RSS
niedziela, 28 grudnia 2008

.

A bylo to tylko 39.99 $, a przynioslo chyba z million

 

Dawno dawno temu, w 2002 znalazlem product, dosc tanio produkowany w Chinach, ktory mozna by sprzedawac przez Intemet. Kazdy go musi miec w domu, duzy, trudno wyslac pojedynczy egzemplasz poczta, wiec mniejsza konkurencja. Kupilem, ksiazke za 15 dolcow jak zrobic WWW – Html w dwa tygodnie i zrobilem prosty portal. Mialem dobra cyfrowke, Olympus, wtedy to bylo 1.3 Mpixels i zaczalam chodzic po chinskich sklepach z prozba czy mozna zrobic zdjecia ich produktow bo chce oglaszac je na Internecie, W wiekszosci sie zgadzano. Wkladalem te zdjecia na moj portal i za $39.99 zglosilem go do firmy ktora robila platna reklame – teraz juz tego ma tego, wszyscy chca byc placenia za kliki, wielkie zlodziejstwo. Moj portal byl prosty, duzo tekstu, mnostwo slow kluczowych, w tym czasie to pracowalo. W ciagu 6-miesiecy mozna mnie bylo wszedzie znalezc na internecie i sprzedawalem za ponad 100 000 dolcow miesiecznie. Takze oglaszalem sie poprzez ebay z linkami do mojego portalu – to tez pracowalo. Ludzie mogli zamawiac rozne kolory, rozne modyfikacje tego co oglaszalem, nikt jeszcze tego nie robil, oczywiscie w zakresie moich cen. W ciagu wiec roku zaoszczedzilem tyle, ze moglem dac 300 000 RMB (pomnoz 0.44 na zlotowki) na zaliczke na zakup 1.6 ha ziemi pod nowa fabryke, a takze million zaliczki na budowe. Trzeba to bylo zrobic, bo Chinczycy produkuja duzo, ale byle jak, wiec aby miec dobra jakosc, musialem myslec o wlasnej produkcji. Myslalem ze takze zaoszczedze, ale nie, wlasna produkcja kosztuje wiecej niz koszt zakupu od innych, bo uzywam lepszych materialow i dbam o jakosc wykonania.

 

Jak skonczylem budowe?? – opowiem pozniej, oczywiscie OPM – Other People’s Money – pieniazki innych ludzi.

Oczywiscie, po drodze zrobilem mnostwo bledow, takze pozniej.

 

Istnieje mnostwo chinskich produktow ktore mozna z powodzeniem sprzedawac na polskim czy europejskim rynku. Najczesciej juz istniejacy produkt, potrzebny dla kazdego, ale ty masz go ulepszyc i sprzedawac taniej i z zyskiem dla siebie, sukces gwarantowany. Ale niech sie tym juz zajmie ktos nowy, ja chce pod palmy na biale plaze z dobra ksiazka i ze szklanka rumu w lapach. O Cipenskich innym razem. 

04:29, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »

Jakos glupia wewnetrzna potrzeba. Kiedys  za komuny publikowalem dosc duzo, byl glod informacji z Ameryki, wiec publikowali mi wszysko, nawet nie zawsze madre dowcipy, bardzo czesto na naczelnym miejscu w rozkladowce. Nie bylo to dla forsy, gdyz w tym czasie ich honoraria nie pokrywaly kosztow znaczka pocztowego, ale byla frajda. Pewnie bym pisal dalej, ale  redakcje baly sie "szpiegow”amerykanskich i nigdy nie odpowiadaly, znajomi przysylali mi gazety z moimi wypocinami. Musze takze cwiczyc styl, gdyz sa plany napisania duzej pracy.

 

Duzo ludzi pisze, bardzo czesto durnie, plasko, nudnie, flaki z olejem, bez inteligencji, nie warto tracic czasu, bbrrrrr. Ale znalazlem jedna inteligentna piszaca byla prostytutke. Juz byla, gdyz w the chwili jest juz burdel mama.

 

Jak sie ktos interesuje, podam link

01:48, bialychinczyk
Link Komentarze (2) »

Chyba “last frontier”, dziki zachod, miejsce gdzie mozna odbic sie dosc dobrze. Nie mowimy o domku, jakims tam samochodziku i pyskatej zonce, mowie o zyciu na duzo wyzszym poziomie, a na to potrzeba forsy i czasu, nawet w Chinach. I jeszcze jedno, kazdy Kowalski czy Joe Streetcorner moze do tego dojsc.

 

Teraz Chiny to jak w Europie zaraz po wojnie, czy Ameryka w latach 30-tych a Polska w 50-tych. Masowa migracja ze wsi do miast. Poltora miliarda ludzi potrzebuje duzo rzeczy do zycia. Jeszcze biedni prymitywni chlopi nie wydaja duzo pieniedzy, wiekszosc oszczedzaja i wioza w swoje wioski, ale powoli rosnie srednia klasa. Jest takze coraz wiecej Chinczykow z forsa, a ci chca posiadac wszystko naj, naj…co ich sasiad nie ma. Prymitywny snobizm, ale co wymagac od inteligencji w pierwszym pokoleniu czy od prymitywa z forsa. Takze, chociaz to sie powoli konczy, nadal mozna robic forse na eksporcie, musisz znalezc tylko swoj rynek.

 

Nas bialych nie lubia tutaj, kochaja a jednoczesnie nienawidza. Wiec zrobic swoje, odbic sie, zostawic to komus innemu do zarzadzania, wyprowadzic sie z Chin i oooolllllaaaaa,….. robic do konca zycia to, o czym sie marzylo cale zycie bez obowiazku zarabiania. Albo, jak ktos woli, emerytura, nie dotyczy mnie to, zawsze cos tam bede dlubal, taki juz dziadowski character.

 

Czy do tego doszedlem po prawie 8-miu latach bycia w Chinach??. Bede szczery, jeszce nie, ale jestem na drodze, moze jeszce dwa lata i juz bedzie laba. Nie bede zganial cala wine na dziadowska obecnie ekonomie, bo takze popelnilem mnostwo bledow.

01:13, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »

Inna grupa to ryzowe wina, moj chinski tesciu robi tego z 20 litrow co dwa tygodnie z resztek ryzy.  Samo nie mozna pic, ale zrobil z cytryna, mozna wlewac w siebie. Kiedys dodalem do tego wina  bardzo gorzkie pomarancze z chinskich swiatecznych drzewek i polskiego miodu, byla pycha. Jest tego duzo w sklepach, ale z chemia i z roznymu ziolami, zabami, lizardami, wezami, wg Chinczykow zdrowotne.

Zawiozlem kiedys takie do Polski, wyssali i zzarli weza tez, Inna, 5-ciolitrowa butla z wezami obronila mnie przed wydatkami.   Dalem do sprobowania faciowi co chcial mi sprzedac mieszkanie w Warszawie, kilka lat temu. Nie chcial sie odczepic, ciagle musialem mu dolewac. W pewnym momencie butelka sie wyslizgnela i spadla, stlukla, wino wylalo, weze rozlazly.  Weze wrzucilismy do wsypu, nie wiem czy byla panika w nastepnym dniu.

W nastepnym dniu parkiet sie podniosl, byl zrobiony na szybka sprzedaz.

00:08, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 grudnia 2008

Z tym chinski internetem, rozlacza sie, stracilem tekst, musze pisac w Wordzie

 

To winko, jak mowilem dobre, przypomina amaretto, ale nie jest, troche palone, 17 volt. Ciemny braz, ziolowe chyba.

 

Jest mnostwo win w Chinach, i to tanie, bo Chinczycy nie pija duzo, wiec nie ma duzych podatkow na alcohol., Jak we troje wypija jedna butelke slabego piwa, wszyscy sa piani. Najczesciej spotykane to Great Wall, sa juz wytrawne od 28 RMB (4 dolce za 07 litra). W knajpach pija najczesciej swoja biala wode, potrafia sie upijac. Ten ich narodowy trunek to nadawalby sie w Polsce na odwykowke, po 2 tygodniach nadal sie odbija. Jak pija wino, to zmieszane z sofa 7Up, cytryna i troche lodu. W knajpach najczesciej nie mozna kupic lamki wina, tylko cala butelke. Pewnie w restauracjach gdzie duzo obcokrajowcow chodzi, jest inaczej, u mnie na wsi pije wiec w domu. Ta moja chinska wies ma pol miliona geb.

 

Mozna dostac czerwone wytrawne za 10$ i wyzej z rocznika 1992. Ale czy jest to rzeczywiscie 92??. Jest dosc dobre. Mnostwo na polkach win 1995-1998, na pewno duzo takze podrobek, nawet w duzych drogich sklepach. Uwazaj na promocje Cabernet za 10-20 RMB (1.50-3 dolce), naklejka Cabernet, ale w srodku owocowe, latwo je poznac pod swiatlo, wyglada jak kompot. Te owocowe, czesto w fikusnych butelkach, sa bardzo tanie.

 

Koniaki, brandy, whisky, duzy wybor europejskich i amerykanskich marek, duzo takze podrobek. Kupuje wiec lokalne za 5$ i wyzej, niektore 12-letnie. Niektore dobre, niektore jak perfumy, ale z kola mozna wypic.

Sposob na znalezienie dobrego wina. Kupujesz kilka butelek slodkiego, kilka wytrawnych i sprawdzasz rozne kombinacje. Po 5-ciu probach wszyskie sa juz dobre.  

16:11, bialychinczyk
Link Komentarze (1) »

Dla Chinczykow swieta to normalny dzien pracy, wiec takze siedze nad kompem. Sacze jakies ich winko, nawet dobre, jak wiekszosc, slodkie. Nie ma Kacy, pojechala do szkoly Amy, ma miec impreze w niedziele rano, wiec nie bylo sensu wracac z Foshan, przespi sie w hotelu.

Jestem w Chinach od prawie 8 lat, zalozylem i wybudowalem. Mozna by zyc, ale teraz z tymi amerykanskimi kretaczami finansowymi, wszysko jest w dolku, trzeba przetrzymac.

a nudzic?? to sie nie potrafie

 

 

 

14:53, bialychinczyk
Link Dodaj komentarz »
1 ... 41 , 42
 
Tagi