi eliksir czystosci i mlodosci, zdarzalo sie to juz.

08:51, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Widze je niekiedy, ale tylko w duzych miastach i w duzych sklepach,  czyli najblizej w Guangzhou ( Kanton).

Cena?? chyba nizsza niz w Polsce. Nie kupuje, nie jestem wodczanym patriota.

Zreszta co za Polak ze mnie, ani wodki nie pije, ani do kosciola nie chodze

05:53, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

.

A bylo to tylko 39.99 $, a przynioslo chyba z million

 

Dawno dawno temu, w 2002 znalazlem product, dosc tanio produkowany w Chinach, ktory mozna by sprzedawac przez Intemet. Kazdy go musi miec w domu, duzy, trudno wyslac pojedynczy egzemplasz poczta, wiec mniejsza konkurencja. Kupilem, ksiazke za 15 dolcow jak zrobic WWW – Html w dwa tygodnie i zrobilem prosty portal. Mialem dobra cyfrowke, Olympus, wtedy to bylo 1.3 Mpixels i zaczalam chodzic po chinskich sklepach z prozba czy mozna zrobic zdjecia ich produktow bo chce oglaszac je na Internecie, W wiekszosci sie zgadzano. Wkladalem te zdjecia na moj portal i za $39.99 zglosilem go do firmy ktora robila platna reklame – teraz juz tego ma tego, wszyscy chca byc placenia za kliki, wielkie zlodziejstwo. Moj portal byl prosty, duzo tekstu, mnostwo slow kluczowych, w tym czasie to pracowalo. W ciagu 6-miesiecy mozna mnie bylo wszedzie znalezc na internecie i sprzedawalem za ponad 100 000 dolcow miesiecznie. Takze oglaszalem sie poprzez ebay z linkami do mojego portalu – to tez pracowalo. Ludzie mogli zamawiac rozne kolory, rozne modyfikacje tego co oglaszalem, nikt jeszcze tego nie robil, oczywiscie w zakresie moich cen. W ciagu wiec roku zaoszczedzilem tyle, ze moglem dac 300 000 RMB (pomnoz 0.44 na zlotowki) na zaliczke na zakup 1.6 ha ziemi pod nowa fabryke, a takze million zaliczki na budowe. Trzeba to bylo zrobic, bo Chinczycy produkuja duzo, ale byle jak, wiec aby miec dobra jakosc, musialem myslec o wlasnej produkcji. Myslalem ze takze zaoszczedze, ale nie, wlasna produkcja kosztuje wiecej niz koszt zakupu od innych, bo uzywam lepszych materialow i dbam o jakosc wykonania.

 

Jak skonczylem budowe?? – opowiem pozniej, oczywiscie OPM – Other People’s Money – pieniazki innych ludzi.

Oczywiscie, po drodze zrobilem mnostwo bledow, takze pozniej.

 

Istnieje mnostwo chinskich produktow ktore mozna z powodzeniem sprzedawac na polskim czy europejskim rynku. Najczesciej juz istniejacy produkt, potrzebny dla kazdego, ale ty masz go ulepszyc i sprzedawac taniej i z zyskiem dla siebie, sukces gwarantowany. Ale niech sie tym juz zajmie ktos nowy, ja chce pod palmy na biale plaze z dobra ksiazka i ze szklanka rumu w lapach. O Cipenskich innym razem. 

04:29, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »

Jakos glupia wewnetrzna potrzeba. Kiedys  za komuny publikowalem dosc duzo, byl glod informacji z Ameryki, wiec publikowali mi wszysko, nawet nie zawsze madre dowcipy, bardzo czesto na naczelnym miejscu w rozkladowce. Nie bylo to dla forsy, gdyz w tym czasie ich honoraria nie pokrywaly kosztow znaczka pocztowego, ale byla frajda. Pewnie bym pisal dalej, ale  redakcje baly sie "szpiegow”amerykanskich i nigdy nie odpowiadaly, znajomi przysylali mi gazety z moimi wypocinami. Musze takze cwiczyc styl, gdyz sa plany napisania duzej pracy.

 

Duzo ludzi pisze, bardzo czesto durnie, plasko, nudnie, flaki z olejem, bez inteligencji, nie warto tracic czasu, bbrrrrr. Ale znalazlem jedna inteligentna piszaca byla prostytutke. Juz byla, gdyz w the chwili jest juz burdel mama.

 

Jak sie ktos interesuje, podam link

01:48, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »

Chyba “last frontier”, dziki zachod, miejsce gdzie mozna odbic sie dosc dobrze. Nie mowimy o domku, jakims tam samochodziku i pyskatej zonce, mowie o zyciu na duzo wyzszym poziomie, a na to potrzeba forsy i czasu, nawet w Chinach. I jeszcze jedno, kazdy Kowalski czy Joe Streetcorner moze do tego dojsc.

 

Teraz Chiny to jak w Europie zaraz po wojnie, czy Ameryka w latach 30-tych a Polska w 50-tych. Masowa migracja ze wsi do miast. Poltora miliarda ludzi potrzebuje duzo rzeczy do zycia. Jeszcze biedni prymitywni chlopi nie wydaja duzo pieniedzy, wiekszosc oszczedzaja i wioza w swoje wioski, ale powoli rosnie srednia klasa. Jest takze coraz wiecej Chinczykow z forsa, a ci chca posiadac wszystko naj, naj…co ich sasiad nie ma. Prymitywny snobizm, ale co wymagac od inteligencji w pierwszym pokoleniu czy od prymitywa z forsa. Takze, chociaz to sie powoli konczy, nadal mozna robic forse na eksporcie, musisz znalezc tylko swoj rynek.

 

Nas bialych nie lubia tutaj, kochaja a jednoczesnie nienawidza. Wiec zrobic swoje, odbic sie, zostawic to komus innemu do zarzadzania, wyprowadzic sie z Chin i oooolllllaaaaa,….. robic do konca zycia to, o czym sie marzylo cale zycie bez obowiazku zarabiania. Albo, jak ktos woli, emerytura, nie dotyczy mnie to, zawsze cos tam bede dlubal, taki juz dziadowski character.

 

Czy do tego doszedlem po prawie 8-miu latach bycia w Chinach??. Bede szczery, jeszce nie, ale jestem na drodze, moze jeszce dwa lata i juz bedzie laba. Nie bede zganial cala wine na dziadowska obecnie ekonomie, bo takze popelnilem mnostwo bledow.

01:13, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Inna grupa to ryzowe wina, moj chinski tesciu robi tego z 20 litrow co dwa tygodnie z resztek ryzy.  Samo nie mozna pic, ale zrobil z cytryna, mozna wlewac w siebie. Kiedys dodalem do tego wina  bardzo gorzkie pomarancze z chinskich swiatecznych drzewek i polskiego miodu, byla pycha. Jest tego duzo w sklepach, ale z chemia i z roznymu ziolami, zabami, lizardami, wezami, wg Chinczykow zdrowotne.

Zawiozlem kiedys takie do Polski, wyssali i zzarli weza tez, Inna, 5-ciolitrowa butla z wezami obronila mnie przed wydatkami.   Dalem do sprobowania faciowi co chcial mi sprzedac mieszkanie w Warszawie, kilka lat temu. Nie chcial sie odczepic, ciagle musialem mu dolewac. W pewnym momencie butelka sie wyslizgnela i spadla, stlukla, wino wylalo, weze rozlazly.  Weze wrzucilismy do wsypu, nie wiem czy byla panika w nastepnym dniu.

W nastepnym dniu parkiet sie podniosl, byl zrobiony na szybka sprzedaz.

00:08, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 grudnia 2008

Z tym chinski internetem, rozlacza sie, stracilem tekst, musze pisac w Wordzie

 

To winko, jak mowilem dobre, przypomina amaretto, ale nie jest, troche palone, 17 volt. Ciemny braz, ziolowe chyba.

 

Jest mnostwo win w Chinach, i to tanie, bo Chinczycy nie pija duzo, wiec nie ma duzych podatkow na alcohol., Jak we troje wypija jedna butelke slabego piwa, wszyscy sa piani. Najczesciej spotykane to Great Wall, sa juz wytrawne od 28 RMB (4 dolce za 07 litra). W knajpach pija najczesciej swoja biala wode, potrafia sie upijac. Ten ich narodowy trunek to nadawalby sie w Polsce na odwykowke, po 2 tygodniach nadal sie odbija. Jak pija wino, to zmieszane z sofa 7Up, cytryna i troche lodu. W knajpach najczesciej nie mozna kupic lamki wina, tylko cala butelke. Pewnie w restauracjach gdzie duzo obcokrajowcow chodzi, jest inaczej, u mnie na wsi pije wiec w domu. Ta moja chinska wies ma pol miliona geb.

 

Mozna dostac czerwone wytrawne za 10$ i wyzej z rocznika 1992. Ale czy jest to rzeczywiscie 92??. Jest dosc dobre. Mnostwo na polkach win 1995-1998, na pewno duzo takze podrobek, nawet w duzych drogich sklepach. Uwazaj na promocje Cabernet za 10-20 RMB (1.50-3 dolce), naklejka Cabernet, ale w srodku owocowe, latwo je poznac pod swiatlo, wyglada jak kompot. Te owocowe, czesto w fikusnych butelkach, sa bardzo tanie.

 

Koniaki, brandy, whisky, duzy wybor europejskich i amerykanskich marek, duzo takze podrobek. Kupuje wiec lokalne za 5$ i wyzej, niektore 12-letnie. Niektore dobre, niektore jak perfumy, ale z kola mozna wypic.

Sposob na znalezienie dobrego wina. Kupujesz kilka butelek slodkiego, kilka wytrawnych i sprawdzasz rozne kombinacje. Po 5-ciu probach wszyskie sa juz dobre.  

16:11, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »

Dla Chinczykow swieta to normalny dzien pracy, wiec takze siedze nad kompem. Sacze jakies ich winko, nawet dobre, jak wiekszosc, slodkie. Nie ma Kacy, pojechala do szkoly Amy, ma miec impreze w niedziele rano, wiec nie bylo sensu wracac z Foshan, przespi sie w hotelu.

Jestem w Chinach od prawie 8 lat, zalozylem i wybudowalem. Mozna by zyc, ale teraz z tymi amerykanskimi kretaczami finansowymi, wszysko jest w dolku, trzeba przetrzymac.

a nudzic?? to sie nie potrafie

 

 

 

14:53, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
1 ... 36 , 37 , 38 , 39 , 40
 
Tagi